Reklama

Gdy się tylko dowiedziałem, że dojdzie do występów wiedziałem trzy rzeczy naraz.

Gdy się tylko dowiedziałem, że dojdzie do występów wiedziałem trzy rzeczy naraz. Tusk przyjdzie bez krawata. Trafione. Panowie celebryci zmiękną i będą się grzecznie zachowywać i tutaj trafiłem na 50%, wynik zaniżył nieoczekiwany „fajter” tego spektaklu, chociaż też był odrobinę miękki. Rzecz trzecia to Tusk, który wyjdzie ze spektaklu suchą stopą, w czym się pomyliłem nieludzko. Strasznie nie lubię się mylić, ale też tak się kończą rutynowe zachowania i dokładnie taki sam błąd pychy popełnił Tusk. Skoro taka ekspiacja masowa, przyznam się do jeszcze jednego błędu, miałem we łbie gotowy prześmiewczy tekst, łatwą robotę, takie teksty pisze się nawet nie głową tylko klawiaturą. Musiałem wykasować i wziąć się za robotę, bo warto. Ten program zmieni sporo, zdaję sobie sprawę, że po takiej serii błędów nie powinienem się zabierać za diagnozy, ale ten program zmieni wiele i z prostego względu. Tusk popełnił błąd, Tusk dał się sprowokować gorzej niż Kaczyński, Tusk z rozpędu wszedł w tak zwaną interakcję, po ludzku mówiąc wjechał zaproszonym na ambicję, jeszcze prościej i boleśniej, zaczął udowadniać, że nie mają racji, co więcej nie mają pojęcia i mylą fakty. Tusk miał przyjść bez krawata i pokiwać neutralnie głową, przyznać się do małych wpadek, grzecznie wytłumaczyć, że inne sprawy się oczywiście robią, w innych „przy całym szacunku” ma odmienne zdanie. Nic takiego się nie stało, Tusk potraktował wszystkich jak polityków, czyli przeciwników i to jest błąd niewybaczalny. Zwykłych, biednych nieznanych, na wiecznym dorobku można olać i potem powiedzieć, że wiochą jest głosować na Kaczora, gwiazdom takich rzeczy byle polityk mówić nie będzie. Zaistniałą sytuację zawdzięczamy nikomu innemu tylko Hołdysowi, którego podejrzewałbym o wszystko tylko nie o polot i oryginalność. Hołdys zrobił rzecz elementarną, tak bardzo, że jakiś Mistewicz lub inny Jabłoński pewnie mu to podpowiedział albo sam się nauczył, bo nic w tym trudnego. Co zrobił Hołdys? Spytał po ile są: jabłka, kurczaki, pieczywo i tak dalej. Hołdys odpuścił OFE, Smoleńsk, JOW i inne cuda, a spytał o rzecz banalną. Jeśli wszystko jest tak fajnie, to po co pan tu przylazł i cała Polska się gapi w telewizory, żeby sprawdzić jak z Tuskiem sobie poradzą szarpidruty. Hołdys pytał inaczej, Hołdys spytał zgodnie ze sztuką czyli najprościej i jednocześnie najtrudniej. Jak pan myśli dlaczego ludzie czekają na taki program? I po Tusku. Jąkał się i zbierał czternaście razy zanim się połapał gdzie jest i od tego momentu, postanowił nadrabiać. Jak nadrabiał było widać. Ci bardzo różni panowie, zostali potraktowani twarzą w twarz, tak jak Tusk z ekranu traktuje byle jakich, potraktował ich PR.


Nic, zupełnie nic nowego, było rzecz jasna widać gdzie przygotował stare śpiewki. Afera hazardowa wykuta na pamięć i chyb to jedno jako tako Tuskowi wyszło, w pozostałych kwestiach, choćby kultowy Smoleńsk legł monotonią, takie wrzutki jak o babci Kukiza raczej dawały czarną rozpaczą niż pomysłem. Tusk nie wyszedł z tej debaty suchą stopą, Tusk wyszedł zmoczonym kaczorem. Zupełnie nic nowego, oryginalnego nie powiedział, odtworzył te same przeboje i jeszcze płyta mu się zacinała. Jest weekend zatem nikogo nie chcę obciążać nadmiarem tekstu, krótko podzielę się przyczynami mimikry Tuska, pomijając zasługi Hołdysa. Kiedy Tusk nie może zwrócić się do Kaczora Kaczyńskiego z legendarnymi słowami każdego politykiera: „co wyście zrobili?”. Gdy Tusk nie może wypomnieć, że krzyż i ciemnogród, że Rydzyk. W momencie gdy mu odebrać żelazny argument powrotu PiS, który to argument spalił mu Meller i nie tylko, Tuska najzwyczajniej nie ma. Nie ma go, co znaczy, że wygląda tak jak wyglądał, zająkany na śmierć, wtórny, nijaki i co najważniejsze OBCIACHOWY. Tusk na tle tych luzaków wypadł jak jeden wielki obciachowiec, człowiek z innego świata, sztywniak, udający młodzieżowca. Wiarygodność Tuska podczas debaty była mniej więcej na tym poziomie co naturalne zakupy Jarosława Kaczyńskiego. Po tym programie Tuskowi nie przybędzie, bo każdy zwolennik tych panów poczuje się podobnie, że jakiś sztywniak mówi jak się powinno żyć, że brakuje racji i inne takie niedopuszczalne zamachy na osobowość. A już finalna rozpacz i wciśnięcie na cham przygotowanej formułki o PiS, było wyrazem tego co się w tej rozmowie stało. Klęska, bida z nędzą, jeszcze nie czarna, ale już rozpacz w oczy zagląda. Cieszę się, chociaż nienawidzę się mylić, cieszę się, że się pomyliłem niemało, ponieważ uważam i będę z uporem paranoika powtarzał: „Nie bój się powrotu PiS, bój się trwania PO”.

