Coraz częściej dochodzę do winsoku, że ?wysoki standard moralny? w polskiej polityce i publicystyce to korytarz łączący burdel z główną nawą kościoła. Natomiast główni moralizatorzy przypominają kaznodziejów z karnetem stałego klienta burdelu. Będzie bez ogródek i hamulców, bo inaczej się nie da. Internet jest chyba ostatnim miejscem, gdzie można napisać co się myśli, nie co się powinno myśleć, korzystam z tej okazji póki mogę. Obejrzałem program Sekielskiego i Morozowskiego i czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Przepraszam skłamałbym, widziałem kilka razy w rynsztokowej prasie i telewizjach powyżej 234 kanału zajmujących się powiększaniem cycków psom, konsumpcją oczu szarańczy i nieuniknioną wojną atomową. Rozumiem, że hiena będzie się rzucać na padlinę, taką ma naturę, ale dotąd obaj panowie kojarzyli mi się z publicystyką, różnych lotów, ale nie z brukową padlinożerką. Zdarzyło im się zaprosić prostytutkę, która za parę złotych nadawała na Leppera, ale tym razem zeszli niżej, zeszli tam gdzie przyzwoici ludzie nie zaglądają, a na pewno nie węszą.
Problem moralny jaki sobie stworzyli obaj panowie schodzący do publicystycznego kanału, wydawał się niesamowicie atrakcyjnym i prospołecznym. Oto mamy ministra przyłapanego na kłamstwie i katowaniu żony, do tego podpisał jakieś kwity, żeby było bardziej ciekawe amerykańskie. Faktem bezspornym jest, że pan minister Drzewiecki, ów nieszczęśnik przyłapany na sikaniu w parku, plótł jak Piekarski na mękach. Z historyjki jaką opowiedział mogłem się tylko gorzko uśmiać, to niestety jest smutna reguła politycznych zachowań. Jeśli Drzewiecki miałby jaja, zamknąłby buzię redaktorkom jednym zdaniem. Tak panowie, zdarzyło się niestety, że sprzeczka z moją żoną przerodziła się w szarpaninę i doszło do rękoczynów. Mieliśmy trudne dni, do tego trochę alkoholu i wydarzyło się coś czego żałuję ja i żałuje moja żona. Niestety takie rzeczy się zdarzają, chociaż nie powinny się zdarzać. Przepraszam za swoje zachowanie, w tamtym czasie i myślę, że te chwile spędzone w amerykańskim areszcie będą dla mnie wystarczająco surową karą, ponieważ ten incydent chwały mi nie przynosi i pewnie będzie się już za mną ciągnął. Pragnę również oświadczyć, że zarówno ja, jak i moja żona nie życzymy sobie ingerowania w nasze osobiste życie. W tej sprawie oboje nie ma nic więcej do powiedzenia.
Klika prostych zdań i chłop ma po swojej stronie zdrowy rozsądek, przyzwoitość i widzów, a redaktorki przełykają ślinkę. Niestety politykowi takie słowa nie przejdą przez usta. Polityk musi wymyślić przypadkową walkę o telefon, albo awarię goleni. Dlatego polityk jest celem łatwym i niemal pewnym do ustrzelenia. Wbrew wszelkim obiegowym opiniom jedynych posłów jakich kojarzę ze słowami przepraszam i słowami, które przyznają, że przesadzili z inwektywami po bandzie, to poseł Palikot i Niesiołowski, no może ostatnio Górski, ale ten to już nie miał wyjścia. I to jest awers polskiego publicystyczno-politycznego piekła, awers zwany polityka. Rewers zwany media, zaprezentowały bazarowe baby polskiej publicystyki i po tym programie straciłem dla bab i tak niezbyt duży szacunek. Oto dwaj kaznodzieje z karnetami do burdelu, co to nigdy nie pokłócili się z żoną i nie pili wódki, urządzają publiczną spowiedź i jakże pięknie aranżują całą rzecz. Najpierw Sekielski i Mrozowski jak paparazzi łapią zziajanego Drzewieckiego i pytają czy to prawda, że jest suki?m i kryminalistą. Na co zziajany Drzewiecki niemal dławiąc się i pamiętając, że trzeba szanować media, opowiada, że jest niewinny.
Potem Misja Specjalna Teraz My wyciąga kwity i jedzie po Drzewieckim, aż miło. Jak to możliwe, że polityk nie jest święty? Matko jedyna, to już do tego w Polsce doszło. Pani Morozowska popatrz pani jak ten dziadyga kobitę pobił za darmo. Eeee, żeby pobił pani Sekielska, ale on dusił sama widziałam, że dusił! Mrozowska do Sekielskiej, Sekielska do Mrozowskiej i wszystko w imię standardów, żeby jak na spowiedzi prawdę mówić. Chodzi Mrozowskiej z Sekielską tak jak Ziobrze o prawdę, ci co mówią prawdę nie mają się czego bać. Dzięki Bogu nie jestem osobą publiczną i polityczną, dlatego mogę sobie pozwolić na niższy standard debaty moralnej. Po takiej napaści paparazzich niepubliczna osoba strzeliłaby w pysk i rzuciła krótkie oświadczenie: ?gówno was to obchodzi przekupy, co się w moim małżeństwie dzieje?. I mniej więcej tyle powiedziała Pani Drzewiecka jednej i drugiej przekupie, ponieważ Drzewiecki nie mógł tego powiedzieć.
