Reklama

Poważnie zaczynam się o siebie martwić, bo i o kogo mógłbym s

Poważnie zaczynam się o siebie martwić, bo i o kogo mógłbym się martwić i kto to za mnie zrobi? Martwi mnie nadmierna asertywność i kompletny brak asymilacji, a mówiąc po ludzku, płacę coraz wyższą cenę za niewyparzoną gębę. Nie nauczyłem się przez całe życie i chyba już się nie nauczę, potakiwać tam gdzie świętość, tabu, społeczna presja. Gęba mi się nie zamaka przed żadną świętością, odruchowo mi się otwiera i najpierw we mnie, a potem na zewnątrz krzyczy. Od rana media zaatakowały mnie bohaterem i ten bohater nie daje mi żyć. Przedstawiono mi kogoś jako bohatera i jeszcze dodatkowo potraktowano mnie znieczulicą społeczną, przyznaję, zabolało mnie przy porannej kawie. Wypada powiedzieć o kogo chodzi, kim jest ten bohater, ale lepiej chyba będzie zacząć od tego jaki bohater jest.

Reklama

Najkrócej mówiąc to jest klasycznie polski bohater, nie lubię tego typu uogólnień, niemniej w tym wypadku uogólnienie jest nieodzowne. Dlaczego klasycznie polski? Ponieważ spełnia wszystkie warunki polskiej klasyki. Po pierwsze bohater jest martwy, co w przypadku polskiego bohatera jest warunkiem koniecznym. Po drugie bohater jest romantyczny, sam ruszył przeciw całemu złu. Po trzecie bohater jest heroiczny, z gołymi rękoma rzucił się na noże. Po czwarte jego śmierć jest bezsensowna i nie tylko niczemu nie zapobiegła, ale zafundowała dodatkową tragedię, w tym konkretnym przypadku na szczęście nie całemu narodowi, ale najbliższej rodzinie. Po piąte poeta, w tym wypadku media, mają żal do ludu, że nie ruszył za bohaterem, oczywiście poeta chory „na suchoty” z Paryża nadaje, gdyby nie to, przecież pomógłby bohaterowi.

Teraz widać wyraźnie, że nie miałem wyjścia, musiałem się posłużyć stereotypem polskiego bohatera i pewnie zaraz zostanę potraktowany stereotypem polskiego zdrajcy i sługusa morderców narodu. Jak nie zaraz, to na pewno po tym co za chwilę sprofanuję. Sportretowałem bohatera, który zginął na służbie, chociaż był w cywilu. Bohater był policjantem w czasie prywatnej podróży tramwajem, na jednym z przystanków dostrzegł margines społeczny, okładający koszem na śmieci przystanek. Nie jestem profesjonalistą, nikt mnie nie szkolił w zakresie, nie miałem zajęć z psychologii i ćwiczeń na strzelnicy, ale jedno wiem na pewno. Policjant czy to prywatnie, czy na służbie powinien myśleć jedną kategorią. Chronić obywatela, a nie wystawiać za zagrożenie i to jeszcze śmiertelne zagrożenie. Policjant powinien być racjonalistą nie romantykiem, tego od policjanta oczekuję.

Gdy policjant widzi, że dwóch napakowanych sterydami i piwem z Biedronki, wali kawałkiem metalu w inny kawał plastiku, powinien obudzić w sobie zawodowy instynkt, ale od razu skojarzyć instynkt z zajęciami psychologicznymi. W takiej sytuacji robi się rzecz prostą, jaką widać na każdym amerykańskim filmie. Halo Huston? Przyślijcie posiłki. Podjeżdża radiowóz wyskakuje czterech z bronią schwytaną oburącz i rzuca męty społeczne na glebę, skuwa na plecach, nie dbając o to, czy łapy w obojczykach się wywichną. No tak, ale przecież mogliby uciec? No i co? Gdyby uciekli spieprzyłby się kolejny piękny odcinek mydlanej opery z polskim romantycznym bohaterem? Dzieci miałyby ojca, żona męża, policja żyjącego funkcjonariusza, media spadek reklam?

Do dupy z taką postawą? Policjant, który na chłodno ocenia sytuację nie dostanie pośmiertnego orderu od prezydenta. Jest dwóch pijanych gówniarzy, niszczą kawałek blaszanego kubła na śmieci i pleksi z przystanku, w końcu ciskają kubłem w tramwaj. Nie ma żadnego zagrożenie dla życia i zdrowia osób trzecich, wydaje się komendę motorniczemu aby ruszał, dzwoni się po kolegów, robi fachową interwencję i jest po kłopocie. Tymczasem co robi policjant bohater? Prosi tramwajarza aby otworzył drzwi i wypuścił bohatera na samotną walkę. W ten sposób policjant bezsensownie naraża swoje życie, naraża życie pasażerów i co najgorsze media z opinią publiczną, wyzywają od znieczulicy społecznej wszystkich, którzy policjantowi nie pomogli. No to ja bardzo proszę społecznych i medialnych bohaterów, zapraszam, kobiety, dzieci, staruszków i cherlawych facetów do rzucania się z gołymi rękoma na noże wyszkolonych bandytów. Polskie bohaterstwo i polskie stawianie spraw na łbie. Może są jacyś idioci, jedyni żywiciele z dwójką dzieci w domu, którzy oddadzą życie za kubeł na śmieci i plastikową szybę, co więcej odwalając robotę za policję, ale na mnie proszę nie liczyć. W tym czasie gdy toczy się bohaterski bój, ja krzyczę do tramwajarza: „panie starszy spieprzajmy stąd”.

Kompletnie idiotyczne zachowanie świętej pamięci policjanta, idiotyczna presja medialna nawołująca by cywile ginęli razem z amatorskimi policjantami, to jest jakieś obłęd narodowy. Dzień, w którym policjant w tramwaju zachowa się jak profesjonalista, powinien być dniem chwały służb mundurowych i całego narodu. Rozumiem sytuację, kiedy dwóch karczków katuje kobietę, czy innego człowieka dowolnej płci, wtedy policjant nie ma czasu na ceregiele, ale i to powinien wyłowić ze czterech tęgich pomocników i z nimi wyskoczyć na odsiecz. Wtedy można mówić o znieczulicy, chociaż sam nie mam bladego pojęcia, czy zdobyłbym się na taką brawurę, nie potrafię machać pięściami, tym bardziej nożem. Pozostaje mi liczyć, że na sam wygląd mojej gęby napastnik da sobie spokój, na nic więcej liczyć nie mogę, ponieważ nie jestem przygotowany na szarpaninę ze szkolonymi bandytami. Ratować życie człowieka narażając własne, to jest bohaterstwo, obrona kubła na śmieci to jest czysta głupota i amatorszczyzna. O co mam największy żal do czynników oficjalnych i społecznej bezmyślności?

O budowanie wzorca bohatera i postaw społecznych, które są nie tylko groteskowe, ale po prostu szkodliwe i śmiertelnie niebezpieczne. Kultywowanie bezsensownej śmierci i nazywanie brawury bohaterstwem, to jest podpowiadanie kolejnych nieszczęść. Deprecjonują się słowa i deprecjonują się czyny. Bohater? Słowo zarezerwowane dla kogoś, kto co czyni coś wyjątkowego, wielkiego  i pożytecznego. A cóż zrobił ten nieszczęśnik? Rzucił się na ratunek kubłowi na śmieci? Co dobrego narobił? Zginął frajerską śmiercią i zafundował tragedię swojej rodzinie. Jego bezsensowna śmierć staje się przyczynkiem do rozpętania bezmyślnej kampanii wokół bohaterskich postaw. Jest coś niebywałego w tym, że media i opinia publiczna wiesza psy na tych, którzy przeżyli i nie dali się wciągnąć w szaleństwo amatorskiego funkcjonariusza. Policjant, która naraża na niebezpieczeństwo obywateli nie jest moim bohaterem. Przykro mi, że swój brak profesjonalizmu i co tu dużo mówić, głupotę, przypłacił życiem, ale ta akcja powinna trafić do wszystkich komisariatów jako materiał szkoleniowy. Materiał zatytułowany: „Skandaliczne naruszenie procedur przez funkcjonariusza, bezmyślne amatorstwo ze skutkiem śmiertelnym”.

Reklama

148 KOMENTARZE

  1. W pełni zgadzam sie z oceną zdarzenia
    To typowy przejaw NIEPROFESJONALIZMU policjanta.
    A rozwiązaniem sytuacji byłoby PRZYBRANIE do akcji asysty kilku mężczyzn z tramwaju.
    Takie rozwiązanie jest przewidziane prawem i “przybrani” mają wtedy wszystkie prawa jak policjant w czasie wykonywania czynności słuzbowych.
    Co więcej wezwani do asysty nie mogą odmówić, bo narażają się na odpowiedzialność karną…
    Samotny Rambo, to jest dobry w Hollywoodzkich produkcjach…

  2. W pełni zgadzam sie z oceną zdarzenia
    To typowy przejaw NIEPROFESJONALIZMU policjanta.
    A rozwiązaniem sytuacji byłoby PRZYBRANIE do akcji asysty kilku mężczyzn z tramwaju.
    Takie rozwiązanie jest przewidziane prawem i “przybrani” mają wtedy wszystkie prawa jak policjant w czasie wykonywania czynności słuzbowych.
    Co więcej wezwani do asysty nie mogą odmówić, bo narażają się na odpowiedzialność karną…
    Samotny Rambo, to jest dobry w Hollywoodzkich produkcjach…

  3. W pełni zgadzam sie z oceną zdarzenia
    To typowy przejaw NIEPROFESJONALIZMU policjanta.
    A rozwiązaniem sytuacji byłoby PRZYBRANIE do akcji asysty kilku mężczyzn z tramwaju.
    Takie rozwiązanie jest przewidziane prawem i “przybrani” mają wtedy wszystkie prawa jak policjant w czasie wykonywania czynności słuzbowych.
    Co więcej wezwani do asysty nie mogą odmówić, bo narażają się na odpowiedzialność karną…
    Samotny Rambo, to jest dobry w Hollywoodzkich produkcjach…

  4. W pełni zgadzam sie z oceną zdarzenia
    To typowy przejaw NIEPROFESJONALIZMU policjanta.
    A rozwiązaniem sytuacji byłoby PRZYBRANIE do akcji asysty kilku mężczyzn z tramwaju.
    Takie rozwiązanie jest przewidziane prawem i “przybrani” mają wtedy wszystkie prawa jak policjant w czasie wykonywania czynności słuzbowych.
    Co więcej wezwani do asysty nie mogą odmówić, bo narażają się na odpowiedzialność karną…
    Samotny Rambo, to jest dobry w Hollywoodzkich produkcjach…

  5. No nie wiem
    IMHO mogła zadziałać jedna z poniższych rzeczy u śp. policjanta:
    a) maksymalny wkurw, że ktoś demoluje publiczną przestrzeń;
    b) przekonanie, że sam status funkcjonariusza wystarczy, żeby jeden nożownik z drugim grzecznie rzucił kosz, broń białą i udał się, szlochając, na najbliższy komisariat. A przecież scena z “Psów”, w której jeden z policjantów szlocha, że do niego strzelają, to już tyle lat temu nakręcono!
    c) zła ocena sytuacji – może myślał, że do obezwładnienia jest tylko jeden chuligan?

    A może w jakimś stopniu wszystkie trzy rzeczy?

    Mimo wszystko nie potrafię podejść do tematu tak jak Ty, Kuraku, i beznamiętnie oceniać, co głupota, a co konieczność. Może dlatego, że mnie też ciska w środku, jak widzę idiotę jednego z drugim demolującego COKOLWIEK poza własnym podwórkiem. I owszem, zazwyczaj “dzwonię po posiłki”, ale jakbym postąpił w takiej sytuacji, będąc policjantem? Nie wiem.

    Jako nie-policjant wiem, ile czasu zajmuje policjantom i/lub strażnikom miejskim dojazd do zgłoszenia i że zazwyczaj jak przyjadą, jest już po ptokach. Być może z taką świadomością i wkurwionemu, w źle ocenionej syutacji zdarzyłoby mi się, że zareagowałbym jak policjant?

      • Pewnie tak
        na ogół staram się trzymać nerwy na wodzy, ale w sytuacjach kryzysowych bywa, że nie wytrzymuję.

        Nb. był taki słynny plakat, reklamujący nabór do policji (londyńskiej bodajże) – profil w profil punk z policjantem – bobbym, punk pluje mu w twarz (opisuję, bo nie znalazłem zdjęcia w sieci) i do tego copy (w tłumaczeniu): “Potrafiłbyś wytrzymać? Wstąp do policji.”

        No więc ja bym nie potrafił.

  6. No nie wiem
    IMHO mogła zadziałać jedna z poniższych rzeczy u śp. policjanta:
    a) maksymalny wkurw, że ktoś demoluje publiczną przestrzeń;
    b) przekonanie, że sam status funkcjonariusza wystarczy, żeby jeden nożownik z drugim grzecznie rzucił kosz, broń białą i udał się, szlochając, na najbliższy komisariat. A przecież scena z “Psów”, w której jeden z policjantów szlocha, że do niego strzelają, to już tyle lat temu nakręcono!
    c) zła ocena sytuacji – może myślał, że do obezwładnienia jest tylko jeden chuligan?

    A może w jakimś stopniu wszystkie trzy rzeczy?

    Mimo wszystko nie potrafię podejść do tematu tak jak Ty, Kuraku, i beznamiętnie oceniać, co głupota, a co konieczność. Może dlatego, że mnie też ciska w środku, jak widzę idiotę jednego z drugim demolującego COKOLWIEK poza własnym podwórkiem. I owszem, zazwyczaj “dzwonię po posiłki”, ale jakbym postąpił w takiej sytuacji, będąc policjantem? Nie wiem.

    Jako nie-policjant wiem, ile czasu zajmuje policjantom i/lub strażnikom miejskim dojazd do zgłoszenia i że zazwyczaj jak przyjadą, jest już po ptokach. Być może z taką świadomością i wkurwionemu, w źle ocenionej syutacji zdarzyłoby mi się, że zareagowałbym jak policjant?

      • Pewnie tak
        na ogół staram się trzymać nerwy na wodzy, ale w sytuacjach kryzysowych bywa, że nie wytrzymuję.

        Nb. był taki słynny plakat, reklamujący nabór do policji (londyńskiej bodajże) – profil w profil punk z policjantem – bobbym, punk pluje mu w twarz (opisuję, bo nie znalazłem zdjęcia w sieci) i do tego copy (w tłumaczeniu): “Potrafiłbyś wytrzymać? Wstąp do policji.”

        No więc ja bym nie potrafił.

  7. No nie wiem
    IMHO mogła zadziałać jedna z poniższych rzeczy u śp. policjanta:
    a) maksymalny wkurw, że ktoś demoluje publiczną przestrzeń;
    b) przekonanie, że sam status funkcjonariusza wystarczy, żeby jeden nożownik z drugim grzecznie rzucił kosz, broń białą i udał się, szlochając, na najbliższy komisariat. A przecież scena z “Psów”, w której jeden z policjantów szlocha, że do niego strzelają, to już tyle lat temu nakręcono!
    c) zła ocena sytuacji – może myślał, że do obezwładnienia jest tylko jeden chuligan?

    A może w jakimś stopniu wszystkie trzy rzeczy?

    Mimo wszystko nie potrafię podejść do tematu tak jak Ty, Kuraku, i beznamiętnie oceniać, co głupota, a co konieczność. Może dlatego, że mnie też ciska w środku, jak widzę idiotę jednego z drugim demolującego COKOLWIEK poza własnym podwórkiem. I owszem, zazwyczaj “dzwonię po posiłki”, ale jakbym postąpił w takiej sytuacji, będąc policjantem? Nie wiem.

    Jako nie-policjant wiem, ile czasu zajmuje policjantom i/lub strażnikom miejskim dojazd do zgłoszenia i że zazwyczaj jak przyjadą, jest już po ptokach. Być może z taką świadomością i wkurwionemu, w źle ocenionej syutacji zdarzyłoby mi się, że zareagowałbym jak policjant?

      • Pewnie tak
        na ogół staram się trzymać nerwy na wodzy, ale w sytuacjach kryzysowych bywa, że nie wytrzymuję.

        Nb. był taki słynny plakat, reklamujący nabór do policji (londyńskiej bodajże) – profil w profil punk z policjantem – bobbym, punk pluje mu w twarz (opisuję, bo nie znalazłem zdjęcia w sieci) i do tego copy (w tłumaczeniu): “Potrafiłbyś wytrzymać? Wstąp do policji.”

        No więc ja bym nie potrafił.

  8. No nie wiem
    IMHO mogła zadziałać jedna z poniższych rzeczy u śp. policjanta:
    a) maksymalny wkurw, że ktoś demoluje publiczną przestrzeń;
    b) przekonanie, że sam status funkcjonariusza wystarczy, żeby jeden nożownik z drugim grzecznie rzucił kosz, broń białą i udał się, szlochając, na najbliższy komisariat. A przecież scena z “Psów”, w której jeden z policjantów szlocha, że do niego strzelają, to już tyle lat temu nakręcono!
    c) zła ocena sytuacji – może myślał, że do obezwładnienia jest tylko jeden chuligan?

    A może w jakimś stopniu wszystkie trzy rzeczy?

    Mimo wszystko nie potrafię podejść do tematu tak jak Ty, Kuraku, i beznamiętnie oceniać, co głupota, a co konieczność. Może dlatego, że mnie też ciska w środku, jak widzę idiotę jednego z drugim demolującego COKOLWIEK poza własnym podwórkiem. I owszem, zazwyczaj “dzwonię po posiłki”, ale jakbym postąpił w takiej sytuacji, będąc policjantem? Nie wiem.

    Jako nie-policjant wiem, ile czasu zajmuje policjantom i/lub strażnikom miejskim dojazd do zgłoszenia i że zazwyczaj jak przyjadą, jest już po ptokach. Być może z taką świadomością i wkurwionemu, w źle ocenionej syutacji zdarzyłoby mi się, że zareagowałbym jak policjant?

      • Pewnie tak
        na ogół staram się trzymać nerwy na wodzy, ale w sytuacjach kryzysowych bywa, że nie wytrzymuję.

        Nb. był taki słynny plakat, reklamujący nabór do policji (londyńskiej bodajże) – profil w profil punk z policjantem – bobbym, punk pluje mu w twarz (opisuję, bo nie znalazłem zdjęcia w sieci) i do tego copy (w tłumaczeniu): “Potrafiłbyś wytrzymać? Wstąp do policji.”

