Na wakacje najlepszy jest klin a rebours praca nad oddalającym się sobą, zbliżającą sobotą i rozgoszczoną na złe sromotą, sesi bą.
W Polsce nawet proszek się nie pieni, młody pan domu nie zniósłby jeszcze jednej, przestrzennie odległej i tak wyrafinowanej (biochemicznie) konkurencji, nie mówiąc o wydajności.
Uwaga: tekst pełen jadu, frustracji i samozadowolenia, ,,jednym'' słowem: spoglądam w lustro, regularnie popluwam i patrzę, czy równo puchnę.
Jestem POlakiem, a każdy lepszy POlak to rozmniemana PO samą ogonową ja-kość damka kierownik szatni, a PO całej prawdzie i ćwierć-bandzie - walet awansem z żołędnego rozdania.
Wiem, że łatwo uogólniać, a na odwagę krytyki każdy może sobie dziś, w okrągłą rocznicę dwudziestolecia kantów, pozwolić; na szczęście nie każdy potrafi. Tyle celem ( - Ty Lec? - ...eee... Lem... raczej!) usprawiedliwienia.
Tak sobie myślę i cały czas zastanawiam nad SUBIEKTYWNIE trafnym opisem dwóch światów, w których przyszło mi oddychać: w jednym ( Drugi Świat i rodowity, JESZCZE nie zginął) - strapioną piersią Rodaczek, w drugim ( Pierwszy z dodatkami Trzeciego, chroń go Panie jak Królewnę) - pełną piersią odkrywców, w tym wypadku jako podpięty nie pod jedyną rozsądną płeć, a pod w miarę sprawną genetycznie całość XY? od samej alfy aż po kropkę nad - i po - i omegi.
Mam świadomość i trochę mnie to niżej uwiera, że łatwizna krytykowania w pewnym sensie jest pochodną przychodzenia na zachodnie-gotowe, a to, że akurat jest to typowy los i wada legalnego
imigranta-neofity nie jest żadnym usprawiedliwieniem, przyjmuję gołym okiem na dzielną pierś ów zarzut, ale akurat taka i już na samym starcie czeka na śmiałków nagroda, po to się człowiek wyjeżdża i zajeżdża, nic PO drodze nie rozumiejąc.
Mimo że mieszkałem całe życie w poniemieckim mieście o nienajgorszych wskaźnikach estetycznych, wyjeżdżałem z niego na dość pobudzonych głodach infrastrukturalnych i jeszcze większych cywilizacyjnych.
I muszę przyznać, że jeśli przez chwilę byłem czymkolwiek na Zachodzie rozczarowany, to właśnie jakością infrastruktury, odstępem od wyśnionego ideału, na szczęście nie wszędzie, ale na pewno znacznie częściej niż gdzieniegdzie.
Widziałem na kontynencie europejskim różne rzeczy, nawet we wzorcowej RFN, ale pokłady zaniedbań w niektórych miejskich rejonach Wielkiej Brytanii ('niektórych' jest niedopowiedzeniem, wynikającym z nieustannie rosnącej sympatii) mogą ocucić z konwergencyjnego snu największego zwolennika i głosiciela wiary w możliwość magicznej zamiany kraju za unijne pieniądze, według błyskawicznej recepty: 'z pegieera - na Bayera!'.
Ale, żeby była skuteczna jasność, daleko mi do twierdzeń, że przepaść między mostami nad Wisłą, a Tamizą jest niewyraźna i coraz bardziej na naszą korzyść niemrawa; jeszcze nie jest.
Co jednak obserwatora z polskim akcentem i grymasem uwiera znacznie bardziej - i wyżej niż wspomniane wyżej niżej - niż pozornie pozostawione za sobą wspomnienie dziury w płocie (jeśli akurat udało się go postawić i nie zburzyć), to smutny wniosek dla niewyjechanych Rodaków i KREWNYCH: że niestety są jeszcze sądy i fajni ludzie w Berlinie, nie mówiąc o hrabstwie York - bo właśnie tu, w czynniku ludzkim, prawda, widać ogromną i NIESYMPATYCZNĄ przepaść i obawiam się, że z czasem będzie jeszcze gorzej - wartkim w każdą możliwą stronę olewającym strumieniem wlec się będzie powszechny zator.
Często, również na Kontrowersjach, pojawiają się homeopatyczne recepty zwolenników nowoczesnej eugeniki na powyższy problem: żeby już dobrowolnie - bo my, Euro pejczyki w żadnym razie z bata i pistoletu nie strzelamy - powymierały te komunistyczne staruchy i babcie, a od razu będziemy się ze soba kochać, szanować i zgodnie budować dobro wspólne, niczym wielcy Skandynawowie czy Holendrzy.
