Reklama

Z wykształcenia jestem magistrem socjologii, ale to za mało, żeby uchodzić za eksperta od badań ankietowych, zrobiłem jedno jedyne badanie w ramach pracy magisterskiej. Nie jestem ekspertem, co nie znaczy, że nie mogę być firmą Millward Brown, która robi sondaże między innymi dla TVN. Wczoraj po raz pierwszy brałem udział w telefonicznym sondażu związanym z „bieżącymi wydarzeniami w Polsce”, który przeprowadziła ze mną ankieterka Millward Brown. Szczegółów czepiać się specjalnie nie będę, chociaż nie wiem, czy to szczegół, skoro dopiero po 4 zdaniu zorientowałem się, że ktoś chce ze mną rozmawiać o preferencjach wyborczych, a nie zaproponować nowy pakiet darmowych minut albo sprzedać na raty kołdrę z owczej wełny. Dużo ważniejsza jest jednak metodologia, która w wydaniu Millward Brown niczym, ale to kompletnie niczym nie różni się od pierwszych zajęć praktycznych studentów I roku socjologii i jest oparta na najbardziej prymitywnej metodzie, tzw. łapance. Nie wiem w jaki sposób Millward Brown pozyskuje numery telefonów, jednak na moim przykładzie widać, że jest to po prostu Internet lub inne książki telefoniczne i to pierwszy sygnał, że badanie nie ma nic wspólnego z coraz bardziej mitycznym ważeniem próby. Mógłbym sobie odświeżyć wiedzę i posługiwać się fachowymi terminami, ale to oczywiście nie ma sensu, napiszę o co chodzi jak człowiek człowiekowi. Aby badanie ankietowe miało jakiekolwiek podstawy rzetelności musimy określić, co, kogo i jaka metodą chcemy badać. Dwa pierwsze elementy wydają się banalne, ale wbrew pozorom najtrudniejsze jest „kogo”, najłatwiejsze „jak”. Millward Brown, podobnie jak wszystkie inne pracownie, metodą telefoniczną robił ankietę dotyczącą preferencji politycznych Polaków, czyli miał zbadać potężną grupę, z której powinno się wyłowić reprezentacyjną próbę. W tym celu przyjmuje się w zasadzie stałe i sprawdzone zmienne takie jak: miejsce zamieszkania, wiek, wykształcenie.

W Polsce jest 16 województw różnej wielkości i z różną liczbą mieszkańców. Jeśli próba ma 1000 osób, to na początek trzeba ustalić do ilu osób w poszczególnych województwach dzwonimy. Dane są powszechnie dostępne w rocznikach statystycznych, procentowo łatwo to policzyć, ja podaję tylko schemat: mazowieckie 100, poznańskie 80, dolnośląskie 70 itd. Byłoby tyle jeśli chodzi o miejsce zamieszkania, ale mamy jeszcze kilka istotnych parametrów w ramach jednej zmiennej: wieś i miasta z podziałem na liczbę ludności. Powiedzmy, że w Mazowieckiem 30% to mieszkańcy wsi, 70% mieszka w miastach, zatem dzwonić należy do 30 mieszkańców mazowieckich wsi, ale 70 mieszkańców mazowieckich miast znów trzeba podzielić na: duże, średnie, małe. Powiedzmy, że 20 mieszka w dużych, 30 w średnich, 20 małych. Czas na wiek, dzielimy 30 mieszkańców wsi na kategorie od 18-25, 26-45, powyżej 45 (na przykład). Dla przejrzystości przyjmijmy po 10 osób dla każdej grupy i teraz ostatnie kryterium – wykształcenie: podstawowe/zawodowe, średnie, wyższe. Znów musimy znać proporcje ze spisów powszechnych i roczników statystycznych, ale to już są niezwykle strome schody, bo wraz z dokładaniem kolejnych zmiennych metodologia rozciąga się do nieskończoności. Z oczywistych powodów w grupie wiekowej 18-25 istnieją osoby, które nie mogą mieć wyższego wykształcenia, co musimy uwzględnić. Z racji „reformy edukacyjnej” najwięcej ludzi z wyższym wykształceniem będzie w przedziale 25-45. Cały czas trzymamy się wsi, a to dopiero w miastach zaczyna się jazda, jakie wykształcenie w małym mieście w przedziale wiekowym 25-45, jakie w średnim, jakie w dużym? Z tego wszystkiego w ogóle zapomnieliśmy o podstawowej zmiennej, czyli: kobieta mężczyzna. Banalne z punktu widzenia przeciętnego człowieka kryterium, ale w badaniu to niezwykle komplikuje ważenie próby, jak każda nowa zmienna.