        No więc ja bym nie potrafił.

  9. Jeden telefon – przyślijcie posiłki i byłoby po problemie.
    Czasem mnie bawi 18 samochodów policyjnych w pogoni za przestępcą (USA) ale to lepsze niż walka jeden na dwóch. Ze znieczulicą jest tak, że łażenie i wysiadywanie na policji celem złożenia zeznań a także podawanie swoich danych, które zawsze dojdą do bandyty i narażą składającego wyjaśnienia bądź potem świadkującego w sądzie na zemstę – skutecznie przyczyniają się do jej utrwalania w narodzie.

  10. Jeden telefon – przyślijcie posiłki i byłoby po problemie.
    Czasem mnie bawi 18 samochodów policyjnych w pogoni za przestępcą (USA) ale to lepsze niż walka jeden na dwóch. Ze znieczulicą jest tak, że łażenie i wysiadywanie na policji celem złożenia zeznań a także podawanie swoich danych, które zawsze dojdą do bandyty i narażą składającego wyjaśnienia bądź potem świadkującego w sądzie na zemstę – skutecznie przyczyniają się do jej utrwalania w narodzie.

  11. Jeden telefon – przyślijcie posiłki i byłoby po problemie.
    Czasem mnie bawi 18 samochodów policyjnych w pogoni za przestępcą (USA) ale to lepsze niż walka jeden na dwóch. Ze znieczulicą jest tak, że łażenie i wysiadywanie na policji celem złożenia zeznań a także podawanie swoich danych, które zawsze dojdą do bandyty i narażą składającego wyjaśnienia bądź potem świadkującego w sądzie na zemstę – skutecznie przyczyniają się do jej utrwalania w narodzie.

  12. Jeden telefon – przyślijcie posiłki i byłoby po problemie.
    Czasem mnie bawi 18 samochodów policyjnych w pogoni za przestępcą (USA) ale to lepsze niż walka jeden na dwóch. Ze znieczulicą jest tak, że łażenie i wysiadywanie na policji celem złożenia zeznań a także podawanie swoich danych, które zawsze dojdą do bandyty i narażą składającego wyjaśnienia bądź potem świadkującego w sądzie na zemstę – skutecznie przyczyniają się do jej utrwalania w narodzie.

  13. Podpisuję się, bo myślę tak
    Podpisuję się, bo myślę tak samo.

    Pozwolę sobie zacytować apel internauty z innego forum, w związku z tym konkretnym przypadkiem bezsensownego bohaterstwa.

    “PRZECZYTAJ bo kiedyś dopadną i Ciebie !!!

    takie pijane szumowiny właśnie żerują na strachu, dlatego bez skrupułów sięgają po nóż, kastet czy pistolet … dlatego odwracanie głowy do niczego nie prowadzi … a jak znajdziesz się w sytuacji gdy Ciebie napadną? oczekujesz pomocy, wołasz o nią czy godzisz z tym, że inni się boją i przyszła na Ciebie kolej? czy zdajecie sobie sprawę, że sięgając po telefon komórkowy dzwoniąc już w chwili wybicia szyby na 112 można było tego człowieka uratować? że robiąc zdjęcia lub nagrywając sytuację umożliwilibyście ustalenie kto gdzie uciekł, jak wyglądał, jak był ubrany? pomoc to nie tylko iść walczyć to także inne działania zmniejszające poczucie pewności agresora, choćby zasugerowanie krzykiem, że zna się napastnika, że wie się gdzie mieszka czy też zawołanie do innych pasażerów chodźcie mu pomóc samemu wstając i pociągając kogoś za rękaw żeby też wstał, zwracać się bezpośrednio w stylu Pan w czarnej czapce, czy niebieskiej kurtce, samo wyjście grupy powoduje, że napastnik dekoncentruje się, traci pewność siebie ……………….. inna sprawa, że ktoś zapewne miał w kieszeni czy torebce gaz czy może zwykły dezodorant którym można prysnąć po oczach napastnika ………… dlatego nie czekaj na swoją kolej, zrób cokolwiek tylko nie odwracaj głowy!”

    • Zaraz, zaraz, ten internauta chciał ratować policjanta …
      Zacytowany wyżej przez Jasmine internauta wzywał
      do ratowania policjanta, albo gadał nie na temat
      (tzn. odnosił się do wyobrażanej sytuacji, która
      była zbyt daleką analogią tej, która miała miejsce).
      A jeśli wzywał do ratowania policjanta, to nie lepiej,
      aby policjant wcześniej pomyślał i nie trzeba było go
      ratować ?
      Tak, jak MK uważam, że była to (z pewną przesadą)
      bohaterska obrona śmietnika.
      Ponadto policjant zatrzymując tramwaj naraził innych
      pasażerów na uczestniczenie w bójce.
      Policjant wg. mnie postąpił emocjonalnie,
      czyli nieprofesjonalnie.
      Zadzwonienie na policję było w tej sytuacji
      najlepszym wyjściem.

      • M_E_G, nie pierwszy i nie
        M_E_G, nie pierwszy i nie ostatni raz okazuje się jak różnie każdy z nas może zrozumieć przeczytany tekst. Dla mnie to nie “wezwanie do ratowania policjanta”, ale całkiem sensowne rady jak zareagować w chwili zagrożenia nie narażając innych i siebie na bezpośrednie niebezpieczeństwo. I, że reagować trzeba, nie koniecznie rzucając się z gołymi rękami na bandziora.
        “pomoc to nie tylko iść walczyć to także inne działania zmniejszające poczucie pewności agresora”.

        • Jasmine, przeczytałem zatem jeszcze raz …
          Przeczytałem Jasmine wywód cytowanego przez
          Ciebie internauty jeszcze raz.
          Nadal widzę, że internauta wzywał do ratowania
          policjanta (nie mówię, że nie powinno się było
          tego policjanta ratować – to inny temat).
          Nadal także mówie, że gdyby policjant był bardziej
          profesjonalny, to by go nie potrzeba było ratować.
          A zatem nie widzę żadnego powodu by zmieniać
          zdanie.
          Natomiast mógłbym się odnieść do sytuacji,
          którą wytworzył policjant, do której to sytuacji,
          jako wymagajacej interwencji publiki odniosłem
          się tylko w zakresie narażenia pasażerów
          na agresję chuliganów.
          Jasne, że grupowe porwanie się pasażerów
          na bandytów mogłoby odnieść pozytywny skutek.
          Nikt jednak nie może zaprzeczyć, że bandyta
          mógłby się mimo to jeszcze odgryzać i wydłubać
          oko jednemu, lub dwóm pasażerom.
          Może nawet jeszcze udałoby mu się jednego
          z pasażerów pozbawić życia.
          Reakcja pasażerów tłumnie występujących
          przeciwko bandycie, który zrobiłby krzywdę
          pasażerom byłaby taka, że bandyta zostałby
          zadeptany, jeśli nie rozszarpany.
          Mielibyśmy kolejnego trupa, choć byłby to
          już tylko martwy bandyta, a nie policjant.

          Kiedy jednak ochłonąwszy z furii zrobilibyśmy
          podsumowanie, mogłoby nam wyjść ze dwa
          trupy i dwóch ślepców.

          A wszystko to wzięłoby się z tego, że bohaterski
          policjant nie był dość profesjonalny, by zadzwonić
          na policję.

          { Zauważ, że Twój internauta mówił również
          o grupowym wyjściu pasażerów z tramwaju
          w celu postraszenia bandytów. Ja właśnie
          do tego nawiązuję.
          To nie byłoby “nie narażanie się”, o którym
          piszesz. Wystarczyłoby bowiem, by bandyta
          się jednak pasażerów nie wystraszył. }

          • Lata temu w chińskich liniach lotniczych
            zdarzył się tragiczny przypadek, Pewien nieszczęśnik usiłował porwać samolot relacji Szanghaj – Pekin na Tajwan. Został rozszarpany na strzępy przez współpasażerów. W rejsie uczestniczyło kilku przedstawicieli chińskiej bezpieki – ci nie ruszyli się z miejsc, nie potrzebowali. Zajęli się notowaniem, kto z normalnych pasażerów ociągał się z przystąpieniem do “przywracania porządku”.

  14. Podpisuję się, bo myślę tak
    Podpisuję się, bo myślę tak samo.

    Pozwolę sobie zacytować apel internauty z innego forum, w związku z tym konkretnym przypadkiem bezsensownego bohaterstwa.

    “PRZECZYTAJ bo kiedyś dopadną i Ciebie !!!

    takie pijane szumowiny właśnie żerują na strachu, dlatego bez skrupułów sięgają po nóż, kastet czy pistolet … dlatego odwracanie głowy do niczego nie prowadzi … a jak znajdziesz się w sytuacji gdy Ciebie napadną? oczekujesz pomocy, wołasz o nią czy godzisz z tym, że inni się boją i przyszła na Ciebie kolej? czy zdajecie sobie sprawę, że sięgając po telefon komórkowy dzwoniąc już w chwili wybicia szyby na 112 można było tego człowieka uratować? że robiąc zdjęcia lub nagrywając sytuację umożliwilibyście ustalenie kto gdzie uciekł, jak wyglądał, jak był ubrany? pomoc to nie tylko iść walczyć to także inne działania zmniejszające poczucie pewności agresora, choćby zasugerowanie krzykiem, że zna się napastnika, że wie się gdzie mieszka czy też zawołanie do innych pasażerów chodźcie mu pomóc samemu wstając i pociągając kogoś za rękaw żeby też wstał, zwracać się bezpośrednio w stylu Pan w czarnej czapce, czy niebieskiej kurtce, samo wyjście grupy powoduje, że napastnik dekoncentruje się, traci pewność siebie ……………….. inna sprawa, że ktoś zapewne miał w kieszeni czy torebce gaz czy może zwykły dezodorant którym można prysnąć po oczach napastnika ………… dlatego nie czekaj na swoją kolej, zrób cokolwiek tylko nie odwracaj głowy!”

    • Zaraz, zaraz, ten internauta chciał ratować policjanta …
      Zacytowany wyżej przez Jasmine internauta wzywał
      do ratowania policjanta, albo gadał nie na temat
      (tzn. odnosił się do wyobrażanej sytuacji, która
      była zbyt daleką analogią tej, która miała miejsce).
      A jeśli wzywał do ratowania policjanta, to nie lepiej,
      aby policjant wcześniej pomyślał i nie trzeba było go
      ratować ?
      Tak, jak MK uważam, że była to (z pewną przesadą)
      bohaterska obrona śmietnika.
      Ponadto policjant zatrzymując tramwaj naraził innych
      pasażerów na uczestniczenie w bójce.
      Policjant wg. mnie postąpił emocjonalnie,
      czyli nieprofesjonalnie.
      Zadzwonienie na policję było w tej sytuacji
      najlepszym wyjściem.

      • M_E_G, nie pierwszy i nie
        M_E_G, nie pierwszy i nie ostatni raz okazuje się jak różnie każdy z nas może zrozumieć przeczytany tekst. Dla mnie to nie “wezwanie do ratowania policjanta”, ale całkiem sensowne rady jak zareagować w chwili zagrożenia nie narażając innych i siebie na bezpośrednie niebezpieczeństwo. I, że reagować trzeba, nie koniecznie rzucając się z gołymi rękami na bandziora.
        “pomoc to nie tylko iść walczyć to także inne działania zmniejszające poczucie pewności agresora”.

        • Jasmine, przeczytałem zatem jeszcze raz …
          Przeczytałem Jasmine wywód cytowanego przez
          Ciebie internauty jeszcze raz.
          Nadal widzę, że internauta wzywał do ratowania
          policjanta (nie mówię, że nie powinno się było
          tego policjanta ratować – to inny temat).
          Nadal także mówie, że gdyby policjant był bardziej
          profesjonalny, to by go nie potrzeba było ratować.
          A zatem nie widzę żadnego powodu by zmieniać
          zdanie.
          Natomiast mógłbym się odnieść do sytuacji,
          którą wytworzył policjant, do której to sytuacji,
          jako wymagajacej interwencji publiki odniosłem
          się tylko w zakresie narażenia pasażerów
          na agresję chuliganów.
          Jasne, że grupowe porwanie się pasażerów
          na bandytów mogłoby odnieść pozytywny skutek.
          Nikt jednak nie może zaprzeczyć, że bandyta
          mógłby się mimo to jeszcze odgryzać i wydłubać
          oko jednemu, lub dwóm pasażerom.
          Może nawet jeszcze udałoby mu się jednego
          z pasażerów pozbawić życia.
          Reakcja pasażerów tłumnie występujących
          przeciwko bandycie, który zrobiłby krzywdę
          pasażerom byłaby taka, że bandyta zostałby
          zadeptany, jeśli nie rozszarpany.
          Mielibyśmy kolejnego trupa, choć byłby to
          już tylko martwy bandyta, a nie policjant.

          Kiedy jednak ochłonąwszy z furii zrobilibyśmy
          podsumowanie, mogłoby nam wyjść ze dwa
          trupy i dwóch ślepców.

          A wszystko to wzięłoby się z tego, że bohaterski
          policjant nie był dość profesjonalny, by zadzwonić
          na policję.

          { Zauważ, że Twój internauta mówił również
          o grupowym wyjściu pasażerów z tramwaju
          w celu postraszenia bandytów. Ja właśnie
          do tego nawiązuję.
          To nie byłoby “nie narażanie się”, o którym
          piszesz. Wystarczyłoby bowiem, by bandyta
          się jednak pasażerów nie wystraszył. }

          • Lata temu w chińskich liniach lotniczych
            zdarzył się tragiczny przypadek, Pewien nieszczęśnik usiłował porwać samolot relacji Szanghaj – Pekin na Tajwan. Został rozszarpany na strzępy przez współpasażerów. W rejsie uczestniczyło kilku przedstawicieli chińskiej bezpieki – ci nie ruszyli się z miejsc, nie potrzebowali. Zajęli się notowaniem, kto z normalnych pasażerów ociągał się z przystąpieniem do “przywracania porządku”.

  15. Podpisuję się, bo myślę tak
    Podpisuję się, bo myślę tak samo.

    Pozwolę sobie zacytować apel internauty z innego forum, w związku z tym konkretnym przypadkiem bezsensownego bohaterstwa.

    “PRZECZYTAJ bo kiedyś dopadną i Ciebie !!!

    takie pijane szumowiny właśnie żerują na strachu, dlatego bez skrupułów sięgają po nóż, kastet czy pistolet … dlatego odwracanie głowy do niczego nie prowadzi … a jak znajdziesz się w sytuacji gdy Ciebie napadną? oczekujesz pomocy, wołasz o nią czy godzisz z tym, że inni się boją i przyszła na Ciebie kolej? czy zdajecie sobie sprawę, że sięgając po telefon komórkowy dzwoniąc już w chwili wybicia szyby na 112 można było tego człowieka uratować? że robiąc zdjęcia lub nagrywając sytuację umożliwilibyście ustalenie kto gdzie uciekł, jak wyglądał, jak był ubrany? pomoc to nie tylko iść walczyć to także inne działania zmniejszające poczucie pewności agresora, choćby zasugerowanie krzykiem, że zna się napastnika, że wie się gdzie mieszka czy też zawołanie do innych pasażerów chodźcie mu pomóc samemu wstając i pociągając kogoś za rękaw żeby też wstał, zwracać się bezpośrednio w stylu Pan w czarnej czapce, czy niebieskiej kurtce, samo wyjście grupy powoduje, że napastnik dekoncentruje się, traci pewność siebie ……………….. inna sprawa, że ktoś zapewne miał w kieszeni czy torebce gaz czy może zwykły dezodorant którym można prysnąć po oczach napastnika ………… dlatego nie czekaj na swoją kolej, zrób cokolwiek tylko nie odwracaj głowy!”

    • Zaraz, zaraz, ten internauta chciał ratować policjanta …
      Zacytowany wyżej przez Jasmine internauta wzywał
      do ratowania policjanta, albo gadał nie na temat
      (tzn. odnosił się do wyobrażanej sytuacji, która
      była zbyt daleką analogią tej, która miała miejsce).
      A jeśli wzywał do ratowania policjanta, to nie lepiej,
      aby policjant wcześniej pomyślał i nie trzeba było go
      ratować ?
      Tak, jak MK uważam, że była to (z pewną przesadą)
      bohaterska obrona śmietnika.
      Ponadto policjant zatrzymując tramwaj naraził innych
      pasażerów na uczestniczenie w bójce.
      Policjant wg. mnie postąpił emocjonalnie,
      czyli nieprofesjonalnie.
      Zadzwonienie na policję było w tej sytuacji
      najlepszym wyjściem.

      • M_E_G, nie pierwszy i nie
        M_E_G, nie pierwszy i nie ostatni raz okazuje się jak różnie każdy z nas może zrozumieć przeczytany tekst. Dla mnie to nie “wezwanie do ratowania policjanta”, ale całkiem sensowne rady jak zareagować w chwili zagrożenia nie narażając innych i siebie na bezpośrednie niebezpieczeństwo. I, że reagować trzeba, nie koniecznie rzucając się z gołymi rękami na bandziora.
        “pomoc to nie tylko iść walczyć to także inne działania zmniejszające poczucie pewności agresora”.

        • Jasmine, przeczytałem zatem jeszcze raz …
          Przeczytałem Jasmine wywód cytowanego przez
          Ciebie internauty jeszcze raz.
          Nadal widzę, że internauta wzywał do ratowania
          policjanta (nie mówię, że nie powinno się było
          tego policjanta ratować – to inny temat).
          Nadal także mówie, że gdyby policjant był bardziej
          profesjonalny, to by go nie potrzeba było ratować.
          A zatem nie widzę żadnego powodu by zmieniać
          zdanie.
          Natomiast mógłbym się odnieść do sytuacji,
          którą wytworzył policjant, do której to sytuacji,
          jako wymagajacej interwencji publiki odniosłem
          się tylko w zakresie narażenia pasażerów
          na agresję chuliganów.
          Jasne, że grupowe porwanie się pasażerów
          na bandytów mogłoby odnieść pozytywny skutek.
          Nikt jednak nie może zaprzeczyć, że bandyta
          mógłby się mimo to jeszcze odgryzać i wydłubać
          oko jednemu, lub dwóm pasażerom.
          Może nawet jeszcze udałoby mu się jednego
          z pasażerów pozbawić życia.
          Reakcja pasażerów tłumnie występujących
          przeciwko bandycie, który zrobiłby krzywdę
          pasażerom byłaby taka, że bandyta zostałby
          zadeptany, jeśli nie rozszarpany.
          Mielibyśmy kolejnego trupa, choć byłby to
          już tylko martwy bandyta, a nie policjant.