Panom ?dziennikarzom? w dupach i głowach się poprzewracało jeśli tak rozumieją publicystykę i walkę o standardy. Nic mnie obchodzi czy Dorn się rozwiódł, czy Drzewiecki bije żonę, czy Gosiewski robi to po bożemu, czy od tyłu! Drzewiecki nagadał głupot, żona powiedziała, że jest ok. i wara hienom od żyjących. Jeśli obie baby mają ochotę nadal pogadać o prawdzie i wartościach to ja chętnie odwrócę rolę. Teraz wy przekupy będziecie pragnienie i oto seria pytań zadanych na chodniku, by potem żony i dzieci mogły sobie wieczorową porą obejrzeć ciekawy program o mamuśkach Sekielskiej i Morozowskiej. Czy kiedykolwiek onanizował się Pan, Panie szanowny Sekielski? Dlaczego pan unika odpowiedzi na pytanie? Onanizował się Pan? Czy to prawda panie Morozowski, że zmoczył się pan w piżamę, dnia 23 kwietnia 1979 roku, co potwierdza pana kolega z podwórka? Prawda panie Morozowski? Czy zgodzicie się panowie na program, w którym pogadamy sobie uczciwie o nie trzymaniu moczu, pierwszych ejakulacjach i grzesznych czynach samotniczych w damskich ubikacjach. Pogadamy sobie o tym, czy podglądaliście mamy w kąpieli, czy wasze żony są zadowolone z ostatnich stosunków i czy używacie papieru, czy może bidetu.
Dno, totalne dno, rynsztok panowie redaktorzy, zeszliście tam gdzie chyba Kurski nie szukałby żeru. A i owszem można było zrobić ten program tak, że się społeczeństwo czegoś nauczy i w coś uwierzy, a nie porzyga. Wystarczyło zachować się jak dziennikarz, nie jak hiena. Dziennikarz zanim otworzy buzię, ustala fakty rozmawiając ze wszystkimi stronami wydarzenia, czy konfliktu. Rzeczywiście może niepokoić fakt, że polski minister był zatrzymany w USA i to po karczemnej awanturze. Owszem jest w Polsce niechlubna tradycja, że żonę można tłuc i reszta głowę odwraca, bo to żona i mężowi wolno. Było 10 mądrych pomysłów na zrobienie dobrej publicystki, można było pokazać różnice między polskim i amerykańskim prawem, można było pokazać różnice mentalne między Polakami i Amerykanami. Można było potępić co trzeba było potępić i nurkować w szambie. Tematy jak najbardziej dla dziennikarza, no i niestety dla hieny. Z tym, że hiena ma łatwiej, może iść na skróty i zrobić to co zrobiły Sekielska z Morozowską. Natomiast cywilizowany dziennikarz musiałby się natyrać, aby zrobić dobrą publicystykę zamiast tego szajsu jakim nakarmiły swoich widzów Sekielska z Morozowską. Poważny dziennikarz umawia się z ministrem w cywilizowanym miejscu i o cywilizowanej porze. Umawia się z żoną ministra, rozmawia z nią i dopiero potem zderza relacje, w cywilizowanych warunkach i cywilizowanymi metodami.
Przekupa i dziennikarska hiena łapie w Ameryce jakiegoś sierżanta i przedstawia jedną wersję wydarzeń jako prawdę objawioną. Potem łapie na chodniku polityka i pyta czy polityk jest kryminalistą i na koniec o zgrozo dzwoni do żony ministra w trakcie programu. Coś takiego się po prostu we łbie nie mieści i oczywiście te dwie przekupy, łamiąc wszelkie zasady etyki, a nawet elementarne reguły warsztatu dziennikarskiego wstępują na ambonę służby publicznej i głoszą kazania w imieniu społeczeństwa. Nie wiem, może to ze mną jest coś nie tak, może to ja już zwariowałem od wszechobecnych standardów debaty publicznej, ale ja jedynego normalnego polityka jakiego widzę, to Palikot, a normalnych dziennikarzy już chyba w ogóle nie widuję. Nie tak dawno obie baby Morozowska i Sekielska jechały po penisie Palikota, oburzając się jak mieszczki i zapominając o istocie sprawy.
