Prześlij dalej:

Prasa prawicowa… swoją drogą ciekawe, że to dość oczywiste określenie praktycznie nie jest używane… doniosła jakie są plany, czy raczej marzenia towarzysza Broniarza. Okazuje się, że towarzysz w czasie planowanego strajku chce szantażować dzieci i rodziców brakiem promocji do następnej klasy. Wiadomo nie od dziś, że ten problem spędza sen z powiek dzieci i rodziców, bez względu na projekcje Broniarza. Ba! Bardzo często bywa tak, że rodzice, a dzieci to już bezwzględnie, obwiniają nauczycieli za brak promocji. Pani/Pan się uwzięli i to całe wytłumaczenie nieuctwa, bo w 99,9% brak promocji jest skutkiem nieuctwa.

Kto życia nie zna będzie próbował opowiadać bajki, że życie wygląda inaczej, kto choć trochę życie poznał przyzna rację i jeszcze kilka smaczków dopowie. W ramach małego podsumowania dotychczasowego wątku da się powiedzieć jedno, większość rodziców w dzisiejszych dziwacznych czasach urwie głowę nauczycielowi za uczciwy brak promocji. Jeśli chodzi o uczniów to ledwie promil tego nie zrobi. No to wyobraźmy sobie co by się stało z rodzicami i uczniami, gdyby strajkujący nauczyciele nie przepuścili do następnej klasy nie ze względu na oceny, zachowanie, czy brak frekwencji, ale wyłącznie dlatego, że Pan/Pani chcą więcej kasy i strajkują. Nie wierzę w taki scenariusz i nikt myślący nie uwierzy, nie ma to jednak żadnego znaczenia dla tak zwanej społecznej emocji, ludzie już się dowiedzieli o planach Broniarza i krew się wzburzyła.

Mam ten komfort, że znam środowisko nauczycielskie na szczeblu rodzinnym i towarzyskim. Wygłupiać się nie zamierzam i nie napiszę jak na forum internetowym, że: „ja, moja rodzina i wszyscy znajomi są przeciw strajkowi”. Niestety głupota nie wybiera i w rodzinie znajdą się ciała pedagogiczne, całkiem przypadkowo głosujące na POKO, które nagle są niezwykle zdeterminowane by walczyć o swoje. Tyle tylko, że konsekwencje tych wygłupów w żaden sposób rodziny i znajomych nie dotykają, dzieci albo wychowane i poszły w świat albo jeszcze w przedszkolu. W takich okolicznościach można sobie bezkarnie poszaleć, w końcu to „nie moja sprawa”. Problem zaczyna się na szczeblu dyrektorskim i tutaj wszędzie jest konsekwentnie. Dyrektorzy i dyrektorki pytają kadrę, czy będzie się ciało pedagogiczne wygłupiać, czy koniec roku i egzaminy przebiegną zgodnie z planem.

Oprócz rodziców i uczniów, braku promocji, jak nigdy, boją się dyrektorzy szkół, bo z tego są rozliczani i to przez dwa podmioty. Po pierwsze jest to kuratorium po drugie lokalna władza, która często sprzyja i wręcz namawia do strajku, ale każdy dyrektor wie, że musi przekonać obie władze, w przeciwnym razie przestanie być dyrektorem. Obojętnie gdzie się obrócisz nikomu z bezpośrednio zainteresowanych, prymitywny szantaż czerwonego Broniarza nie służy. Ludzie dają się ponieść i przekonać takim emocjom, które są obiektywnie czyste. Wiadomo jak się wzrusza i szantażuje najlepiej i praktycznie bez pudła. Trzeba wziąć dziecko, inwalidę lub biedną staruszkę i wtedy reszta zrobi się sama. Gdy nauczyciel walczy o kasę dla siebie i krzywdzi dziecko, to za taką emocją pójdzie wyłącznie radykał na poziomie LGBT.

Strony

Źródło foto: 
16790 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

12 (liczba komentarzy)

  1. Jeśli uważasz, że termin małżeństwo wymieniany w takim kontekście nie oswaja tych, którzy nie przywiązują wagi do "dupereli" to rzeczywiście znalazłeś powód by mnie obsztorcować

    >Nie po to piszę by cię denerwować lecz po to, by mocno zwrócić uwagę, że termin małżeństwo jest zastrzeżony.

  2. Tak nawiasem mówiąc, instytucję małżeństwa zdeprecjonowali przede wszystkim heteroseksualiści- horendalna ilość rozwodów mówi sama za siebie. Traktowanie tego sakramentu jako rytuał sprowadzony de facto jedynie do rozbuchanego sztafażu powoduje, że nawet nominalni katolicy nie chcą go zbyt ofiarnie bronić. Pederaści wchodzą w to z butami bo wyczuwają słabość społeczeństwa. 

  3. Strony