          Kiedy jednak ochłonąwszy z furii zrobilibyśmy
          podsumowanie, mogłoby nam wyjść ze dwa
          trupy i dwóch ślepców.

          A wszystko to wzięłoby się z tego, że bohaterski
          policjant nie był dość profesjonalny, by zadzwonić
          na policję.

          { Zauważ, że Twój internauta mówił również
          o grupowym wyjściu pasażerów z tramwaju
          w celu postraszenia bandytów. Ja właśnie
          do tego nawiązuję.
          To nie byłoby “nie narażanie się”, o którym
          piszesz. Wystarczyłoby bowiem, by bandyta
          się jednak pasażerów nie wystraszył. }

          • Lata temu w chińskich liniach lotniczych
            zdarzył się tragiczny przypadek, Pewien nieszczęśnik usiłował porwać samolot relacji Szanghaj – Pekin na Tajwan. Został rozszarpany na strzępy przez współpasażerów. W rejsie uczestniczyło kilku przedstawicieli chińskiej bezpieki – ci nie ruszyli się z miejsc, nie potrzebowali. Zajęli się notowaniem, kto z normalnych pasażerów ociągał się z przystąpieniem do “przywracania porządku”.

  16. Podpisuję się, bo myślę tak
    Podpisuję się, bo myślę tak samo.

    Pozwolę sobie zacytować apel internauty z innego forum, w związku z tym konkretnym przypadkiem bezsensownego bohaterstwa.

    “PRZECZYTAJ bo kiedyś dopadną i Ciebie !!!

    takie pijane szumowiny właśnie żerują na strachu, dlatego bez skrupułów sięgają po nóż, kastet czy pistolet … dlatego odwracanie głowy do niczego nie prowadzi … a jak znajdziesz się w sytuacji gdy Ciebie napadną? oczekujesz pomocy, wołasz o nią czy godzisz z tym, że inni się boją i przyszła na Ciebie kolej? czy zdajecie sobie sprawę, że sięgając po telefon komórkowy dzwoniąc już w chwili wybicia szyby na 112 można było tego człowieka uratować? że robiąc zdjęcia lub nagrywając sytuację umożliwilibyście ustalenie kto gdzie uciekł, jak wyglądał, jak był ubrany? pomoc to nie tylko iść walczyć to także inne działania zmniejszające poczucie pewności agresora, choćby zasugerowanie krzykiem, że zna się napastnika, że wie się gdzie mieszka czy też zawołanie do innych pasażerów chodźcie mu pomóc samemu wstając i pociągając kogoś za rękaw żeby też wstał, zwracać się bezpośrednio w stylu Pan w czarnej czapce, czy niebieskiej kurtce, samo wyjście grupy powoduje, że napastnik dekoncentruje się, traci pewność siebie ……………….. inna sprawa, że ktoś zapewne miał w kieszeni czy torebce gaz czy może zwykły dezodorant którym można prysnąć po oczach napastnika ………… dlatego nie czekaj na swoją kolej, zrób cokolwiek tylko nie odwracaj głowy!”

    • Zaraz, zaraz, ten internauta chciał ratować policjanta …
      Zacytowany wyżej przez Jasmine internauta wzywał
      do ratowania policjanta, albo gadał nie na temat
      (tzn. odnosił się do wyobrażanej sytuacji, która
      była zbyt daleką analogią tej, która miała miejsce).
      A jeśli wzywał do ratowania policjanta, to nie lepiej,
      aby policjant wcześniej pomyślał i nie trzeba było go
      ratować ?
      Tak, jak MK uważam, że była to (z pewną przesadą)
      bohaterska obrona śmietnika.
      Ponadto policjant zatrzymując tramwaj naraził innych
      pasażerów na uczestniczenie w bójce.
      Policjant wg. mnie postąpił emocjonalnie,
      czyli nieprofesjonalnie.
      Zadzwonienie na policję było w tej sytuacji
      najlepszym wyjściem.

      • M_E_G, nie pierwszy i nie
        M_E_G, nie pierwszy i nie ostatni raz okazuje się jak różnie każdy z nas może zrozumieć przeczytany tekst. Dla mnie to nie “wezwanie do ratowania policjanta”, ale całkiem sensowne rady jak zareagować w chwili zagrożenia nie narażając innych i siebie na bezpośrednie niebezpieczeństwo. I, że reagować trzeba, nie koniecznie rzucając się z gołymi rękami na bandziora.
        “pomoc to nie tylko iść walczyć to także inne działania zmniejszające poczucie pewności agresora”.

        • Jasmine, przeczytałem zatem jeszcze raz …
          Przeczytałem Jasmine wywód cytowanego przez
          Ciebie internauty jeszcze raz.
          Nadal widzę, że internauta wzywał do ratowania
          policjanta (nie mówię, że nie powinno się było
          tego policjanta ratować – to inny temat).
          Nadal także mówie, że gdyby policjant był bardziej
          profesjonalny, to by go nie potrzeba było ratować.
          A zatem nie widzę żadnego powodu by zmieniać
          zdanie.
          Natomiast mógłbym się odnieść do sytuacji,
          którą wytworzył policjant, do której to sytuacji,
          jako wymagajacej interwencji publiki odniosłem
          się tylko w zakresie narażenia pasażerów
          na agresję chuliganów.
          Jasne, że grupowe porwanie się pasażerów
          na bandytów mogłoby odnieść pozytywny skutek.
          Nikt jednak nie może zaprzeczyć, że bandyta
          mógłby się mimo to jeszcze odgryzać i wydłubać
          oko jednemu, lub dwóm pasażerom.
          Może nawet jeszcze udałoby mu się jednego
          z pasażerów pozbawić życia.
          Reakcja pasażerów tłumnie występujących
          przeciwko bandycie, który zrobiłby krzywdę
          pasażerom byłaby taka, że bandyta zostałby
          zadeptany, jeśli nie rozszarpany.
          Mielibyśmy kolejnego trupa, choć byłby to
          już tylko martwy bandyta, a nie policjant.

          Kiedy jednak ochłonąwszy z furii zrobilibyśmy
          podsumowanie, mogłoby nam wyjść ze dwa
          trupy i dwóch ślepców.

          A wszystko to wzięłoby się z tego, że bohaterski
          policjant nie był dość profesjonalny, by zadzwonić
          na policję.

          { Zauważ, że Twój internauta mówił również
          o grupowym wyjściu pasażerów z tramwaju
          w celu postraszenia bandytów. Ja właśnie
          do tego nawiązuję.
          To nie byłoby “nie narażanie się”, o którym
          piszesz. Wystarczyłoby bowiem, by bandyta
          się jednak pasażerów nie wystraszył. }

          • Lata temu w chińskich liniach lotniczych
            zdarzył się tragiczny przypadek, Pewien nieszczęśnik usiłował porwać samolot relacji Szanghaj – Pekin na Tajwan. Został rozszarpany na strzępy przez współpasażerów. W rejsie uczestniczyło kilku przedstawicieli chińskiej bezpieki – ci nie ruszyli się z miejsc, nie potrzebowali. Zajęli się notowaniem, kto z normalnych pasażerów ociągał się z przystąpieniem do “przywracania porządku”.

  17. taki job.
    Ja to wydarzenie oceniam jako klasyczny wypadek przy pracy. Taki, jakie zdarzają się księgowej, kierowcy, lekarzowi czy sprzedawcy opon. Kurak pewnie też kiedyś sprzedał opony, wydawałoby się solidnemu klientowi na odroczoną płatność. A po kolejnym wezwaniu do zapłaty, solidny klient poradził Kurakowi aby go w dupę pocałował, nie zapomniwszy wcześniej dobrze się ogolić i wymyć zęby. Podjęte ryzyko i mało spodziewany skutek.
    Policjant był młody, sprawny, robił takie rzeczy kilka razy dziennie, przez kilkanaście lat. Ocenił sytuację, podjął decyzję i poniósł konsekwencję. W trakcie wydawałoby się zwykłej interwencji gość sprzedał mu kosę. Tu pewnie nawet Bruce Lee by nic nie poradził. Pewnie przez jakiś czas zmienią się zwyczaje i każdy gówniarz będzie walony na glebę a do awantur rodzinnych wzywać się będzie kominiarzy którzy wywalą drzwi pirotechniką i wrzucą granaty łzawiące. Tak będzie do czasu, aż złamią rękę szczylowi będącemu pod wpływem browara z Biedronki a ten okaże się ministrantem a w dodatku matematycznym olimpijczykiem. Wtedy znów media zawyją. Wkroczy prokurator, posłowie opozycji będą mieli swoje 5 minut. Może będzie jakiś wyrok. Powyją, powyją i ucichną.
    Może ktoś przypomni historię chyba ze Słupska, z przed paru lat.

  18. taki job.
    Ja to wydarzenie oceniam jako klasyczny wypadek przy pracy. Taki, jakie zdarzają się księgowej, kierowcy, lekarzowi czy sprzedawcy opon. Kurak pewnie też kiedyś sprzedał opony, wydawałoby się solidnemu klientowi na odroczoną płatność. A po kolejnym wezwaniu do zapłaty, solidny klient poradził Kurakowi aby go w dupę pocałował, nie zapomniwszy wcześniej dobrze się ogolić i wymyć zęby. Podjęte ryzyko i mało spodziewany skutek.
    Policjant był młody, sprawny, robił takie rzeczy kilka razy dziennie, przez kilkanaście lat. Ocenił sytuację, podjął decyzję i poniósł konsekwencję. W trakcie wydawałoby się zwykłej interwencji gość sprzedał mu kosę. Tu pewnie nawet Bruce Lee by nic nie poradził. Pewnie przez jakiś czas zmienią się zwyczaje i każdy gówniarz będzie walony na glebę a do awantur rodzinnych wzywać się będzie kominiarzy którzy wywalą drzwi pirotechniką i wrzucą granaty łzawiące. Tak będzie do czasu, aż złamią rękę szczylowi będącemu pod wpływem browara z Biedronki a ten okaże się ministrantem a w dodatku matematycznym olimpijczykiem. Wtedy znów media zawyją. Wkroczy prokurator, posłowie opozycji będą mieli swoje 5 minut. Może będzie jakiś wyrok. Powyją, powyją i ucichną.
    Może ktoś przypomni historię chyba ze Słupska, z przed paru lat.

  19. taki job.
    Ja to wydarzenie oceniam jako klasyczny wypadek przy pracy. Taki, jakie zdarzają się księgowej, kierowcy, lekarzowi czy sprzedawcy opon. Kurak pewnie też kiedyś sprzedał opony, wydawałoby się solidnemu klientowi na odroczoną płatność. A po kolejnym wezwaniu do zapłaty, solidny klient poradził Kurakowi aby go w dupę pocałował, nie zapomniwszy wcześniej dobrze się ogolić i wymyć zęby. Podjęte ryzyko i mało spodziewany skutek.
    Policjant był młody, sprawny, robił takie rzeczy kilka razy dziennie, przez kilkanaście lat. Ocenił sytuację, podjął decyzję i poniósł konsekwencję. W trakcie wydawałoby się zwykłej interwencji gość sprzedał mu kosę. Tu pewnie nawet Bruce Lee by nic nie poradził. Pewnie przez jakiś czas zmienią się zwyczaje i każdy gówniarz będzie walony na glebę a do awantur rodzinnych wzywać się będzie kominiarzy którzy wywalą drzwi pirotechniką i wrzucą granaty łzawiące. Tak będzie do czasu, aż złamią rękę szczylowi będącemu pod wpływem browara z Biedronki a ten okaże się ministrantem a w dodatku matematycznym olimpijczykiem. Wtedy znów media zawyją. Wkroczy prokurator, posłowie opozycji będą mieli swoje 5 minut. Może będzie jakiś wyrok. Powyją, powyją i ucichną.
    Może ktoś przypomni historię chyba ze Słupska, z przed paru lat.

  20. taki job.
    Ja to wydarzenie oceniam jako klasyczny wypadek przy pracy. Taki, jakie zdarzają się księgowej, kierowcy, lekarzowi czy sprzedawcy opon. Kurak pewnie też kiedyś sprzedał opony, wydawałoby się solidnemu klientowi na odroczoną płatność. A po kolejnym wezwaniu do zapłaty, solidny klient poradził Kurakowi aby go w dupę pocałował, nie zapomniwszy wcześniej dobrze się ogolić i wymyć zęby. Podjęte ryzyko i mało spodziewany skutek.
    Policjant był młody, sprawny, robił takie rzeczy kilka razy dziennie, przez kilkanaście lat. Ocenił sytuację, podjął decyzję i poniósł konsekwencję. W trakcie wydawałoby się zwykłej interwencji gość sprzedał mu kosę. Tu pewnie nawet Bruce Lee by nic nie poradził. Pewnie przez jakiś czas zmienią się zwyczaje i każdy gówniarz będzie walony na glebę a do awantur rodzinnych wzywać się będzie kominiarzy którzy wywalą drzwi pirotechniką i wrzucą granaty łzawiące. Tak będzie do czasu, aż złamią rękę szczylowi będącemu pod wpływem browara z Biedronki a ten okaże się ministrantem a w dodatku matematycznym olimpijczykiem. Wtedy znów media zawyją. Wkroczy prokurator, posłowie opozycji będą mieli swoje 5 minut. Może będzie jakiś wyrok. Powyją, powyją i ucichną.
    Może ktoś przypomni historię chyba ze Słupska, z przed paru lat.

  21. niepotrzebna śmierć
    Pełna zgoda!

    I też na temat.
    Bo na pewno pojawią się głosy wykorzystujące ten przypadek dla uzasadnienia łatwiejszego dostępu do broni.

    Niedawno przez miesiąc łaziłem po Nowym Jorku. Od rana do późnego wieczora, lub późnej nocy. NY działa 24 godziny na dobę.
    I czułem się bardziej bezpieczny, niż w swoim mieście.Nie mając pistoletu zatkniętego za pasek spodni – również dlatego.
    Bo:
    – policja jest na ulicach, a nie w komisariatach – to widać
    – jej postępowanie jest naprawdę profesjonalne
    – ludzie ufają policji i współpracują z nią
    oraz:
    – last but not least: w NY NIE WOLNO PO ULICACH CHODZIĆ Z BRONIĄ!!!

    Jeśli ktoś na ulicy wyciągnie atrapę pistoletu, a w pobliżu będzie policjant (jeśli w danej chwili nie będzie, to będzie za chwilę), to musi się liczyć z tym, że za chwilę zostanie zastrzelony.
    W takich wypadkach policjant najpierw strzela (skutecznie), potem sprawdza.
    I bardzo dobrze……

  22. niepotrzebna śmierć
    Pełna zgoda!

    I też na temat.
    Bo na pewno pojawią się głosy wykorzystujące ten przypadek dla uzasadnienia łatwiejszego dostępu do broni.

    Niedawno przez miesiąc łaziłem po Nowym Jorku. Od rana do późnego wieczora, lub późnej nocy. NY działa 24 godziny na dobę.
    I czułem się bardziej bezpieczny, niż w swoim mieście.Nie mając pistoletu zatkniętego za pasek spodni – również dlatego.
    Bo:
    – policja jest na ulicach, a nie w komisariatach – to widać
    – jej postępowanie jest naprawdę profesjonalne
    – ludzie ufają policji i współpracują z nią
    oraz:
    – last but not least: w NY NIE WOLNO PO ULICACH CHODZIĆ Z BRONIĄ!!!

    Jeśli ktoś na ulicy wyciągnie atrapę pistoletu, a w pobliżu będzie policjant (jeśli w danej chwili nie będzie, to będzie za chwilę), to musi się liczyć z tym, że za chwilę zostanie zastrzelony.
    W takich wypadkach policjant najpierw strzela (skutecznie), potem sprawdza.
    I bardzo dobrze……

  23. niepotrzebna śmierć
    Pełna zgoda!

    I też na temat.
    Bo na pewno pojawią się głosy wykorzystujące ten przypadek dla uzasadnienia łatwiejszego dostępu do broni.

    Niedawno przez miesiąc łaziłem po Nowym Jorku. Od rana do późnego wieczora, lub późnej nocy. NY działa 24 godziny na dobę.
    I czułem się bardziej bezpieczny, niż w swoim mieście.Nie mając pistoletu zatkniętego za pasek spodni – również dlatego.
    Bo:
    – policja jest na ulicach, a nie w komisariatach – to widać
    – jej postępowanie jest naprawdę profesjonalne
    – ludzie ufają policji i współpracują z nią
    oraz:
    – last but not least: w NY NIE WOLNO PO ULICACH CHODZIĆ Z BRONIĄ!!!

    Jeśli ktoś na ulicy wyciągnie atrapę pistoletu, a w pobliżu będzie policjant (jeśli w danej chwili nie będzie, to będzie za chwilę), to musi się liczyć z tym, że za chwilę zostanie zastrzelony.
    W takich wypadkach policjant najpierw strzela (skutecznie), potem sprawdza.
    I bardzo dobrze……

  24. niepotrzebna śmierć
    Pełna zgoda!

    I też na temat.
    Bo na pewno pojawią się głosy wykorzystujące ten przypadek dla uzasadnienia łatwiejszego dostępu do broni.

    Niedawno przez miesiąc łaziłem po Nowym Jorku. Od rana do późnego wieczora, lub późnej nocy. NY działa 24 godziny na dobę.
    I czułem się bardziej bezpieczny, niż w swoim mieście.Nie mając pistoletu zatkniętego za pasek spodni – również dlatego.
    Bo:
    – policja jest na ulicach, a nie w komisariatach – to widać
    – jej postępowanie jest naprawdę profesjonalne
    – ludzie ufają policji i współpracują z nią
    oraz:
    – last but not least: w NY NIE WOLNO PO ULICACH CHODZIĆ Z BRONIĄ!!!