Reklama

Najtrudniejsza operacja, to ważenie próby, czyli nic innego jak wyłanianie reprezentacji, która najwierniej oddaje potężną grupę badawczą złożoną z Polaków. Nie da się przy tylu zmiennych ustalić jednego schematu i jednej wyczerpującej metodologii, ale im głębiej będziemy rozdrabniać, tym bardziej precyzyjny wynik uzyskamy. Pracownia powinna przyjąć przynajmniej jakieś minima, powiedzmy, że w takim układzie: badamy 100 mieszkańców mazowieckiego, 30 mieszkańców wsi, z tego 10 w przedziale wiekowym 18-25, w tym 1 z wyższym wykształceniem, 5 z średnim, 4 z podstawowym/zawodowym. Dla przedziału 26-45 to samo i tak dalej, identycznie postępujemy z miastami. Wypadałoby by jeszcze jakoś włączyć bardzo ważne kryterium płci, ale powyższa metodologia to i tak jest liga mistrzów w porównaniu do tego, co robi Millward Brown i pozostałe pracownie w szybkich ankietach dla mediów. A co oni robią? Otóż oni układają kostkę Rubika metodą mechaniczną, rozbierają wszystkie kwadraciki i wsadzają we właściwe miejsca pod kolor. Innymi słowy Millward Brown nie ma pojęcia do kogo dzwoni, ponieważ na chybił trafił wyciąga numer z dostępnych źródeł. Dopiero w czasie rozmowy dowiaduje się z kim rozmawia, odczytuje wartości dla zmiennych (wiek, wykształcenie, płeć itd.) i te dane wprowadzają do tabeli, by dokonać topornej redukcji. Z grubsza wychodzi im, że zadzwonili do 30% respondentów posiadających mieszkających w średnich miastach, ale my nie mamy pojęcia, co to są za ludzie, gdzie mieszkają, ile mają lat, czy są kobietami, czy mężczyznami.

W tych 30% może być na przykład 100% świeżo upieczonych studentów i maturzystów, którzy podali swoje namiary w Internecie, jako sztabowcy Kukiza i Janusza Korwina-Mikke albo 100% absolwentów szkół katolickich z młodzieżówki PiS. Millward Brown rzecz jasna poda zbliżony do rzeczywistego rozkład kobiety/mężczyźni, ale nikt nie wie, czy Millward Brown zadzwonił do 100 kobiet z „prolife”, czy 100 feministek, w każdym razie obie grupy i inne stowarzyszenia zostawiają namiary w Internecie, bo taki jest sens ich działania i do nich najłatwiej dotrzeć. Z całą pewnością Millward Brown pi razy oko poda właściwe proporcje w przedziałach wiekowych, tylko kto wie jaka reprezentacja znalazła się w grupie 26-45 lat? Ile tam jest mieszkańców wsi, ile miast ile kobiet, ile mężczyzn. Jak widać ilość kombinacji nie koniecznie wynikających z planowanej manipulacji, ale z niechlujstwa metodologicznego, jest nieograniczona. Dlatego pracownia badawcza musi wiedzieć konkretnie, na podstawie dostępnych danych statystycznych do ilu 25-latków z wyższych wykształceniem z małego miasta w województwie dolnośląskim ma zadzwonić. Ilu 25-letnich kobiet, ilu 25-letnich mężczyzn w tym koszyku ma zbadać, a takich koszyków jest multum w zależności od precyzji ważenia próby. Millward Brown niczego nie waży, losuje numery telefonów, zbiera dana i przypisuje do podstawowych rubryk, żeby się z grubsza coś tam, coś tam zgadzało. Podsumowując cześć techniczną trzeba przyznać też rację zwolennikom kandydatów niszowych, że tu są największe nadużycia. Jeśli w dzisiejszej sondzie TVN Millward Brown poda jakie wyniki wyborcze przewidują ankietowani dla Pana Wilka, Tajano, Kowalskiego i o ile pamiętam Brauna, to po prostu skłamie. Nie było pytania dotyczących tych kandydatów.

