10 kwietnia 2010 roku to dzień, w którym ziarno oddzieliło się od plewy

Prześlij dalej:

Linią podziału musi być przyzwoitość połączona z rozumem, wtedy prawda w postaci zamachu, czy innego rzetelnego wyjaśnienia nie godzącego w zdrowy umysł, ciało i duch, stanie się spoiwem narodowym. Moje przeświadczenie i ocena tego, co się stało w Smoleńsku da się zawrzeć w krótkim zdaniu: „Na 99% ruskie morderstwo, na 80% za wiedzą polskiej delegatury”. Jednak nie odtrącę ręki żadnego Polaka, który ma swoje przeświadczenia i swoje oceny, o ile nie usłyszę, że: „nie ma sprawy, co tu wyjaśniać, zabili się na własne życzenie”. Rocznica Smoleńska jest dla mnie czasem głębokiej refleksji, bo ta tragedia całkowicie zmieniła moje życie, stałem się nie tyle innym człowiekiem, ale innym Polakiem. Dlatego odrzucam wszelkie płycizny, tandetne hasełka, prostackie gry emocjonalne. Z szacunku dla zmarłych i żyjących Polaków proszę o utrwalanie podziału, zasiejmy ziarno, a plewy rzućmy na wiatr. Pojednanie również jest możliwe, ale trzeba zmienić weryfikujące pytanie. Zamiast pytać czy był zamach, pytajmy Polaków, co zostało zrobione, aby dogłębnie, z poszanowaniem dla własnego państwa i narodu wyjaśnić dlaczego zginęło 96 Polaków? Pytajmy gdzie jest nasza Polska, gdzie jest nasze państwo? Odpowiedź na te pytania precyzyjnie wyznaczy konieczną linię podziału i nowego zdrowego pojednania.

Strony

33717 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

31 (liczba komentarzy)

  1. Antycypując zaś tekst dzisiejszy, którego tematem, jeśli mogę wnioskować po rzeźni na Twitterze, będzie niejaki Gotlib, pozwolę sobie zwrócić uwagę na niezwykle bulwersujący fakt ronienia rzęsistych łez przez ambasadora Muła.

    Czy jest przyjęte, by ambasador jakiegoś państwa chwalił się publicznie towarzyską zażyłością z nienawidzącym własnego kraju osobnikiem pobierającym pieniądze od państwa trzeciego, będącego de facto wrogiem zarówno państwa ambasadora jak i kraju, w którym ambasador ambasadoruje? Tak się tylko zastanawiam...

    Ech, czeka mnie chyba kolejna lektura 'Berka'...

  2. Strony