    Jeśli ktoś na ulicy wyciągnie atrapę pistoletu, a w pobliżu będzie policjant (jeśli w danej chwili nie będzie, to będzie za chwilę), to musi się liczyć z tym, że za chwilę zostanie zastrzelony.
    W takich wypadkach policjant najpierw strzela (skutecznie), potem sprawdza.
    I bardzo dobrze……

  25. Ludzie, którzy się
    Ludzie, którzy się przedstawiają jako bohaterzy i podpisują anonimem, wzbudzają we mnie litość. Powiedz jak Ci wierzyć, żeś bohater i piersią osłonisz ofiarę, jak nie stać Cię na autograf pod paszkwilem. Wiem jak. Nie mówię ratuj pieska z płonącego samochodu, ani kobietę w ciąży bitą przez męża, po prostu daj społeczny przykład takim jak ja mądralińskim, podpisz się pod tym paszkwilem, podaj swój numer telefonu, aby każdy kto znajdzie się w potrzebie mógł na Ciebie liczyć. Na razie mój drogi bohaterze popisałeś się tchórzostwem Ormowca, bo nawet nie milicjanta. Poza wszystkim czytaj głową, bo w tym tekście jest odpowiedź co robić, gdy katują człowieka, a co gdy cierpi śmietnik.

    • To ja się podpiszę, bom i tak podpadzioch
      Mam wrażenie, że nie znasz do końca sytuacji, z resztą ja też nie znam, choć to z mojego miasta.
      “Łebki” demolują przystanek. Nie bandziory w kominiarach ze strzelbami na plecach. Jeden rzuca kubłem w tramwaj. Ponieważ ja kiedyś miało żem wątpliwą przyjemność oberwania odpryskami szyby po tym jak jakiś debil rzucił kamieniem w autobus (akurat to nie w moim mieście), wiem że zdarzenie trudno uznać za błahe.
      Gliniarz idzie uspokoić łebków. Obrywa nożem po bebechach. Bohater? Nie sądzę. Debil? Też bym się nie odważyło tak go nazwać. Przypadkowa ofiara? Chyba najlepsze określenie. Łebkom demolującym przystanek może uwagę zwrócić każdy człek nie z tej epoki, na przykład 60-letni dziadek do którego nie dotarło, że dzisiejsze “łebki” nie chodzą z procami tylko bagnetami i czasem nawet autentyczną spluwą. I co? Dziadek okazał się debilem – bohaterem romantycznym? Nie.
      Tak *chyba* było i tym razem. To, że pompuje się teraz “bohaterstwo” człowieka który zachował się jak człowiek nie z tej epoki, ale raczej nie bohater i nie debil z głupotą heroiczną to zupełnie insza inszość.
      A co do “zdziczenia obyczajów”, kilka dni po tym, paru “kumpli” zarżnęło 15-latkę, też u mnie w mieście. O co im poszło i co się stało – tajemnica śledztwa póki co.
      Problemem nie jest “bohaterski” policjant (bo nie jest on ani bohaterem, ani “bohaterem romantycznym”, czytaj idiotą) tylko ci, co go zadźgali. I samo już nie wiem co z tym fantem robić…

      • Do czego społeczeństwu
        Do czego społeczeństwu potrzebna jest policja? Czy policja jest jak polski piłkarz, który dał z siebie wszystko, ale zebrał 8 w tyłek. Ja aż tak źle nie oceniam tego gliniarza, bo sprawę znam na tyle, że ci dwaj to wielokrotnie notowani bandyci. Dla Ciebie łebki, ale konsekwencją deprecjonowania przeciwnika jest wystanie najgorszej z możliwych not policjantowi, czyli profesjonaliście. Nie poradził sobie z dwoma “łebkami” szkolony do tego zawodowiec. A ja słyszę, że obywatel w ramach walki ze znieczulicą miał się rzucić na ratunek kubłowi na śmieci. O czym to świadczy? Jeśli nie bandyci, a dwaj gówniarze radzą sobie z policjantem, bo ten podejmuje romantyczną, efekciarską decyzję i ginie w obronie dobrych obyczajów, to jest to śmierć “romantyka” bez głowy. Pytanie jak on by sobie poradził z bandytą ze strzelbą? Bohaterstwem byłoby złapanie tych dwóch, skopanie dupy za winklem i dodatkowo dwa lata ciężkich robót. A to była idiotyczna śmierć co gorsze wyniesiona na ołtarze postaw społecznych, a to już pachnie socjopatią. W policji, to ja chce mieć zawodowca, chłodno kalkulującego, podejmującego rozważne decyzje, potrafiącego ocenić sytuację, a nie wkur..o don Kichota wychodzącego na przeciw społecznym tanim gustom. Profesjonalizm, nie romantyzm. On się nie miał prawa podniecać jak teściowa przed telewizorem, gdyby był profesjonalistą, zachował się jak amator i przypłacił to życiem, a wciąganie w to amatorstwo postronnych bohaterów to już pod paragraf powinno podchodzić, jako narażanie zdrowia i życia.

        • a ja nadal nie widzę w tym
          a ja nadal nie widzę w tym nic romantycznego. To robią media i ci którzy chcą zabłysnąć przy okazji. Gówniarze byli notowani ale nic nie słyszałem aby byli kiedyś skazani a wyroki mieli wydziargane na czole. Ja też byłem notowany jako nieletni pętający się wieczorami w stanie wskazującym. Zachował się tak jak powinien. Podjął interwencję przy akcie wandalizmu. Nie rzucał się na noże. Nie rzucał się na przeważające siły wroga. Pewnie bez trudu mógłby pochwalić się znajomością ciosów karate czy innych krwawych sztuk walki. Ale po naruszeniu nietykalności obywatela sam miałby problemy z prawem. A nożem możesz dostać od baby bitej przez lumpa, gdy staniesz w jej obronie.
          Bohaterem był pewien dzielnicowy, który zawiadomiony przez konkubinę mego nie św. pamięci wuja, że ten po pijaku jest damskim bokserem, niezwłocznie przybył, sprał wuja pałą i obiecał powtórkę gdyby to się jeszcze raz zdarzyło. I nie zdarzyło się już. Zaoszczędził pracy sądom i wydatkom podatników. Ale to było w czasach słusznie minionych.

          PS a te 2 lata ciężkich robót to dla gówniarzy czy policjanta przekraczającego swe uprawnienia?

        • Właśnie ,,życie” daje odpowiedź na Twoje pytanie :
          do czego potrzebny policjant w tym smutnym kraju? Ano do tego,żeby go skopać jak nie ma w pobliżu żadnego cherlawego frajera. Sprawcy dostaną silne wsparcie z ..pionu resocjalizacji” a ,,niezawisły sąd” wyda surowy wyrok : dwie pompki i trzy przysiady.

  26. Ludzie, którzy się
    Ludzie, którzy się przedstawiają jako bohaterzy i podpisują anonimem, wzbudzają we mnie litość. Powiedz jak Ci wierzyć, żeś bohater i piersią osłonisz ofiarę, jak nie stać Cię na autograf pod paszkwilem. Wiem jak. Nie mówię ratuj pieska z płonącego samochodu, ani kobietę w ciąży bitą przez męża, po prostu daj społeczny przykład takim jak ja mądralińskim, podpisz się pod tym paszkwilem, podaj swój numer telefonu, aby każdy kto znajdzie się w potrzebie mógł na Ciebie liczyć. Na razie mój drogi bohaterze popisałeś się tchórzostwem Ormowca, bo nawet nie milicjanta. Poza wszystkim czytaj głową, bo w tym tekście jest odpowiedź co robić, gdy katują człowieka, a co gdy cierpi śmietnik.

    • To ja się podpiszę, bom i tak podpadzioch
      Mam wrażenie, że nie znasz do końca sytuacji, z resztą ja też nie znam, choć to z mojego miasta.
      “Łebki” demolują przystanek. Nie bandziory w kominiarach ze strzelbami na plecach. Jeden rzuca kubłem w tramwaj. Ponieważ ja kiedyś miało żem wątpliwą przyjemność oberwania odpryskami szyby po tym jak jakiś debil rzucił kamieniem w autobus (akurat to nie w moim mieście), wiem że zdarzenie trudno uznać za błahe.
      Gliniarz idzie uspokoić łebków. Obrywa nożem po bebechach. Bohater? Nie sądzę. Debil? Też bym się nie odważyło tak go nazwać. Przypadkowa ofiara? Chyba najlepsze określenie. Łebkom demolującym przystanek może uwagę zwrócić każdy człek nie z tej epoki, na przykład 60-letni dziadek do którego nie dotarło, że dzisiejsze “łebki” nie chodzą z procami tylko bagnetami i czasem nawet autentyczną spluwą. I co? Dziadek okazał się debilem – bohaterem romantycznym? Nie.
      Tak *chyba* było i tym razem. To, że pompuje się teraz “bohaterstwo” człowieka który zachował się jak człowiek nie z tej epoki, ale raczej nie bohater i nie debil z głupotą heroiczną to zupełnie insza inszość.
      A co do “zdziczenia obyczajów”, kilka dni po tym, paru “kumpli” zarżnęło 15-latkę, też u mnie w mieście. O co im poszło i co się stało – tajemnica śledztwa póki co.
      Problemem nie jest “bohaterski” policjant (bo nie jest on ani bohaterem, ani “bohaterem romantycznym”, czytaj idiotą) tylko ci, co go zadźgali. I samo już nie wiem co z tym fantem robić…

      • Do czego społeczeństwu
        Do czego społeczeństwu potrzebna jest policja? Czy policja jest jak polski piłkarz, który dał z siebie wszystko, ale zebrał 8 w tyłek. Ja aż tak źle nie oceniam tego gliniarza, bo sprawę znam na tyle, że ci dwaj to wielokrotnie notowani bandyci. Dla Ciebie łebki, ale konsekwencją deprecjonowania przeciwnika jest wystanie najgorszej z możliwych not policjantowi, czyli profesjonaliście. Nie poradził sobie z dwoma “łebkami” szkolony do tego zawodowiec. A ja słyszę, że obywatel w ramach walki ze znieczulicą miał się rzucić na ratunek kubłowi na śmieci. O czym to świadczy? Jeśli nie bandyci, a dwaj gówniarze radzą sobie z policjantem, bo ten podejmuje romantyczną, efekciarską decyzję i ginie w obronie dobrych obyczajów, to jest to śmierć “romantyka” bez głowy. Pytanie jak on by sobie poradził z bandytą ze strzelbą? Bohaterstwem byłoby złapanie tych dwóch, skopanie dupy za winklem i dodatkowo dwa lata ciężkich robót. A to była idiotyczna śmierć co gorsze wyniesiona na ołtarze postaw społecznych, a to już pachnie socjopatią. W policji, to ja chce mieć zawodowca, chłodno kalkulującego, podejmującego rozważne decyzje, potrafiącego ocenić sytuację, a nie wkur..o don Kichota wychodzącego na przeciw społecznym tanim gustom. Profesjonalizm, nie romantyzm. On się nie miał prawa podniecać jak teściowa przed telewizorem, gdyby był profesjonalistą, zachował się jak amator i przypłacił to życiem, a wciąganie w to amatorstwo postronnych bohaterów to już pod paragraf powinno podchodzić, jako narażanie zdrowia i życia.

        • a ja nadal nie widzę w tym
          a ja nadal nie widzę w tym nic romantycznego. To robią media i ci którzy chcą zabłysnąć przy okazji. Gówniarze byli notowani ale nic nie słyszałem aby byli kiedyś skazani a wyroki mieli wydziargane na czole. Ja też byłem notowany jako nieletni pętający się wieczorami w stanie wskazującym. Zachował się tak jak powinien. Podjął interwencję przy akcie wandalizmu. Nie rzucał się na noże. Nie rzucał się na przeważające siły wroga. Pewnie bez trudu mógłby pochwalić się znajomością ciosów karate czy innych krwawych sztuk walki. Ale po naruszeniu nietykalności obywatela sam miałby problemy z prawem. A nożem możesz dostać od baby bitej przez lumpa, gdy staniesz w jej obronie.
          Bohaterem był pewien dzielnicowy, który zawiadomiony przez konkubinę mego nie św. pamięci wuja, że ten po pijaku jest damskim bokserem, niezwłocznie przybył, sprał wuja pałą i obiecał powtórkę gdyby to się jeszcze raz zdarzyło. I nie zdarzyło się już. Zaoszczędził pracy sądom i wydatkom podatników. Ale to było w czasach słusznie minionych.

          PS a te 2 lata ciężkich robót to dla gówniarzy czy policjanta przekraczającego swe uprawnienia?

        • Właśnie ,,życie” daje odpowiedź na Twoje pytanie :
          do czego potrzebny policjant w tym smutnym kraju? Ano do tego,żeby go skopać jak nie ma w pobliżu żadnego cherlawego frajera. Sprawcy dostaną silne wsparcie z ..pionu resocjalizacji” a ,,niezawisły sąd” wyda surowy wyrok : dwie pompki i trzy przysiady.

  27. Ludzie, którzy się
    Ludzie, którzy się przedstawiają jako bohaterzy i podpisują anonimem, wzbudzają we mnie litość. Powiedz jak Ci wierzyć, żeś bohater i piersią osłonisz ofiarę, jak nie stać Cię na autograf pod paszkwilem. Wiem jak. Nie mówię ratuj pieska z płonącego samochodu, ani kobietę w ciąży bitą przez męża, po prostu daj społeczny przykład takim jak ja mądralińskim, podpisz się pod tym paszkwilem, podaj swój numer telefonu, aby każdy kto znajdzie się w potrzebie mógł na Ciebie liczyć. Na razie mój drogi bohaterze popisałeś się tchórzostwem Ormowca, bo nawet nie milicjanta. Poza wszystkim czytaj głową, bo w tym tekście jest odpowiedź co robić, gdy katują człowieka, a co gdy cierpi śmietnik.

    • To ja się podpiszę, bom i tak podpadzioch
      Mam wrażenie, że nie znasz do końca sytuacji, z resztą ja też nie znam, choć to z mojego miasta.
      “Łebki” demolują przystanek. Nie bandziory w kominiarach ze strzelbami na plecach. Jeden rzuca kubłem w tramwaj. Ponieważ ja kiedyś miało żem wątpliwą przyjemność oberwania odpryskami szyby po tym jak jakiś debil rzucił kamieniem w autobus (akurat to nie w moim mieście), wiem że zdarzenie trudno uznać za błahe.
      Gliniarz idzie uspokoić łebków. Obrywa nożem po bebechach. Bohater? Nie sądzę. Debil? Też bym się nie odważyło tak go nazwać. Przypadkowa ofiara? Chyba najlepsze określenie. Łebkom demolującym przystanek może uwagę zwrócić każdy człek nie z tej epoki, na przykład 60-letni dziadek do którego nie dotarło, że dzisiejsze “łebki” nie chodzą z procami tylko bagnetami i czasem nawet autentyczną spluwą. I co? Dziadek okazał się debilem – bohaterem romantycznym? Nie.
      Tak *chyba* było i tym razem. To, że pompuje się teraz “bohaterstwo” człowieka który zachował się jak człowiek nie z tej epoki, ale raczej nie bohater i nie debil z głupotą heroiczną to zupełnie insza inszość.
      A co do “zdziczenia obyczajów”, kilka dni po tym, paru “kumpli” zarżnęło 15-latkę, też u mnie w mieście. O co im poszło i co się stało – tajemnica śledztwa póki co.
      Problemem nie jest “bohaterski” policjant (bo nie jest on ani bohaterem, ani “bohaterem romantycznym”, czytaj idiotą) tylko ci, co go zadźgali. I samo już nie wiem co z tym fantem robić…

      • Do czego społeczeństwu
        Do czego społeczeństwu potrzebna jest policja? Czy policja jest jak polski piłkarz, który dał z siebie wszystko, ale zebrał 8 w tyłek. Ja aż tak źle nie oceniam tego gliniarza, bo sprawę znam na tyle, że ci dwaj to wielokrotnie notowani bandyci. Dla Ciebie łebki, ale konsekwencją deprecjonowania przeciwnika jest wystanie najgorszej z możliwych not policjantowi, czyli profesjonaliście. Nie poradził sobie z dwoma “łebkami” szkolony do tego zawodowiec. A ja słyszę, że obywatel w ramach walki ze znieczulicą miał się rzucić na ratunek kubłowi na śmieci. O czym to świadczy? Jeśli nie bandyci, a dwaj gówniarze radzą sobie z policjantem, bo ten podejmuje romantyczną, efekciarską decyzję i ginie w obronie dobrych obyczajów, to jest to śmierć “romantyka” bez głowy. Pytanie jak on by sobie poradził z bandytą ze strzelbą? Bohaterstwem byłoby złapanie tych dwóch, skopanie dupy za winklem i dodatkowo dwa lata ciężkich robót. A to była idiotyczna śmierć co gorsze wyniesiona na ołtarze postaw społecznych, a to już pachnie socjopatią. W policji, to ja chce mieć zawodowca, chłodno kalkulującego, podejmującego rozważne decyzje, potrafiącego ocenić sytuację, a nie wkur..o don Kichota wychodzącego na przeciw społecznym tanim gustom. Profesjonalizm, nie romantyzm. On się nie miał prawa podniecać jak teściowa przed telewizorem, gdyby był profesjonalistą, zachował się jak amator i przypłacił to życiem, a wciąganie w to amatorstwo postronnych bohaterów to już pod paragraf powinno podchodzić, jako narażanie zdrowia i życia.

        • a ja nadal nie widzę w tym
          a ja nadal nie widzę w tym nic romantycznego. To robią media i ci którzy chcą zabłysnąć przy okazji. Gówniarze byli notowani ale nic nie słyszałem aby byli kiedyś skazani a wyroki mieli wydziargane na czole. Ja też byłem notowany jako nieletni pętający się wieczorami w stanie wskazującym. Zachował się tak jak powinien. Podjął interwencję przy akcie wandalizmu. Nie rzucał się na noże. Nie rzucał się na przeważające siły wroga. Pewnie bez trudu mógłby pochwalić się znajomością ciosów karate czy innych krwawych sztuk walki. Ale po naruszeniu nietykalności obywatela sam miałby problemy z prawem. A nożem możesz dostać od baby bitej przez lumpa, gdy staniesz w jej obronie.
          Bohaterem był pewien dzielnicowy, który zawiadomiony przez konkubinę mego nie św. pamięci wuja, że ten po pijaku jest damskim bokserem, niezwłocznie przybył, sprał wuja pałą i obiecał powtórkę gdyby to się jeszcze raz zdarzyło. I nie zdarzyło się już. Zaoszczędził pracy sądom i wydatkom podatników. Ale to było w czasach słusznie minionych.

