Bez igrzysk ludu się nie kupi – Neron z Sopotu budzi się i zasypia z tą maksymą

Prześlij dalej:

Interwencje na tym poziomie zawsze odnosiły skutek i z kilku przyczyn tak się działo. Dyrektor „społecznego” liceum albo nie był właścicielem, tylko walczącym o życie bezrobotnym nauczycielem albo zwyczajnie wiedział z czego żyje i jaki „element” edukuje. Klienci tych szkół rzeczywiście byli w stanie cały biznes położyć, ponieważ poza nimi nikt do takich placówek dzieci nie posyłał. No i wreszcie sami uczniowie nie wyobrażali sobie innej drogi edukacyjnej, gdyż z poprzednich placówek wylecieli lub nie przetrwali, a tutaj mają raj na ziemi i gwarantowane świadectwo. Teoretycznie problemy się zaczynały na drugim poziomie edukacji, czyli na studiach, ale i tu szybko wymyślono marketing z zarządzaniem, gdzie płaciło się za semestr i wymagało co najmniej licencjatu. Życie znam dobrze i wiem, że za chwilę usłyszę o tym, że ktoś tam skończył LO społeczne, potem marketing i wcale taki głupi nie jest. Uproszczę i jednocześnie wyciszę podobne „repliki” jedną osobistą refleksją. Sam skończyłem zaoczną, płatną socjologię na Uniwersytecie Wrocławskim, bo jakoś tak się złożyło, że okres dojrzewania odbierał mi rozum i rzucałem studia dwa razy. Problem nie jest w tym, że ktoś tam gdzieś tam poszedł na te czy inne studia, dla chleba, dla papierka, dla CV, dla samego siebie, takie motywacje oczywiście są godne pochwały. Problem polega na tym, że podobne ścieżki edukacyjne zastępują nie tylko rozum, ale podtrzymują mentalność – płacę i chce być mądry, płacę i mi się należy, kupię sobie co zechce, a właściwie powinienem za darmo dostać. Trzeba zachować świadomość i krytycyzm wobec siebie, żeby uznać nadrabianie błędów młodości za próbę naprawienia szkód i jednocześnie nie mieć złudzeń, że wszystkiego nadrobić się nie da. Wszystko jest dla ludzi, licea społeczne i studia zaoczne również, ale by wynieść jakość nie tandetę z własnych decyzji i nadrabiania zaległości, niezbędny jest dodatkowy wysiłek, tymczasem dzieje się odwrotnie. Cudów nie ma, jest tylko ludzka natura, gdy się ustawi poprzeczkę nisko, tak że nawet człowiek bez nóg się może odbić rękami i pobić rekord, to ludzie będą się garneli do takiego sportu milionami. Wystarczy podnieść poprzeczkę o jeden stopień, który nawet nie daje średniego poziomu, ale minimum przyzwoitości i zacznie się kult „wykształciucha”, czyli obrażanie się na rzeczywistość.

Strony

6285 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

3 (liczba komentarzy)

  1. i akcja Gliński trochę galotami potrząsnęła, skoro sam pan Szechter wylazł z nory i dał głos.

    Bardzo dziwne, że sam osobiście recenzuje prezesa w swietle jupiterów.

    A nawiasem mówiąc nawet nieźle wygląda.

    Lemingi są nieuleczalne, ja już straciłem nadzieję, to wszystko durne jak... krew mnie zalewa, jak słucham ich ciemnych wywodów... to kurcze taniec z gwiazdami.

  2. Z racji długiego stażu zasiadała w Komisji Egzaminacyjnej, a nawet sporządzała testy. To co czasem opowiadała mi w domu, o poziomie kolejnych roczników, z pozoru bawiło, ale po chwili jeżyło siwy włos na głowie.
    Sam kończyłem "Conradinum" (Technikum Budowy Okrętów w Gdańsku) w 1971 roku i śmiało mogę powiedzieć, że mój poziom wykształcenia nie odbiega od dzisiejszego licencjata czy magistra, zwłaszcza tego po Wyższej Szkoły Depilacji Paznokci.
    Jak zwykle MK w precyzyjny sposób opisał poziom wykształcenia lemingów. W Internecie pełno jest takich matołów nie potrafiących sklecić poprawnie paru zdań. W mojej pracowni języka polskiego nad tablica widniał cytat: "Chodzi mi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomysli głowa".

  3. się nie bali "państwa", prokuratury rządu policji a tym bardziej inspekcji weterynaryjnej, jej procedur i nagłych kontroli. Dobrze wiedzieli że mogą robić wszystko i nic im nie grozi. I tak było. Od czasu do czasu jakieś państwo europejskie wpadnie "na ślad" wystarczy puścić ABW że to jakaś firma zagraniczna robi. Po co ma zagraniczna robić skoro w PRL najtaniej i do tego z certyfikatem służ państwowych....

  4. Strony