Reklama

45 KOMENTARZE

  1. Nieporozumienie. Hołdys
    Nieporozumienie. Hołdys załatwił Tuska technicznie, żeby było śmieszniej Tuska bronią. Natomiast dalej to on chciał tego co było za Gierka, wbrew oburzeniu (słusznemu) na PRL. On tam wystąpił “w imieniu środowiska”, żeby były dotacje i Ordery Białe. Bronił Maryli Rodowicz, Daniela Olbrychskiego i tych wszystkich zasłużonych emerytów ZASP, ZAIKS i innych estrad. Całe to towarzystwo przyprawia mnie o zgagę i Hołdys wie co robi, Tusk na bank odpali im działkę, jak się z nimi dogada znów będzie cool w TV. Treści w tym co mówił Hołdys nie było żadnej, techniczne rzecz rozegrał błyskotliwie, nie wierzę, że sam na to wpadł. Moim zdaniem Lipiński wypadł jak dupa, ale to właśnie on robił za treść. Kukiz miał inną rolę, sam jestem chłopek roztropek i pierdolę salony, Kukiz puszczał fajne bąki w salonie, jabolowym królem na czele, chociaż mogę się zgodzić, że nie błyszczał. Co do Tuska, to nie ma o czym mówić, jeśli chodzi o “światowość”, to jest parafianin skrojony w najlepszym razie w H&M, ale charakterystyczne dla tego pokolenia kompleksy Pewexu razem ze słomą wyłażą. Treści w tej katarynie nie ma żadnej, jemu już się nie chce łgać.

    • Sorry, że się ,,wtrancam” ale pamiętasz jak zawsze zaczynał
      występ Andrzej Rosiewicz? Jestem Stenio Kozłowski – pieszczoch socjalizmu. Taka właśnie przygrywka pobrzmiewała w pretensjach ,,twórców kultury” i ,,środowiska”.
      Czytałem czasami Hołdysa, i gdyby on tyle nie pił (z czego nigdy nie robił tajemnicy), byłby całkiem niezły. Szkoda, że, dla równowagi, nie nazwał Tuska kutasem, tak jak był łaskaw, w radiu rynszTOK nazwać Kaczyńskiego. Generalnie – dziennikarze przyszli na śniadanie nieprzygotowani. Tusk kłamał w żywe oczy, bez żadnej reakcji adwersarzy. Wszyscy razem bredzili o polsko- rosyjskiej umowie w/s wyjaśniania wypadków lotniczych z …1991 roku. Najciekawsze, że brylujący w tym spotkaniu Hołdys, w rubryce wykształcenie, pisze : podstawowe. Natomiast wykształcony Meller skulił ogon i coś tam dukał. Lipiński – nie wiadomo po co tam przyszedł. Szkoda, że Kukiz wokół dziadka zbudował swoje pytania i wątpliwości. Mogli go rozjechać, a słuchali komunałów w nabożnym milczeniu.

  2. Nieporozumienie. Hołdys
    Nieporozumienie. Hołdys załatwił Tuska technicznie, żeby było śmieszniej Tuska bronią. Natomiast dalej to on chciał tego co było za Gierka, wbrew oburzeniu (słusznemu) na PRL. On tam wystąpił “w imieniu środowiska”, żeby były dotacje i Ordery Białe. Bronił Maryli Rodowicz, Daniela Olbrychskiego i tych wszystkich zasłużonych emerytów ZASP, ZAIKS i innych estrad. Całe to towarzystwo przyprawia mnie o zgagę i Hołdys wie co robi, Tusk na bank odpali im działkę, jak się z nimi dogada znów będzie cool w TV. Treści w tym co mówił Hołdys nie było żadnej, techniczne rzecz rozegrał błyskotliwie, nie wierzę, że sam na to wpadł. Moim zdaniem Lipiński wypadł jak dupa, ale to właśnie on robił za treść. Kukiz miał inną rolę, sam jestem chłopek roztropek i pierdolę salony, Kukiz puszczał fajne bąki w salonie, jabolowym królem na czele, chociaż mogę się zgodzić, że nie błyszczał. Co do Tuska, to nie ma o czym mówić, jeśli chodzi o “światowość”, to jest parafianin skrojony w najlepszym razie w H&M, ale charakterystyczne dla tego pokolenia kompleksy Pewexu razem ze słomą wyłażą. Treści w tej katarynie nie ma żadnej, jemu już się nie chce łgać.