          PS a te 2 lata ciężkich robót to dla gówniarzy czy policjanta przekraczającego swe uprawnienia?

        • Właśnie ,,życie” daje odpowiedź na Twoje pytanie :
          do czego potrzebny policjant w tym smutnym kraju? Ano do tego,żeby go skopać jak nie ma w pobliżu żadnego cherlawego frajera. Sprawcy dostaną silne wsparcie z ..pionu resocjalizacji” a ,,niezawisły sąd” wyda surowy wyrok : dwie pompki i trzy przysiady.

  28. Ludzie, którzy się
    Ludzie, którzy się przedstawiają jako bohaterzy i podpisują anonimem, wzbudzają we mnie litość. Powiedz jak Ci wierzyć, żeś bohater i piersią osłonisz ofiarę, jak nie stać Cię na autograf pod paszkwilem. Wiem jak. Nie mówię ratuj pieska z płonącego samochodu, ani kobietę w ciąży bitą przez męża, po prostu daj społeczny przykład takim jak ja mądralińskim, podpisz się pod tym paszkwilem, podaj swój numer telefonu, aby każdy kto znajdzie się w potrzebie mógł na Ciebie liczyć. Na razie mój drogi bohaterze popisałeś się tchórzostwem Ormowca, bo nawet nie milicjanta. Poza wszystkim czytaj głową, bo w tym tekście jest odpowiedź co robić, gdy katują człowieka, a co gdy cierpi śmietnik.

    • To ja się podpiszę, bom i tak podpadzioch
      Mam wrażenie, że nie znasz do końca sytuacji, z resztą ja też nie znam, choć to z mojego miasta.
      “Łebki” demolują przystanek. Nie bandziory w kominiarach ze strzelbami na plecach. Jeden rzuca kubłem w tramwaj. Ponieważ ja kiedyś miało żem wątpliwą przyjemność oberwania odpryskami szyby po tym jak jakiś debil rzucił kamieniem w autobus (akurat to nie w moim mieście), wiem że zdarzenie trudno uznać za błahe.
      Gliniarz idzie uspokoić łebków. Obrywa nożem po bebechach. Bohater? Nie sądzę. Debil? Też bym się nie odważyło tak go nazwać. Przypadkowa ofiara? Chyba najlepsze określenie. Łebkom demolującym przystanek może uwagę zwrócić każdy człek nie z tej epoki, na przykład 60-letni dziadek do którego nie dotarło, że dzisiejsze “łebki” nie chodzą z procami tylko bagnetami i czasem nawet autentyczną spluwą. I co? Dziadek okazał się debilem – bohaterem romantycznym? Nie.
      Tak *chyba* było i tym razem. To, że pompuje się teraz “bohaterstwo” człowieka który zachował się jak człowiek nie z tej epoki, ale raczej nie bohater i nie debil z głupotą heroiczną to zupełnie insza inszość.
      A co do “zdziczenia obyczajów”, kilka dni po tym, paru “kumpli” zarżnęło 15-latkę, też u mnie w mieście. O co im poszło i co się stało – tajemnica śledztwa póki co.
      Problemem nie jest “bohaterski” policjant (bo nie jest on ani bohaterem, ani “bohaterem romantycznym”, czytaj idiotą) tylko ci, co go zadźgali. I samo już nie wiem co z tym fantem robić…

      • Do czego społeczeństwu
        Do czego społeczeństwu potrzebna jest policja? Czy policja jest jak polski piłkarz, który dał z siebie wszystko, ale zebrał 8 w tyłek. Ja aż tak źle nie oceniam tego gliniarza, bo sprawę znam na tyle, że ci dwaj to wielokrotnie notowani bandyci. Dla Ciebie łebki, ale konsekwencją deprecjonowania przeciwnika jest wystanie najgorszej z możliwych not policjantowi, czyli profesjonaliście. Nie poradził sobie z dwoma “łebkami” szkolony do tego zawodowiec. A ja słyszę, że obywatel w ramach walki ze znieczulicą miał się rzucić na ratunek kubłowi na śmieci. O czym to świadczy? Jeśli nie bandyci, a dwaj gówniarze radzą sobie z policjantem, bo ten podejmuje romantyczną, efekciarską decyzję i ginie w obronie dobrych obyczajów, to jest to śmierć “romantyka” bez głowy. Pytanie jak on by sobie poradził z bandytą ze strzelbą? Bohaterstwem byłoby złapanie tych dwóch, skopanie dupy za winklem i dodatkowo dwa lata ciężkich robót. A to była idiotyczna śmierć co gorsze wyniesiona na ołtarze postaw społecznych, a to już pachnie socjopatią. W policji, to ja chce mieć zawodowca, chłodno kalkulującego, podejmującego rozważne decyzje, potrafiącego ocenić sytuację, a nie wkur..o don Kichota wychodzącego na przeciw społecznym tanim gustom. Profesjonalizm, nie romantyzm. On się nie miał prawa podniecać jak teściowa przed telewizorem, gdyby był profesjonalistą, zachował się jak amator i przypłacił to życiem, a wciąganie w to amatorstwo postronnych bohaterów to już pod paragraf powinno podchodzić, jako narażanie zdrowia i życia.

        • a ja nadal nie widzę w tym
          a ja nadal nie widzę w tym nic romantycznego. To robią media i ci którzy chcą zabłysnąć przy okazji. Gówniarze byli notowani ale nic nie słyszałem aby byli kiedyś skazani a wyroki mieli wydziargane na czole. Ja też byłem notowany jako nieletni pętający się wieczorami w stanie wskazującym. Zachował się tak jak powinien. Podjął interwencję przy akcie wandalizmu. Nie rzucał się na noże. Nie rzucał się na przeważające siły wroga. Pewnie bez trudu mógłby pochwalić się znajomością ciosów karate czy innych krwawych sztuk walki. Ale po naruszeniu nietykalności obywatela sam miałby problemy z prawem. A nożem możesz dostać od baby bitej przez lumpa, gdy staniesz w jej obronie.
          Bohaterem był pewien dzielnicowy, który zawiadomiony przez konkubinę mego nie św. pamięci wuja, że ten po pijaku jest damskim bokserem, niezwłocznie przybył, sprał wuja pałą i obiecał powtórkę gdyby to się jeszcze raz zdarzyło. I nie zdarzyło się już. Zaoszczędził pracy sądom i wydatkom podatników. Ale to było w czasach słusznie minionych.

          PS a te 2 lata ciężkich robót to dla gówniarzy czy policjanta przekraczającego swe uprawnienia?

        • Właśnie ,,życie” daje odpowiedź na Twoje pytanie :
          do czego potrzebny policjant w tym smutnym kraju? Ano do tego,żeby go skopać jak nie ma w pobliżu żadnego cherlawego frajera. Sprawcy dostaną silne wsparcie z ..pionu resocjalizacji” a ,,niezawisły sąd” wyda surowy wyrok : dwie pompki i trzy przysiady.

  29. Decyzja policjanta o interwencji, jak decyzja,
    może i słuszna, tylko nie powinien się ustawiać tyłem do żadnego z nich, bo przypuszczam, że ten cios był zadany od tyłu. Policjanci są szkoleni i przy ataku od przodu mogło by się skończyć najwyżej na skaleczeniu bez skutku śmiertelnego. Ta moja uwaga nie wyklucza poparcia dla stanowiska M-K w tej sprawie.

  30. Decyzja policjanta o interwencji, jak decyzja,
    może i słuszna, tylko nie powinien się ustawiać tyłem do żadnego z nich, bo przypuszczam, że ten cios był zadany od tyłu. Policjanci są szkoleni i przy ataku od przodu mogło by się skończyć najwyżej na skaleczeniu bez skutku śmiertelnego. Ta moja uwaga nie wyklucza poparcia dla stanowiska M-K w tej sprawie.

  31. Decyzja policjanta o interwencji, jak decyzja,
    może i słuszna, tylko nie powinien się ustawiać tyłem do żadnego z nich, bo przypuszczam, że ten cios był zadany od tyłu. Policjanci są szkoleni i przy ataku od przodu mogło by się skończyć najwyżej na skaleczeniu bez skutku śmiertelnego. Ta moja uwaga nie wyklucza poparcia dla stanowiska M-K w tej sprawie.

  32. Decyzja policjanta o interwencji, jak decyzja,
    może i słuszna, tylko nie powinien się ustawiać tyłem do żadnego z nich, bo przypuszczam, że ten cios był zadany od tyłu. Policjanci są szkoleni i przy ataku od przodu mogło by się skończyć najwyżej na skaleczeniu bez skutku śmiertelnego. Ta moja uwaga nie wyklucza poparcia dla stanowiska M-K w tej sprawie.

  33. W tej dyskusji umknął jeden aspekt.
    Sprawę znam tylko z doniesień radiowych – otóż przedstawiano ją tak, że policjant spacyfikował awanturującego się osiłka, wtedy podbiegł do niego drugi i zaatakował nożem. To nie był bezmyślny atak na “przeważające siły”!
    W sumie, najbliższa mi jest wizja “wypadku przy pracy”.
    A media, jak to media – robią “story”, bo to się sprzedaje…

    • http://www.se.pl/wydarzenia/k
      http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/zabojstwo-policjanta-tak-zginal-andrzej-struj-symu_129837.html i http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article546963/Pomocnika_zabojcy_zdradzila_krew_na_kurtce.html Tę samą wersję potwierdzał pan policjant w TVN. Tramwaj odjeżdżał, policjant kazał zatrzymać i ruszył z siatką na zakupy na karczków. Na tym się opierałem, jeśli było inaczej i tak niewiele to zmienia, a na pewno nie moją ocenę kreowania na bohaterstwo tego rodzaju popisówek z narażaniem zdrowia i życia osób trzecich. Chciałbym wiedzieć, czy gdyby te gnoje miały o promil więcej we krwi i proporcjonalnie więcej fantazji atakując pasażerów, kto by za to zapłacił pośmiertnymi orderami? Nie było zagrożenia dla życia, dopiero policjant doprowadził do takiej sytuacji i to jest czysta głupota ze skutkiem tragicznym nie bohaterstwo. Ale to wszystko mało ważne, najgłupsze jest to, że podpowiada się ludziom w tego rodzaju sytuacjach identyczne zachowanie, a ja przypominam, że po pierwsze to pół samobójstwa, a po drugie to tacy co wzięli sprawy w swoje ręce i zatłukli bandytę, ledwie się wygrzebali po ułaskawieniu prezydenta. Od takich akcji jest profesjonalna policja, nie policjant romantyk, a już na pewno nie pasażerowie tramwaju.

      • No to jeżeli policjant dostał nożem od drugiego typa,
        to w przypadku bohaterstwa postronnego obywatela mielibyśmy dwa pogrzeby. A może zaczniemy teraz licytację ilu bohaterów potrzeba do pomocy policjantowi do skutecznego zatrzymania dwóch gnojów i ile trupów jesteśmy w stanie zaakceptować w ramach postawy obywatelskiej.

        P.S Od czasu kiedy byłem świadkiem jak w czasie interwencji, trzech napranych typów na wezwanie dwóch załóg radiowozów: nie ruszać się policja! odpowiedziało niemal chórem: -spieradalać psy!, nie mam wątpliwości jak należy mierzyć siły na zamiary.

  34. W tej dyskusji umknął jeden aspekt.
    Sprawę znam tylko z doniesień radiowych – otóż przedstawiano ją tak, że policjant spacyfikował awanturującego się osiłka, wtedy podbiegł do niego drugi i zaatakował nożem. To nie był bezmyślny atak na “przeważające siły”!
    W sumie, najbliższa mi jest wizja “wypadku przy pracy”.
    A media, jak to media – robią “story”, bo to się sprzedaje…

    • http://www.se.pl/wydarzenia/k
      http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/zabojstwo-policjanta-tak-zginal-andrzej-struj-symu_129837.html i http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article546963/Pomocnika_zabojcy_zdradzila_krew_na_kurtce.html Tę samą wersję potwierdzał pan policjant w TVN. Tramwaj odjeżdżał, policjant kazał zatrzymać i ruszył z siatką na zakupy na karczków. Na tym się opierałem, jeśli było inaczej i tak niewiele to zmienia, a na pewno nie moją ocenę kreowania na bohaterstwo tego rodzaju popisówek z narażaniem zdrowia i życia osób trzecich. Chciałbym wiedzieć, czy gdyby te gnoje miały o promil więcej we krwi i proporcjonalnie więcej fantazji atakując pasażerów, kto by za to zapłacił pośmiertnymi orderami? Nie było zagrożenia dla życia, dopiero policjant doprowadził do takiej sytuacji i to jest czysta głupota ze skutkiem tragicznym nie bohaterstwo. Ale to wszystko mało ważne, najgłupsze jest to, że podpowiada się ludziom w tego rodzaju sytuacjach identyczne zachowanie, a ja przypominam, że po pierwsze to pół samobójstwa, a po drugie to tacy co wzięli sprawy w swoje ręce i zatłukli bandytę, ledwie się wygrzebali po ułaskawieniu prezydenta. Od takich akcji jest profesjonalna policja, nie policjant romantyk, a już na pewno nie pasażerowie tramwaju.

      • No to jeżeli policjant dostał nożem od drugiego typa,
        to w przypadku bohaterstwa postronnego obywatela mielibyśmy dwa pogrzeby. A może zaczniemy teraz licytację ilu bohaterów potrzeba do pomocy policjantowi do skutecznego zatrzymania dwóch gnojów i ile trupów jesteśmy w stanie zaakceptować w ramach postawy obywatelskiej.

        P.S Od czasu kiedy byłem świadkiem jak w czasie interwencji, trzech napranych typów na wezwanie dwóch załóg radiowozów: nie ruszać się policja! odpowiedziało niemal chórem: -spieradalać psy!, nie mam wątpliwości jak należy mierzyć siły na zamiary.

  35. W tej dyskusji umknął jeden aspekt.
    Sprawę znam tylko z doniesień radiowych – otóż przedstawiano ją tak, że policjant spacyfikował awanturującego się osiłka, wtedy podbiegł do niego drugi i zaatakował nożem. To nie był bezmyślny atak na “przeważające siły”!
    W sumie, najbliższa mi jest wizja “wypadku przy pracy”.
    A media, jak to media – robią “story”, bo to się sprzedaje…

    • http://www.se.pl/wydarzenia/k
      http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/zabojstwo-policjanta-tak-zginal-andrzej-struj-symu_129837.html i http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article546963/Pomocnika_zabojcy_zdradzila_krew_na_kurtce.html Tę samą wersję potwierdzał pan policjant w TVN. Tramwaj odjeżdżał, policjant kazał zatrzymać i ruszył z siatką na zakupy na karczków. Na tym się opierałem, jeśli było inaczej i tak niewiele to zmienia, a na pewno nie moją ocenę kreowania na bohaterstwo tego rodzaju popisówek z narażaniem zdrowia i życia osób trzecich. Chciałbym wiedzieć, czy gdyby te gnoje miały o promil więcej we krwi i proporcjonalnie więcej fantazji atakując pasażerów, kto by za to zapłacił pośmiertnymi orderami? Nie było zagrożenia dla życia, dopiero policjant doprowadził do takiej sytuacji i to jest czysta głupota ze skutkiem tragicznym nie bohaterstwo. Ale to wszystko mało ważne, najgłupsze jest to, że podpowiada się ludziom w tego rodzaju sytuacjach identyczne zachowanie, a ja przypominam, że po pierwsze to pół samobójstwa, a po drugie to tacy co wzięli sprawy w swoje ręce i zatłukli bandytę, ledwie się wygrzebali po ułaskawieniu prezydenta. Od takich akcji jest profesjonalna policja, nie policjant romantyk, a już na pewno nie pasażerowie tramwaju.

      • No to jeżeli policjant dostał nożem od drugiego typa,
        to w przypadku bohaterstwa postronnego obywatela mielibyśmy dwa pogrzeby. A może zaczniemy teraz licytację ilu bohaterów potrzeba do pomocy policjantowi do skutecznego zatrzymania dwóch gnojów i ile trupów jesteśmy w stanie zaakceptować w ramach postawy obywatelskiej.

        P.S Od czasu kiedy byłem świadkiem jak w czasie interwencji, trzech napranych typów na wezwanie dwóch załóg radiowozów: nie ruszać się policja! odpowiedziało niemal chórem: -spieradalać psy!, nie mam wątpliwości jak należy mierzyć siły na zamiary.

  36. W tej dyskusji umknął jeden aspekt.
    Sprawę znam tylko z doniesień radiowych – otóż przedstawiano ją tak, że policjant spacyfikował awanturującego się osiłka, wtedy podbiegł do niego drugi i zaatakował nożem. To nie był bezmyślny atak na “przeważające siły”!
    W sumie, najbliższa mi jest wizja “wypadku przy pracy”.
    A media, jak to media – robią “story”, bo to się sprzedaje…

    • http://www.se.pl/wydarzenia/k
      http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/zabojstwo-policjanta-tak-zginal-andrzej-struj-symu_129837.html i http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article546963/Pomocnika_zabojcy_zdradzila_krew_na_kurtce.html Tę samą wersję potwierdzał pan policjant w TVN. Tramwaj odjeżdżał, policjant kazał zatrzymać i ruszył z siatką na zakupy na karczków. Na tym się opierałem, jeśli było inaczej i tak niewiele to zmienia, a na pewno nie moją ocenę kreowania na bohaterstwo tego rodzaju popisówek z narażaniem zdrowia i życia osób trzecich. Chciałbym wiedzieć, czy gdyby te gnoje miały o promil więcej we krwi i proporcjonalnie więcej fantazji atakując pasażerów, kto by za to zapłacił pośmiertnymi orderami? Nie było zagrożenia dla życia, dopiero policjant doprowadził do takiej sytuacji i to jest czysta głupota ze skutkiem tragicznym nie bohaterstwo. Ale to wszystko mało ważne, najgłupsze jest to, że podpowiada się ludziom w tego rodzaju sytuacjach identyczne zachowanie, a ja przypominam, że po pierwsze to pół samobójstwa, a po drugie to tacy co wzięli sprawy w swoje ręce i zatłukli bandytę, ledwie się wygrzebali po ułaskawieniu prezydenta. Od takich akcji jest profesjonalna policja, nie policjant romantyk, a już na pewno nie pasażerowie tramwaju.

