O mobilizacji elektoratu raz jeszcze. Czy widział ktoś kiedyś, żeby kibice wychodzili ze stadionu, bo ich drużyna wysoko wygrywa?

Prześlij dalej:

Co do odmienianego ostatnio przez wszystkie przypadki słowa "mobilizacja" to ja bym się aż tak o PiS nie martwił. Nie z powodu tego, że wyborcy PiS czują jakieś wielkie zagrożenie(bo chyba nie czują), ale przez wzgląd na proste mechanizmy psychologiczne. Człowiek instynktownie chce wygrywać i uczestniczyć w zwycięstwie oraz stara się unikać uczestniczenia w porażkach. Jak oglądasz mecz i Polska przegrywa do przerwy 0:3, to najczęściej drugiej połowy nie oglądasz- tak jest obecnie z POKO i to oni będą mieć problem z frekwencją. A jak oglądasz mecz o dużą stawkę i do przerwy Polska wygrywa 3:0, to wyjmujesz kolejne piwo i krzyczysz "jeszcze jeden!". Kiedy Lewandowski strzela czwartą bramkę dzwonisz do szwagra i mówisz: "włącz szybko telewizor, Lewy strzelił już cztery bramki!". Jeśli miałbyś zagwarantowane, że jak zagrasz w Lotto i wygrasz sumę pieniędzy nawet taką, która twojego życia nie zmieni, np. 200 zł, to pofatygujesz się do punktu Lotto, czy nie? Ja bym poszedł bez zastanowienia. Jak już pisał red. Wielgucki pójście do lokalu wyborczego to czynność rutynowa, jak pójście do sklepu po bułki i nie potrzeba do tego heroizmu i nadzwyczajnej mobilizacji.

Jedni mówią,że wszystko jest już rozstrzygnięte (co jest nieprawdą), inni przeciwnie- że właśnie dobra zmiana wisi na włosku (co nie dla każdego brzmi wiarygodnie). Ja proponuję inną optykę. Mecz idzie znakomicie, wygrywamy- szybko, musicie do nas dołączyć! Mamy stół zapełniony przysmakami (w tym oczywiście porządne polskie schabowe wielkości beretów) i zacnymi trunkami. Czy ktoś potrzebuje dodatkowej zachęty? Moja teza jest taka,że nie potrzebuje, ale i tak taką bonusową zachętę poniżej wystosuję.

Otóż zacznę od tego, że w przeciwnym obozie jest żałoba. Oglądałem fragment Drugiego Śniadania Mistrzów. Padły tam nawet słowa,że pytanie jest tylko takie, jak wysoko PiS wygra. I tu któryś z gości powiedział ciekawą rzecz, na którą dotąd nie zwracałem uwagi... że rozmiar zwycięstwa ma duże znaczenie nawet nie tyle ze względu na możliwość odrzucania veta prezydenta, co ze względu na pozycję negocjacyjną w różnych sprawa z zewnętrznymi podmiotami, na przykład... w sprawie odkupienia TVNu od Amerykanów- taki przykład, po którym zupełnie przypadkowo redaktor Meller jakoś tak dziwnie pobladł. Piękna wizja i wisienka na torcie, który 13 października czeka na nas w lokalach wyborczych. Kto się nie skusi, ten frajer.

Źródło foto: 
3587 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Rafał eF

Autor artykułu: Rafał eF

2 (liczba komentarzy)

  1. Nie dalej jak wczoraj zaproponowałem w jakimś komentarzu likwidację postkomunizmu w Polsce w zaledwie trzech krokach:

    1. praktyczna marginalizacja Platformy Obywatelskiej na polskiej scenie politycznej.

    2. dokończenie głębokich reform w obszarze polskiego sądownictwa; skończenie z sędziowską patologią.

    3. wykupienie od Amerykanów koncernu ITI, zwłaszcza wszystkich kanałów telewizyjnych TVN-u. To ostatnie poprzez utworzenie odpowiedniej spółki celowej, następnie upublicznienie akcji spółki medialnej, która takiego wykupu dokonała.

    Co do pozytywnej mobilizacji w związku ze zbliżającym się wysokim zwycięstwem PiS-u - pełna zgoda. Tego typu komunikaty i atmosfera podziałają na wyborców POstkomuny paraliżująco i zniechęcająco, a na wyborców zwycięskiego PiS-u odwrotnie.

     

     

  2. avatar

    Bardzo dobre propozycje. Niektórzy są przeciwni dobieraniu się do TVNu argumentując, że TVN jest tylko odpowiedziią na zapotrzebowanie części Polaków, że widownia TVNu nie zniknie. Ale ja myślę jednak, że raczej TVN jest organizacją mającą narzucać przemiany społeczne w Polsce, a czasem nawet prowadzić akcje dywarsyjne przeciwko państwu jak w przypadku wzniecenia historii o chorych polskich świniach (ogromne straty dla polskiego rolnictwa), czy przedstawieniem z nazistami w lesie.