    • Sorry, że się ,,wtrancam” ale pamiętasz jak zawsze zaczynał
      występ Andrzej Rosiewicz? Jestem Stenio Kozłowski – pieszczoch socjalizmu. Taka właśnie przygrywka pobrzmiewała w pretensjach ,,twórców kultury” i ,,środowiska”.
      Czytałem czasami Hołdysa, i gdyby on tyle nie pił (z czego nigdy nie robił tajemnicy), byłby całkiem niezły. Szkoda, że, dla równowagi, nie nazwał Tuska kutasem, tak jak był łaskaw, w radiu rynszTOK nazwać Kaczyńskiego. Generalnie – dziennikarze przyszli na śniadanie nieprzygotowani. Tusk kłamał w żywe oczy, bez żadnej reakcji adwersarzy. Wszyscy razem bredzili o polsko- rosyjskiej umowie w/s wyjaśniania wypadków lotniczych z …1991 roku. Najciekawsze, że brylujący w tym spotkaniu Hołdys, w rubryce wykształcenie, pisze : podstawowe. Natomiast wykształcony Meller skulił ogon i coś tam dukał. Lipiński – nie wiadomo po co tam przyszedł. Szkoda, że Kukiz wokół dziadka zbudował swoje pytania i wątpliwości. Mogli go rozjechać, a słuchali komunałów w nabożnym milczeniu.

  3. Nieporozumienie. Hołdys
    Nieporozumienie. Hołdys załatwił Tuska technicznie, żeby było śmieszniej Tuska bronią. Natomiast dalej to on chciał tego co było za Gierka, wbrew oburzeniu (słusznemu) na PRL. On tam wystąpił “w imieniu środowiska”, żeby były dotacje i Ordery Białe. Bronił Maryli Rodowicz, Daniela Olbrychskiego i tych wszystkich zasłużonych emerytów ZASP, ZAIKS i innych estrad. Całe to towarzystwo przyprawia mnie o zgagę i Hołdys wie co robi, Tusk na bank odpali im działkę, jak się z nimi dogada znów będzie cool w TV. Treści w tym co mówił Hołdys nie było żadnej, techniczne rzecz rozegrał błyskotliwie, nie wierzę, że sam na to wpadł. Moim zdaniem Lipiński wypadł jak dupa, ale to właśnie on robił za treść. Kukiz miał inną rolę, sam jestem chłopek roztropek i pierdolę salony, Kukiz puszczał fajne bąki w salonie, jabolowym królem na czele, chociaż mogę się zgodzić, że nie błyszczał. Co do Tuska, to nie ma o czym mówić, jeśli chodzi o “światowość”, to jest parafianin skrojony w najlepszym razie w H&M, ale charakterystyczne dla tego pokolenia kompleksy Pewexu razem ze słomą wyłażą. Treści w tej katarynie nie ma żadnej, jemu już się nie chce łgać.

    • Sorry, że się ,,wtrancam” ale pamiętasz jak zawsze zaczynał
      występ Andrzej Rosiewicz? Jestem Stenio Kozłowski – pieszczoch socjalizmu. Taka właśnie przygrywka pobrzmiewała w pretensjach ,,twórców kultury” i ,,środowiska”.
      Czytałem czasami Hołdysa, i gdyby on tyle nie pił (z czego nigdy nie robił tajemnicy), byłby całkiem niezły. Szkoda, że, dla równowagi, nie nazwał Tuska kutasem, tak jak był łaskaw, w radiu rynszTOK nazwać Kaczyńskiego. Generalnie – dziennikarze przyszli na śniadanie nieprzygotowani. Tusk kłamał w żywe oczy, bez żadnej reakcji adwersarzy. Wszyscy razem bredzili o polsko- rosyjskiej umowie w/s wyjaśniania wypadków lotniczych z …1991 roku. Najciekawsze, że brylujący w tym spotkaniu Hołdys, w rubryce wykształcenie, pisze : podstawowe. Natomiast wykształcony Meller skulił ogon i coś tam dukał. Lipiński – nie wiadomo po co tam przyszedł. Szkoda, że Kukiz wokół dziadka zbudował swoje pytania i wątpliwości. Mogli go rozjechać, a słuchali komunałów w nabożnym milczeniu.