Przeprowadzając badania bez jakiegokolwiek ważenia próby, a dopasowując na siłę wyniki do podstawowych zmiennych z łatwością wyprodukujemy, może nie dowolny, ale z całą pewnością satysfakcjonujący wynik i to w każdym kryterium. Jeśli zleceniodawca zażyczy sobie 70% młodych wykształconych z dużych miast głosujących na PO, to jest to kwestia tylko i wyłącznie selekcji rozmów telefonicznych metodą chybił trafił. Mało tego, można to wiarygodnie udokumentować. Dzwonimy na numer 555 555 555 i odzywa się młody wykształcony z Białegostoku, który głosuje na PiS – rozmowy nie było. Dzwonimy drugi raz na numer 666 666 666 i odzywa się młody wykształcony z Gdańska, który głosuje na PO – wpisujemy do tabeli. Na własnym przykładzie pokażę, w jakie pułapki można wpaść, chociaż od raz napiszę, że tego akurat czepiać się nie wolno, bo to są już wybitnie skomplikowane kwestie, które lądują w rubryce błąd statystyczny. Mój FIRMOWY numer telefonu jest dostępny w Internecie od 10 lat. Przez 27 lat byłem mieszkańcem małego miasta z średnim wykształceniem, w 2005 byłem mieszkańcem Wrocławia i jeszcze nie miałem wyższego wykształcenia. Od 2008 roku jestem mieszkańcem wsi z wykształceniem wyższym. Tylko na podstawie mojego życiorysu można uzyskać zupełnie inne wyniki. Za pieniądze, które płacą zleceniodawcy nie da się zrobić poważnego badania. Nie ma idealnej metodologii, ale przyzwoite badanie powinno redukować błędy i pułapki. Do tego potrzeba dwóch rzeczy: solidnie wyważonej i odpowiedniej wielkości próby. Jeśli przyjmiemy, że w Polsce mamy 30 milionów ludzi z prawem wyborczym, to o rozsądku możemy mówić przy próbie liczącej minimum 0,5%, czyli 150 000 Polaków. Tymczasem bada się 1000 Polaków na chybił trafił, co daje próbę wielkości 0,003% (3 tysięczne procenta). Takie badanie jak Millward Brown może przeprowadzić każdy, co więcej robi to dużo lepiej gdy podniesie tylko jeden wskaźnik – liczbę rozmów telefonicznych, czyli wielkość próby. Jeśli będzie to 2 tysiące rozmów, już jesteście 2x lepsi od Millward Brown.

Reklama

55 KOMENTARZE

  1. Jeśli dopiero po czwartym zdaniu…
    …zorientował się Pan, że to nie kolejna najlepsza na świecie promocja, to jeśli dzwonili kiedykolwiek do mnie, odłożyłam wcześniej słuchawkę. Nie mam cierpliwości do naganiaczy. I to pokazuje jedną z wad sondaży. Otrzymujesz opinię tylko tej osoby, która chce z tobą gadać, a więc pewien typ osobowości od razu odpada. Drugim potencjalnym problemem, związanym konkretnie z sondami telefonicznymi jest pora, o której dzwonią. Bo jeśli rano, to odpadają ludzie pracujący na etacie. Jeśli wieczorem, to nie odbiorą rodzice z małymi dziećmi itd.

  2. Jeśli dopiero po czwartym zdaniu…
    …zorientował się Pan, że to nie kolejna najlepsza na świecie promocja, to jeśli dzwonili kiedykolwiek do mnie, odłożyłam wcześniej słuchawkę. Nie mam cierpliwości do naganiaczy. I to pokazuje jedną z wad sondaży. Otrzymujesz opinię tylko tej osoby, która chce z tobą gadać, a więc pewien typ osobowości od razu odpada. Drugim potencjalnym problemem, związanym konkretnie z sondami telefonicznymi jest pora, o której dzwonią. Bo jeśli rano, to odpadają ludzie pracujący na etacie. Jeśli wieczorem, to nie odbiorą rodzice z małymi dziećmi itd.

