Prześlij dalej:

Nie ukrywam, będzie grubo i od razu dodam, że moja hipoteza oparta jest na przesłankach i logicznym wyciąganiu wniosków, ponieważ twardych dowodów nie zna sama Nowogrodzka. W kilku miejscach da się przeczytać, że w kierownictwie PiS od dłuższego czasu mówi się o kwitach zgromadzonych przez Ziobro, które mają dotyczyć nie tylko Morawieckiego i jego ludzi, ale i samego Jarosława Kaczyńskiego. Naturalnie część z tych rewelacji ma oparcie w prawdzie i to tej oficjalnie potwierdzonej, wystarczy wspomnieć o wszczętych postępowaniach w sprawie Szumowskiego i kolegów, natomiast druga cześć to już gra polityczna w „obozie patriotycznym”.

Napięcia pomiędzy koalicjantami mają banalne podłoże, wiadomo, że nie chodzi o norki, Polskę i takie tam „głupoty”, ale o podział władzy na kilku płaszczyznach: konfitury w spółkach państwowych, podział ministerstw, przejęcie schedy po Kaczyńskim. Ziobro to jedyny polityk, który walczy z Morawieckim na wszystkich trzech frontach i nie jest faworytem, praktycznie ma same deficyty, poza jedną przewagą. Przez pięć lat lider niewielkiej partii miał dostęp do akt, które leżą w dowolnej prokuraturze, dotyczy to zarówno spraw wszczętych za jego kadencji, jak i wszystkich innych, łącznie z archiwalnymi aktami. W zasadzie do dziś nie rozumiem dlaczego Kaczyński oddał Ziobrze tak potężne narzędzie i nie postawił przy nim kogoś z PiS, kto miałby kontrolę nad resortem. Być może na początku panowało naiwne przekonanie, że program „cela +” pochłonie całkowicie Ziobrę i niczym innym nie będzie się zajmował tylko ściganiem Tuska. Trzeba też pamiętać, że dopiero w 2017 roku Morawiecki został premierem i wtedy doszło do ostrej wojny pomiędzy nim i Ziobro.

Dziś wiemy, że Ziobro zajmował się wieloma sprawami, w tym swoją karierą polityczną i wrogami politycznymi, do których zdecydowanie należy Morawiecki. Po drodze wypłynęła sprawa z dwoma wieżami i to również Prokurator Generalny miał pod pełną kontrolą. Jest więcej niż pewne, że gdyby nawet Ziobro znalazł jakieś kwity, czy inne rewelacje na Kaczyńskiego, powyrywane z kontekstu, to nie odważyłby się tego użyć, sprawę z dwoma wieżami pozamiatał przy najbliższej możliwej okazji. Pamiętajmy jednak, że Kaczyński nie siedzi na Nowogrodzkiej sam, tylko w otoczeniu wielu „strategów”. Jakoś nie mam problemów z wyobrażeniem sobie takiej oto rozmowy:

– Jarek, jak Ziobro zbiera kwity na Mateusza, to dasz głowę, że nie zbiera na ciebie?
– Nie przesadzaj Joachim.
– Jesteś pewien? Ja mu nie wierzę, uderzył w Mateusza, Łukasza, to i w ciebie może, pamiętaj, że jemu cały czas się roi lider prawicy.
– Właściwie, to masz rację, ufaj, ale sprawdzaj.