  4. Jak wiadomo nie jestem ani
    Jak wiadomo nie jestem ani liberałem, ani socjalistą. Kultura i dotacje mnie nie rażą. Razi mnie środowisko emerytów. Dotacje? Dobrze, ale komu? Emerytom włażącym w dupę kolejnym ekipom. Zasada jest prosta dotacja na debiuty, nowe projekty, nowe postaci. Tymczasem na co to idzie? Na Janosika Holand i kolejnego gniota Wajdy, na polityczne zamówienie. Ja chcę po 40 latach życia zobaczyć w końcu w TV nowe twarze, anie pierdzieli nawykach, że sekretarz da i jeszcze pozwoli popyskować w ramach “opozycji”.

  5. Jak wiadomo nie jestem ani
    Jak wiadomo nie jestem ani liberałem, ani socjalistą. Kultura i dotacje mnie nie rażą. Razi mnie środowisko emerytów. Dotacje? Dobrze, ale komu? Emerytom włażącym w dupę kolejnym ekipom. Zasada jest prosta dotacja na debiuty, nowe projekty, nowe postaci. Tymczasem na co to idzie? Na Janosika Holand i kolejnego gniota Wajdy, na polityczne zamówienie. Ja chcę po 40 latach życia zobaczyć w końcu w TV nowe twarze, anie pierdzieli nawykach, że sekretarz da i jeszcze pozwoli popyskować w ramach “opozycji”.

  6. Jak wiadomo nie jestem ani
    Jak wiadomo nie jestem ani liberałem, ani socjalistą. Kultura i dotacje mnie nie rażą. Razi mnie środowisko emerytów. Dotacje? Dobrze, ale komu? Emerytom włażącym w dupę kolejnym ekipom. Zasada jest prosta dotacja na debiuty, nowe projekty, nowe postaci. Tymczasem na co to idzie? Na Janosika Holand i kolejnego gniota Wajdy, na polityczne zamówienie. Ja chcę po 40 latach życia zobaczyć w końcu w TV nowe twarze, anie pierdzieli nawykach, że sekretarz da i jeszcze pozwoli popyskować w ramach “opozycji”.

  7. Po raz pierwszy od dawna
    Po raz pierwszy od dawna uległam i obejrzałam, wysłuchałam, ulegając wezwaniu rodziny: Dziś
    Śniadanie z Tuskiem!
    Nie zawiodłam się, niestety. Nic nowego, czego bym wcześniej nie wiedziała. Etatowi komentatorzy celebryci w miłej atmosferze pogadali z premierem. Zapamiętałam, że się lubią, wyznania uczuciowe obustronne.
    Dobiło mnie nie to, czego byłam świadkiem, ale reakcja współoglądających. Okazało się, że skoro namawiałam do głosowania na PO, to teraz nie mam prawa do krytykowania. To kogo mam, do jasnej, krytykować? Opozycję? Nie znam się, ale skrzecząca rzeczywistość wymusza na mnie, tej od ptaszków i kwiatków, reakcję. Wodolejstwo, jedzenie sobie z dzióbków, tego, moim zdaniem, byłam świadkiem.
    Tusk wypadł jak zawsze, był moment gdy pomyślało mi się: Patrz w oczy gdy kłamiesz, nie w stół!, “atakujący” też mnie nie zawiedli. Babcia Kukiza nie ufająca Ruskim wzruszająca.

    Wniosek. Nie spodziewam się zmiany. Tak zwany przeciętny wyborca wciąż obawia się powrotu PiS do Władzy. Ja też.

    • Cóż ja Ci mogę powiedzieć.
      Cóż ja Ci mogę powiedzieć. Tobie, Nam, sobie. Nie wiem co będzie, wiem jedno na Tuska i resztę łazęg nie zagłosuję. To jedno wiem na pewno, a wiem z prostego względu. Po to jest kadencja i wybory, żeby rozliczać władzę, nie opozycję. Estetyka PiS z lat 2005-2007 była nie do zniesienia, ale treść PO to dno kompletne. Nie interesuje mnie kto wróci, interesuje mnie podsumowanie obecnej władzy. Toi jest elementarz demokracji.