Ośmielam się mieć wyraźne zdanie odrębne: niech nie wyginą, niech żyją jak najdłużej, niech im ziemia, TA ZIEMIA ,ciężką będzie... spójrzcie tylko na listę własnych babć i dziadków, spójrzcie na Lemów, Miłoszów,Wilhelmich, Wojtyłów, Grechutów i świętej pamięci cudowne Panie - tyle JEICH, że nie sposób wymienić ani jednej - a zrozumiecie, co mam na myśli: co z nami, młodszymi, będzie, gdy spełnią się te 'platońskie' marzenia i dołączą do święcie pamiętanych ledwo jeszcze żywi: Barbary Skargi, Szymborskie,Tyszkiewiczowe, Gajosy, Nowiccy, Michniki, redaktorzy Iwaszkiewiczowie (liczba mnoga ku pokrzepieniu zdrowych serc)?
Proszę tylko nie budować mojej nadziei na ludzką przyszłość w Polsce szansą na długi żywot współczesnie utalentowanych gigantów: Artura Barcisia, Tomka Lisa, Kamela czy innego, równie zdolnego basisty,o którym jeszcze nie słyszałem, bo się znowu złożę w szafie i zacznę rozkłamywać.
Jeśli mamy cokolwiek rozsądnego i wartościowego w Polsce oprócz Kobiet, to są to właśnie STARCY, przez co rozumiem - jako trzydziestopięciolatek - każdego, niekoniecznie zdrowego, grubo, bardzo grubo, po sześćdziesiątce, bądź - wyjątkowo - tuż, tuż przed.
Filmy Barei, które do dzisiaj tak strasznie nas śmieszą (że już niestety dawno przestaliśmy się ich bać), bo bezlitośnie ukazują (,,przeszłą'' i przechodzącą nam codziennie koło nosa, tuż powyżej uszu) głupotę naszych sąsiadów, teściów, naszego szefa i jego dzieci, to nie przypowieść o minionym ustroju, to niekończąca się historia o naszej codziennej
przeszło-niestety-nie-przeszło-ści, to poważna przestroga o naszej teraźniejszości oraz, jak Bóg nie da, o przyszłości aż do usłanej wieńcówką śmierci naszych prawnuków.
Jeden z największych błędów (młodego) Polaka, to wyciąganie logicznych, oczywiście-oczywistych wniosków z samych oczywistości: co stare, niech zdycha, starczy mu kop i dycha, a wtedy to dopiero nam będzie(!); bądź w wersji rówieśniczej: skoro on niedogodziwiec, to ona musi niedogodziwka.
I zamiast czcić dwa jedyne skarby - i się od nich srogo uczyć - jakie zesłały mu niebiosa, złorzeczy głośno mamrocząc w swoim Kościele (różnie i w zależności jest to, lub od czasu do czasu bywa, gmach: kościoła, pubu, speluny, superhipermarketu, wczasy z kochanką - w zależności co kto lubi, gdzie, o co, do kogo i przed kim się plackiem rozmodlywa).
Przypominam, przy łatwej jak każda baba i pokonanie starca okazji definicję dziwki: kobieta, która ośmiela się powielać cnoty przeciętnie wybitnego, młodego mężczyzny.
Moje pokolenie, ani już młode i ładne, a jeszcze nie za mądre i bogate, na szybko, a najlepiej jednocześnie, stęsknione seksu, jadła i wizji drugiej Japonio-Irlandii, spychając starszyznę ze skały nieświadomie buduje sobie i swoim dzieciom drugą Spartę w Trzeciej RP, a już najstarszym wiadomo, że w narzuconej historyczną koniecznością farsie nie buduje w ten sposób nawet Spartakiady, którą tak gorliwie pod miękkim wąsem wyśmiewają, popijając podkolorowanym pierdnięciem bezbarwną i mętną czkawkę.
Wiem, że Polska jest krajem nie po naszej myśli i - co gorsza - nie jest państwem po niczyjej; nie jest też specjalnie państwem myśli, chyba że specjalnej.
'Nie po naszej myśli' jest stałym towarzyszem i stanem Polaka, stan ten nas irytuje, wkurza i męczy; obwiniamy zań naszych przeciwników i wrogów - jedyną obfitość na polskim stole, a że w dodatku jak zwykle mamy pecha, którego nikt się nie spodziewał i nań nie przygotował, to tę jedyną dostępną obfitość też musimy sobie jakoś wyimaginować i stworzyć na własne podobieństwo; w wyniku intensywnej pracy wyobraźni imaginacja jest wyolbrzymiona i dorasta nam do rangi przydumionej wielkości.
