Prześlij dalej:

Jedna z łatwiejszych prognoz, tyle mogę powiedzieć o pierwszej reakcji, gdy tylko się dowiedziałem, że PO zamierza „zagospodarować dziesięciomilionowy potencjał”. Było więcej niż pewne, że kompletnie nic z tego nie wyjdzie, głównie dlatego, że PO swoim zwyczajem sięgnęła po cudze i tym się chciała napaść. Powodów jest znacznie więcej, większość opisałem w felietonie sprzed kilku dni, ale ostatecznie o klęsce irracjonalnej koncepcji zdecydowało to, co zawsze. Oto jeden ze sztabowców Trzaskowskiego, niejaki Sławomir Nowak usłyszał zarzuty w związku z korupcją, której się miał dopuścić zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie. Czyż nie piękne i charakterystyczne podsumowanie „ruchu obywatelskiego” pod auspicjami PO? Idealne!

I tak to będzie wyglądało zawsze, nie pomogą żadne wygłupy, makijaże, przemalowanie szyldu, bo cóż ta za różnica, jak się ta skompromitowana formacja będzie nazywać i na którą stronę zrobi sobie przedziałek. Wychodzi na mównicę Budka, Nitras, Szczerba, Leszczyna i ludziom już się odtwarzają wszystkie wyczyny PO i to z automatu. Skojarzenie z latami złodziejstwa, kombinatorstwa i ciepłej wody w kranie są tak naturalne, że niczym się ich nie da przykryć. Teoretycy powiadają, że ludzka pamięć jest dobra, ale krótka, w polityce to w ogóle wyborcy nie przywiązują wagi do wydarzeń sprzed lat. Jak się okazuje w praktyce niekoniecznie tak to działa, między innymi dlatego, że PO nieustannie przypomina kim jest. Przeprowadzenie trwałej zmiany wizerunkowej jest możliwe, żeby daleko nie szukać PiS się to udało. Z partii „skazanej na porażkę”, z partii kojarzonej niemal wyłącznie z przygnębiającą atmosferą po 2010 roku, powstała partia zwycięstwa i przede wszystkim programu, który stał się przełomem w polskiej polityce.

PiS ciężko pracowało na taki stan posiadania od 2007 roku, nie unikając błędów, ale pomysł na Polskę i odzyskanie władzy w zasadzie był niezmienny i do tej pory opiera się na tych samych fundamentach. PO w ciągu 5 lat nie zrobiła nic konstruktywnego i nie potrafiła się pozbierać, tam cięgle panuje przekonanie, że porażka z 2015 roku to był wypadek przy pracy i za chwilę powtórzy się rok 2007. Tymczasem mamy rok 2020 i do roku 2023 PO żadnych wyborów nie wygra. Jakby nie liczyć to dokładnie 8 lat, które wypominano PiS, jednocześnie metkując jako partię, która jest skazana na wieczną opozycję. Problem w tym, że ciąg porażek PiS jest nieporównywalny z porażkami PO, z bardzo prostego powodu. PO miało żelbetową osłonę medialną i jeszcze do tego wsparcie ze strony Niemiec, czytaj całej Unii. PiS musiało pokonać przed wszystkim media i zagranicę, dopiero potem PO. Nie wolno też zapominać, że od 2015 roku każde kolejne wybory to rekord frekwencyjny i o ile kiedyś 6 milionów głosów dawało samodzielną władzę, to teraz potrzeba 8,5 miliona, aby nie bawić się w koalicję.

Strony

Źródło foto: 
34165 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

8 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    Paradoksalnie, bycie w opozycji, to nie taka zła dla PO perspektywa. Ciepłe posadki, bez odpowiedzialności, dla całej góry, układy i układziki, koszyki pełne fruktów, mamienie swoich dołów, że robimy wszystko, aby dojść do władzy. I tak można żyć. Tak poza tym PO, to dzbany kreujące się na elitę. Przeczytałem wypowiedź Trzaskowskiej na temat I Damy RP i ewentualnych warunków spotkania. To było pukanie od dna. Jak pomyślałem, że ktoś taki miałby nas reprezentować, to gęsiej skórki dostałem. I tylko Polski szkoda, bo bez solidnej i propolskiej opozycji PIS się deprawuje.