      • Może tak : politykę zagraniczną robią za Tuska Rosjanie
        i Niemcy. Polityka gosdpodarcza obraca się wokół pieniędzy unijnych, więc znowu Merkel. Pozostają duperele, którymi każdy może się zajmować. Lub nie. Można matematycznie policzyć, ile dokładnie dni Tusk był w podróżach zycia albo zajmował się kolegami od kasyn i cmentarzy. Później kwestią katastrofy smoleńskiej, tzn. udawał, pozorował mając wygodny argument żałoby narodowej i szoku. Tak w pięć minut wyjdzie, że rok jakby go nie było. Cała gadanina o tym, że ,,państwo polskie zdało egzamin” w trakcie i po Smoleńsku, dotyczy tylko i wyłącznie urzędników ŚREDNIEGO SZCZEBLA. To oni zdali egzamin, to oni wszystko organizowali. Bo Tusk zagubiony i spanikowany, jak podczas spotkań z rodzinami ofiar katastrofy, scedował wszystko ,,na Ruskich”. Tylko dzisiaj, u Mellera, łgał, że przeczytał wszystkie przepisy 10 razy, gdy naprawdę ani on ani Klich nie potrafią wyjaśnić, kto, kiedy i na jakiej podstawie oddał ,,śledztwo” Rosjanom.
        Więc może sobie nawet Kaczyński siedzieć w fotelu na centralnym miejscu w URM-ie. Ważniejsze dla nas wybory, będą te do Bundestagu i przegrana Angeli Merkel.

  8. Po raz pierwszy od dawna
    Po raz pierwszy od dawna uległam i obejrzałam, wysłuchałam, ulegając wezwaniu rodziny: Dziś
    Śniadanie z Tuskiem!
    Nie zawiodłam się, niestety. Nic nowego, czego bym wcześniej nie wiedziała. Etatowi komentatorzy celebryci w miłej atmosferze pogadali z premierem. Zapamiętałam, że się lubią, wyznania uczuciowe obustronne.
    Dobiło mnie nie to, czego byłam świadkiem, ale reakcja współoglądających. Okazało się, że skoro namawiałam do głosowania na PO, to teraz nie mam prawa do krytykowania. To kogo mam, do jasnej, krytykować? Opozycję? Nie znam się, ale skrzecząca rzeczywistość wymusza na mnie, tej od ptaszków i kwiatków, reakcję. Wodolejstwo, jedzenie sobie z dzióbków, tego, moim zdaniem, byłam świadkiem.
    Tusk wypadł jak zawsze, był moment gdy pomyślało mi się: Patrz w oczy gdy kłamiesz, nie w stół!, “atakujący” też mnie nie zawiedli. Babcia Kukiza nie ufająca Ruskim wzruszająca.

    Wniosek. Nie spodziewam się zmiany. Tak zwany przeciętny wyborca wciąż obawia się powrotu PiS do Władzy. Ja też.

    • Cóż ja Ci mogę powiedzieć.
      Cóż ja Ci mogę powiedzieć. Tobie, Nam, sobie. Nie wiem co będzie, wiem jedno na Tuska i resztę łazęg nie zagłosuję. To jedno wiem na pewno, a wiem z prostego względu. Po to jest kadencja i wybory, żeby rozliczać władzę, nie opozycję. Estetyka PiS z lat 2005-2007 była nie do zniesienia, ale treść PO to dno kompletne. Nie interesuje mnie kto wróci, interesuje mnie podsumowanie obecnej władzy. Toi jest elementarz demokracji.

      • Może tak : politykę zagraniczną robią za Tuska Rosjanie
        i Niemcy. Polityka gosdpodarcza obraca się wokół pieniędzy unijnych, więc znowu Merkel. Pozostają duperele, którymi każdy może się zajmować. Lub nie. Można matematycznie policzyć, ile dokładnie dni Tusk był w podróżach zycia albo zajmował się kolegami od kasyn i cmentarzy. Później kwestią katastrofy smoleńskiej, tzn. udawał, pozorował mając wygodny argument żałoby narodowej i szoku. Tak w pięć minut wyjdzie, że rok jakby go nie było. Cała gadanina o tym, że ,,państwo polskie zdało egzamin” w trakcie i po Smoleńsku, dotyczy tylko i wyłącznie urzędników ŚREDNIEGO SZCZEBLA. To oni zdali egzamin, to oni wszystko organizowali. Bo Tusk zagubiony i spanikowany, jak podczas spotkań z rodzinami ofiar katastrofy, scedował wszystko ,,na Ruskich”. Tylko dzisiaj, u Mellera, łgał, że przeczytał wszystkie przepisy 10 razy, gdy naprawdę ani on ani Klich nie potrafią wyjaśnić, kto, kiedy i na jakiej podstawie oddał ,,śledztwo” Rosjanom.
        Więc może sobie nawet Kaczyński siedzieć w fotelu na centralnym miejscu w URM-ie. Ważniejsze dla nas wybory, będą te do Bundestagu i przegrana Angeli Merkel.

