W środku chrześcijańskich Świąt trzy zgony świeckiej tradycji

Prześlij dalej:

Bez obawy to nie tytuł prasowy i nie zapowiedź nowej zbrodni, której dokonała dwudziestoletnia „mama”, czy też osiemnastoletnia „poetka”. Będzie bardzo świąteczny felieton i w sumie lekki, chociaż odnoszący się do pryncypiów. Wczoraj wspomniałem o kilku debiutach wigilijnych, a dziś w oczekiwaniu na przyjazd rodziny, szczególnie oczekuję wizyty moich Dziadków, siedzę sobie i wspominam nie tak stare czasy. Czy nie brakuje Wam czegoś, Szanowny Ciemnogrodzie? Nie, no w „Wyborczej” oczywiście są trzy teksty poświęcone aborcji i jeden pedofilii, ale nie o tym chciałem pisać. Mnie brakuje innych trzech nieodżałowanych tematów świątecznych i żeby nie trzymać w napięciu zaczynam od świeckiej mszy odprawionej nad mordowanym karpiem. Może coś przeoczyłem, może niezbyt uważnie śledziłem przekazy dnia, ale widziałem życzenia świąteczne od towarzysza Bęgowskiego, który cycyki sobie przyprawił, widziałem Hartmana błogosławiącego Wigilię, tylko kampanii przeciw katolickiej rzezi karpia nigdzie nie zauważyłem. Od kilku albo i kilkunastu lat temat numerem jeden w okresie świątecznym był karp i nagle, jak siekierą odrąbał. Cholera wie o co chodzi, ale najszybciej o ubój rytualny i nie, że obłuda, hipokryzja, po prostu zagrożenie dla geszeftu. Ciężko drażnić katolików, kiedy się w katolickim kraju chce robić biznes na uboju rytualnym, z którego mięsa wszystkim gminom żydowskim w Polsce starczyłoby na trzy pokolenia. Barbarzyństwo katolickie zeszło z pierwszych stron i nie licząc jakichś wygłupów w ideologicznych niszach, karpiowej histerii zabrakło w prezencie pod choinką. Cichy zgon, nikt nic nie wie, nie słyszał, nie było takiego problemu – nigdy.

Podobnie umarły podróże, wycieczki, przygody, atrakcje, słowem „dość tego bezsensownego obżarstwa i kłótni przy stole”. Propozycja spędzenia Świąt „inaczej” przepadła równie bezszelestnie, jak ścięło męki karpia. I tutaj mam kłopot, bo przyczyn jakby brakuje. Fajnie to hulało, z jednej strony rytualnie obrabiało się tyłki prymitywnemu ludowi wierzącemu w gusła, z drugiej napędzało biznes rozmaitym korporacjom i „europartnerom”. Było i się skończyło, a w każdym razie przycichło do poziomu poniżej opłacalności. Porządnego wytłumaczenia nie mam, ale jakbym chciał zgadywać, to najpewniej świecka tradycja nie przyjęła się w skali, która gwarantowałaby zwrot kosztów za kampanie reklamowe. Skoro tak, to po co wyważać otwarte drzwi, kolorowe pisemka wypełniły się tradycyjnymi wigilijnymi przepisami na uszka z kozim serem, piure z dyni i płetwę karpia panierowaną czarnym kawiorem. Odpowiadam zatem, mało oryginalnie, ale zgodnie z zasadą, jak niewiadomo o co chodzi, to liczą się pieniądze. I wreszcie ostatni zgon świeckiej tradycji – wielka nagonka na „antysemickie szopki”. Wykorzystałem limit ignorancji przy podróżach świątecznych i teraz będę musiał się powtarzać – czort wie, dlaczego ta szeroko i głęboko kultywowana tradycja, wzięła i padła.