  2. Przejmowanie i rebranding Platformy trwa i co wydaje się dziwne, że wielu jej działaczy tego nie zauważa. Nowi promotorzy zapewne odetną stary balast i te wszystkie Neumany, Gawłowskie, Nitrasy, Schetyny, Tuski i Nowaki znajdą się na bruku. Powstanie nowa formacja, która ma przejąć władzę i doprowadzić nas do nowego porządku świata. PiS musi się przygotować na starcie z profesjonalnym przeciwnikiem, wspieranym przez światową finansjerę. Czasy plażowania już się skończyły.

  3. Trudno tu się nie zgodzić. Wystarczy wspomnieć kld - UW - po - ko - poko... To już jest 30 lat historii i każda z tych formacji po drodze zaliczała upadek i wróżby o końcu itd. Artykuł MK to mocny i zasadny w sumie pojazd ale ja nie byłbym aż takim optymistą. Wydaje się że opozycja jest na łopatkach w takim razie skąd Trzaskowski ponad 10 mln głosów zbiera... Tak wiem poparcie dla PO realnie oscyluje wokół wyniku z I tury z tym że sporo wyborców przeszło do Rafała. Coś mi się wydaje że w liczbach bezwzglednych więcej niż dodał w drugiej turze Duda do swojego wyniku. To są ludzie którzy niekoniecznie uważają siebie za lemingów ale poszli do wyborów żeby a: mieć czyste obywatelskie sumienie, b: zagłosować przeciw Dudzie i PiS. I takie są fakty. Sam Trzaskowski jak i po nie koniecznie muszą zagospodarowywać wszystkich wyborców przeciwnych PiS. Wystarczy że w kolejnej kampanii pojawi się znów - a pojawi się na pewno - coś udającego świeżość ala holownia i gotowe. Glosy się rozbija i nagle się okaże że PiS brakuje coraz więcej. Druga kwestia to ten nieszczęsny młody elektorat o którym MK pisał że ma mniejsze znaczenie, że o wyniku wyborów zdecydują starsi. W grupie 30 i 40 latków PiS wypada coraz gorzej. To już nieb jest ten klimat co w 2015 roku. PiS znów dostaje gębę partii obciachowej. Faktem jest ze ta grupa wyborców podobnie jak społeczność wielkich miast jest przez PiS odpuszczona. Dla nich nie ma żadnej oferty. A co ciekawe ta grupa wcale nie jest taka nieliczna. Realna ilosc wyborców wielkomiejskich to nie jest liczba meldunków. W wawie Wrocławiu czy Łodzi przebywa wielu ludzi w wieku 40 minus, którzy formalnie tam nie mieszkają. Są za starzy na ulgę dla młodych poniżej 26 lat, nie mają dzieci więc nie korzystają z 500 plus Ina rzecz że przeważnie taka zapomogą nie jest im do niczego potrzeba. Nie są patriotami wola uważać siebie za kosmopolitan, czytaja wyborcza i chodzą na koncerty Taco bo to jest teraz trendy. Dla nich wybory to próba pokonania obciachowego i zasciangowego PiS żebyśmy się mogli poczuć znowu obywatelami Europy. I z każdym rokiem w wiek wyborczy wchodzi kolejna grupa młodzieży o takich pogladach.

    W 2015 roku PiS umiejętnie podczepił się pod fale patriotyzmu w narodzie. Dzisiaj te uczucia znacznie osłabły a PiS nie ma żadnej alternatywnej drogi.  Przerysowałem trochę przekaz ale mieszam w dużym mieście a pochodzę z prowincji i to jest efekt moich obserwacji. Jak tu wspominałem wcześniej PiS śpi. A przeciwnik goni i nie koniecznie będzie to poko sroko czy jak im tam. 

