Chiny i Rosja: narzeczeństwo z rozsądku…

Prześlij dalej:

Po stronie chińskiej partnerem Putina jest syn jednego z „Ośmiu Nieśmiertelnych” bliskiego współpracownika Mao Zedonga: 61 letni prezydent XI Jinping, który stoi również na czele komunistycznej partii, tego ludnego 1,3 miliardowego państwa. Xi z powodu żelaznej ręki, jaką oczyszcza i prowadzi partię jest nazywany „dyktatorem partii”, a nawet „imperatorem” i dla wielu stylem przypomina Putina.  Xi bezwzględnie zaatakował stare korupcyjno-mafijne układy w partii i w armii. W lipcu rozprawił się z potężnym Zhou Yonqkang, który w partii komunistycznej niepodzielnie rządził aparatem policji i siłami bezpieczeństwa.

Xi Jinping jest bardzo popularny wśród chińskiej klasy średniej za swój „China Dream” z nacjonalistycznym odcieniem. Jednocześnie na zachodzie kraju brutalnie zwalcza Uighrów i wszelkie marzenia niepodległościowe Tajwańczyków, czy utrzymania demokracji w Hog Kongu. Nieswojo czują się również chińscy sąsiedzi (Wietnam, Filipiny, czy Japonia) zaniepokojeni samozwańczymi posunięciami i rozszerzaniem chińskiej kontroli nad dotąd spornymi wodami i wysepkami.

Nowy prezydent obala utworzony przez premiera Denga Xiaopinga model kolektywnie sprawowanej władzy, który to miał zapobiec nowemu kultowi jednostki.  Xi głośno zwalcza kapitalistyczny egoizm tych Chińczyków, którzy chcą tylko brać, nawołując do przykładu Mao i permanentnej rewolucji. Xi obawia się, że dalsza liberalizacja partii i państwa może powtórzyć tragiczną w skutkach gorbaczowowską „głasnost” i dlatego jego policja zwalcza religię, blogerów, liberalne media takichż profesorów i prawników. Doszło nawet do zamykania lokalnych wiejskich bibliotek, które mogą szerzyć liberalne poglądy i ofiarować swoje podwoje na tego typu spotkania.

Sam Xi jest człowiekiem światowym, przez pewien czas mieszkał nawet w USA, gdzie w Harvardzie studiuje jego córka. Jest człowiekiem doświadczonym i sprawnym, był odpowiedzialny za organizację Igrzysk Olimpijskich w 2008 r. Jego żona jest słynną śpiewaczką, ale on sam (podobnie jak Putin) chciałby osłonić swoje społeczeństwo od zgubnych wpływów skorumpowanego zachodu.

Na zakończenie można się zastanowić, komu nowo tworzący się układ sił na świecie przyniesie wymierne i długofalowe korzyści.  Trudno chyba uciec od konkluzji, że beneficjentami konsekwencji napięć w Europie będą jak zwykle ci, którzy są najbardziej przygotowani do długiego marszu, czyli krótko mówiąc Chiny. Wydaje się, że w podobnej sytuacji było USA w czasie I i II wojny światowej. Jest duża szansa, że nam tylko przypadnie obserwować jak ambitny Putin za kiwa się na śmierć.

Jacek K. Matysiak                                                                                                                                18/10/2014                                                                                                                                   

Strony

2141 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Jacek K.M.

Autor artykułu: Jacek K.M.