  9. Po raz pierwszy od dawna
    Po raz pierwszy od dawna uległam i obejrzałam, wysłuchałam, ulegając wezwaniu rodziny: Dziś
    Śniadanie z Tuskiem!
    Nie zawiodłam się, niestety. Nic nowego, czego bym wcześniej nie wiedziała. Etatowi komentatorzy celebryci w miłej atmosferze pogadali z premierem. Zapamiętałam, że się lubią, wyznania uczuciowe obustronne.
    Dobiło mnie nie to, czego byłam świadkiem, ale reakcja współoglądających. Okazało się, że skoro namawiałam do głosowania na PO, to teraz nie mam prawa do krytykowania. To kogo mam, do jasnej, krytykować? Opozycję? Nie znam się, ale skrzecząca rzeczywistość wymusza na mnie, tej od ptaszków i kwiatków, reakcję. Wodolejstwo, jedzenie sobie z dzióbków, tego, moim zdaniem, byłam świadkiem.
    Tusk wypadł jak zawsze, był moment gdy pomyślało mi się: Patrz w oczy gdy kłamiesz, nie w stół!, “atakujący” też mnie nie zawiedli. Babcia Kukiza nie ufająca Ruskim wzruszająca.

    Wniosek. Nie spodziewam się zmiany. Tak zwany przeciętny wyborca wciąż obawia się powrotu PiS do Władzy. Ja też.

    • Cóż ja Ci mogę powiedzieć.
      Cóż ja Ci mogę powiedzieć. Tobie, Nam, sobie. Nie wiem co będzie, wiem jedno na Tuska i resztę łazęg nie zagłosuję. To jedno wiem na pewno, a wiem z prostego względu. Po to jest kadencja i wybory, żeby rozliczać władzę, nie opozycję. Estetyka PiS z lat 2005-2007 była nie do zniesienia, ale treść PO to dno kompletne. Nie interesuje mnie kto wróci, interesuje mnie podsumowanie obecnej władzy. Toi jest elementarz demokracji.

      • Może tak : politykę zagraniczną robią za Tuska Rosjanie
        i Niemcy. Polityka gosdpodarcza obraca się wokół pieniędzy unijnych, więc znowu Merkel. Pozostają duperele, którymi każdy może się zajmować. Lub nie. Można matematycznie policzyć, ile dokładnie dni Tusk był w podróżach zycia albo zajmował się kolegami od kasyn i cmentarzy. Później kwestią katastrofy smoleńskiej, tzn. udawał, pozorował mając wygodny argument żałoby narodowej i szoku. Tak w pięć minut wyjdzie, że rok jakby go nie było. Cała gadanina o tym, że ,,państwo polskie zdało egzamin” w trakcie i po Smoleńsku, dotyczy tylko i wyłącznie urzędników ŚREDNIEGO SZCZEBLA. To oni zdali egzamin, to oni wszystko organizowali. Bo Tusk zagubiony i spanikowany, jak podczas spotkań z rodzinami ofiar katastrofy, scedował wszystko ,,na Ruskich”. Tylko dzisiaj, u Mellera, łgał, że przeczytał wszystkie przepisy 10 razy, gdy naprawdę ani on ani Klich nie potrafią wyjaśnić, kto, kiedy i na jakiej podstawie oddał ,,śledztwo” Rosjanom.
        Więc może sobie nawet Kaczyński siedzieć w fotelu na centralnym miejscu w URM-ie. Ważniejsze dla nas wybory, będą te do Bundestagu i przegrana Angeli Merkel.

  10. Nie oglądałam, ale czytałam
    Z czytanego mam dwa wnioski na temat rasowego polityka. Wyjaśniam, że słowo polityk jest w moim przekonaniu słowem negatywnym.

    Zatrudnienie 80 tys. urzędników mimo obietnicy redukcji – Tusk powiedział, że to jest jego porażka. Jako polityk, bardzo dobrze powiedział, bo uciął dyskusję. Chciałem dobrze, nie dałem rady, panowie! Już nikt nie starał się wyciągnąć z niego, czy te 80 tysięcy to jego przyzwolenie – a tak na pewno było.

    Legalizacja miękkich narkotyków:
    "-Nie będę rzecznikiem legalizacji miękkich narkotyków, koniec i kropka. Jeśli chcecie legalizacji marihuany – wybierzcie innego premiera – powiedział premier…
    – Naszą intencją nie jest wsadzanie do więzień 40 tys. ludzi. Naszym zadaniem jest zlikwidować działalność dealerów i hurtowników – przekonywał Tusk."

    Też polityk pełną gębą. Na wybory obliczoną.
    Bo pan Tusk, historyk, wie na pewno, że gdyby nie było prohibicji, to by nie było Al Capone.
    Córcie Busha W. były przyłapywane na maryśce. Młoda osoba mówiła: w naszym wieku jest trudno o alkohol, a łatwo o narkotyki.

    Sprzedaż alkoholu i papierosów jest bardzo restrykcyjna, o dowód tożsamości przy kasie proszą, bo kasa nie pójdzie dalej, jak się z dowodu daty urodzenie nie wpisze.