  4. Im bardziej zaglądają do pustego słoika po miodzie, tym bardziej miodu tam nie ma.

    A poza tym szacunek, za użycie żelbet a nie innej formy, której nie przytoczę, bo się jeszcze komuś utrwali.

  5. Jeśli PIS nie zrobi czegoś z mediami w najbliższym czasie, może przegrać następne wybory. Nie zdążą przekonać do siebie ludzi, jak będą za długo się zastanawiać. Przyzwyczajeń i nastawień tak szybko się nie zmienia. Poleganie tylko na TVP, która jest kojarzona z telewizją państwową, rządową, z korzeniami jeszcze z PRL, nie przynosi już pożądanych skutków. Tego nikt nie zmieni, młodzi nie oglądają TVP, bo to obciach. Za to TVN i Polsat kojarzone są z nowymi czasami, powstały po obaleniu komuny jako prywatne stacje. Wieje od nich Zachodem, forsą, lepszym życiem i nowoczesnością, a nie rządową propagandą, którą TVP uprawiała jeszcze w stanie wojennym. Która telewizja kłamie, a która nie, na to nikt nie zwraca uwagi, Miłość jest ślepa, czego dowodem jest liczba głosów oddana na Trzaskowskiego, głównie przez młodych, których PIS przy pomocy TVP nie może do siebie przekonać.

  6. Konieczna jest akcja budowania poprzez popkulturę (muzyka, film, media społecznościowe, gry) i szkołę przekonania, że "polskość to zajeb...ść". Gdybym to ja decydował o wydwaniu kasy publicznej to dałbym na to 1 mld zł rocznie. W przeciwnym razie (bez działania i kasy na to działanie) wygrają ci, którzy dają miliardy na promowanie tęczowego neobarbarzyństwa.

  7. To, co robi PiS, to prośba o mniej. Popatrzmy na dwa resorty dość kluczowe jeśli chodzi o kształcenie Polaka. Zarówno u Glińskiego jak i u Gowina jest absolutny bojkot i sabotaż wszystkiego co polskie i tego, co mogłoby się przyczynić do polepszenia sytuacji. Dalej są dotacje dla wszelkich artystów-fekalistów, a brak wsparcia dla młodych twórców i artystów. Nie lansuje się nowych twarzy, a hołubi i czyni umizgi do starych, zniszczonych przez wódę i stare układy z czerwonym. Na uczelniach rozbestwione postępactwo dostaje rękojmie samowoli i kpi sobie ze starych, świętych akademickich reguł.

    Na planie kontaktu PiS z wyborcami jest równie fatalnie. Nie widać praktycznie żadnych wydarzeń, które mogłoby integrować środowisko. Co robią tzw. działacze? Gdzie działają? Jak? Czy ich ktoś z tego rozlicza?

    Ciekawym zjawiskiem są zwycięstwa PO w jakimś okręgu na Podkarpaciu. Wszędzie dokoła króluje PiS, a tam PO? Czy ktoś to badał? Czy tam kandydują jacyś prawdziwi pisowscy troglodyci? ;) Czy może wyborcami są bieszczadzkie niedźwiedzie?

    Na temat propagandy (obecnie zwanej PR) nie piszę, ale zaniechanie repolonizacji mediów to podstawaowy atut PO. Im nie potrzeba programu - wystarcza TVN. Kłamstwo aktywistów PO jest bezkarne (teraz nazywa się ono fake-news). Coś tu jakby lekko drgnęło, bo gdy parę tygodni temu dzwoniący do 'W tyle wizji' widz wyraził swe oburzenie bezkarnością kłamstwa, red. Janecki zgasił go stwierdzieniem, że pozwala na to 'wolność wypowiedzi'.  Ostatnio, jakby wielki Janecki zmienił zdanie i osobiście zaczął wyrażać oburzenie na temat powszechnego u postępaków kłamstwa (sic!). Co do programów - zawieszonego parę lat temu (przez wiadomo którą ekipę) 'Szkoda gadać' mało kto dziś pamięta (podobnie jak Janusza Rewińskiego). Za to futrujemy... szkoda gadać.

  8. Strony