Czy ktoś pomógł PiS wygrać wybory?

Prześlij dalej:

W przestrzeni publicznej zaczęły pojawiać się bardzo dziwne postaci. Mentorem polskiego rządu został niespodziewanie Johnny Daniels, postać bardzo tajemnicza, którą rządowe media wylansowały na wielkiego przyjaciela Polski. Później, ten „wielki przyjaciel” zasugerował wyłączenie terenu byłego obozu w Auschwitz spod polskiej administracji. Stało się to już po tym, jak ambasador Izraela obraziła polskie ofiary obozu w trakcie uroczystości rocznicowych. Mamy zatem zabawę w dobrego i złego policjanta. Anna Azari wali obuchem przez łeb, a Johnny Daniels chwali naiwnych Polakow i czasem podpowiada różnego rodzaju „rozwiązania”.

W trakcie kilku ostatnich kryzysów bądź mini-kryzysów wizerunkowych rząd bardzo często tracił kontrolę nad sytuacją, ale wtedy na scenę z przytupem wchodził sam „naczelnik” Kaczyński i ustawiał grę. Dziś widać, że funkcjonariusze rządowi, którzy otwarcie deklarują zdumienie reakcją Izraela na ustawę o IPN, mówią to po konsultacjach z prezesem PiS. Obóz władzy jest po prostu bezradny i każde kolejne deklaracje, kroki czy działania powodują coraz większe rozzuchwalenie Izraela i jego agentury wpływu w Polsce.

Dlaczego tak się dzieje? To oczywiste. Izrael po prostu trafnie zanalizował sytuację polityczną w Polsce i stara się wyciągnąć z niej jak największe korzyści dla siebie. Możemy tutaj mówić o szeregu błędów strategicznych popełnionych przez elitę PiS i samego Jarosława Kaczyńskiego.

Po pierwsze – filosemityzm. Jest to skaza znacznej części polskiej inteligencji. Mam tutaj na myśli etnicznych Polaków, którzy wykazują skłonność do idealizowania Żydów i traktowania ich w sposób uprzywilejowany. Wynika to zapewne z zawężenia spektrum obserwacji do Polaków żydowskiego pochodzenia, nierzadko dobrze wykształconych i na wysokim poziomie kulturowym, którzy są narażeni na werbalny antysemityzm, typowy dla niższych warstw społecznych. Polscy inteligenci zapominają, że zasymilowani Żydzi stanowią jedynie wierzchołek hierarchii społecznej i, że w żaden sposób nie reprezentują ogółu tego narodu. Jest to podobny błąd rozumowania jak, dajmy na to, przedstawienie Marie Skłodowskiej-Curie czy Adama Mickiewicza jako Polaków o przeciętnej inteligencji i statusie społecznym.

Filosemicki stereotyp kierował od wielu lat sposobem myślenia braci Kaczyńskich, a w przypadku prezydenta Kaczyńskiego prowadził do wielu błędnych decyzji personalnych. Dziś wydaje się, że „naczelnik” Kaczyński nie rozumie prostej prawdy, że filosemityzm jest taką samą aberracją umysłową, jak antysemityzm i to ze wszystkimi tego negatywnymi konsekwencjami. Jest to błędny sposób postrzegania rzeczywistości, który prowadzi na manowce, bo jest po prostu miękką formą rasizmu wymierzoną przeciwko nie-Żydom.

 

Strony

Źródło foto: 

wp.pl

8724 liczba odsłon

Autor artykułu: rewident

3 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    Trzeżwa opinia, aż za bardzo jak na politykę. Rzecz w tym, że JK nie jest głupkiem.

  2. Przecież to oczywiste, że ktoś tu maczał palce. PiS zbyt gładko przejął władzę. Już samo tłuczenie w tv o uchodzcach w tamtym czasie było dość dziwne, skoro media nie należały wtedy do PiS. A każde wydanie głównych wydań programów informacyjncyh zaczynało się od pokazania tabunów uchodzców przedostajacych się do europy. Wybory się skończyły i od razu mniej się od tym zaczeło mówić.

  3. Kelnerzy u Sowy to był wywiad izraelski.

  4. Strony