Jest jednak strasznie naiwnym skrótem myślowym i semantycznym wróżeniem z wywróconych do góry nogami fusów wiara, popierana logicznym wymyśleniem i psychicznym wyparciem, że stan ów wyłącznie odziedziczyliśmy i że nie mamy z nim nic wspólnego, a żyłka nam od tego w głowie pęka właśnie dlatego, że krew która nas burzy płynie wyłącznie w sklerotycznych żyłach ojców i dziadów, a nigdy naszych: zdrowych, giętkich i płynnych, jak zbiorowa interpretacja zasad etycznych. Nie cmentarzem prowadzi aleja przyszłych gwiazd, nie tędy droga, tędy co najwyżej tania, z rosyjska: Tania.
Na smutny i gwałtownie urwany jak życie najstarszego starca ZSRR koniec: mam nadzieję, że na Ziemi niejednego i wielokrotnie obserwowanego Cudu, stanie się kiedyś i cud błahy, kończący żywot tezy, że Polska w najlepszym razie może być lepsza jedynie od swojej przeszłości, ale nigdy od teraźniejszości Zachodu, czego Państwu niniejszym życzę, Berlinowi i Yorkshire niczego nie ubędzie, a wszystkim będzie raźniej i wspólniej.
PS Uważny Czytelnik zauważył zapewne pojawiające się obficie coraz częściej we wpisach zwroty z kultury języka romańskiego, otóż podąża się w ten sposób za swoją niespełnioną koniecznością i przyczynkiem do usprawiedliwienia namolnego rozgadania - jednakowoż zawsze w sposób rozumny - o rzeczy, zjawisku, wydarzeniu, fenomenie i sumie sumarum.Wszystkim w tym i dowolnym miejscu chciałabym bardzo serdecznie za tę uwagę gorąco podziękować.


Dzień Dobry
Też bym wypił za tezy kończące się oby nie w nieskończoności - ale brak pewności do kogo i co pijemy.
A prawdopodobnie pijemy, bo widzę: forma dopisuje.
Będzie gdzie przed snem pobłądzić, za co
Dziękuję i Pozdrawiam.
Gość w dom, Bóg gości - dzień dobry.
Za wszystko, cokolwiek znaczy, bardzo dziękuję i idę szukać.
Bez Gryzonia nie ma szans na dzień dobry
Az mnie kusilo, zeby dac jedynke,
niemiecka jedynke oczywiscie, bo jak wiadomo polska nawet szostka, jednej niemieckiej jedynyce solo nie dorowna, ale postanowilem z niemieckimi buciorami na angielskie trawniki nie wchodzic, co najwyzej popodziwiam je z gory przelatujac sie rutynowo moim messerszmitem
PS
Skoro juz sie tak nierotropnie przyznales, ze jestes starszy ode mnie, pragne zaliczyc Cie do grona starcow, ktorych wedlug wskazowek bede szanowal i podziwial az do konca. Po koncu jeszcze nie wiem co zrobie, bo w moim mlodym wieku planowdo konca nawet nie mam sprecyzowanych
Wiecej nam takich starcow (starowek) Polsko!
Az mnie kusilo, zeby dac jedynke,
niemiecka jedynke oczywiscie, bo jak wiadomo polska nawet szostka, jednej niemieckiej jedynyce solo nie dorowna, ale postanowilem z niemieckimi buciorami na angielskie trawniki nie wchodzic, co najwyzej popodziwiam je z gory przelatujac sie rutynowo moim messerszmitem
PS
Skoro juz sie tak nierotropnie przyznales, ze jestes starszy ode mnie, pragne zaliczyc Cie do grona starcow, ktorych wedlug wskazowek bede szanowal i podziwial az do konca. Po koncu jeszcze nie wiem co zrobie, bo w moim mlodym wieku planow do konca nawet nie mam sprecyzowanych
Wiecej nam takich starcow (starowek) Polsko!
To Twoje.
"Wiem, że Polska jest krajem nie po naszej myśli i - co gorsza - nie jest państwem po niczyjej; nie jest też specjalnie państwem myśli, chyba że specjalnej."
To też Twoje: "Jeśli mamy cokolwiek rozsądnego i wartościowego w Polsce oprócz Kobiet, to są to właśnie STARCY, przez co rozumiem ? jako trzydziestopięciolatek - każdego, niekoniecznie zdrowego, grubo, bardzo grubo, po sześćdziesiątce, bądź ? wyjątkowo ? tuż, tuż przed."