  3. Polska Grupa Badawcza
    To była jedyna sondażownia która podawała prognozy zbliżone do rzeczywistych. Np. Jako jedyni przewidzieli prawie 10% przewagę Kaczora nad Tuskiem w 2005 r. a w innych latach łbłąd nie wył większy niż 3%. Teraz , twórca PGB Marcin Palade podaje sondaż wyborczy codziennie na stronie: http://www.palade.pl
    Wygląda to obiecująco 🙂

      • A kto jest nasz?
        Stara się być niezależny, czytałem kilka jego komentarzy to jest zdystansowany do wszystkiego, a najbardziej do metod badawczych sondażowni. 
        Ja natomiast nie jestem zdystansowany, cierpię na niepoprawny optymizm. Najbardziej napełniają mnie optymizmem następujące obserwacje:
        1) Kampania komorowskiego i on sam są obiektywnie beznadziejni. Do maksimum osłabiają motywację leminglandu do udziału w głosowaniu
        2) Fałszywa strategia (Zgoda i Atak na opozycję) nie do obrony, nie może zjednać niezdecydowanych. Dzisiejszy spot z gębą Kaczora bardzo efektowny ale obnaża tą strategię do imentu. Przed drugą turą ta strategia zawęża pole manewru do zera. słaby wynik Bronka ( w okolicach 40%) i brak możliwości prowadzenia konstruktywnej kampanii może skutkować osiągnięciem  miejszej ilości bezwzględnej uzyskanych głosów w drugiej turze (procentowo może to być więcej ale ze względu na niższą fekwencję)
        3) Zanik głosów na kandydatów establishmentu (palikot, jarubas, ogórek) a wyskie notowania antysystemowych kandydatów pokazują że "wahdło historii" wychyliło się w kierunku już dawno oczekiwanym.
        4) Nie widać rezerw w strategii i potencjału rozwojowego u Komorowskiego, wynik poniżej 40 % (dziś widać że prawdopodobny) będzie odebrany jako klęska a w obozie Dudy wyzwoli dodatkową energię. Ja obserwuję skuteczne działania w ternie i wyzwolenie energii uśpionego do tej pory w letargu elektoratu chcącego zmian. Od stycznia dynamika nastrojów jest jednokierunkowa i nic już jej przed drugą turą nie odwróci…
        To wszystko zapowiada się bardzo dobrze 😉
        ps. w najświeższym sondażu palade.pl Bronek dobija się do granicy 40 %. moim zdaniem jutro ją przekroczy  w dół 😉

  4. Polska Grupa Badawcza
    To była jedyna sondażownia która podawała prognozy zbliżone do rzeczywistych. Np. Jako jedyni przewidzieli prawie 10% przewagę Kaczora nad Tuskiem w 2005 r. a w innych latach łbłąd nie wył większy niż 3%. Teraz , twórca PGB Marcin Palade podaje sondaż wyborczy codziennie na stronie: http://www.palade.pl
    Wygląda to obiecująco 🙂

