„Deklaracja wiary”, czyli ideologiczna paranoja jest goła od przodu i od tyłu

Prześlij dalej:

Gdy się pisze o sprawach fundamentalnych wypada zachować porządek logiczny, gramatyczny i przede wszystkim jasność przekazu. Tym bardziej smuci tekst deklaracji, że pisali go ludzie wykształceni. Powiem wprost, w życiu bym się pod czymś tak amatorsko skleconym nie podpisał, ale tu się kończy moja ostra krytyka „deklaracji”. Po drugiej stronie paranoi jest to, co zawsze. Postępowe środowiska skorzystały z prezentu w postaci topornej formy i stylistyki tekstu, żeby ukamienować „katolickich fanatyków”. Zaczęła się ostra jazda pod tytułem: „A co będzie, gdy będzie, bo przecież może być?”. Odpowiem mądrzejszym pytaniem. A co było do tej pory? Czy Ci lekarze, u których chciałbym się leczyć, pomimo tego, że nie przeczytali uważnie pod czym się podpisują, kogokolwiek posłali do piachu? Oni się narodzili wraz z „deklaracją wiary”? Wydaje się, że spora część z nich leczy od kilkudziesięciu lat i nie pamiętam artykułu, nawet w GW, w którym katolicki lekarz zabił pacjenta z powodu swojej wiary. Mamy do czynienia z typowym biciem ideologicznej piany i o ile katoliccy lekarze wyprodukowali dewocyjna epistołę w obronie jak najbardziej elementarnych treści przysięgi Hipokratesa, to „postępowcy” skorzystali z wpadki, żeby Hipokratesa sponiewierać. Intencje nie budzą najmniejszych wątpliwości, dla mnie wszystko jest jasne, gorzej, że króluje tandeta w przekazie. Pacjent nie jest od tego, żeby się domyślał, co go czeka w gabinecie lekarza.

Strony

35002 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

33 (liczba komentarzy)

  1. "Lekarze z definicji zajmują się (...) polemiką z bożym porządkiem"

    Nieprawda, wynikająca z niewłaściwego rozumienia terminu "boży porządek". Podobnie "niech się dzieje wola nieba" jest dla chrześcijanina czymś innym niż "całkowitym zaprzeczeniem i podważeniem sensu istnienia zawodu lekarza".

    Natomiast: zgoda, pod względem gramatycznym "konstrukcja deklaracji woła o pomstę do nieba".

  2. Jego Ekscelencja
    Arcybiskup Stanisław Gądecki
    Kongregacja Nauki Wiary

    W związku z mianowaniem Księdza Arcybiskupa przez Ojca Świętego Franciszka na członka Kongregacji Nauki Wiary zwracam się z gorącą prośbą o interwencję i spowodowanie zmiany w redakcji punktu trzeciego Deklaracji Wiary Lekarzy:

    http://www.dekl...

    Prośbę moją motywuję tym oczywistym faktem, że lekarz powinien leczyć każdego człowieka, a nie tylko i wyłącznie katolików. W związku z tym obowiązany jest w sumieniu honorować małżeństwa nie tylko sakramentalne, lecz również i naturalne, o ile tylko zostały one zawarte w sposób ważny. Tak mówi przecież nauka Kościoła Katolickiego, której słuchać powinien każdy katolik.

    Z poważaniem
    Iwona Jaszczuk
    katoliczka z Parafii p.w. św. Ignacego
    na Starych Szkotach w Gdańsku

  3. Czy chce Pani zmusic lekarza do np. in vitro dla par lesbijskich czy do innej formy ich zaplodnienia? Nie rozumiem co lekarz ginekolog czy poloznik moglby pomoc dla pary homoseksualistow meskich. A w ogole to deklaracja dotyczyla przede wszystkim aborcji i w tym kontekscie Pani list moze sugerowac koniecznosc zmuszania lekarza do aborcji bo np. para satanistow tak sobie zazyczy.
    Czy dokladnie o to Pani chodzilo?

    Z drugiej strony spelnianie aktu malzenskiego poza malzenstwem jest i bedzie odrzucane przez Kosciol. Proba wymuszania na Kosciele zmiany (w szczegolnosci poprzez listy otwarte) nie jest roztropne.

    IMHO deklaracja moze nie jest napisana w sposob doskonaly - zarowno pod wzgledem literackim jak i teologicznym ale lepszej nie mamy a publiczne "wojny o przecinek" robia obecnie wiecej zlego niz dobrego.

  4. Punkt trzeci Deklaracji jest sprzeczny z nauką Kościoła, gdyż odmawia niekatolikom moralnego prawa do zawierania małżeństw, współżycia ze swoimi Małżonkami oraz do rozmnażania. Poprosiłam naszego świeżo mianowanego Inkwizytora o skłonienie Autorów do przeredagowania tego krzywdzącego zapisu. Gdzie ja w mym liście sugeruję zmuszanie kogokolwiek do aborcji?

