Reklama

Zglobalizowana gospodarka państw rozwiniętych zmaga się za stagnacją.
Korporacje w celu „optymalizacji kosztów”, przeniosły swoje miejsca pracy poza Europę i USA. Politycy krajów o niskiej wydajności przemysłu, pod hasłem wolnego handlu beztrosko pootwierali swoje rynki doprowadzając tym do bankructwa własne, niedojrzałe przedsiębiorstwa. A gdy spadły dochody państwa, to jeszcze dobijają „ocaleńców” wyższymi podatkami i coraz bardziej skomplikowanym gąszczem przepisów. Efekt jest jeden – rośnie bezrobocie.
 
Neoliberałowie starają się zmarginalizować ten problem, dlatego chcę zwrócić uwagę czym w pełni jest bezrobocie i jakie niesie ze sobą skutki. Bezrobocie to nie tylko zagrożenie dla bytu indywidualnej rodziny, ale to także ryzyko dla całego państwa.
 
Dlaczego należy poważnie obawiać się bezrobocia?
 
1. Ludzie aktualnie pozbawieni możliwości pracy i dochodu są zdani na łaskę pomocy społecznej. Bez tej jałmużny, uzależnionej od bezdusznych przepisów, a często od „widzimisię” urzędników, mogą dosłownie zginąć z głodu. Na szczawiu i mirabelkach się nie przeżyje. Dlatego po prostu pogardzam ludźmi, którzy trywializują problem biedy. Tylko ci, którzy nie są w stanie dokonać głębszej refleksji, nie traktują tej kwestii poważnie. Może fakt, iż od pewnego poziomu, politycy sami nie są zagrożeni bezrobociem, nie znają strachu przed utratą pracy i utratą środków do życia, powoduje ich ślepotę? Niestety, obserwując poczynania (nie tylko wypowiedzi) większości polskich polityków odnoszę wrażenie, że pozbawieni są nawet choćby szczątkowej empatii. Ale czy tacy ludzie są w stanie dobrze pracować dla niedostrzeganego społeczeństwa?
 
2. Praca każdemu człowiekowi zapewnia dużo więcej niż tylko dochód. Pracując można zdobyć nową wiedzę, umiejętności, zbudować nowe relacje międzyludzkie, itd. Praca sama w sobie daje człowiekowi poczucie własnej godności, nadaje sens życiu i energię do działania. „Pracuję z dumą” to nie tylko zabawne, socjalistyczne hasło, ale właśnie zdanie wyrażające prawdę o tej „pozapłacowej” wartości pracy. Rosnące bezrobocie, wobec braku perspektyw wynikających z zaniechań rządu, który nie wdraża odpowiedniej polityki makroekonomicznej, odziera z tej „dumy” każdego bezrobotnego. Dlatego także jestem zdecydowanym przeciwnikiem wprowadzenia kolejnego pomysłu neoliberałów – „dochodu podstawowego”. W ten sposób chcą oni „zamknąć usta” milionom bezrobotnych: „nie narzekajcie na ten system, bo dzięki niemu macie na chleb…” Podkreślam, znaczenie pracy w życiu człowieka nie ogranicza się wyłącznie do zarabiania pieniędzy!
 
3. Rosnące bezrobocie, to także rosnąca masa ludzi, którzy odchodzą z rynku ze swoimi umiejętnościami, doświadczeniem, technologią. Te wartości bezpowrotnie znikają z zasobu gospodarki państwa. Luka pokoleniowa, czyli sytuacja gdzie w gospodarce brakuje naturalnego mechanizmu „dziedziczenia”, a więc wprowadzania nowych pracowników, przekazywania im wiedzy i umiejętności przez starszych, powoduje spadek potencjału produkcyjnego gospodarki, spadek jej produktywności. W wyniku rosnącego bezrobocia i zwiększonej upadłości firm gospodarka ponosi straty, których zniwelowanie wymaga pracy przez całe pokolenia. Maleje bogactwo narodowe!
 
Szacuje się, że z 38 milionowej Polski wyjechało do pracy za granicą już około 2 milionów młodych ludzi. To nie jest normalna sytuacja! Kraj, z którego uciekają młodzi ludzie nie rozwija się. Młodzi ludzie są najcenniejszym „zasobem” państwa, bo to oni najmocniej napędzają gospodarkę.
Spośród tych co zostali, codziennie pracę traci ponad dwa tysiące osób. Każdego dnia dwa tysiące polskich rodzin dotyka tragedia. A w Polsce cisza…
 
Rząd ma ważniejsze zadania.
Media nie dyscyplinują rządu, bo mają poczytniejsze tematy.
Ludzie w zalewie informacji, emocjonują się zatargami polityków i wszelkiej maści innych „celebrytów”.
Quo vadis Polsko?
 
 

Reklama