      • A kto jest nasz?
        Stara się być niezależny, czytałem kilka jego komentarzy to jest zdystansowany do wszystkiego, a najbardziej do metod badawczych sondażowni. 
        Ja natomiast nie jestem zdystansowany, cierpię na niepoprawny optymizm. Najbardziej napełniają mnie optymizmem następujące obserwacje:
        1) Kampania komorowskiego i on sam są obiektywnie beznadziejni. Do maksimum osłabiają motywację leminglandu do udziału w głosowaniu
        2) Fałszywa strategia (Zgoda i Atak na opozycję) nie do obrony, nie może zjednać niezdecydowanych. Dzisiejszy spot z gębą Kaczora bardzo efektowny ale obnaża tą strategię do imentu. Przed drugą turą ta strategia zawęża pole manewru do zera. słaby wynik Bronka ( w okolicach 40%) i brak możliwości prowadzenia konstruktywnej kampanii może skutkować osiągnięciem  miejszej ilości bezwzględnej uzyskanych głosów w drugiej turze (procentowo może to być więcej ale ze względu na niższą fekwencję)
        3) Zanik głosów na kandydatów establishmentu (palikot, jarubas, ogórek) a wyskie notowania antysystemowych kandydatów pokazują że "wahdło historii" wychyliło się w kierunku już dawno oczekiwanym.
        4) Nie widać rezerw w strategii i potencjału rozwojowego u Komorowskiego, wynik poniżej 40 % (dziś widać że prawdopodobny) będzie odebrany jako klęska a w obozie Dudy wyzwoli dodatkową energię. Ja obserwuję skuteczne działania w ternie i wyzwolenie energii uśpionego do tej pory w letargu elektoratu chcącego zmian. Od stycznia dynamika nastrojów jest jednokierunkowa i nic już jej przed drugą turą nie odwróci…
        To wszystko zapowiada się bardzo dobrze 😉
        ps. w najświeższym sondażu palade.pl Bronek dobija się do granicy 40 %. moim zdaniem jutro ją przekroczy  w dół 😉

  5. Badania sondażowe
    Ważenie próby losowej odbywa się już po badaniu i ma na celu m.in. skorygowanie odchylenia próby zrealizowanej. Przykładowo, w próbie reprezentatywnej powinniśmy mieć 10 kobiet w wieku 20-25 z wyższym wykształceniem z miast powyżej 100 tys., ale w naszej telefonicznej sondzie znalazły się tylko 3 takie kobiety, więc każdej z nich przypisuje się 'wagę' która powiększy ich udział w całym badaniu i oczywiście odpowiednio wpłynie na wyniki badania.
    Teoretycznie przy próbie reprezentatywnej błąd maksymalny badania powienien być mniejszy niż 3%, ale badania telefoniczne nie są reprezentatywne, więc błędy są dużo większe chociaż żadna sondażownia się do tego nie przyzna. Rozwiązaniem byłoby zrobienia badania na bardzo dużej próbie i wybraniu z niej 'losowo' reprezentatywnej grupy o liczności około 1000 respondentów, ale to się wiąże z dużymi kosztami i nikt by za takie badanie nie zapłacił. Więc sondażownie robią pseudo badania jak najmniejszym kosztem i potem mamy tak, że Kukiz w jednym badaniu ma 3% a w innym z tego samego okresu ma 13%.
    Oprócz skrzywienia próby istnieje całe mnóstwo sposobów na podkręcenie wyników albo na etapie przeprowadzania ankiety (sposób sformułowania pytania, ułożenia odpowiedzi itd.) albo na etapie przeliczania ankiet (ważenie, sposób traktowania braków danych itd.). Dlatego każde badanie sondażowe, a już w szczególności badania preferencji politycznych należy traktować z dużą ostrożnością (wyjątkiem są badania typu exit poll gdzie reprezentatywność próby może być zachowana niemal w 100%, a natychmiastowa weryfikacja w oparciu o oficjalne dane umożliwia zastosowanie coraz lepszych modeli statystycznych na przyszłość).

    Podsumowując – wszelkie wyniki badań telefoniczne dotyczących preferencji wyborczych możemy sobie wsadzić gdzieś między pobożne życzenia a zwykłe wałki. Natomiast wyniki badania exit poll z wyborów należy traktować poważnie, a ewentualne różnice z oficjalnymi wynikami powinny być bardzo dokładnie analizowane np. przez OFBOR z obowiązkowo końcowym raportem z socjologicznymi wnioskami.

    • W 95% zgoda. Mam tylko
      W 95% zgoda. Mam tylko wątpliwość, co do pierwszego zdania z ważeniem próby. Wymądrzać się nie będę, bo nawet wszystkich terminów nie pamiętam, ale chyba mówimy o rożnych rzeczach. Mianowicie można ważyć przed i po w zależności od rodzaju próby, a te są dwie: losowe i kwotowe. Ja opisałem schemat dla kwotowej, czyli nie dzwonisz na chybił trafił, ale wcześniej zważyłeś do kogo masz zadzwonić.