    Biuro do spraw alkoholu, tytoniu, broni palnej i materiałów wybuchowych. Jaja, nie? A prawda.
    http://www.atf.gov/ Regulacja, a nie prohibicja. Diler nie pyta o dowód.

    PS. Gwiazdki są sympatyczne i pomocne w wyrażaniu emocji. Można komplement komuś powiedzieć i poczuć się dobrze, można trzasnąć drzwiami i poczuć się nawet lepiej 🙂

    • W polskim sklepie TEŻ nikt nie pyta o dowód sprzedając
      DZIECIOM papierosy albo piwo, natomiast mocniejszy trunek zakupi ZAWSZE ,,życzliwy” starszy człowiek albo zwyczajny menel, który w takich miejscach zawsze się kręci.
      Na nic apele, straszenie i różne takie ,,akcje”. Dzieci chodzą, w biały dzień, popijając piwo z puszki albo butelki, bez żadnej reakcji dorosłych, ale policjantów i największych pozorantów w Polsce – strażników miejskich. Ładnie urządzone parki służą, na ogół, do wypicia czegoś, to znaczy piwa ze sklepu albo pół litry. Bez maskowania.
      Dlatego marzy mnie się Ameryka – chociaż w tym względzie.

      • Przestrzeganie prawa
        Wiesz, to prawo o tym, że alkohol można legalnie kupić i pić powyżej 21 roku życia jest słabym zapisem. Rodzic, uczący dziecko pić alkohol w sposób cywilizowany, we własnym domu może być pociągnięty do odpowiedzialności karnej za kieliszek wina.
        Na “osiemnastki” młodzież jedzie do Meksyku, bo tam jest alkohol legalnie od 18 lat.
        Jasne, że starsi młodszym alkohol kupują.

        Żołnierze, młodziki od 17 lat wzwyż, mają broń i prawo (obowiązek) zabijania, nie mając prawa do wypicia piwa.

        Dilerów i hurtowników narkotyków nie wytępi żadne ściganie. Oni istnieją tylko dlatego, że ścigane jest to, co oni robią. Tylko legalizacja towaru spowoduje ich zniknięcie; będą musieli znaleźć sobie inną pracę.

  11. Nie oglądałam, ale czytałam
    Z czytanego mam dwa wnioski na temat rasowego polityka. Wyjaśniam, że słowo polityk jest w moim przekonaniu słowem negatywnym.

    Zatrudnienie 80 tys. urzędników mimo obietnicy redukcji – Tusk powiedział, że to jest jego porażka. Jako polityk, bardzo dobrze powiedział, bo uciął dyskusję. Chciałem dobrze, nie dałem rady, panowie! Już nikt nie starał się wyciągnąć z niego, czy te 80 tysięcy to jego przyzwolenie – a tak na pewno było.

    Legalizacja miękkich narkotyków:
    "-Nie będę rzecznikiem legalizacji miękkich narkotyków, koniec i kropka. Jeśli chcecie legalizacji marihuany – wybierzcie innego premiera – powiedział premier…
    – Naszą intencją nie jest wsadzanie do więzień 40 tys. ludzi. Naszym zadaniem jest zlikwidować działalność dealerów i hurtowników – przekonywał Tusk."

    Też polityk pełną gębą. Na wybory obliczoną.
    Bo pan Tusk, historyk, wie na pewno, że gdyby nie było prohibicji, to by nie było Al Capone.
    Córcie Busha W. były przyłapywane na maryśce. Młoda osoba mówiła: w naszym wieku jest trudno o alkohol, a łatwo o narkotyki.

    Sprzedaż alkoholu i papierosów jest bardzo restrykcyjna, o dowód tożsamości przy kasie proszą, bo kasa nie pójdzie dalej, jak się z dowodu daty urodzenie nie wpisze.

    Biuro do spraw alkoholu, tytoniu, broni palnej i materiałów wybuchowych. Jaja, nie? A prawda.
    http://www.atf.gov/ Regulacja, a nie prohibicja. Diler nie pyta o dowód.

    PS. Gwiazdki są sympatyczne i pomocne w wyrażaniu emocji. Można komplement komuś powiedzieć i poczuć się dobrze, można trzasnąć drzwiami i poczuć się nawet lepiej 🙂

    • W polskim sklepie TEŻ nikt nie pyta o dowód sprzedając
      DZIECIOM papierosy albo piwo, natomiast mocniejszy trunek zakupi ZAWSZE ,,życzliwy” starszy człowiek albo zwyczajny menel, który w takich miejscach zawsze się kręci.
      Na nic apele, straszenie i różne takie ,,akcje”. Dzieci chodzą, w biały dzień, popijając piwo z puszki albo butelki, bez żadnej reakcji dorosłych, ale policjantów i największych pozorantów w Polsce – strażników miejskich. Ładnie urządzone parki służą, na ogół, do wypicia czegoś, to znaczy piwa ze sklepu albo pół litry. Bez maskowania.
      Dlatego marzy mnie się Ameryka – chociaż w tym względzie.

