Temat trochę mętny, nie bardzo wiem, dokąd mnie zaprowadzi. Było tak: z okazji obwieszczenia śmierci Jacksona pojawiły sie rózne artykuły prasowe. "Nie płakałem po Michaelu Jacksonie" - napisał Gadzinowski 26.06.09 o 15.10, "Nie płakałem po Jacksonie" oświadczył w topiku gazeta.pl 26.06.09 o 17.25 Krzysztof Varga, ?Nie będę płakał po Michaelu Jacksonie, żeby nawiązać do pewnego znanego powiedzenia..." rozpoczął swój wpis na blogu Azrael o 17.29 owego 26.06.2009. Powiedzenie znane, stało się popularne z okazji smierci Geremka, może stąd tych trzech autorów zaczerpnęło niezależnie inspirację. Azrael ma na swoim blogu zalinkowanego Passenta, Janinę Paradowską, ale linka do bloga Gadzinowskiego nie widać, co o niczym nie świadczy, bo i tutejszego portalu zalinkowanego nie ma, choć zdarzało mu się pisywać. Varga ... nie wiadomo. Wpis posłużył Vardze do wypomniania Hołdysowi, że ów oskarżał GW o prowokowanie niepochlebnymi uwagami Jacksona do być może odebrania sobie życia.
Azrael na swoim blogu nawiązuje do analogii losów Jacksona i Presleya. Napisał o tym w wyżej wzmiankowanym wpisie zatytułowanym "Jackson i Presley" jako pierwszy w Polsce, dopiero potem pisali o tym inni, 27.06.2009 obudził się TVN24, Plejada wręcz 28.06.09 zorientowała się w tej analogii. Tymczasem o wzmiankowanym podobieństwie losów głównie anglojęzyczne portale rozpisują sie masowo już od 25.06.09. Nie tylko anglojęzyczne.
Dziś PAP zgłosił naruszenie dóbr materialnych w postaci opracowań informacji przez nienazwany podmiot. Podobno chodzi o Polskapresse. Ów podmiot korzysta sobie z opracowań PAPu nie uważając za stosowne za nie płacić, podobno PAP ma dowody. Polskapresse zamierza podać PAP do sądu o naruszenie dóbr z kolei osobistych.
Jak to jest z tą informacją, jak z opracowaniem, jak z autorstwem pomysłów? A może jednak wobec niejasnych przepisów prawa prasowego należałoby zwyczajnie powoływać się na źródła każdorazowo? A może to kwestia kultury? Czy zwyczajnie uiszczenia opłaty? W pracach naukowych bibliografia jest koniecznością, dlaczego tylko autorzy badań są obowiązani podawać źródło, bo nie zostanie opublikowana praca bez wykazu literatury? Przecież pisząc często powołuję się na przeróżne informacje, własność interpretacji czy sformułowań rozumiem, jednak sama informacja też przecież ma jakąś cenę, jej zdobycie wiąze się z wydatkowaniem jakichś kwot, poniesieniem kosztów.


Aktualna informacja może kosztować dużo,
nieaktualna nic. Informacja się dewaluuje z biegiem czasu. Tak sobie napisałem i też nie wiem do czego to zaprowadzi.
PS
Szesć dałem, bo chyba nad tym jeszcze pomyślę
nie bardzo wiem, dokąd mnie zaprowadzi
Nas wszystkich.
Do prawniczego piekła.
Rysio nr. 3 kłania się.
Platonicznie...
A może nie. Gazety udostępniają za darmo albo za rutynową
opłatą (głównie wersje papierowe) swoje infa i opracowania. Jeśli przyjąć, że nie jest to twórczość, to chyba nie ma nalepki: nie kopiować, nie odtwarzać itd. Ale: gdzie kończy się news a zaczyna twórczość? Czym jest info, jak je zaklasyfikować?
Do PAPu szeregowy czytelnik dostepu ... nie ma? Ależ przeciwnie, jedno kliknięcie i już:
http://www.pap.pl/palio/html.run?_Instan...
Co będzie, jeśli skorzystam z jakiejś informacji na stronie PAP? Nie moge czerpać zysków z jej udziałem?
