Trzeba było aż olimpiady aby pokonać jeden z najstarszych mitów krążących po Europie, a mianowicie o jakoby nieco ciężkawym pomyślunku i całkowitym braku humoru u Szwajcarów. Szwajcaria kojarzy się nam raczej z zegarkami, serami, Wilhelmem Tellem czy ostatnio przy okazji świńskiej grypy z pewnym medykamentem ale na pewno nie z humorem.
Gdy piszę te słowa, zakończyły się właśnie eliminacje do jutrzejszych skoków. Austriacy po wczorajszej szopce zapowiedzieli złożenie oficjalnego protestu, czym wzbudzili zdumienie, politowanie lub, w najlepszym wypadku, wesołość u pozostałych ekip. Ale nie tylko u obcych. Andreas Goldberger, kiedyś wspaniały skoczek, a dzisiaj komentator austriackiej telewizji, był, z jednej strony mocno zdziwiony, a z drugiej z trudem hamował rozbawienie. Gdy Szwajcarzy w pewnym momencie zapowiedzieli, że jeżeli Austriacy nie złożą protestu, to zrobią to oni sami, jego komentarz ograniczył się do jednego słowa wypowiedzianego z podziwem i szerokim uśmiechem – super!
100 franków szwajcarskich, tyle kosztuje złożenie protestu, zmusza bowiem FIS do pisemnego (czytaj: oficjalnego) zajęcia stanowiska (czytaj: zakończenie dyskusji) i to jeszcze przed jutrzejszymi zawodami.
Można zrozumieć wściekłość i ból Austriaków. To oni bowiem dwa lata temu wpadli na pomysł modyfikacji wiązadła. Pomysł, który zarzucili z powodu problemów technologicznych jak i braku większego sensu w sytuacji całkowitej dominacji austriackich skoczków nad resztą świata. Dokładnie wtedy Szwajcarzy „podkupili“ austriackiego technika, który od tego czasu pracuje jako osobisty serviceman Ammanna. Przy jego pomocy Ammann spędził najprawdopodobniej ostatnie dwa lata na doskonaleniu „austriackiego“ wynalazku i nowej techniki lotu. Wymagało to nie tylko sporych nakładów finansowych, dziesiątków, jeżeli nie setek godzin w tunelu wiatrowym ale i całkowitego zachowania tajemnicy. Zakrzywiony bolec wiązania, który łączy nartę z butem Ammana pojawił się po raz pierwszy kilkanaście tygodni temu i na początku nie zwrócił niczyjej uwagi a tym bardziej nie wywołał protestów. Aż do olimpiady.
PS: Trener Finów powiedział wprost, że zarówno czas jak i powód protestu Austriaków to zwykła żenada i szukanie dziury w całym oraz nie omieszkał dodać, że Austriacy najpierw powinni sami spojrzeć uważnie w lustro a dopiero później krytykować innych. Coś w tym jest ;–)
Jutro oczywiście trzymam kciuki za Adama!
*„Schwitz” (od Schweiz) w szwajcarskim dialekcie oznacza oczywiście Szwajcarię a „Ösis“ to gwarowy przydomek (niekoniecznie pochlebny) Austriaków (od Österreich). Stosowany od lat stalowy bolec zastępuje wiązanie elastyczne (między nartą a tyłem buta) i pozwala skoczkowi na bezpieczne wychylenie się do przodu. Zakrzywienie bolca powoduje inne (korzystniejsze) rozłożenie sił i znacznie ułatwia przyjęcie pozycji lotu (V) przez skoczka.
Z olimpijskim rock’n’rollem



Świetnie się to czyta z dwóch powodów
Po pierwsze, bo świetnie napisane, a po drugie, że tym razem to nie Polacy.
Jeszcze nigdy tak niewielu nie zrobiło wała z tak wielu
Serdecznie dziekuje
Tak sie sklada, ze o Polsce i Polakach (takze w sporcie ale glównie w polityce) to ja juz nie za bardzo moge pisac. Zwyczajnie mi przyjemnosci nie sprawia ;–( Tylko pies goni za wlasnym ogonem i sprawia mu to jeszcze radoche.
