Prześlij dalej:

Tak będzie, zobaczycie! Pozwoliłem sobie na mały żart, ale jak wiadomo w polityce, szczególnie polskiej, jakiekolwiek profetyczne diagnozy wybiegające w przyszłość dalej niż jeden dzień, zwykle kończą się dokładnie odwrotnie niż sobie analitycy zakładają. Nauczyłem się podchodzić do takich prognoz z dużą pokorą i dystansem, wszak sam niedawno pisałem, że czeka nas system dwupartyjny, ale skończyło się nowymi partiami w sejmie, ponieważ nie nikt nie przewidział, że Kukiz połączy się z PSL, a Schetyna wyrzuci „Lewicę” z Koalicji Europejskiej. Dlatego też do dzisiejszego felietonu też należy zachować dystans, chociaż prawdopodobieństwo realizacji narysowanego scenariusza uważam za duże.

Nadal podtrzymuję swoją ocenę politycznych szans poszczególnych kandydatów i jestem przekonany, że najgroźniejszym konkurentem Andrzeja Dudy byłby Kosiniak-Kamysz, ale wyłącznie jako wspólny kandydat opozycji od Konfederacji po „Wiosnę” Biedronia. Niestety dla Kosiniaka-Kamysza i na szczęście dla Polski, ta opcja jest prawie na pewno niewykonalna. Sprzeczne interesy wielu partii nie pozwolą na podone rozwiązanie, bardziej realne byłoby wsparcie lidera PSL przez wszystkie partie z wyłączeniem Konfederacji, jednak i to wydaje się mrzonką. Przede wszystkim PO, jako największa partia opozycyjna nie może sobie pozwolić na absencję w tak ważnych wyborach. Interesy polityczne „Lewicy” również są zupełnie inne, oni mają ambitny plan, aby walczyć o pierwszą pozycję w szeregach opozycji i to musi determinować do startu w wyborach prezydenckich.

Jak donoszą „anonimowi rozmówcy”, Biedroń od dawna ma obiecany start, ponoć był to jeden z warunków porozumienia, przed wspólnym w wyborach parlamentarnych. Pozostaje sam Kosiniak-Kamysz i tutaj też nie ma wątpliwości, że nowa „polska koalicja” musi walczyć o swoje. O Konfederacji nie ma co wspominać, niemiej nie chcę być Jackiem Kurskim, to dopiszę, że oni z pewnością wystawią swojego kandydata, a jak znam życie i ten polityczny koloryt to będzie ich nawet kilku. Jednym podsumowującym zdaniem, czekają nas takie wybory prezydenckie, w których wszyscy wystartują przeciw jednemu. W przeciwieństwie do rywalizacji sportowej, ten układ polityczny jest dla samotnego Andrzeja Dudy wybitnie korzystny i chociaż to co napisałem wydaje się oczywiste, wypada przytoczyć jakieś argumenty.

Przytoczę jeden mocny argument, mój ulubiony – arytmetyczny. Wyniki wyborów parlamentarnych pokazują wyraźnie, że przy takim samym rozkładzie głosów kandydat PiS ociera się o większość w pierwszej turze, a drugi w kolejce nie przekracza 30% głosów. Trudno o lepszy start i przewagę psychologiczną, co nie znaczy, że to będą łatwe dla Andrzeja Dudy wybory. W łatwiejszym i korzystniejszym wariancie na pewno, natomiast cała reszta to zbieg znanych i nieznanych okoliczności, które mogą sprawić, że ostateczny sukces uda się osiągnąć 1-5% większością głosów. PiS zostawia obecnemu prezydentowi bardzo dobry start, jednak do 8 milionów głosów trzeba jeszcze dodać co najmniej milion, aby myśleć o drugiej kadencji i tutaj raczej pomylić się nie można.

Strony

Źródło foto: 
23211 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

8 (liczba komentarzy)

  1. Tym razem ktoś zapłacił Korwinowi spore pieniądze, żeby wszedł do Sejmu, bo na ostatniej prostej nie było żadnej "obsuwy". Oczywiście PiS mógł zapłacić jeszcze więcej, żeby nie wszedł, ale nie pomyślał.

    Red Gadowski wykonuje wielki krok w celu odzyskania przez Polskę niepodległości - pokazuje w procesie sądowym, że ta europejska niemiecka prasa, stworzona przez nazistowskiego propagandzistę, przez 30 lat realizowała kolonialne cele Niemiec w Polsce, korzystając ze schematu propagandy nazistowskiej w generalnej guberni.