Komu to przeszkadzało? Faktem jest, że najbardziej kreatywny twórca, legendarny ksiądz Jankowski, u którego Adam Michnik spał, jadł i pił wódkę, opuścił nas jakiś czas temu, ale w życiu nie uwierzę, że to był ostatni antysemita w Polsce. Gdyby tak było, przecież ministerstwo kultury nie dopłacałoby do autobiograficznego filmu z Maciejem Stuhrem w roli głównej. Mam! Mam! Mam! Pedofilia w sutannach załatwiła szopki. Pedofilia, która jak wiadomo jest chorobą zawodową klechów, sprzedaje się pięknie. Szopki to jednak i dzieci kochają i straż ogniowa trzyma wartę, a księdza pedofila zapakowanego w gazetę albo nagranego w telewizji, każda katolicka rodzina na kopach podniesie z miejsca przeznaczonego dla wędrowca. Pozwoliłem sobie na sporą dawkę sarkazmu, ale wszystko w zbożnym celu. Przyglądam się „łączeniu Polaków” przy pomocy świeckich tradycji i nowoczesnych mechanizmów na korbę i próbuję złapać za słowo jedną połówkę. Trochę jak czarna owca, przytulam się do mniejszości polskiej w Polsce. Straszyli w gazetach, że za takie znajomości rozszarpią i zgwałcą, ale mimo wszystko bardziej się lękam miłości i kredytu zaufania, którego udziela większość europejska.

6
12242 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

12 (liczba komentarzy)

  1. Za kilka dni rozpoczynamy rok mocno wyborczy, a około wyborów, z kołtunem i ciemnogrodem, nie ma żartów. I to chyba jest wytłumaczenie tymczasowej eutanazji EUropejskich tryndów.

  2. Doszła.

  3. Nie śledzę, to nie wiem jak się trzymają pozostałe świeckie tradycje Dziennika TV. Czyli transmisja aktualizowanej na bieżąco liczby złapanych w święta zmotoryzowanych pijaków, ilość pożarów wywołanych choinkami, i ilość wezwań pogotowia do obżartych na śmierć.
    Temat karpia faktycznie zdechł.

  4. avatar

    Jakiś dobry, sprawdzony przepis, dla odmiany?

    Ćwierczakiewiczowej 'Karp na czerwonym winie' do przyjęcia.

  5. avatar

    Karp nie żyje, więc precz z MORDERSTWEM UBOJU RYTUALNEGO.
    Ubój rytualny do Izraela.

  6. a jakże, w Lidlu jak rzucili karpie po złotówce

    a z "nowych, świeckich tradycji" Marysia Czubaszek się chwaliła, że na wigilię jada parówki,
    jakby się była nie wyskrobała, babina, to dzieci postawiłyby jej na pewno golonkę w piwie ... zadałaby szyku

  7. Proponuję ciszej nad tą trumną. U niektórych ludzi syndrom wyparcia trwa całe życie.  Im więcej wrzawy robi wokół swoich zbrodni, tym bardziej  udowadnia, jak jej z tym ciężko...    

  8. avatar

    to co najmniej troje jej dzieci miałoby po troje dzieci, co najmniej, łącznie  3x3+1 = 10, co najmniej, "Czubaszek" czyniłoby ten świat jeszcze gorszym zajmując posady urzędnicze, stąd zwiększając podatki itd., tak imperia upadają a co dopiero nasz kraj.

    Wniosek: udzielić pani MC pochwały.

  9. avatar

    i urodził się w samo Boże Narodzenie.
    Powyższe to autentyk z amerykańskiego filmiku na temat świąt, który widziałem rok czy dwa lata temu. Pustostan w głowie zacytowanej "afroamerykanki" niestety nie odbiega znacząco od poziomu naszych celebrytów i funkcjonariuszy medialnych. ONI uporczywie sprowadzają Święta do poziomu wydarzenia kulinarnego, a w najlepszym razie okazji do rodzinnego spotkania. Nowa tradycja świecka wiecznie żywa od kilkudziesięciu lat. Wyłapując fałsz powyższego, nie wahajmy się podkreślać, że jest to święto religijne. Obyczajowa otoczka nabiera sensu i cudownego klimatu tylko na tej osnowie. Gloria in excelsis Deo.

  10. Świąt Bożego Narodzenia, czy Zmartwychwstania Pańskiego  ale to takie moherskie.  Dopóki TVN nie ogłosi, że nie tylko koryto jest ważne, to nie uwierzymy. 

  11. Władza czuje, że się "odkleiła". Może odrobina intelgencji zbratatanemu mainstreamowi medialnemu podpowiedziała nie drażnić gawiedzi  dupnymi tematami. Stąd wyższość wigiljnego rodzinnego stołu nad plażami i piaskami Hurhady, czy jakkolwiek to g... zwał.
    A karp w końcu mógł ze spokojem spocząć na stole,  tam gdzie jego tradycyjne miejsce - i nie koniecznie w wersji koszernej.