Tyle sie na swiecie ciekawego dzieje, ze warto o tym napisac. Czasami takze ku pokrzepieniu serc w ojczyznie ;–)
Pozdrawiam
Lubicz
Interesuję się, kibicuję,
Interesuję się, kibicuję, trzymam kciuki oczywiście. Skoki to jedna z nielicznych już dyscyplin, które lubię oglądać. O wiązaniach i problematycznych z nimi problemami też słyszałam. Co tam się będę mądrzyć, zacytuję naszego Mistrza, który to ma na ten temat do powiedzenia.:
"- Dzięki tym wiązaniom narty w powietrzu układają się bardziej płasko. Wiatr idzie wtedy pod nartę i daje straszny opór powietrza. My, lecąc stylem V wykręcamy lekko tę nartę i wówczas powietrze przechodzi trochę bokiem. Austriacy też próbowali tych wiązań w ubiegłym roku. Obawiali się jednak, że opór powietrza byłby tak duży, że mogłyby skoczkom nie wytrzymywać nogi. Zaczęłoby je wykręcać i wówczas mogłoby dochodzić do groźnych wypadków - tłumaczył Małysz.
- Simon zrobił krok do przodu. Zrobił coś nowego. Nawet jeżeli te zapięcia nie pomagają aż tak wiele, to osiągnął cel. Wykończył psychicznie niektórych zawodników - dodał "Orzeł z Wisły"."
O tym, że same wiązania nie skaczą przekonuje nas inny ze Szwajcarów Andreas Kuettel, który również dysponuje tym sprzętem. Mistrz świata z Liberca był dopiero 20. w kwalifikacjach, skacząc 130 m.
Polskie informatory jak zwykle mijaja sie z prawda
Kuettel byc moze dysponuje ale skacze z normalnymi (proste bolce) wiazaniami. Austriacy mieli takze spore problemy technologiczne (wlasnie ze wzgledu na sily o których wspomina Malysz) i zapewne dlatego trwalo to az dwa lata zanim wiazania (przynajmniej w wypadku Ammanna) zaczely dzialac.
Jak zwykle nie moge oderwac sie od telewizora. Zasadniczo lubie wszystkie dyscypliny a wczoraj nawet ekscytowalem sie tak egzotyczna dyscyplina jak Curling ;–) Trudno bowiem wybrazic sobie glupsze zajecie niz pchanie na czworakach bazaltowych ciezarów po lodzie. Widocznie sie starzeje ;–)
Pozdrawiam
Lubicz
Zapewne masz rację,
Zapewne masz rację, obcojęzyczne media są mi obce, ze względu na barierę językową.Mogę zatem opierać się tylko na polskich. Dobrze jest dowiedzieć się co inni mają do powiedzenia. I za to Ci dziękuję.:) Nie załamuj mnie.;) Chyba jeszcze nie jestem stara, bynajmniej taka się nie czuję. Też oglądam Curling, jak się pozna zasady tej "egzotycznej" dyscypliny to wcale nie jest głupie zajęcie.:)
Pozdrawiam równie serdecznie jak zawsze.:)
Jako "wielojezyczny" poliglota (z musu)
czasami glupieje porównujac polskie i zagraniczne sprawozdania. Wszystko jedno czy dotycza one sportu, polityki, czy czegokolwiek innego. Nie chodzi o komentarz czy podsumowanie (z natury rzeczy sa inne) ale o same przedstawianie faktów. Polskie media (wszystkie) sa tutaj niesamowicie stronnicze i nie stronia od przekretów. Tutaj tez sie to oczywiscie praktykuje ale dotyczy to raczej prasy brukowej. Tzw. powazne media staraja sie zachowac "bezstronnosc" i "obiektywizm". Pisze w cudzyslowie bo tez nie zawsze im sie to udaje.
Media to jednak "tylko" media a dziennikarze (wszekiej narodowej masci) pod wzgledem etyki zawodowej laduja (we wszelkich rankingach) tuz obok polityków ;–)
Równie serdecznie
Lubicz