  6. Badania sondażowe
    Ważenie próby losowej odbywa się już po badaniu i ma na celu m.in. skorygowanie odchylenia próby zrealizowanej. Przykładowo, w próbie reprezentatywnej powinniśmy mieć 10 kobiet w wieku 20-25 z wyższym wykształceniem z miast powyżej 100 tys., ale w naszej telefonicznej sondzie znalazły się tylko 3 takie kobiety, więc każdej z nich przypisuje się 'wagę' która powiększy ich udział w całym badaniu i oczywiście odpowiednio wpłynie na wyniki badania.
    Teoretycznie przy próbie reprezentatywnej błąd maksymalny badania powienien być mniejszy niż 3%, ale badania telefoniczne nie są reprezentatywne, więc błędy są dużo większe chociaż żadna sondażownia się do tego nie przyzna. Rozwiązaniem byłoby zrobienia badania na bardzo dużej próbie i wybraniu z niej 'losowo' reprezentatywnej grupy o liczności około 1000 respondentów, ale to się wiąże z dużymi kosztami i nikt by za takie badanie nie zapłacił. Więc sondażownie robią pseudo badania jak najmniejszym kosztem i potem mamy tak, że Kukiz w jednym badaniu ma 3% a w innym z tego samego okresu ma 13%.
    Oprócz skrzywienia próby istnieje całe mnóstwo sposobów na podkręcenie wyników albo na etapie przeprowadzania ankiety (sposób sformułowania pytania, ułożenia odpowiedzi itd.) albo na etapie przeliczania ankiet (ważenie, sposób traktowania braków danych itd.). Dlatego każde badanie sondażowe, a już w szczególności badania preferencji politycznych należy traktować z dużą ostrożnością (wyjątkiem są badania typu exit poll gdzie reprezentatywność próby może być zachowana niemal w 100%, a natychmiastowa weryfikacja w oparciu o oficjalne dane umożliwia zastosowanie coraz lepszych modeli statystycznych na przyszłość).

    Podsumowując – wszelkie wyniki badań telefoniczne dotyczących preferencji wyborczych możemy sobie wsadzić gdzieś między pobożne życzenia a zwykłe wałki. Natomiast wyniki badania exit poll z wyborów należy traktować poważnie, a ewentualne różnice z oficjalnymi wynikami powinny być bardzo dokładnie analizowane np. przez OFBOR z obowiązkowo końcowym raportem z socjologicznymi wnioskami.

    • W 95% zgoda. Mam tylko
      W 95% zgoda. Mam tylko wątpliwość, co do pierwszego zdania z ważeniem próby. Wymądrzać się nie będę, bo nawet wszystkich terminów nie pamiętam, ale chyba mówimy o rożnych rzeczach. Mianowicie można ważyć przed i po w zależności od rodzaju próby, a te są dwie: losowe i kwotowe. Ja opisałem schemat dla kwotowej, czyli nie dzwonisz na chybił trafił, ale wcześniej zważyłeś do kogo masz zadzwonić.

  7. Ostatni MB 2010 vs 2015
    Ostatni oficjalny millward przed pierwszą turą w 2010:
    Bronkom 46 z okładem
    Kaczyński 30 z haczykiem
    Pierwsza tura: 41 do 36, millward walnął się wówczas o 5 proc. na korzyść WSI i 6 na niekorzyść Jarka.
    Dzisiejszy oficjalny ostatni MB: 39 do 27.

  8. Ostatni MB 2010 vs 2015
    Ostatni oficjalny millward przed pierwszą turą w 2010:
    Bronkom 46 z okładem
    Kaczyński 30 z haczykiem
    Pierwsza tura: 41 do 36, millward walnął się wówczas o 5 proc. na korzyść WSI i 6 na niekorzyść Jarka.
    Dzisiejszy oficjalny ostatni MB: 39 do 27.

  9. W sondażu telefonicznym 25-30
    W sondażu telefonicznym 25-30.05 na grupie 1856 osób dla presmix podanym 03.05 wyniki były ciekawe.
    Duda 33.3
    Komorowski 33.3
    Kukiz 13.7
    Korwin 6.6
    Ogórek 3.3
    Braun 0.8
    Zastanawia mnie gdzie się podziało 45% Bredzisława.
    Dodam, że był to sondaż prowadzony przez alternatywny portal a wyniki dziwnym trafem odbiegają w pełni od tych sondaży w ścierwomediach, gdzie Bredzisław ma zawsze minimum 40%.