      • No to jeżeli policjant dostał nożem od drugiego typa,
        to w przypadku bohaterstwa postronnego obywatela mielibyśmy dwa pogrzeby. A może zaczniemy teraz licytację ilu bohaterów potrzeba do pomocy policjantowi do skutecznego zatrzymania dwóch gnojów i ile trupów jesteśmy w stanie zaakceptować w ramach postawy obywatelskiej.

        P.S Od czasu kiedy byłem świadkiem jak w czasie interwencji, trzech napranych typów na wezwanie dwóch załóg radiowozów: nie ruszać się policja! odpowiedziało niemal chórem: -spieradalać psy!, nie mam wątpliwości jak należy mierzyć siły na zamiary.

  37. Przy okazji Kedysa pisałeś coś zupełnie innego –
    niczym scenarzysta polskiego ,,kina akcji” , w prostych żołnierskich słowach dałeś upust swojej solidarności z ojcem – mordercą/o PRAWDZIWYCH motywach NIC nie wiedziałeś/.Natomiast wobec śmierdzącej tanim piwem żulii zalecasz równie śmierdzące tchórzostwo. Skąd możesz wiedzieć który żul ma kosę w kieszeni,a który żeni kosy na lewo i prawo? Chodzą również faceci z bronią,i nawet strzelają do przypadkowych ludzi – wystarczy jedno ,,złe” spojrzenie.Jak rozpoznasz tego naprawdę groźnego – na wszelki wypadek spierdalać przed każdym który krzyknie albo tupnie? Byłeś w autobusie/tramwaju którego pasażerów jeden pijany żul sterroryzował ? A dwa razy więksi faceci odwracali głowy albo wbijali się w podłogę? Wystraszone kobiety błagały o pomoc a faceci z osranymi porami wyglądali przystanku? Swój obrazoburczy wywód oparłeś na fałszywych założeniach.Takich mianowicie,że policja ma pełno takich bohaterów – amatorów,albo ,językiem żulii bohaterów – frajerów.Taki odważny policjant to jest ewenement , i dotyczy to KAŻDEJ jednostki policji i KAŻDEJ dziedziny policyjnej ,,działalności”,innymi słowy : policjanci spierdalają w popłochu albo po angielsku kiedy spotykają zdeterminowanych bandytów albo tylko pijanych znajomych Bardzo Ważnych Osób. Szaro-niebieska policyjna masa jest w najwyższym stopniu tchórzliwa i asekuracyjna,dlatego nie można i nie wolno pod żadnym pozorem zabijać odwagi i woli walki w tych , którzy ją zachowali.Bo nie wiesz najgorszego – policjant który ,,się wychyla” albo ,,rżnie bohatera” ma przejebane wsród swoich bardziej nawet niż pośród ulicznego szmelcu.Tylko w majaczeniach pieknoduchów policja to ,,służba”.Tak naprawdę to praca od siódmej do piętnastej.A pięć po … odwracać wzrok – jak wszyscy.

    • Trzeba mieć problem z
      Trzeba mieć problem z komunikacją neuronów, aby porównywać ojca zgwałconego dziecka, któremu państwo i policja odmówiła ochrony z bojownikiem o wolność śmietnika i medialnej szmiry nakłaniającej nieprzygotowanych do walki ze zbirami pasażerów, aby ginęli w imię walki ze znieczulicą i to raz. A dwa to jeszcze raz Ci powtórzę, abyś się podpisał pod swoimi żarliwymi apelami i podał telefon, tak żeby społeczeństwo mogło na Ciebie liczyć, bo na razie pierdolisz zza monitora, aby inni za Ciebie nastawiali dupę. Wzywasz ludzi do samobójczych akcji, w ramach odwagi cywilnej, a sam tu popierdujesz w pory pod nickiem? Takich bojowników cudzymi rękoma to ja już widziałem na kopy, co innego walczyć ze zbirami, a co innego nawoływać ludzi do narażania życia, we łbie trzeba mieć nasrane, żeby szastać ludzkim życiem dla taniego poklasku. Nie ruszyłbym się ani centymetra, gdyby dwóch karczków okładało przystanek kubłem, od tego są gliniarze, nie zastanawiałbym się sekundy, gdyby atakowali moje dziecko, myślę, że idiota jest w stanie zrozumieć różnicę, milicjant też ma szansę.

      • Mógłbys czasem dokładnie coś przeczytać ,zamiast joby
        a priori.Tłumaczyłem tu kiedyś rodowód mojego nicka jakimś ,,dosłownie biorącym wszystko”,więc daruj… Znam trochę policyjne środowisko ale za to dobrze mechanizmy negatywnej selekcji – już dawno odeszli zawodowcy z jajami/na wygodne i bezpieczne posady plus ,,emerytury”/,odeszli ,a właściwie zostali wykopani różni tacy śmieszni ,,z powołania” ,dla których łapanie złodziei , bandytów było sensem zycia.Na końcu odeszli młodzi-zdolni,bo zrozumieli,że na nic ich wiedza,a wrażliwość to muszą głeboko w dupę wetknąć.Podobnie jak zasady.Zostali konformiści i przewalające się tabuny ,,chwilowych policjantów” z naboru.Więc jeżeli w tym złodziejskim i zdziczałym społeczeństwie donośnym głosem krzyczysz : policja do budy! Jak w takim razie chcesz odzyskać utracony kominek? Kto Ci zapewni bezpieczeństwo kiedy jakiś pojeb , którego obrazisz , wyśle jakichś przyodzianych w dresy i łańcuchy /ich moda się nie zmieniła/świrujących na twardzieli – bydlaków? Znasz jakiegoś bystrego i odważnego policjanta w Chojnowie? Bo tutaj gdzie mieszkam nie ma ŻADNEJ policji.Jest za to gromada wystraszonych urzędników – od siódmej do trzeciej właśnie.

        • A to jest inna argumentacja i
          A to jest inna argumentacja i inna bolączka, której mi nie musisz klarować. To ja się pytam jak Ty chcesz doprowadzić do tego, żeby policja była policją, kiedy bohaterem zostaje człowiek, który zachował się głupio, a nie profesjonalnie. Mylisz się i to bardzo, bo Jego śmierć frajerska w żaden sposób nie poprawi niczego, wręcz pzreciwnie. Środowisko dostało dar niebios, Teraz bandy łapówkarzy, którzy siedzą w krzakach z suszarkami i kasują po 50 PLN z dowodów rejestracyjnych, maja święte alibi, jakie usłyszałem na komisariacie, “Ja za 1200 nie będę dupy nastawiał”. Co zbudowano tą męczeńską legendą? Bo w moim odczuciu alibi dla leniwych glin i psychozę społeczną. Teraz nawet Ci co zwracali uwagę gnojom trzy razy się zastanowią zanim narażą się na sprzedanie kosy. Czy Ty naprawdę nie widzisz w tym jednego wielkiego cyrku i paranoi, te ordery od prezydenta i ten modlący się Tusk, ta pokazówa? I żadnej refleksji nad tym, że to czysta amatorka, tylko piękna, bezsensowna śmierć. Dwóch gnoi w biały dzień, w stolicy Polski demoluje przystanek, gdzie są patrole,m strażnicy, monitoring? Ktoś za to beknął? Nie, bo mamy piękną choć idiotyczną śmierć na tapecie. Ty chcesz zmusić te tabuny rozleniwionych łapówkarzy do działania, posyłając na rzeż z bandziorami przerażonych cywilów? Powiem wprost, kawał ze mnie chłopa, ale nie mam pojęcia jak zapierdolić zbira, strach mnie ścina w kolanach i mam dla kogo żyć. Czego Ty ode mnie wymagasz, żebym szedł na mięso armatnie w wojnie o kubeł i plastikowy pzrstanek, tam gdzie zawodowiec sobie nie poradził? Jeszcze raz powtórzę, ten materiał powinien iść do wszystkich komisariatów jako przestroga i instruktaż pełnej amatorki. A teraz wychodzi na to, że policja jest bohaterska bo policję odważyła się interweniować po amatorsku, przecież to obłęd jakiś. Bohaterstwo musi mieć jakiś cel, musi coś zmieniać na lepsze, ta śmierć i medialny cyrk wokół niej, przynosi same szkody społeczne. Bohaterem policji powinien być ten co profesjonalnie rozpieprzy takich gnojków, a nie ten co dał się zaszlachtować bezmyślnie. Owszem potrzebujemy ludzi, których stawiamy za wzór innym ludziom, jak dobrze wiesz, jak takim krzywdy nie daję uczynić, ale głupocie choćby romantycznej hołdował nie będę. Wystarczy, że Owsiak wyposaża szpitale, co już mnie też zaczyna nużyć, teraz jeszcze obywatele mają ginąć w obronie policji. Takiej paranoi chcesz? Ludzie mają prawo i obowiązek bać się bandytów, od tego jest państwo, aby dbać o bezpieczeństwo, a to co Ty proponujesz to jakiś czyn społeczny na polu chały, jakieś ORMO współczesne, czyli totalna peerelowska prowizorka. Wyłącz na chwilę emocje, bo ja nic do tego biedaka nie mam, on tu może najmniej winny, popełnił głupstwo i tyle, ale wokół tego głupstwa zbudowano całą tandetną mitologię i martyrologię, a tu trzeba rozwiązań technicznych i administracyjnych, a nie mszy ze złotymi surmami.

          • Ze dwa moje teksty/jako odpowiedź/ przepadły w Sieci
            więc za podsumowanie niech posłuży historia porwania i zabójstwa Olewnika,a własciwie list jego ojca do premiera.Jest tam wszystko o umundurowanych bandytach udających policjantów.Niektórzy,zamiast do pierdla,trafili do ,,odzyskanego” CBA.W nagrodę za co?

        • Nie odmawiam mu odwagi. Był w 1/2 wartościowym policjantem.
          Do Ojca_Milicjanta …
          Nie odmawiam temu człowiekowi odwagi. Odwaga
          była jego wartością. Aby jednak nie być w połowie
          wartościowym, lecz być w pełni wartościowym policjantem
          powinien jeszcze być profesjonalistą.
          Gdyby sama odwaga wystarczała, by być dobrym
          policjantem, po co wymyślanoby szkolenia ?

          Sam powiedziałeś, że trudno teraz o odważnych
          policjantów. W takim razie jednym z priorytetów
          powinna być ochrona życia takich policjantów.
          Przestrzeganie procedur bezpieczeństwa ma na
          celu m.in. chronienie policjantów przed ich własną
          wyrywnością.
          Jaki jest teraz pożytek dla policji i społeczeństwa
          z tego już martwego policjanta ?

          • Tak ,wiem nie był ,,Szwarcenegerem” ani nawet
            porucznikiem Borewiczem. Był zwyczajnym policjantem,zwyczajnym człowiekiem , więc zrobił coś na miarę swoich zwykłych ludzkich mozliwości. Pojechała do Magdalenki , aresztowac DWÓCH bandytów kompania specjalna ,profesjonalna,w pełni wyposażona.Nie mieli tylko czołgu,haubicy oraz myśliwca bombardującego.

  38. Przy okazji Kedysa pisałeś coś zupełnie innego –
    niczym scenarzysta polskiego ,,kina akcji” , w prostych żołnierskich słowach dałeś upust swojej solidarności z ojcem – mordercą/o PRAWDZIWYCH motywach NIC nie wiedziałeś/.Natomiast wobec śmierdzącej tanim piwem żulii zalecasz równie śmierdzące tchórzostwo. Skąd możesz wiedzieć który żul ma kosę w kieszeni,a który żeni kosy na lewo i prawo? Chodzą również faceci z bronią,i nawet strzelają do przypadkowych ludzi – wystarczy jedno ,,złe” spojrzenie.Jak rozpoznasz tego naprawdę groźnego – na wszelki wypadek spierdalać przed każdym który krzyknie albo tupnie? Byłeś w autobusie/tramwaju którego pasażerów jeden pijany żul sterroryzował ? A dwa razy więksi faceci odwracali głowy albo wbijali się w podłogę? Wystraszone kobiety błagały o pomoc a faceci z osranymi porami wyglądali przystanku? Swój obrazoburczy wywód oparłeś na fałszywych założeniach.Takich mianowicie,że policja ma pełno takich bohaterów – amatorów,albo ,językiem żulii bohaterów – frajerów.Taki odważny policjant to jest ewenement , i dotyczy to KAŻDEJ jednostki policji i KAŻDEJ dziedziny policyjnej ,,działalności”,innymi słowy : policjanci spierdalają w popłochu albo po angielsku kiedy spotykają zdeterminowanych bandytów albo tylko pijanych znajomych Bardzo Ważnych Osób. Szaro-niebieska policyjna masa jest w najwyższym stopniu tchórzliwa i asekuracyjna,dlatego nie można i nie wolno pod żadnym pozorem zabijać odwagi i woli walki w tych , którzy ją zachowali.Bo nie wiesz najgorszego – policjant który ,,się wychyla” albo ,,rżnie bohatera” ma przejebane wsród swoich bardziej nawet niż pośród ulicznego szmelcu.Tylko w majaczeniach pieknoduchów policja to ,,służba”.Tak naprawdę to praca od siódmej do piętnastej.A pięć po … odwracać wzrok – jak wszyscy.

    • Trzeba mieć problem z
      Trzeba mieć problem z komunikacją neuronów, aby porównywać ojca zgwałconego dziecka, któremu państwo i policja odmówiła ochrony z bojownikiem o wolność śmietnika i medialnej szmiry nakłaniającej nieprzygotowanych do walki ze zbirami pasażerów, aby ginęli w imię walki ze znieczulicą i to raz. A dwa to jeszcze raz Ci powtórzę, abyś się podpisał pod swoimi żarliwymi apelami i podał telefon, tak żeby społeczeństwo mogło na Ciebie liczyć, bo na razie pierdolisz zza monitora, aby inni za Ciebie nastawiali dupę. Wzywasz ludzi do samobójczych akcji, w ramach odwagi cywilnej, a sam tu popierdujesz w pory pod nickiem? Takich bojowników cudzymi rękoma to ja już widziałem na kopy, co innego walczyć ze zbirami, a co innego nawoływać ludzi do narażania życia, we łbie trzeba mieć nasrane, żeby szastać ludzkim życiem dla taniego poklasku. Nie ruszyłbym się ani centymetra, gdyby dwóch karczków okładało przystanek kubłem, od tego są gliniarze, nie zastanawiałbym się sekundy, gdyby atakowali moje dziecko, myślę, że idiota jest w stanie zrozumieć różnicę, milicjant też ma szansę.

      • Mógłbys czasem dokładnie coś przeczytać ,zamiast joby
        a priori.Tłumaczyłem tu kiedyś rodowód mojego nicka jakimś ,,dosłownie biorącym wszystko”,więc daruj… Znam trochę policyjne środowisko ale za to dobrze mechanizmy negatywnej selekcji – już dawno odeszli zawodowcy z jajami/na wygodne i bezpieczne posady plus ,,emerytury”/,odeszli ,a właściwie zostali wykopani różni tacy śmieszni ,,z powołania” ,dla których łapanie złodziei , bandytów było sensem zycia.Na końcu odeszli młodzi-zdolni,bo zrozumieli,że na nic ich wiedza,a wrażliwość to muszą głeboko w dupę wetknąć.Podobnie jak zasady.Zostali konformiści i przewalające się tabuny ,,chwilowych policjantów” z naboru.Więc jeżeli w tym złodziejskim i zdziczałym społeczeństwie donośnym głosem krzyczysz : policja do budy! Jak w takim razie chcesz odzyskać utracony kominek? Kto Ci zapewni bezpieczeństwo kiedy jakiś pojeb , którego obrazisz , wyśle jakichś przyodzianych w dresy i łańcuchy /ich moda się nie zmieniła/świrujących na twardzieli – bydlaków? Znasz jakiegoś bystrego i odważnego policjanta w Chojnowie? Bo tutaj gdzie mieszkam nie ma ŻADNEJ policji.Jest za to gromada wystraszonych urzędników – od siódmej do trzeciej właśnie.

        • A to jest inna argumentacja i
          A to jest inna argumentacja i inna bolączka, której mi nie musisz klarować. To ja się pytam jak Ty chcesz doprowadzić do tego, żeby policja była policją, kiedy bohaterem zostaje człowiek, który zachował się głupio, a nie profesjonalnie. Mylisz się i to bardzo, bo Jego śmierć frajerska w żaden sposób nie poprawi niczego, wręcz pzreciwnie. Środowisko dostało dar niebios, Teraz bandy łapówkarzy, którzy siedzą w krzakach z suszarkami i kasują po 50 PLN z dowodów rejestracyjnych, maja święte alibi, jakie usłyszałem na komisariacie, “Ja za 1200 nie będę dupy nastawiał”. Co zbudowano tą męczeńską legendą? Bo w moim odczuciu alibi dla leniwych glin i psychozę społeczną. Teraz nawet Ci co zwracali uwagę gnojom trzy razy się zastanowią zanim narażą się na sprzedanie kosy. Czy Ty naprawdę nie widzisz w tym jednego wielkiego cyrku i paranoi, te ordery od prezydenta i ten modlący się Tusk, ta pokazówa? I żadnej refleksji nad tym, że to czysta amatorka, tylko piękna, bezsensowna śmierć. Dwóch gnoi w biały dzień, w stolicy Polski demoluje przystanek, gdzie są patrole,m strażnicy, monitoring? Ktoś za to beknął? Nie, bo mamy piękną choć idiotyczną śmierć na tapecie. Ty chcesz zmusić te tabuny rozleniwionych łapówkarzy do działania, posyłając na rzeż z bandziorami przerażonych cywilów? Powiem wprost, kawał ze mnie chłopa, ale nie mam pojęcia jak zapierdolić zbira, strach mnie ścina w kolanach i mam dla kogo żyć. Czego Ty ode mnie wymagasz, żebym szedł na mięso armatnie w wojnie o kubeł i plastikowy pzrstanek, tam gdzie zawodowiec sobie nie poradził? Jeszcze raz powtórzę, ten materiał powinien iść do wszystkich komisariatów jako przestroga i instruktaż pełnej amatorki. A teraz wychodzi na to, że policja jest bohaterska bo policję odważyła się interweniować po amatorsku, przecież to obłęd jakiś. Bohaterstwo musi mieć jakiś cel, musi coś zmieniać na lepsze, ta śmierć i medialny cyrk wokół niej, przynosi same szkody społeczne. Bohaterem policji powinien być ten co profesjonalnie rozpieprzy takich gnojków, a nie ten co dał się zaszlachtować bezmyślnie. Owszem potrzebujemy ludzi, których stawiamy za wzór innym ludziom, jak dobrze wiesz, jak takim krzywdy nie daję uczynić, ale głupocie choćby romantycznej hołdował nie będę. Wystarczy, że Owsiak wyposaża szpitale, co już mnie też zaczyna nużyć, teraz jeszcze obywatele mają ginąć w obronie policji. Takiej paranoi chcesz? Ludzie mają prawo i obowiązek bać się bandytów, od tego jest państwo, aby dbać o bezpieczeństwo, a to co Ty proponujesz to jakiś czyn społeczny na polu chały, jakieś ORMO współczesne, czyli totalna peerelowska prowizorka. Wyłącz na chwilę emocje, bo ja nic do tego biedaka nie mam, on tu może najmniej winny, popełnił głupstwo i tyle, ale wokół tego głupstwa zbudowano całą tandetną mitologię i martyrologię, a tu trzeba rozwiązań technicznych i administracyjnych, a nie mszy ze złotymi surmami.