  5. Zacytuje punkt trzeci:
    <cite>PRZYJMUJĘ prawdę, iż płeć człowieka dana przez Boga jest zdeterminowana
    biologicznie i jest sposobem istnienia osoby ludzkiej. Jest nobilitacją, przywilejem, bo
    człowiek został wyposażony w narządy, dzięki którym ludzie przez rodzicielstwo stają
    się „współpracownikami Boga Samego w dziele stworzenia” - powołanie do
    rodzicielstwa jest planem Bożym i tylko wybrani przez Boga i związani z Nim
    świętym sakramentem małżeństwa mają prawo używać tych organów, które stanowią
    sacrum w ciele ludzkim.</cite>
    Gdzie Pani widzi takie zagrozenie o jakim Pani pisze?

  6. Jeżeli "tylko wybrani przez Boga I ZWIĄZANI Z NIM ŚWIĘTYM SAKRAMENTEM MAŁŻEŃSTWA mają prawo używać tych organów", to osobom nieochrzczonym NIE WOLNO NIGDY współżyć ze swoimi Małżonkami, gdyż ich małżeństwa (według definicji Kościoła) są naturalne, a nie sakramentalne! Nigdy Kościół czegoś podobnego nie uczył. Nakazuje on uznawać naturalne małżeństwa osób nieochrzczonych za godziwe i ważne, a w oczach Bożych mają one jak najbardziej prawo do współzycia i rozmnażania.

    A więc zapis punktu trzeciego Deklaracji jest dla ludzi spoza Kościoła niesłychanie krzywdzący!

  7. avatar

    Punkt 2.
    Ludzie, to niestety ssaki, a takie opiekują się potomstwem,  w odróżnieniu od płazów, ryb, nie mówiąc już o roślinach. Kotki lub pieski opiekują się przez klika miesięcy, słonie dłużej a ludzie do pełnoletniości potomstwa, czyli około 18 lat. Opieka oznacza rozmaite koszty, czasowe, finansowe, zdrowotne. Ile dzieci można odchować, przy założeniu, że sytuacja rodziny się nie pogorszy?
     

  8. To zalezy czy zakladamy ze co roku musi byc urlop na Malediwach i co roku nowy samochod. No i od tego ile nam placa.
    Odsylam do mojej wypowiedzi z przed kilku godzin - gdzie troche o tym pisze. Rosna z roku na rok niewatpliwie tzw. koszta stale (i to nie tylko w PL). Relatywnie maleja tez place (i dotyczy to wszystkich oprocz kasty najwyzszej i znowu nie jest to specyficzne dla PL. Maleje stabilnosc ekonomiczna pracownikow najemnych ale tez niszczona jest 'infrastruktura spoleczna' umozliwiajaca pomoc wzajemna (bo jak babcia ma pomoc wnukom gdy one wyjezdzaja na saksy z dziecmi).
    Taki mamy klimat... A moze cos innego niz klimat...

  9. avatar

    Nie ta klasa. Chodzi raczej o to. ile razy w tygodmiu będzie kotlecik.Co do infrastruktury społecznej, to jestem jednym z ostatnich roczników babć, które mogły przejść na emeryturę e wieku 61 lat.

  10. Ja rozumiem. Znam problemy dzisiejszych rodzin - nie zyje w prozni. Jednak kiedys  (acz przy mniejszych kosztach stalych) dawalo sie utrzymac 8 dzieci a dzisiaj 3 bywa wyzwaniem.
    Sa tu rozne sprawy - jedna to duze wymogi aby nie odebrano dziecka. Kiedys w pokoju czy 2 zyla cala rodzina. Dzisiaj za brak odrebnego pokoju dla kazdego dziecka chciano odebrac dzieci moim znajomym (w sumie 'opiekun' zyczyl sobie aby rodzina miala min. 7 pomieszczen przy 5 osobowej rodzinie - 3 dla dzieci, jadalnia, pokoj dzienny, sypialnia rodzicow i pomieszczenie gospodarcze - grozac odebraniem dzieci i koniecznoscia placenia alimentow). Druga sprawa to sklanianie ludzi do posiadania gadgetow ktorych przewidywany czas zycia to rok - 2 lata - propagjac rownoczesnie zadluzenie. Trzecia to ostracyzm spoleczny rodzin wielodzietnych (testy 'ten wielodzietny margines' to nie jest rzadkosc. Czwarta to przeciwskuteczna pomoc panstwowa. Kolejna to koszt mieszkania czy to do zakupu czy to do wynajecia. Tych problemow jest milion ale czy to oznacza ze nalezy dzieci zabijac?

  11. Strony