Czas pogardy

Prześlij dalej:

Wrzucam tu kopię wpisu http://antyszwecja.wordpress.com/2014/01/30/czas-pogardy/
Ż
eby przypomnieć że żyję :)

Na ten wpis składają się trzy wydarzenia. Momentalne przejście z intymnej rozmowy w obrzydzenie jakby trądem, po ujawnieniu faktu konsumpcji substancji psychoaktywnych. Udanie przez sprzedawcę, że nie słyszał propozycji wzięcia pysznego cukierka, jakby negocjował umowy rozbrojeniowe, od których zależy życie milionów. Oraz stwierdzenie koleżanki, że w relacjach damsko - męskich, wykazuję niedojrzałość.

Posmutniałem, bo całe życie zarzucano mi niedojrzałość w najróżniejszych dziedzinach. Nigdy nie byłem w stanie zrozumieć/poczuć lepszości dojrzałości. Doskwierała mi za to okazywana pogarda. Nie do końca nawet umiałem sobie wyobrazić na czym dojrzałość w danej sytuacji miałaby polegać. Tzn. gdzieś tam "rozum" mówił, że w takiej sytuacji, uznaje się powszechnie, a nawet ja sam uznaję, że powinno się zrobić to, a to. Ale intuicja (leń?) wolała robić swoje. Niby mam nie pchać się w relacje z wymarzoną kobietą, bo zajęta? Nie szukać pracy zgodnej z predyspozycjami, tylko tej dostępnej, opłacalnej? Wiele pomniejszych, np. nie ujawniać ludziom co myślę, gdy pytają? To chyba musi być ta dojrzałość. Nie robić tego co dyktuje szeroko rozumiane serce, lecz co rozum postrzega jako narzucone przez "obiektywne okoliczności".

I wtedy to do mnie dotarło. Wstrząsające olśnienie, rodem z najpotężniejszych enteogennych podróży.

Oto żyjemy w społeczności Einsteinów, poetów, strażaków itd. którzy dorastając zostają budowlańcami, kelnerkami, analitykami itd. Oto patentowany leń dojrzewa do wstawania rano. Oto surfer żyjący na śnieżnej północy, bo bilet na południe drogi. Oto brzydka księżniczka i samotny uwodziciel. Aktor w fabryce, dyplomata w obsłudze klienta (ten akurat myśli, że znalazł wymarzoną pracę). Oto romantyk godzi się trwać w odartym z romantyzmu związku, bo dzieci i kredyt.

Całe dojrzałe życie składa się nawet nie z kompromisów, a z klęsk. Miliony sfrustrowanych Piotrusiów Panów, skrycie nienawidzących codzienności w jaką wdepnęli. Nie potrafią usiąść i rozwikłać matni z tysięcy kapitulacji, które na nich wymogły "obiektywne okoliczności". Na okoliczności te, zwykle składają się oczekiwania innych, nauczonych dojrzałości przegranych. "Bo tak się robi", "takie jest życie" - oto motta człowieka dojrzałego. Dojrzałość jako rezygnacja z walki i grzeczne spożywanie kilogramów goryczy jakie funduje zimny, okrutny świat. To dopiero potworny, niewolniczy ustrój!

Sromotne rozczarowanie przebiegiem życia, być może lepiej od wyjaśnienia paleolitycznego, czy freudowskiego, tłumaczy nasze psychiczne bolączki. To stąd tyle jadu w odnoszeniu się do siebie.

Strony

2306 liczba odsłon

Autor artykułu: Antyszwed

1 (liczba komentarzy)

  1. Potocznie za dojrzałość uważa się przejście od stanu bycia obiektem troski, do stanu troszczenia się o innych. Taka przemiana to oczywiście marny interes, wiec jest wymuszana przez zewnętrzne okoliczności.
    Rezygnacja z marzen, o której piszesz dotyczy raczej zdziadzienia a nie dojrzałości.

  2. Strony