      • Przestrzeganie prawa
        Wiesz, to prawo o tym, że alkohol można legalnie kupić i pić powyżej 21 roku życia jest słabym zapisem. Rodzic, uczący dziecko pić alkohol w sposób cywilizowany, we własnym domu może być pociągnięty do odpowiedzialności karnej za kieliszek wina.
        Na “osiemnastki” młodzież jedzie do Meksyku, bo tam jest alkohol legalnie od 18 lat.
        Jasne, że starsi młodszym alkohol kupują.

        Żołnierze, młodziki od 17 lat wzwyż, mają broń i prawo (obowiązek) zabijania, nie mając prawa do wypicia piwa.

        Dilerów i hurtowników narkotyków nie wytępi żadne ściganie. Oni istnieją tylko dlatego, że ścigane jest to, co oni robią. Tylko legalizacja towaru spowoduje ich zniknięcie; będą musieli znaleźć sobie inną pracę.

  12. Nie oglądałam, ale czytałam
    Z czytanego mam dwa wnioski na temat rasowego polityka. Wyjaśniam, że słowo polityk jest w moim przekonaniu słowem negatywnym.

    Zatrudnienie 80 tys. urzędników mimo obietnicy redukcji – Tusk powiedział, że to jest jego porażka. Jako polityk, bardzo dobrze powiedział, bo uciął dyskusję. Chciałem dobrze, nie dałem rady, panowie! Już nikt nie starał się wyciągnąć z niego, czy te 80 tysięcy to jego przyzwolenie – a tak na pewno było.

    Legalizacja miękkich narkotyków:
    "-Nie będę rzecznikiem legalizacji miękkich narkotyków, koniec i kropka. Jeśli chcecie legalizacji marihuany – wybierzcie innego premiera – powiedział premier…
    – Naszą intencją nie jest wsadzanie do więzień 40 tys. ludzi. Naszym zadaniem jest zlikwidować działalność dealerów i hurtowników – przekonywał Tusk."

    Też polityk pełną gębą. Na wybory obliczoną.
    Bo pan Tusk, historyk, wie na pewno, że gdyby nie było prohibicji, to by nie było Al Capone.
    Córcie Busha W. były przyłapywane na maryśce. Młoda osoba mówiła: w naszym wieku jest trudno o alkohol, a łatwo o narkotyki.

    Sprzedaż alkoholu i papierosów jest bardzo restrykcyjna, o dowód tożsamości przy kasie proszą, bo kasa nie pójdzie dalej, jak się z dowodu daty urodzenie nie wpisze.

    Biuro do spraw alkoholu, tytoniu, broni palnej i materiałów wybuchowych. Jaja, nie? A prawda.
    http://www.atf.gov/ Regulacja, a nie prohibicja. Diler nie pyta o dowód.

    PS. Gwiazdki są sympatyczne i pomocne w wyrażaniu emocji. Można komplement komuś powiedzieć i poczuć się dobrze, można trzasnąć drzwiami i poczuć się nawet lepiej 🙂

    • W polskim sklepie TEŻ nikt nie pyta o dowód sprzedając
      DZIECIOM papierosy albo piwo, natomiast mocniejszy trunek zakupi ZAWSZE ,,życzliwy” starszy człowiek albo zwyczajny menel, który w takich miejscach zawsze się kręci.
      Na nic apele, straszenie i różne takie ,,akcje”. Dzieci chodzą, w biały dzień, popijając piwo z puszki albo butelki, bez żadnej reakcji dorosłych, ale policjantów i największych pozorantów w Polsce – strażników miejskich. Ładnie urządzone parki służą, na ogół, do wypicia czegoś, to znaczy piwa ze sklepu albo pół litry. Bez maskowania.
      Dlatego marzy mnie się Ameryka – chociaż w tym względzie.

      • Przestrzeganie prawa
        Wiesz, to prawo o tym, że alkohol można legalnie kupić i pić powyżej 21 roku życia jest słabym zapisem. Rodzic, uczący dziecko pić alkohol w sposób cywilizowany, we własnym domu może być pociągnięty do odpowiedzialności karnej za kieliszek wina.
        Na “osiemnastki” młodzież jedzie do Meksyku, bo tam jest alkohol legalnie od 18 lat.
        Jasne, że starsi młodszym alkohol kupują.

        Żołnierze, młodziki od 17 lat wzwyż, mają broń i prawo (obowiązek) zabijania, nie mając prawa do wypicia piwa.

        Dilerów i hurtowników narkotyków nie wytępi żadne ściganie. Oni istnieją tylko dlatego, że ścigane jest to, co oni robią. Tylko legalizacja towaru spowoduje ich zniknięcie; będą musieli znaleźć sobie inną pracę.