Prześlij dalej:

Strefa euro, to nienowa rzecz, wiele razy w Polsce się o tym mówiło, nie ma to jednak żadnego znaczenie, bo ta jedna z tych dyskusji, która non stop wraca, a każda zmiana tematu daje na starcie trzy przewagi. Przede wszystkim przeciwnik zostaje zaskoczony i zazwyczaj nie jest przygotowany do odparcia ciosu. Po drugie strona zmieniająca zasady gry nie broni się, ale jednocześnie unika ataku i przechodzi do kontrataku. I po trzecie, kto narzuca temat ten gra na swoim boisku, na którym w wygodny dla siebie sposób ustawia swoich zawodników i rozstawia po kątach przeciwnika. Dla PiS strajk nauczycieli przestał być problemem, ponieważ emocje społeczne popłynęły w stronę troski o dzieci, nie rozśpiewanych błaznów, co zresztą było łatwe do przewidzenia. Dlaczego w takim razie nie było mowy o strajku na konwencji PiS w Lublinie?

Odpowiedzi nie trzeba szukać w tajnych sezamach, czy garncach zakopanych pod rozdartą wierzbą. Prosta rzecz, dla PO strefa euro jest bardziej zabójcza i PiS może z tego wyciągnąć znacznie więcej niż ze strajku nauczycieli, nawiasem mówiąc kolejnego prezentu od Schetyny. Poza wszystkim PiS się po prostu trzyma planu i z pewnością strefa euro była żelaznym punktem planu. Nie wiem kto zaplanował i realizuje kampanię PiS, ale to jedna z lepiej przeprowadzonych kampanii politycznych w ostatnich 10 latach. Przy tym autor lub autorzy mają bardzo wiele szczęścia i prezentów od przeciwnika. Dzięki temu kampania PiS ociera się o perfekcję!

Strony

Źródło foto: 
33909 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

22 (liczba komentarzy)

  1. avatar

  2. Jestem zmęczony słuchaniem tokowania przeróżnych "rycerzy ich własnej racji". Czasami mam wrażenie, że ci ludzie zostali żywcem wyrwani z innego wymiaru czasoprzestrzeni i przeniesieni do naszych czasów, bo z kompletną pogardą dla rzeczywistości snują wizje niewykonalne w naszej sytuacji geopolitycznej. Może im się wydaje, że mamy rok 1410, właśnie pokonaliśmy potężny Zakon Krzyżacki i możemy dyktować warunki Europie i światu? Chcemy, żeby dywizje USA broniły nas przed Rosją, albo chcemy konfliktu z USA. Albo jedno, albo drugie. W polityce waży się zyski i straty. Polska nie jest mocarstwem nuklearnym, ani potęgą gospodarczą, ani w ogóle nie jest potęgą pod żadnym względem! Sami nie damy rady wszystkim. Rycerzom ich własnej racji to zupełnie nie przeszkadza, zaperzeni, oddają się łatwemu kaznodziejstwu, pouczają, nauczają, przekonani o własnej świetlistości. Łatwo się srożyć, gdy się za nic nie odpowiada. Rządzenie państwem, a zwłaszcza stosunki międzypaństwowe to nie to samo co pompatyczne przemówienia, to sztuka znajdowania modus vivendi pośród wilków stokroć silniejszych niż my. Chwała Panu Najwyższemu, że Braun nie rządzi Polską.

     

     

  3. Strony