Na takim podglebiu dochodzi do ostrego starcia Ziobry i Morawieckiego w obecności Kaczyńskiego, o tym pisało wielu „niepokornych”. Morawiecki miał się stanowczo domagać poparcia dla ustawy „kraść i się nie bać”, Ziobro mu odpowiedział, aby wykazał się większą odwagą i odpowiedzialnością za podejmowane decyzje. Potem nastąpił wyłom w trakcie głosowania testowego, za które robiła ustawa „futerkowa” i wycofanie ustawy „kraść i się nie bać”. Na Nowogrodzkiej musiała się rozkręcić „burza mózgów” z jednym dyżurnym pytaniem: „Co Ziobro takiego na nas ma, że idzie po bandzie?”. Dotychczasowe plotki i intrygi, nagle nabrały wartości domniemanych faktów i tutaj zaczyna się prawdziwa zabawa. Brak kontroli PiS nad sprawami w prokuraturze w połączeniu z domysłami, powoduje, że celem numer staje się Ziobro, czytaj dostęp do prokuratury. Można to zrobić poprzez dymisję Ziobro, ale to grozi utratą władzy, z drugiej strony PiS nie chce pozwolić, żeby „mały” koalicjant trzymał za twarz największą partię i jeszcze legendarnego lidera partii: „ogon nie będzie merdał psem”. Los Ziobry wydaje się przesądzony, ale Nowogrodzka zafiksowana na jednym punkcie, po wielu bólach dostrzega, że cała akacja może się zakończyć przejęciem prokuratury przez Budkę i Hołownię. Buntują się posłowie PiS, elektorat PiS i media związane z PiS.

Na szybko powstaje proteza, odwołamy Ziobrę, zrobimy rząd mniejszościowy, sprawdzimy kwity w prokuraturze i potem wrócimy do rozmów z koalicjantami. Prawdopodobnie to też upadło, bo chociaż nie było tak beznadziejnie głupie, jak wcześniejsze wybory, to groziło dokładnie tym samym. Wreszcie o wszystkim mają zdecydować rozmowy Kaczyńskiego z Ziobrą i jak mówią na mieście ceną utrzymania koalicji ma być dymisja Święczkowskiego, obecnie pełniącego funkcję Prokuratora Krajowego. Co to oznacza? Najłagodniejszą z możliwych, ale jednak kontrolę nad prokuraturą. Prokurator Krajowy powołany przez PiS, będzie miał pełną wiedzę o tym co się w prokuraturze dzieje, to pozwoli sprawdzić, jakie Ziobro postępowania uruchomił i co w aktach się znajduje. Zadaję sobie sprawę, że moja hipoteza ma swoje słabości, główna to logiczne myślenie, które zastępuje twarde dowody, ale proszę mi przedstawić rozsądniejsze wyjaśnienie politycznego szaleństwa. PiS za wszelką cenę chce się dostać do prokuratury i szuka sposobu, żeby postawić swojego człowieka obok Ziobry, bo zamiast Ziobry, bez politycznego samobójstwa, się nie da.

Zerwanie koalicji po roku od wyborów skutkujące albo rządem mniejszościowym albo wcześniejszymi wyborami, z powodu ochrony norek? Tak śmieszne, że szkoda strzępić język. Irracjonalny pomysł z krótkotrwałym rządem mniejszościowym, co w każdej chwili może się wymknąć spod kontroli i PiS podejmuje takie ryzyko, aby powstrzymać ubój rytualny? Wojna toczy się o wszystko, Kaczyński po trupach usiłuje ustawić Morawieckiego w roli swojego następcy, Ziobro nie odpuszcza, atmosfera gęstnieje, plotki i intrygi stają się nagle rzeczywistością i gotowe. O ile Ziobro zgodzi się na dostęp PiS do prokuratury, w takiej, czy innej formie, a PiS po obejrzeniu akt będzie wiedziało na czym stoi, to sprawy się unormują. Jeśli nie, to PiS przejmie prokuraturę każdym kosztem, ponieważ strach przed tym, co Ziobro zgromadził jest ważniejszy od racjonalnego myślenia, że o Polsce nie wspomnę.

Źródło foto: 
33826 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

9 (liczba komentarzy)

  1. Wczoraj Z.Z. pajacował, ale 'paryż wart jest mszy', a życie potwierdza, że ten pajacuje, kto ostatni pajacuje!
    Ktoś tego nie wytrzyma, bo tego już nie da się poskładać do kupy, chyba że właśnie do kupy. Stawiam, że nie będzie to Z.Z.

    Jeśli Z.Z. ma mocne kwity, to będziemy mieć nowego PRP. 

  2. Usunięcie Ziobry to dokończenie Nocnej Zmiany. Gołym okiem widać, że do uwolskiej ferajny Morawiecki-Gowin-Gliński Ziobro nijak nie pasuje.