26.06.2009 13:41/MatkaKurka/36
tym tokiem idąc pierwszy jednak jest nasz Patron.
Oczywiste szukanie analogii do Króla rozpoczęło się ponad 10lat temu,spece od szoł-biznesu już wtedy zwietrzyli że kasa dopiera na nich czeka po śmierci Arlekina,umizgi chłopczyka do Presleyówny były tak medialnie jawne że nie było nawet chwili żeby rozpiąć cokolwiek,choć cały świat czekał na taką informację że np. rozpięcie z przodu czy rozporek na guziki.Kto pierwszy by to miał na SG to zarabia kasę odsprzedając materiał innym ,lecz nie może zastrzec tematu,następne redakcje jak same zdobędą na taki temat swoje materiały to są ich choć późniejsze.
Polskapresse publikuje taki sam temat jak PAP ,ale PAP jak udowodni że są jej materiałami.Powodzenia,w dobie internetu.
Jeśli ja napiszę po 3ech dniach że nie płakałem po M.Jacksonie i dodam że dla mnie był Arlekinem wobec Króla to niech mnie Gadzinowski cmoknie,bo wiem że M_Ka odpuści.
Gadzinowski nie będzie sprawdzał pewnie nawet. Chodziło mi
raczej o przepływ informacji, sformułowań, opracowań - zestawień. Jesli publikować cos pod swoim nazwiskiem - nickiem, fajnie byłoby, żeby to było autorskie choć w jakimś stopniu. Stacje powtarzają newsy używając identycznych sformułowań, czasem takich samych tytułów, pierwszy okazuje sie ten, który wpisał hasło w googla a nie tylko zerknął na 3 rutynowe strony.
Czym będą różnić się periodyki, jeśli nawet felietony będą brzmieć identycznie ściagnięte z wydawnictw krajowych czy zagranicznych. Kiedyś bulwersowały prace naukowe ściagane dosłownie z opracowań zachodnich mniej dostępnych za żelazną kurtyną, nadal bulwersują ściągnięcia piosenek (ostatnio bodaj Natasza Urbańska, ta od Józefowicza chciała wystartować w Opolu zdaje się z taka piosenką -zdyskwalifikowali ją). W powodzi zapożyczeń okazuje sie nagle, że ktoś (PAP) całkiem serio żąda ponad 1mln złotych za newsy, dopomina się nie nawet podania autora, a ZAPŁATY za poszczególny news, w domysle: inni placą PAPowi bez szemrania. Co może stać się następnie?
Nie przedstawiłam konkluzji, niejaki Patron istotnie nie sprawia wrażenia kogoś ruszającego w pościg, zastanowiło mnie że PAP złożył pozew i wygląda na takiego, który jest w prawie. Dalekosiężnych wniosków nie wysnuwam.
Pozdrawiam:)
dzięki, czuję się
uzdrowiony.
Ekspertem nie jestem ,ale czuję że to wszystko jest opisane normami,nawet może niedopowiedzianymi.
Jednak poważne redakcje powołują się wzajemnie na źródła i chyba wtedy taksa leci.
Rozróznic należy jednak materiał jednej z setek redakcji z pod szpitala z zwłokami popgwiazdy,od relacji agencyjnej np kiedys z TVP w Waszyngtonie Lisa,Maxa Kolonko czy z Moskwy Barbary Włodarczyk.W końcu redakcja za gruby szmal utrzymuje kogoś dużo czasu aby w przypadku jakiejs znaczącej relacji odsprzedać innym redakcjom.
papierowe Redakcje wykupują z pierwszej ręki ciekawe fotki paparazzich często za więcej niż przyniesie nakład egzemplarza,ale potem sprzedają przedruki czy kopie innym i interes sie kręci.
Więc jeśli wszyscy znają reguły(oprócz mnie) to niech Polskapresse nie gra wariata.(tak myslę)
Nie płakałem po Jacksonie
choć "dzwon bije i mnie"
Patent na informację i dane osobowe ma tylko jeden zawód
w Polsce: detektyw. Oczywiście dla ludzi jest prywatny. Dla władzy - policyjny.
possdro
Przesada, dziennikarze też nieźle sobie radzą.
:)