          • Ze dwa moje teksty/jako odpowiedź/ przepadły w Sieci
            więc za podsumowanie niech posłuży historia porwania i zabójstwa Olewnika,a własciwie list jego ojca do premiera.Jest tam wszystko o umundurowanych bandytach udających policjantów.Niektórzy,zamiast do pierdla,trafili do ,,odzyskanego” CBA.W nagrodę za co?

        • Nie odmawiam mu odwagi. Był w 1/2 wartościowym policjantem.
          Do Ojca_Milicjanta …
          Nie odmawiam temu człowiekowi odwagi. Odwaga
          była jego wartością. Aby jednak nie być w połowie
          wartościowym, lecz być w pełni wartościowym policjantem
          powinien jeszcze być profesjonalistą.
          Gdyby sama odwaga wystarczała, by być dobrym
          policjantem, po co wymyślanoby szkolenia ?

          Sam powiedziałeś, że trudno teraz o odważnych
          policjantów. W takim razie jednym z priorytetów
          powinna być ochrona życia takich policjantów.
          Przestrzeganie procedur bezpieczeństwa ma na
          celu m.in. chronienie policjantów przed ich własną
          wyrywnością.
          Jaki jest teraz pożytek dla policji i społeczeństwa
          z tego już martwego policjanta ?

          • Tak ,wiem nie był ,,Szwarcenegerem” ani nawet
            porucznikiem Borewiczem. Był zwyczajnym policjantem,zwyczajnym człowiekiem , więc zrobił coś na miarę swoich zwykłych ludzkich mozliwości. Pojechała do Magdalenki , aresztowac DWÓCH bandytów kompania specjalna ,profesjonalna,w pełni wyposażona.Nie mieli tylko czołgu,haubicy oraz myśliwca bombardującego.

  39. Przy okazji Kedysa pisałeś coś zupełnie innego –
    niczym scenarzysta polskiego ,,kina akcji” , w prostych żołnierskich słowach dałeś upust swojej solidarności z ojcem – mordercą/o PRAWDZIWYCH motywach NIC nie wiedziałeś/.Natomiast wobec śmierdzącej tanim piwem żulii zalecasz równie śmierdzące tchórzostwo. Skąd możesz wiedzieć który żul ma kosę w kieszeni,a który żeni kosy na lewo i prawo? Chodzą również faceci z bronią,i nawet strzelają do przypadkowych ludzi – wystarczy jedno ,,złe” spojrzenie.Jak rozpoznasz tego naprawdę groźnego – na wszelki wypadek spierdalać przed każdym który krzyknie albo tupnie? Byłeś w autobusie/tramwaju którego pasażerów jeden pijany żul sterroryzował ? A dwa razy więksi faceci odwracali głowy albo wbijali się w podłogę? Wystraszone kobiety błagały o pomoc a faceci z osranymi porami wyglądali przystanku? Swój obrazoburczy wywód oparłeś na fałszywych założeniach.Takich mianowicie,że policja ma pełno takich bohaterów – amatorów,albo ,językiem żulii bohaterów – frajerów.Taki odważny policjant to jest ewenement , i dotyczy to KAŻDEJ jednostki policji i KAŻDEJ dziedziny policyjnej ,,działalności”,innymi słowy : policjanci spierdalają w popłochu albo po angielsku kiedy spotykają zdeterminowanych bandytów albo tylko pijanych znajomych Bardzo Ważnych Osób. Szaro-niebieska policyjna masa jest w najwyższym stopniu tchórzliwa i asekuracyjna,dlatego nie można i nie wolno pod żadnym pozorem zabijać odwagi i woli walki w tych , którzy ją zachowali.Bo nie wiesz najgorszego – policjant który ,,się wychyla” albo ,,rżnie bohatera” ma przejebane wsród swoich bardziej nawet niż pośród ulicznego szmelcu.Tylko w majaczeniach pieknoduchów policja to ,,służba”.Tak naprawdę to praca od siódmej do piętnastej.A pięć po … odwracać wzrok – jak wszyscy.

    • Trzeba mieć problem z
      Trzeba mieć problem z komunikacją neuronów, aby porównywać ojca zgwałconego dziecka, któremu państwo i policja odmówiła ochrony z bojownikiem o wolność śmietnika i medialnej szmiry nakłaniającej nieprzygotowanych do walki ze zbirami pasażerów, aby ginęli w imię walki ze znieczulicą i to raz. A dwa to jeszcze raz Ci powtórzę, abyś się podpisał pod swoimi żarliwymi apelami i podał telefon, tak żeby społeczeństwo mogło na Ciebie liczyć, bo na razie pierdolisz zza monitora, aby inni za Ciebie nastawiali dupę. Wzywasz ludzi do samobójczych akcji, w ramach odwagi cywilnej, a sam tu popierdujesz w pory pod nickiem? Takich bojowników cudzymi rękoma to ja już widziałem na kopy, co innego walczyć ze zbirami, a co innego nawoływać ludzi do narażania życia, we łbie trzeba mieć nasrane, żeby szastać ludzkim życiem dla taniego poklasku. Nie ruszyłbym się ani centymetra, gdyby dwóch karczków okładało przystanek kubłem, od tego są gliniarze, nie zastanawiałbym się sekundy, gdyby atakowali moje dziecko, myślę, że idiota jest w stanie zrozumieć różnicę, milicjant też ma szansę.

      • Mógłbys czasem dokładnie coś przeczytać ,zamiast joby
        a priori.Tłumaczyłem tu kiedyś rodowód mojego nicka jakimś ,,dosłownie biorącym wszystko”,więc daruj… Znam trochę policyjne środowisko ale za to dobrze mechanizmy negatywnej selekcji – już dawno odeszli zawodowcy z jajami/na wygodne i bezpieczne posady plus ,,emerytury”/,odeszli ,a właściwie zostali wykopani różni tacy śmieszni ,,z powołania” ,dla których łapanie złodziei , bandytów było sensem zycia.Na końcu odeszli młodzi-zdolni,bo zrozumieli,że na nic ich wiedza,a wrażliwość to muszą głeboko w dupę wetknąć.Podobnie jak zasady.Zostali konformiści i przewalające się tabuny ,,chwilowych policjantów” z naboru.Więc jeżeli w tym złodziejskim i zdziczałym społeczeństwie donośnym głosem krzyczysz : policja do budy! Jak w takim razie chcesz odzyskać utracony kominek? Kto Ci zapewni bezpieczeństwo kiedy jakiś pojeb , którego obrazisz , wyśle jakichś przyodzianych w dresy i łańcuchy /ich moda się nie zmieniła/świrujących na twardzieli – bydlaków? Znasz jakiegoś bystrego i odważnego policjanta w Chojnowie? Bo tutaj gdzie mieszkam nie ma ŻADNEJ policji.Jest za to gromada wystraszonych urzędników – od siódmej do trzeciej właśnie.

        • A to jest inna argumentacja i
          A to jest inna argumentacja i inna bolączka, której mi nie musisz klarować. To ja się pytam jak Ty chcesz doprowadzić do tego, żeby policja była policją, kiedy bohaterem zostaje człowiek, który zachował się głupio, a nie profesjonalnie. Mylisz się i to bardzo, bo Jego śmierć frajerska w żaden sposób nie poprawi niczego, wręcz pzreciwnie. Środowisko dostało dar niebios, Teraz bandy łapówkarzy, którzy siedzą w krzakach z suszarkami i kasują po 50 PLN z dowodów rejestracyjnych, maja święte alibi, jakie usłyszałem na komisariacie, “Ja za 1200 nie będę dupy nastawiał”. Co zbudowano tą męczeńską legendą? Bo w moim odczuciu alibi dla leniwych glin i psychozę społeczną. Teraz nawet Ci co zwracali uwagę gnojom trzy razy się zastanowią zanim narażą się na sprzedanie kosy. Czy Ty naprawdę nie widzisz w tym jednego wielkiego cyrku i paranoi, te ordery od prezydenta i ten modlący się Tusk, ta pokazówa? I żadnej refleksji nad tym, że to czysta amatorka, tylko piękna, bezsensowna śmierć. Dwóch gnoi w biały dzień, w stolicy Polski demoluje przystanek, gdzie są patrole,m strażnicy, monitoring? Ktoś za to beknął? Nie, bo mamy piękną choć idiotyczną śmierć na tapecie. Ty chcesz zmusić te tabuny rozleniwionych łapówkarzy do działania, posyłając na rzeż z bandziorami przerażonych cywilów? Powiem wprost, kawał ze mnie chłopa, ale nie mam pojęcia jak zapierdolić zbira, strach mnie ścina w kolanach i mam dla kogo żyć. Czego Ty ode mnie wymagasz, żebym szedł na mięso armatnie w wojnie o kubeł i plastikowy pzrstanek, tam gdzie zawodowiec sobie nie poradził? Jeszcze raz powtórzę, ten materiał powinien iść do wszystkich komisariatów jako przestroga i instruktaż pełnej amatorki. A teraz wychodzi na to, że policja jest bohaterska bo policję odważyła się interweniować po amatorsku, przecież to obłęd jakiś. Bohaterstwo musi mieć jakiś cel, musi coś zmieniać na lepsze, ta śmierć i medialny cyrk wokół niej, przynosi same szkody społeczne. Bohaterem policji powinien być ten co profesjonalnie rozpieprzy takich gnojków, a nie ten co dał się zaszlachtować bezmyślnie. Owszem potrzebujemy ludzi, których stawiamy za wzór innym ludziom, jak dobrze wiesz, jak takim krzywdy nie daję uczynić, ale głupocie choćby romantycznej hołdował nie będę. Wystarczy, że Owsiak wyposaża szpitale, co już mnie też zaczyna nużyć, teraz jeszcze obywatele mają ginąć w obronie policji. Takiej paranoi chcesz? Ludzie mają prawo i obowiązek bać się bandytów, od tego jest państwo, aby dbać o bezpieczeństwo, a to co Ty proponujesz to jakiś czyn społeczny na polu chały, jakieś ORMO współczesne, czyli totalna peerelowska prowizorka. Wyłącz na chwilę emocje, bo ja nic do tego biedaka nie mam, on tu może najmniej winny, popełnił głupstwo i tyle, ale wokół tego głupstwa zbudowano całą tandetną mitologię i martyrologię, a tu trzeba rozwiązań technicznych i administracyjnych, a nie mszy ze złotymi surmami.

          • Ze dwa moje teksty/jako odpowiedź/ przepadły w Sieci
            więc za podsumowanie niech posłuży historia porwania i zabójstwa Olewnika,a własciwie list jego ojca do premiera.Jest tam wszystko o umundurowanych bandytach udających policjantów.Niektórzy,zamiast do pierdla,trafili do ,,odzyskanego” CBA.W nagrodę za co?

        • Nie odmawiam mu odwagi. Był w 1/2 wartościowym policjantem.
          Do Ojca_Milicjanta …
          Nie odmawiam temu człowiekowi odwagi. Odwaga
          była jego wartością. Aby jednak nie być w połowie
          wartościowym, lecz być w pełni wartościowym policjantem
          powinien jeszcze być profesjonalistą.
          Gdyby sama odwaga wystarczała, by być dobrym
          policjantem, po co wymyślanoby szkolenia ?

          Sam powiedziałeś, że trudno teraz o odważnych
          policjantów. W takim razie jednym z priorytetów
          powinna być ochrona życia takich policjantów.
          Przestrzeganie procedur bezpieczeństwa ma na
          celu m.in. chronienie policjantów przed ich własną
          wyrywnością.
          Jaki jest teraz pożytek dla policji i społeczeństwa
          z tego już martwego policjanta ?

          • Tak ,wiem nie był ,,Szwarcenegerem” ani nawet
            porucznikiem Borewiczem. Był zwyczajnym policjantem,zwyczajnym człowiekiem , więc zrobił coś na miarę swoich zwykłych ludzkich mozliwości. Pojechała do Magdalenki , aresztowac DWÓCH bandytów kompania specjalna ,profesjonalna,w pełni wyposażona.Nie mieli tylko czołgu,haubicy oraz myśliwca bombardującego.

  40. Przy okazji Kedysa pisałeś coś zupełnie innego –
    niczym scenarzysta polskiego ,,kina akcji” , w prostych żołnierskich słowach dałeś upust swojej solidarności z ojcem – mordercą/o PRAWDZIWYCH motywach NIC nie wiedziałeś/.Natomiast wobec śmierdzącej tanim piwem żulii zalecasz równie śmierdzące tchórzostwo. Skąd możesz wiedzieć który żul ma kosę w kieszeni,a który żeni kosy na lewo i prawo? Chodzą również faceci z bronią,i nawet strzelają do przypadkowych ludzi – wystarczy jedno ,,złe” spojrzenie.Jak rozpoznasz tego naprawdę groźnego – na wszelki wypadek spierdalać przed każdym który krzyknie albo tupnie? Byłeś w autobusie/tramwaju którego pasażerów jeden pijany żul sterroryzował ? A dwa razy więksi faceci odwracali głowy albo wbijali się w podłogę? Wystraszone kobiety błagały o pomoc a faceci z osranymi porami wyglądali przystanku? Swój obrazoburczy wywód oparłeś na fałszywych założeniach.Takich mianowicie,że policja ma pełno takich bohaterów – amatorów,albo ,językiem żulii bohaterów – frajerów.Taki odważny policjant to jest ewenement , i dotyczy to KAŻDEJ jednostki policji i KAŻDEJ dziedziny policyjnej ,,działalności”,innymi słowy : policjanci spierdalają w popłochu albo po angielsku kiedy spotykają zdeterminowanych bandytów albo tylko pijanych znajomych Bardzo Ważnych Osób. Szaro-niebieska policyjna masa jest w najwyższym stopniu tchórzliwa i asekuracyjna,dlatego nie można i nie wolno pod żadnym pozorem zabijać odwagi i woli walki w tych , którzy ją zachowali.Bo nie wiesz najgorszego – policjant który ,,się wychyla” albo ,,rżnie bohatera” ma przejebane wsród swoich bardziej nawet niż pośród ulicznego szmelcu.Tylko w majaczeniach pieknoduchów policja to ,,służba”.Tak naprawdę to praca od siódmej do piętnastej.A pięć po … odwracać wzrok – jak wszyscy.

    • Trzeba mieć problem z
      Trzeba mieć problem z komunikacją neuronów, aby porównywać ojca zgwałconego dziecka, któremu państwo i policja odmówiła ochrony z bojownikiem o wolność śmietnika i medialnej szmiry nakłaniającej nieprzygotowanych do walki ze zbirami pasażerów, aby ginęli w imię walki ze znieczulicą i to raz. A dwa to jeszcze raz Ci powtórzę, abyś się podpisał pod swoimi żarliwymi apelami i podał telefon, tak żeby społeczeństwo mogło na Ciebie liczyć, bo na razie pierdolisz zza monitora, aby inni za Ciebie nastawiali dupę. Wzywasz ludzi do samobójczych akcji, w ramach odwagi cywilnej, a sam tu popierdujesz w pory pod nickiem? Takich bojowników cudzymi rękoma to ja już widziałem na kopy, co innego walczyć ze zbirami, a co innego nawoływać ludzi do narażania życia, we łbie trzeba mieć nasrane, żeby szastać ludzkim życiem dla taniego poklasku. Nie ruszyłbym się ani centymetra, gdyby dwóch karczków okładało przystanek kubłem, od tego są gliniarze, nie zastanawiałbym się sekundy, gdyby atakowali moje dziecko, myślę, że idiota jest w stanie zrozumieć różnicę, milicjant też ma szansę.

      • Mógłbys czasem dokładnie coś przeczytać ,zamiast joby
        a priori.Tłumaczyłem tu kiedyś rodowód mojego nicka jakimś ,,dosłownie biorącym wszystko”,więc daruj… Znam trochę policyjne środowisko ale za to dobrze mechanizmy negatywnej selekcji – już dawno odeszli zawodowcy z jajami/na wygodne i bezpieczne posady plus ,,emerytury”/,odeszli ,a właściwie zostali wykopani różni tacy śmieszni ,,z powołania” ,dla których łapanie złodziei , bandytów było sensem zycia.Na końcu odeszli młodzi-zdolni,bo zrozumieli,że na nic ich wiedza,a wrażliwość to muszą głeboko w dupę wetknąć.Podobnie jak zasady.Zostali konformiści i przewalające się tabuny ,,chwilowych policjantów” z naboru.Więc jeżeli w tym złodziejskim i zdziczałym społeczeństwie donośnym głosem krzyczysz : policja do budy! Jak w takim razie chcesz odzyskać utracony kominek? Kto Ci zapewni bezpieczeństwo kiedy jakiś pojeb , którego obrazisz , wyśle jakichś przyodzianych w dresy i łańcuchy /ich moda się nie zmieniła/świrujących na twardzieli – bydlaków? Znasz jakiegoś bystrego i odważnego policjanta w Chojnowie? Bo tutaj gdzie mieszkam nie ma ŻADNEJ policji.Jest za to gromada wystraszonych urzędników – od siódmej do trzeciej właśnie.