Wybrałam sobie te dwa cytaty, okrutnie dziś wkurzona. Jestem starcem, kobietą, z - bez mała - 40 letnim stażem w PRL. Zawsze mi było z Polską po drodze. Czy dlatego, że zamykałam oczy na niewygodne? Czy dlatego, że ważny był konkrertny człowiek. Tego co jest dziś - szczęściarą byłam - sobie nie przypominam z "tamtych" czasów. O czym piszę? O tym, że kilka dni temu zmarła na skutek wypadku samochodowego moja sąsiadka. Dobra, mądra, urocza, inteligentna, wykształcona KOBIETA. Jej syn - fantastyczny chłopak - wywiesił przy wejściu do klatki schodowej zawiadomienie, że stało się, co się stało.
Ktoś napisał na tym zawiadomieniu JUDE.
A ja od dziś nie powiem i nie odpowiem żadnemu z moich sąsiadów "dzień dobry". Pójdę na Jej pogrzeb, tak jak byłam jedyną osobą z naszego bloku na pogrzebie jej męża kilka lat temu, mimo, że mieszkaliśmy ze sobą prawie 30 lat. Też pewnie będę jedyna. Takiej Polski nie znałam i ona nie jest po mojej myśli.
Wybacz, zinterpretowałam sobie, jak chciałam. Każdemu wolno się wściec. Albo rozpłakać.
Milczę nie dlatego, że milczę, tylko dlatego, że mi mowę
odebrało.
Ukłony.
Bez Gryzonia nie ma szans na dzień dobry
Aż trudno uwierzyć
Aż trudno uwierzyć
A ta godnej pamięci Pani znajoma...
... to tego, naprawdę JUDE? Bo uczciwie przyjmując, mnie to rybka, ludzi zawsze oceniam po tym jakimi są ludźmi - bycie po trosze Romem, Ślunzakiem, Polakiem z Łodzi i niewiadomo kim leczy z nacjonalizmu skutecznie. Jednakże, śledząc historię, opowieści godnej pamięci Prababci z Łodzi jeszcze za Króla Polskiego co się on Car zwał, to to JUDE i szanowna Pani jako jedyna osoba na pogrzebie, to niestety w tym kraju żadna nowość.
Raczej "my młodzi" (w cudzysłowiu, bo raz żem wcale nie młode, choć również nie stare, a jako socjopata nie mam prawa do "my") częściej "olewamy" JUDE, dziadka z Wermachtu czy babcię w Ochranie, na przekór Rodzicom i Babci (z resztą tak poza tym kochana osoba) ktorzy załamują ręce nad kuzynką co za "araba" (gwoli sprostowania: Egipcjanin) wyszła i sobie tym bezbożnym postępkiem życie zmarnowała.
Oczywiście, nie należy generalizować, nie każda babcia ma mocherowy beret z odbiornikiem wiadomej stacji nad uchem, a sporo z tych co słuchają stacji, podgłaszają ją na Anioł Pański i ściszają na Rozmowy Ojca Samego Ze Sobą. Nie każdy młody jest otwartym na świat, są też łysi co "JUDE RAUS" i przed unią "jewropejską" nas ostrzegają. Są ci co po śmierci niejakiego Wojtyły wklejali świeczki, a po śmierci niejakiego Geremka wiwatowali i dopytywali się fałszywie o zdrowie kierowcy co jechał z naprzeciwka. Ale śmiem IMAO twierdzić, że to nie stało się "w tej Polsze" co jest teraz, tylko budowane było od pokoleń.
Na szczęście nie wszyscy są tacy, wręcz mniejszość śmiem twierdzić. Głośna i hałaśliwa, ale można mieć ich... gdzieś. I iść na pogrzeb sąsiadki, skoro sobie zasłużyła na pamięć. Bo niewielu zasługuje, bez względu jak wielką czystością etniczną mogą się pochwalić.
I jeszcze jedna uwaga, skoro już nie różnicujemy
Nie żadna KOBIETA. CZŁOWIEK po prostu. Człowieka szkoda...
I to też jest
Polska właśnie :(
Żadne zdanie nie ma logicznego ciągu...
Bardak i wodolejstwo okraszone paroma oksymoronami.
Jedynka to za dużo, choć miejscami pod tym bałaganem prześwituje jakaś myśl, tylko dlaczego trzeba ją kilofem wydobywać?
Soosell KO02LG
Sugerowanie, ze Yo la napisala ten swietny tekst
w POdrzednym barze Dak i to jeszcze lejac wode, jest najjaskrawszym przykladem na jej wszystkie zakamuflowane jak na dloni tezy o braku finezji wsrod mlodych Polakow, bo przeciez nie POlek.