    Niemieckie media próbują wyciszyć ten proces, żeby przeszedł niezauważony. Media PiSu im w tym pomagają, chociaż można zrobić duży krok w kierunku dobicia prasy kolonialnej. Domyślacie się, czemu tak robią?

  2. Są dwa powody - strach lub uzależnienie od "najbardziej wpływowych lobbies na świecie". Te drugie zaunteresowane są utrzymywaniem kolonialnych mediów w III RP. Red Gadowski działa rozważnie i w dobrym kierunku. Pełny szacunek dla niego.

     

     

  3. Na drugą turę w Konfederacji też są głosy do pozyskania, zwłaszcza wśród najmłodszych wyborców, ale PiS musi się na nich otworzyć, oczywiście ponad głowami szefów, np. Korwina, bo to przypadek kliniczny nieuleczalny. I to trzeba zacząć robić już teraz, a nie olaboga po pierwszej turze.

  4. Dokładnie tak, szczególnie że Konfederacja może zadziałać inteligentnie i poprzeć w wyborach kandydata obdarzonego autentycznym autorytetem - prof. Andrzeja Nowaka, prof. Żaryna, Leszka Żebrowskiego, prof. Ryszarda Jerzego Nowaka, prof. Bartyzela .... Po prawej stronie sceny autorytetów jest sporo, dlatego PiS nie może występować z pozycji siły z kandydaturą Andrzeja Dudy.

     

     

  5. Niestety pisowski kandydat musi wygrać w pierwszej turze. W drugiej zmierzyłby się z kandydatem popartym przez całą antypisowską opozycję i zapewne by przegrał. Dlatego PiS będzie ostro zniechęcać Konfederację do wystawiania swojego kandydata. Może to zrobić tylko inkorporując tę partię do Zjednoczonej Prawicy, po pozbyciu się Korwina oczywiście.

  6. Andrzej Duda nie jest kandydatem z pozycji siły, lecz oczywistej strategii wyborczej. Wystawienie któregokolwiek z profesorów wymienionych przez Ciebie, z rozpoznawalnością 1-2%, to prośba o samobójstwo polityczne. Natomiast Andrzej Duda mógłby kilku tych profesorów powołać do swojego gremium doradczego (politycznego). Byłby wilk syty, i owca cała.

  7. Wygrana Dudy wcale nie jest taka pewna. Wprawdzie PiS zrobi wszystko, by mieć "swojego" Prezydenta, ale nie wiadomo jak zareaguje twardy pisowski elektorat zniesmaczony wetami ustaw sądowniczych. Takie rzeczy długo się pamięta. Trudno więc go będzie przekonać do udania się na głosowanie. Dlatego trzeba mieć plan B uwzględniający kohabitację z nieustannie wetującym Prezydentem. Wszystkie ważne ustawy powinny być już uchwalone przed wyborami prezydenckimi.

  8. Dudus jest najlepszym przeciwnikiem obecnego nieudacznika prezydenta . Głosowałem na męża stanu w 2015 ale na pewno nie zagłosuję w 2020 na fircyka krasomówcę.  Lista jego feloni jest długa jak litania. Zamiast skierować ustawy do TK jak ma jakies migawy to palant wetuje sobie na całego. Tylko jakoś haniebnej  nowelizacji o IPN nie zawetowal, Dudaczynski. Jak widzę jego ulizaną facjatę w tv to  zmieniam program aby uniknąć odruchu wymiotnego. Ma tylko dobrego pismaka do jego falszywej gadki. Mam nadzieję ze prezes przez niego poniżany wystawi kogoś jak Szydło, Jaki, Morawiecki bo pisowcy się zbuntuja a kaowcow i tak nikt nie przekona. A cała reforma państwa położył już w pierwszej kadencji, jego druga nam nie jest potrzebna. O ile pamięć mnie nie myli to pan Piotr Wielgucki mówił o Dudusiu jako o byłym prezydencie RP po jego nikczemnym wecie w lipcu 2017r. Duda trzyma PiS za jaja ale to nie powód żeby to trwało w następnej kadencji. Bez PiS-u Duda jest nikim, bez struktur terenowych, silnego poparcia politycznego. Ma tylko popleczników i klakierów powiązanych z kancelarią Bula. Nawet Magierowski, wspołpracownik Adrianka, który zapowiadał sie dobrze, rozbisurmanił się sabotując w USA inisjatywę Poloni przeciw 447. 

  9. Strony