  10. W sondażu telefonicznym 25-30
    W sondażu telefonicznym 25-30.05 na grupie 1856 osób dla presmix podanym 03.05 wyniki były ciekawe.
    Duda 33.3
    Komorowski 33.3
    Kukiz 13.7
    Korwin 6.6
    Ogórek 3.3
    Braun 0.8
    Zastanawia mnie gdzie się podziało 45% Bredzisława.
    Dodam, że był to sondaż prowadzony przez alternatywny portal a wyniki dziwnym trafem odbiegają w pełni od tych sondaży w ścierwomediach, gdzie Bredzisław ma zawsze minimum 40%.

  11. Banderowski kotylion
    Dzisiaj Poroszenko w obecności Komorowskiego i Tuska nosił kotylion w barwach UPA. Po ustawach z 9.04 to kolejny bezczelny policzek wymierzony Polsce, tym razem na naszym terenie i znowu w obecności prezydenta RP. Może i za to Lord Baton dostał brawa, jak widać na obrazku. Okoliczności opisane TUTAJ . Dodam, że obecnie jest to symbolika prawnie zakazana na terenie RP i właściwy miejscowo dzielnicowy powinien faszystę zgarnąć a impreze rozpędzić. 
    Są jeszcze dwa dni, bo cisza wyborcza tego przypadku raczej nie obowiązuje, żeby nagłośnić temat gdzie się da i dobić zaprzańca.

  12. Banderowski kotylion
    Dzisiaj Poroszenko w obecności Komorowskiego i Tuska nosił kotylion w barwach UPA. Po ustawach z 9.04 to kolejny bezczelny policzek wymierzony Polsce, tym razem na naszym terenie i znowu w obecności prezydenta RP. Może i za to Lord Baton dostał brawa, jak widać na obrazku. Okoliczności opisane TUTAJ . Dodam, że obecnie jest to symbolika prawnie zakazana na terenie RP i właściwy miejscowo dzielnicowy powinien faszystę zgarnąć a impreze rozpędzić. 
    Są jeszcze dwa dni, bo cisza wyborcza tego przypadku raczej nie obowiązuje, żeby nagłośnić temat gdzie się da i dobić zaprzańca.

  13. Obserwuje wybory brytyjskie,
    Obserwuje wybory brytyjskie, do których głosowanie zakończyło się wczoraj o godzinie 22.00 (23 czasu polskiego). teraz, gdy piszę ten tekst jest raptem 15 godzin po zamknięciu lokali wyborczych a wyniki już są. Brakuje jeszcze tylko odsadzenia 7 miejsc w parlamencie co oznacza że 7 okręgów wyborczych nie zostało jeszcze uwzględnione w obliczeniach lub wiadomościach podawanych przez BBC. Tak więc zmiany to już raczej kosmetyczne będą bo to wszystko okręgi jednomandatowe. Dodać należy, że oprócz klasycznego głosowania miejsce ma oddawanie głosów za pomocą poczty czyli listownie. Ciekawi mnie jak długo będziemy czekać na prezydenckie wyniki?

  14. Obserwuje wybory brytyjskie,
    Obserwuje wybory brytyjskie, do których głosowanie zakończyło się wczoraj o godzinie 22.00 (23 czasu polskiego). teraz, gdy piszę ten tekst jest raptem 15 godzin po zamknięciu lokali wyborczych a wyniki już są. Brakuje jeszcze tylko odsadzenia 7 miejsc w parlamencie co oznacza że 7 okręgów wyborczych nie zostało jeszcze uwzględnione w obliczeniach lub wiadomościach podawanych przez BBC. Tak więc zmiany to już raczej kosmetyczne będą bo to wszystko okręgi jednomandatowe. Dodać należy, że oprócz klasycznego głosowania miejsce ma oddawanie głosów za pomocą poczty czyli listownie. Ciekawi mnie jak długo będziemy czekać na prezydenckie wyniki?