I chcialbym jeszcze raz podkreslic, ze najbardziej podniecajaca jest kobieta ubrana od stop do glowy tak, ze az cos niecos przeswituje
Wode mam oczywiscie na mysli taka z kreska nad o,
tylko te Niemce mi kresek nie pozwalaja robic
Jeśli już Niemcy muszą nas, Anglików, przed napaścią kilofem
ratować, znaczy, że naprawdę słabo z nami i tym bardziej wypada dziekować, prawdziwych Przyjaciół Moniki poznaje się w biedzie.
Bez Gryzonia nie ma szans na dzień dobry
Umiar to piękna cecha
Zrób rozbiór logiczny dowolnego z tych zbiorów strzelistych parabol, które wyprodukowałeś, bo zdaniami trudno toto nazwać, i przetłumacz to na język polski...
Nie jestem wybrzydzaczem, ale przesada mnie wq...a
Oszczedność formy, to ogromna zaleta felietonisty. Nie zachowujesz jej a szkoda...
To było do Yo la
a Złotousty,
Każda forma literacka jest cenna, bogactwo różnych środków wyrazu to świetna cecha, tylko kiedy barok się wyrodził i przeszedł w przeładowane rokoko to przestał być przyswajalny...
Soosell KO02LG
Z umiarem
poczekaj na eklektyzm,potem secesję i modernizm,jungstil też przeczekaj na Le Courbusiera .Za chwilę odetchniesz modernizmem by w końcu pełną piersią wciągnąć powietrze z zsypu uwięziony między piętrami w windzie z lustrem po którym ścieka jeszcze ciepła plwocina Yo Li .Przejżyj się w nim uważnie ,to Twój Dom tu czujesz się u siebie.
A co ci sie w oksymoronach
A co ci sie w oksymoronach nie podoba? Może to, że starcom należy się szacunek, bo czasami mają o życiu większą wiedzę, niż młodzież?
A może chodzi ci o to, że skręca cię z zazdrości, że sam nie potrafisz tak pisać jak Yo La?
Nie rozumiem ciebie suseł, owszem popełniłeś jakiś wpis, ale o czym on i do kogo?
Przeczytawszy nad i pod kreską...
Jakoś mi odeszła ochota na wygłupy. Może jednak nieco by z tej skały warto?
Ps. Lubię sobie podłubać kilofem w Twoich tekstach, dobra rozrywka na wakacyjne ulewy.
na mnie Yo la nie licz
nie wzbudzisz we mnie rezonansu waląc w kotły,ani w werble,inna sychroniczna, membrana u mnie z przedniego wsypu napakowana puchem.Nie usłyszysz że rozbieram Cię bormaszyną w ultradźwiękach.
A jak się będziesz wiercił to odtworzę Tobie skecze Dańca.
Jeśli masz przenikliwe wrażenie, że oczywistość naszego
porozumienia może być oparta na spojrzeniu i nie wymaga dodatkowych odpowiedzi, to popatrz mi w oczy na te słowa i nie odpowiadaj.
Bez Gryzonia nie ma szans na dzień dobry
:
:
Hm, my pokojowy kraj jesteśmy, mało ambitny. Za różnymi takimi
nawet GB czy Berlinem stoją kasa, tradycja potęgi, ekspansji róznych, u nas pospolite ruszenie, królowie elekcyjni, częstokroć obcokrajowcy, solidaryzm w tradycji, a nie po konkretnym kapitalizmie socjalizm jak w Europie Zachodniej. Dziwka to podobno zachowanie niezbędnika potencjału pierwiastka męskiego, który potrzebuje uległości żeńskiego przeciwieństwa w celu prokreacji - zachodni sąsiedzi muszą importować obcych kulturowo i mało demokratycznych producentów wyżu demograficznego, zauważ, że nie czepiają się ich kultur.
test
test
Chwała sponsorom: opony i felgi
wybyczyste, przeźroczyste
uroczyste, macierzyste
jad skorpiona lekarstwem na raka?
Normalnie, Panie Dziejku, nie odpowiadam na słuszne
komplementy, ale Pan raczył zwrócić uwagę na coś, co zwyczajowo większości strasznie umyka - że 'przeźroczyste' - za te słowa pragnę szczególnie mocno podziekować, zgodzić się i pochwalić, sugerując jednocześnie łaskawej reszcie o pójście w ślady świeżo przetartym przez Pana Panmodrego szlakiem, winszuję i uchylam rąbka rombka z krzyżem.
Bez Gryzonia nie ma szans na dzień dobry