Prześlij dalej:

Sytuacja w Hiszpanii jest bardziej skomplikowana, ale wystarczy wiedzieć, że głównie dwa regiony stosują statystykę nastawioną na histerię: Madryt i Katalonia, odwieczni i śmiertelni wrogowie, aby się sytuacja rozjaśniła. W pozostałej części Hiszpanii jest niemal całkowity spokój i śmieszne liczby związane z „wirusem”. Od razu powiem, że nie wiem jakie tutaj konkretne biznesy polityczne są rozgrywane, nie znam hiszpańskich polityków i wzajemnych konfliktów, ale nie trzeba tego wiedzieć, żeby za pewnik uznać sprzeczne interesy Madrytu i Katalonii. Kto i z kim konkretnie, po nazwisku się bije, jest wtórne, ważne co chce na tym ugrać z pomocą emocji społecznych. Madryt ugrał dyscyplinę społeczną, Katalonia lawiruje pomiędzy wykazywaniem liczby zgonów, koniecznych do utrzymania adrenaliny, a pokazywaniem, że radzi sobie od Madrytu ileś razy lepiej.

W USA mamy jeszcze inny i ciekawszy przypadek, przede wszystkim podobnie jak w Polsce wszystko odbywa się w kampanii prezydenckiej. I jak się tam sprawy układają? Bez zaskoczeń na czele statystyk mamy totalnie lewacki i lichwiarski New York, na drugim miejscu New Jersey uznawany za część NY. W Nowym Jorku rządzi demokrata Bill de Blasio, śmiertelny wróg Trumpa i do niedawna kandydat na prezydenta, który w kompromitujących warunkach wycofał się z kandydowania, po czym publicznie został upokorzony przez Trumpa. Od początku demokraci w NY zastosowali włoską metodologię i jeden stan USA wykazuje 55% zachorowań oraz 40% zgonów. Dla kontrastu Waszyngton, formalnie Dystrykt Kolumbii, gdzie rządzi Trump, to 183 przypadki i 2 zgony. Trump mówi, że Amerykanie w ciągu dwóch tygodni powinni wrócić do pracy, demokraci krzyczą o mordercy, dla którego liczy się kasa nie ludzie.

Takich politycznych przypadków jest znacznie więcej, na przykład Szwajcaria ma wyższy wskaźnik zachorowalności na milion mieszkańców niż Włosi, czytaj Lombardia, ale w 10-milionowej Lombardii wykazano ponad 4178 zgonów, a w 8,5-milionowej Szwajcarii 133. Nie wiedzieć dlaczego Iran ma prawie takie same problemy z „wirusem” jak Hiszpania, chociaż w tym regionie „wirus” praktycznie nie istnieje, natomiast istnieje święta wojna z USA i wewnętrzna walka irańskiej opozycji z ajatollahami. Chińczycy wbrew logice i faktom ogłosili koniec pandemii, bo im się to opłaca. Niemcy i Wielka Brytania robią wszystko, aby zaniżać statystyki i jak najszybciej ruszyć z pełną produkcją. Wszystko to jest polityka napędzana przez polityczne narzędzie – „pandemia”.

Do tego dochodzą normalne procesy społeczne, zachowania stadne, wspomniane teorie spiskowe i regulowanie nastrojów przy pomocy dozowania strachu na przemian z nadzieją. W tle są „naukowcy”, ze swoimi interesami i lekarskim syndromem boga. Proszę zwrócić uwagę, że w Polsce jedynie prof. Gut i jeszcze prof. Simon zachowują zdrowy rozsądek, cała grupa profesorów i jeszcze większa grupa lekarzy kompletnie się zafiksowała na podkręcaniu atmosfery i to oni są teraz suflerami polityków. Tak to działa, wystarczyło odpalić iskrę na beczce prochu, potem histeria zrobiła swoje i według politycznego klucza nabija kiesę jednym, by okradać drugich. Zwyczajny proces społeczno-polityczny, nie żaden spisek.

Strony

Źródło foto: 
49439 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

32 (liczba komentarzy)

  1. Jedyna "majaca sens" statystyka to porownanie ilosci wszystkich zgonow z ostatnich paru lat z iloscia zgonow w epoce koronawirusa... narazie podobno z okazji lagodnej zimy zmarlych jest mniej.

    Co roku umiera okolo 400 tysiecy Polakow, czyli kolo 1100 dziennie - przyczyny obok naturalnych (zawsze sie na cos umrze...) to zła dieta, palenia tytoniu i wysokie ciśnienie krwi. 

    Ciekawe czy rok 2020 z powodu "pandemii" bedzie sie jakos statstycznie wyraznie roznil. I czy wzrost bedzie spowodowany wirusem czy depresja np. z powodu utraty pracy, zalamania sie gospodarki i brakiem meczow pilki noznej w TV.
     

  2. No znowu trzeba zacytować KMN - "Głos rozsądku!"

  3. Strony