        • A to jest inna argumentacja i
          A to jest inna argumentacja i inna bolączka, której mi nie musisz klarować. To ja się pytam jak Ty chcesz doprowadzić do tego, żeby policja była policją, kiedy bohaterem zostaje człowiek, który zachował się głupio, a nie profesjonalnie. Mylisz się i to bardzo, bo Jego śmierć frajerska w żaden sposób nie poprawi niczego, wręcz pzreciwnie. Środowisko dostało dar niebios, Teraz bandy łapówkarzy, którzy siedzą w krzakach z suszarkami i kasują po 50 PLN z dowodów rejestracyjnych, maja święte alibi, jakie usłyszałem na komisariacie, “Ja za 1200 nie będę dupy nastawiał”. Co zbudowano tą męczeńską legendą? Bo w moim odczuciu alibi dla leniwych glin i psychozę społeczną. Teraz nawet Ci co zwracali uwagę gnojom trzy razy się zastanowią zanim narażą się na sprzedanie kosy. Czy Ty naprawdę nie widzisz w tym jednego wielkiego cyrku i paranoi, te ordery od prezydenta i ten modlący się Tusk, ta pokazówa? I żadnej refleksji nad tym, że to czysta amatorka, tylko piękna, bezsensowna śmierć. Dwóch gnoi w biały dzień, w stolicy Polski demoluje przystanek, gdzie są patrole,m strażnicy, monitoring? Ktoś za to beknął? Nie, bo mamy piękną choć idiotyczną śmierć na tapecie. Ty chcesz zmusić te tabuny rozleniwionych łapówkarzy do działania, posyłając na rzeż z bandziorami przerażonych cywilów? Powiem wprost, kawał ze mnie chłopa, ale nie mam pojęcia jak zapierdolić zbira, strach mnie ścina w kolanach i mam dla kogo żyć. Czego Ty ode mnie wymagasz, żebym szedł na mięso armatnie w wojnie o kubeł i plastikowy pzrstanek, tam gdzie zawodowiec sobie nie poradził? Jeszcze raz powtórzę, ten materiał powinien iść do wszystkich komisariatów jako przestroga i instruktaż pełnej amatorki. A teraz wychodzi na to, że policja jest bohaterska bo policję odważyła się interweniować po amatorsku, przecież to obłęd jakiś. Bohaterstwo musi mieć jakiś cel, musi coś zmieniać na lepsze, ta śmierć i medialny cyrk wokół niej, przynosi same szkody społeczne. Bohaterem policji powinien być ten co profesjonalnie rozpieprzy takich gnojków, a nie ten co dał się zaszlachtować bezmyślnie. Owszem potrzebujemy ludzi, których stawiamy za wzór innym ludziom, jak dobrze wiesz, jak takim krzywdy nie daję uczynić, ale głupocie choćby romantycznej hołdował nie będę. Wystarczy, że Owsiak wyposaża szpitale, co już mnie też zaczyna nużyć, teraz jeszcze obywatele mają ginąć w obronie policji. Takiej paranoi chcesz? Ludzie mają prawo i obowiązek bać się bandytów, od tego jest państwo, aby dbać o bezpieczeństwo, a to co Ty proponujesz to jakiś czyn społeczny na polu chały, jakieś ORMO współczesne, czyli totalna peerelowska prowizorka. Wyłącz na chwilę emocje, bo ja nic do tego biedaka nie mam, on tu może najmniej winny, popełnił głupstwo i tyle, ale wokół tego głupstwa zbudowano całą tandetną mitologię i martyrologię, a tu trzeba rozwiązań technicznych i administracyjnych, a nie mszy ze złotymi surmami.

          • Ze dwa moje teksty/jako odpowiedź/ przepadły w Sieci
            więc za podsumowanie niech posłuży historia porwania i zabójstwa Olewnika,a własciwie list jego ojca do premiera.Jest tam wszystko o umundurowanych bandytach udających policjantów.Niektórzy,zamiast do pierdla,trafili do ,,odzyskanego” CBA.W nagrodę za co?

        • Nie odmawiam mu odwagi. Był w 1/2 wartościowym policjantem.
          Do Ojca_Milicjanta …
          Nie odmawiam temu człowiekowi odwagi. Odwaga
          była jego wartością. Aby jednak nie być w połowie
          wartościowym, lecz być w pełni wartościowym policjantem
          powinien jeszcze być profesjonalistą.
          Gdyby sama odwaga wystarczała, by być dobrym
          policjantem, po co wymyślanoby szkolenia ?

          Sam powiedziałeś, że trudno teraz o odważnych
          policjantów. W takim razie jednym z priorytetów
          powinna być ochrona życia takich policjantów.
          Przestrzeganie procedur bezpieczeństwa ma na
          celu m.in. chronienie policjantów przed ich własną
          wyrywnością.
          Jaki jest teraz pożytek dla policji i społeczeństwa
          z tego już martwego policjanta ?

          • Tak ,wiem nie był ,,Szwarcenegerem” ani nawet
            porucznikiem Borewiczem. Był zwyczajnym policjantem,zwyczajnym człowiekiem , więc zrobił coś na miarę swoich zwykłych ludzkich mozliwości. Pojechała do Magdalenki , aresztowac DWÓCH bandytów kompania specjalna ,profesjonalna,w pełni wyposażona.Nie mieli tylko czołgu,haubicy oraz myśliwca bombardującego.

  41. Nie wiem czy wszyscy zachwyceni Gulianim – ,,szeryfem
    z Nowego Jorku” znają początki jego największego przedsięwzięcia ,,Zero tolerancji”? Otóż , wszystko się zaczęło od pozostawionego na Brooklynie samochodu,w którym najpierw ,,nieznani sprawcy” wybili szybę,następnie ukradli radio i coś tam z wnętrza.Nie widząc żadnej reakcji policji ani otoczenia złodzieje ,w ciągu kilku dni ogołocili samochód ze wszystkiego – pozostawiając wrak.Walka Gulianiego /wyśmiewana zresztą/ zaczęła się od mandatów za niedopałki rzucone w metrze,od reakcji KAŻDEGO policjanta na KAŻDE ,nawet najmniejsze,wykroczenie.Dzisiaj – ktoś tu potwierdził- New York to bardzo bezpieczne miasto.My za to mamy miasta w których nie wiadomo co jest wiekszym pechem : tafić na wygłodniałych bandytów czy policyjny patrol?

    • Giuliani miał pomocnika
      Williama Brattona, który wcześniej zrobił porządek w nowojorskim metrze. I prawo, rzecz jasna.

      Bratton: “Za czasów poprzedniej administracji policjanci mieli związane ręce, a dokładniej mówić, skute kajdanami przepisów. Zdjęliśmy te kajdany. Zaostrzyliśmy kary za picie alkoholu i załatwianie potrzeb fizjologicznych w miejscach publicznych. Recydywistów sadzaliśmy, podobnie jak ludzi kilkakrotnie przyłapanych na zaśmiecaniu ulic butelkami lub na niszczeniu cudzej własności, nawet w przypadku stosunkowo niewielkiej szkody. Kto sikał na ulicy, szedł do więzienia…. Epidemia ciężkich przestępstw zawsze zaczyna się od drobnych, z pozoru nieszkodliwych wykroczeń przeciwko mieniu i porządkowi publicznemu”.

      I to by było na tyle.

  42. Nie wiem czy wszyscy zachwyceni Gulianim – ,,szeryfem
    z Nowego Jorku” znają początki jego największego przedsięwzięcia ,,Zero tolerancji”? Otóż , wszystko się zaczęło od pozostawionego na Brooklynie samochodu,w którym najpierw ,,nieznani sprawcy” wybili szybę,następnie ukradli radio i coś tam z wnętrza.Nie widząc żadnej reakcji policji ani otoczenia złodzieje ,w ciągu kilku dni ogołocili samochód ze wszystkiego – pozostawiając wrak.Walka Gulianiego /wyśmiewana zresztą/ zaczęła się od mandatów za niedopałki rzucone w metrze,od reakcji KAŻDEGO policjanta na KAŻDE ,nawet najmniejsze,wykroczenie.Dzisiaj – ktoś tu potwierdził- New York to bardzo bezpieczne miasto.My za to mamy miasta w których nie wiadomo co jest wiekszym pechem : tafić na wygłodniałych bandytów czy policyjny patrol?

    • Giuliani miał pomocnika
      Williama Brattona, który wcześniej zrobił porządek w nowojorskim metrze. I prawo, rzecz jasna.

      Bratton: “Za czasów poprzedniej administracji policjanci mieli związane ręce, a dokładniej mówić, skute kajdanami przepisów. Zdjęliśmy te kajdany. Zaostrzyliśmy kary za picie alkoholu i załatwianie potrzeb fizjologicznych w miejscach publicznych. Recydywistów sadzaliśmy, podobnie jak ludzi kilkakrotnie przyłapanych na zaśmiecaniu ulic butelkami lub na niszczeniu cudzej własności, nawet w przypadku stosunkowo niewielkiej szkody. Kto sikał na ulicy, szedł do więzienia…. Epidemia ciężkich przestępstw zawsze zaczyna się od drobnych, z pozoru nieszkodliwych wykroczeń przeciwko mieniu i porządkowi publicznemu”.

      I to by było na tyle.

  43. Nie wiem czy wszyscy zachwyceni Gulianim – ,,szeryfem
    z Nowego Jorku” znają początki jego największego przedsięwzięcia ,,Zero tolerancji”? Otóż , wszystko się zaczęło od pozostawionego na Brooklynie samochodu,w którym najpierw ,,nieznani sprawcy” wybili szybę,następnie ukradli radio i coś tam z wnętrza.Nie widząc żadnej reakcji policji ani otoczenia złodzieje ,w ciągu kilku dni ogołocili samochód ze wszystkiego – pozostawiając wrak.Walka Gulianiego /wyśmiewana zresztą/ zaczęła się od mandatów za niedopałki rzucone w metrze,od reakcji KAŻDEGO policjanta na KAŻDE ,nawet najmniejsze,wykroczenie.Dzisiaj – ktoś tu potwierdził- New York to bardzo bezpieczne miasto.My za to mamy miasta w których nie wiadomo co jest wiekszym pechem : tafić na wygłodniałych bandytów czy policyjny patrol?

    • Giuliani miał pomocnika
      Williama Brattona, który wcześniej zrobił porządek w nowojorskim metrze. I prawo, rzecz jasna.

      Bratton: “Za czasów poprzedniej administracji policjanci mieli związane ręce, a dokładniej mówić, skute kajdanami przepisów. Zdjęliśmy te kajdany. Zaostrzyliśmy kary za picie alkoholu i załatwianie potrzeb fizjologicznych w miejscach publicznych. Recydywistów sadzaliśmy, podobnie jak ludzi kilkakrotnie przyłapanych na zaśmiecaniu ulic butelkami lub na niszczeniu cudzej własności, nawet w przypadku stosunkowo niewielkiej szkody. Kto sikał na ulicy, szedł do więzienia…. Epidemia ciężkich przestępstw zawsze zaczyna się od drobnych, z pozoru nieszkodliwych wykroczeń przeciwko mieniu i porządkowi publicznemu”.

      I to by było na tyle.

  44. Nie wiem czy wszyscy zachwyceni Gulianim – ,,szeryfem
    z Nowego Jorku” znają początki jego największego przedsięwzięcia ,,Zero tolerancji”? Otóż , wszystko się zaczęło od pozostawionego na Brooklynie samochodu,w którym najpierw ,,nieznani sprawcy” wybili szybę,następnie ukradli radio i coś tam z wnętrza.Nie widząc żadnej reakcji policji ani otoczenia złodzieje ,w ciągu kilku dni ogołocili samochód ze wszystkiego – pozostawiając wrak.Walka Gulianiego /wyśmiewana zresztą/ zaczęła się od mandatów za niedopałki rzucone w metrze,od reakcji KAŻDEGO policjanta na KAŻDE ,nawet najmniejsze,wykroczenie.Dzisiaj – ktoś tu potwierdził- New York to bardzo bezpieczne miasto.My za to mamy miasta w których nie wiadomo co jest wiekszym pechem : tafić na wygłodniałych bandytów czy policyjny patrol?

    • Giuliani miał pomocnika
      Williama Brattona, który wcześniej zrobił porządek w nowojorskim metrze. I prawo, rzecz jasna.

      Bratton: “Za czasów poprzedniej administracji policjanci mieli związane ręce, a dokładniej mówić, skute kajdanami przepisów. Zdjęliśmy te kajdany. Zaostrzyliśmy kary za picie alkoholu i załatwianie potrzeb fizjologicznych w miejscach publicznych. Recydywistów sadzaliśmy, podobnie jak ludzi kilkakrotnie przyłapanych na zaśmiecaniu ulic butelkami lub na niszczeniu cudzej własności, nawet w przypadku stosunkowo niewielkiej szkody. Kto sikał na ulicy, szedł do więzienia…. Epidemia ciężkich przestępstw zawsze zaczyna się od drobnych, z pozoru nieszkodliwych wykroczeń przeciwko mieniu i porządkowi publicznemu”.

      I to by było na tyle.

  45. Największe szkody powoduje jedna kategoria,
    To “niska szkodliwość społeczna czynu”…
    Ten od lat stosowany przez polski wymiar kary (bo przecież nie sprawiedliwości) idiotyzm powoduje rozbestwienie chuliganerii. Czują się kompletnie bezkarni i robią co chcą.
    Drugi idiotyzm polskiego prawa to “pobicie ze skutkiem śmiertelnym”…
    A już dobiła mnie wiadomość, że facet, który drugiemu wepchnął 27 razy nóż w ciało uniknął dożywocia bo “nie ma dowodu na to, że działał z zamiarem spowodowania śmierci”.
    Postuluję by tzw. Komitet Helsiński ogłosić organizacją przestępczą i zakazać działalności, bo to wspólnicy morderców i przestępców.

    • Dla mnie polski ,,niezawisły sąd” to zapasiony kretyn
      z łańcuchem na szyi – równie groźny /i odporny na żelazne argumenty/ jak ten spaślak w starej ,,bejce” z bejsbolem w bagażniku.Mam wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu który jest kpiną z prawa,zdrowego rozsądku i ,nawet,chłopskiego rozumu.Mafia sądowa działa bez rozgłosu – masowo,na przykład,uniewinnia bandytów drogowych /również sprawców śmiertelnych wypadków/ – NAWET NIE POZBAWIAJĄC ICH PRAWA JAZDY!

  46. Największe szkody powoduje jedna kategoria,
    To “niska szkodliwość społeczna czynu”…
    Ten od lat stosowany przez polski wymiar kary (bo przecież nie sprawiedliwości) idiotyzm powoduje rozbestwienie chuliganerii. Czują się kompletnie bezkarni i robią co chcą.
    Drugi idiotyzm polskiego prawa to “pobicie ze skutkiem śmiertelnym”…
    A już dobiła mnie wiadomość, że facet, który drugiemu wepchnął 27 razy nóż w ciało uniknął dożywocia bo “nie ma dowodu na to, że działał z zamiarem spowodowania śmierci”.
    Postuluję by tzw. Komitet Helsiński ogłosić organizacją przestępczą i zakazać działalności, bo to wspólnicy morderców i przestępców.

    • Dla mnie polski ,,niezawisły sąd” to zapasiony kretyn
      z łańcuchem na szyi – równie groźny /i odporny na żelazne argumenty/ jak ten spaślak w starej ,,bejce” z bejsbolem w bagażniku.Mam wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu który jest kpiną z prawa,zdrowego rozsądku i ,nawet,chłopskiego rozumu.Mafia sądowa działa bez rozgłosu – masowo,na przykład,uniewinnia bandytów drogowych /również sprawców śmiertelnych wypadków/ – NAWET NIE POZBAWIAJĄC ICH PRAWA JAZDY!

  47. Największe szkody powoduje jedna kategoria,
    To “niska szkodliwość społeczna czynu”…
    Ten od lat stosowany przez polski wymiar kary (bo przecież nie sprawiedliwości) idiotyzm powoduje rozbestwienie chuliganerii. Czują się kompletnie bezkarni i robią co chcą.
    Drugi idiotyzm polskiego prawa to “pobicie ze skutkiem śmiertelnym”…
    A już dobiła mnie wiadomość, że facet, który drugiemu wepchnął 27 razy nóż w ciało uniknął dożywocia bo “nie ma dowodu na to, że działał z zamiarem spowodowania śmierci”.
    Postuluję by tzw. Komitet Helsiński ogłosić organizacją przestępczą i zakazać działalności, bo to wspólnicy morderców i przestępców.

    • Dla mnie polski ,,niezawisły sąd” to zapasiony kretyn
      z łańcuchem na szyi – równie groźny /i odporny na żelazne argumenty/ jak ten spaślak w starej ,,bejce” z bejsbolem w bagażniku.Mam wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu który jest kpiną z prawa,zdrowego rozsądku i ,nawet,chłopskiego rozumu.Mafia sądowa działa bez rozgłosu – masowo,na przykład,uniewinnia bandytów drogowych /również sprawców śmiertelnych wypadków/ – NAWET NIE POZBAWIAJĄC ICH PRAWA JAZDY!

  48. Największe szkody powoduje jedna kategoria,
    To “niska szkodliwość społeczna czynu”…
    Ten od lat stosowany przez polski wymiar kary (bo przecież nie sprawiedliwości) idiotyzm powoduje rozbestwienie chuliganerii. Czują się kompletnie bezkarni i robią co chcą.
    Drugi idiotyzm polskiego prawa to “pobicie ze skutkiem śmiertelnym”…
    A już dobiła mnie wiadomość, że facet, który drugiemu wepchnął 27 razy nóż w ciało uniknął dożywocia bo “nie ma dowodu na to, że działał z zamiarem spowodowania śmierci”.
    Postuluję by tzw. Komitet Helsiński ogłosić organizacją przestępczą i zakazać działalności, bo to wspólnicy morderców i przestępców.

    • Dla mnie polski ,,niezawisły sąd” to zapasiony kretyn
      z łańcuchem na szyi – równie groźny /i odporny na żelazne argumenty/ jak ten spaślak w starej ,,bejce” z bejsbolem w bagażniku.Mam wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu który jest kpiną z prawa,zdrowego rozsądku i ,nawet,chłopskiego rozumu.Mafia sądowa działa bez rozgłosu – masowo,na przykład,uniewinnia bandytów drogowych /również sprawców śmiertelnych wypadków/ – NAWET NIE POZBAWIAJĄC ICH PRAWA JAZDY!