    Ewentualne haki tłumaczą sprawę tylko częściowo bo ten nadzwyczajny pośpiech pojawił się jednak dosyć nagle, a o hakach wiadomo praktycznie 'od zawsze'. Tu musiało zajść też coś innego - całkiem jakby się przestraszyli nowych instrukcji i tego co dostali za zadanie aby w Polsce dopiero wprowadzić. Stąd ta panika i pilna potrzeba zapewnienia pełnej bezkarności.

    Natomiast norki to dopiero rozgrzewka, do likwidacji jest cała branża wydobywcza, a może nawet częściowo energetyka - jeden tylko Morawiecki z Kaczyńskim wiedzą na co się zgodzili w Brukseli gdy premier odnosił tam ostatnio tak wspaniały "wielki sukces".

  3. Ziobro ewidentnie nie pasuje - nie jest wolnomularzem.

  4. Nie można sobie inaczej wytłumaczyć ostatnich działań grożących ryzykiem rozpadu koalicji, jak tylko koniecznością zapewnienia sobie bezkarności względem poczynań, które dopiero zostaną podjęte. Dlatego jest potrzebna ścisła kontrola nad prokuraturą, służbami i policją. Te ostatnie zapewnia wierny Kamiński, więc teraz kolej na zniszczenie lub neutralizację Ziobry.

    Szykuje się naprawdę coś grubego i ma to związek z wyreżyserowaną pandemią. Morawiecki, nagrany u Sowy, coś wspominał o ograniczeniu oczekiwań społeczeństwa i zapewne właśnie to zostanie wdrożone. Wiele wskazuje na to, że będzie to rozwiązanie bardzo bliskie modelowi chińskiemu.

    Grube ryby promujące NWO do tej roli wybrały sobie Morawieckiego, a Kaczyńskiemu zostawili rolę chłopca do bicia. Teraz zobaczymy, co nam będą chcieli zafundować. Cała nadzieja w Bogu, który pokrzyżuje te plany i ukarze ich wykonawców.

  5. Są w ojczyźnie rachunki krzywd,
    obca dłoń ich też nie przekreśli

    Ks. Popiełuszko, zamach smoleński 2010 na polską elitę polityczną, aneks do raportu -  to są wrota do przejęcia władzy w Polsce, ktoś to w końcu zrobi, bo inaczej się nie da rządzić suwerenną, niepodległą Polską.  

  6. Podejrzenia, teczki, dojścia do prokuratury... czy myśmy na pewno na taką Polskę głosowali? Czy to aby nie powtórka czasów dopiero co minionych? A gdzie słynne "musimy pilnować swoich"?

    Jeśli tezy MK się potwierdzą, to może już czas na odnowę moralną na prawicy?

  7. a co w tym dziwnego???  po co w polityce na siłę szukać moralności??? 

    to jest walka o władzę, czyli walka na śmierć i życie - znana ludzkości i stosowana od starożytności... albo i wcześniej

  8. Pozwolę sobie na jedną uwagę. Skoro DOMNIEMANIA wywołały w PiS aż taką panikę, że skłonni sa nawet rozpieprzyć pół Polski i zaryzykować utratę władzy, to oni w tym PiS (zwłaszcza Morawiecki!) muszą wiedzieć, że SĄ TAKIE GIGANTYCZNE PRZEKRĘTY, które ich mogą pogrążyć raz na zawsze. Ergo oni WIEDZĄ, ŻE NAROBILI PRZESTĘPSTW. Tylko nie wiedzą, czy i jakie Ziobro wykrył i udokumentował. Jednym słowem Ziobro trzyma Morawieckiego mocno za jaja (Kaczyńskiego nie trzyma, bo Kaczyńskiemu już dawno jaja zwiędły). Jeśli Ziobro nie "pęknie", to PiS będzie musiał ustąpić. Albo zrobi się bardzo bardzo ciekawie.

  9. Nikt nie zawetował ustawy 447, więc trzeba będzie sprostać jej wymaganiom. A żeby sprostać, urzędnicy będą musieli podejmować decyzje nie bardzo zgodne z polską racją stanu, I tu przyda się ustawa o bezkarności oraz nadzór nad prokuraturą, żeby nie wtykała nosa tam gdzie nie trzeba.