Teraz baby poszły dalej niż Kurski z Kaczyńskim i Gosiewskim razem wzięci i ja mam to uznać za występowanie w moim imieniu, bo zdaje się, że takie ambicje obie baby posiadają i pretensje do reprezentowania społeczeństwa zgłaszają. Baby wybaczą, ale mnie gówno obchodzi, jak sobie Drzewiecka urozmaica życie z Drzewickim i was też gówno powinno obchodzić jeśli jesteście dziennikarzami, jeśli przekwalifikowaliście się na hieny, to smacznego nie życzę, przeciwnie udławcie się własną głupotą i małością. W Polsce wypada jeszcze powiedzieć, że nie chodzi o PO i fajnie, aby Drzewiecki był z PiS, wtedy proszę bardzo. Już widzę jak się porównuje pokój Beger i gdzie ja wtedy byłem ze świętym oburzeniem. Widzę to, ale nawet mi się nie chce tłumaczyć ?analogii?. Wrócę do przynależności, może Kurskiego bym nie bronił przed obrzucaniem gównem, bo ten też z tego sportu żyje, ale Kowala, czy nawet Cymańskiego i owszem. W tym programie niżej upaść nie można było, Drzewiecki był tylko groteskowy, Sekielski i Morozowski taplali się w rynsztoku i klepali zdrowaśki. Sekielski z Morozowskim znaleźli aferę roku, oto pijany minister popchnął pijaną panią ministrową, w wszystko odbywało się w spokojną sylwestrową noc. A co najgorsze minister podpisał jakiś rutynowy świstek z amerykańskiego komisariatu, w którym nieskazitelna Sekielska z niepokalaną Morozowską dopatrzyła się krzywoprzysięstwa, siedmiu grzechów głównych, przepraszam kończę, musze do łazienki.
PS Oczekuję przeprosin od Sekielskiego i Morozowskiego. Tak, nikt się nie przesłyszał, to ja oczekuję przeprosin od obu Panów, zwłaszcza po tym co napisałem, ponieważ napisałem bardzo mało i delikatnie w porównaniu do tego co mi obaj Panowie "zaserwowali".

Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 
Z wszystkim się zgadzam, tylko z jednym nie!
Matko Kurko! Racja w każdym słowie! W jednej sprawie tylko protestuję - czy na prawdę musiałaś przerabiać Sekielskiego z Morozowskim na rodzaj żeński? Czy cham rodzaju męskiego jest za mało odrażający i trzeba go koniecznie przerabiać na babę? Faceci też dobrze czują się w maglu.
Na temat programu nie chce mi się więcej pisać, bo mnie to brzydzi.
Wyrazy współczucia dla pana Drzewieckiego i szacunku dla jego małżonki.
Może faktycznie niepotrzebnie
Ale w tym wypadku chodziło o obraz dewoty bazarowej, tylko tyle chciałem powiedzieć. Mimo wszystko więcej mamy przewodniczących kółek różańcowych chodzących po bazarach, niż przewodniczących. Tak czy siak, płci właściwie tu nie ma chodzi o "uniseksową" bazarową dewotkę i pełna zgoda, że chłopom też to nieźle wychodzi.
Chwała sponsorom: opony i felgi
:)
Gdyby można było dać ignora na określoną notkę i wszystkie komentarze do niej, niewątpliwie zrobiłbym to w stosunku do notki Twojej i Niny, Drogi Matko Kurko. Wyraźnie brak takiej funkcjonalności na portalu. Ale na nią nie nalegam. Za godzinę mi przejdzie.
Tym żyje społeczność tutaj? Chociażby przez godzinę?
Kurewstwo dziennikarskie istnieje nie od dziś. Tymiński też bił żonę. Wiem to od dziennikarzy. A potem się okazało, że nie bił.
prawda!
tyle,ze m a g i e l tradycyjnie wiaze sie z obecnoscia "bab" ..(nie lubie,tego okreslenia,ale tu trzeba!)
alcybiades
Nie martw się M_Kurko !:)
Nie martw się M_Kurko !:) Jutro pani ex-Gosiewska u Drzyzgi :)
Będzie nowy argument w temacie dziennikarskich granic tyle że
pod pręgierzem wróg :)
EDGAR (kliknij)
-----------------------------------------------------------------
na stronie pani Drzyzgi poniżej banera przewija się napis
"Jeśli Twój tata jest gejem zadzwoń" ...:)
I mamy ciekawostkę ! Żony
I mamy ciekawostkę !
Żony 'peronowego Gosia' nie było , jeno pusty link w google się ostał ...
Ciekawe jakich argumentów użył peronowy ... cóż widać że Drzewiecki po prostu
nie bał się rozmawiać o tym jaki to z niego bokser domowy (choć okazało się
że różnie z tym mogło być) zaś Gosiu wiedział co się może święcić .
Czy sprawa o alimenty to nie jest problem z prawem ??
Rozmowy w toku to coś znacznie gorszego od Teraz My. Kobieta
musiałaby być nienormalna, zeby tam wystąpić. Może chciała poczucie zagrozenia w Gosiewskim stworzyć samym pomysłem...
Baba?
Przyłaczam się do Damy Kier: w proteście przeciw " babie", a cała reszta ? Koszmar jak w pałacu , tyle,że na oczach widzów, a ie w ukrytej sali.
Hipokryzja panuje wszechwładnie... zdawać by się mogło,że ci dwaj panowie nie muszą takiej nedzy odwalać.
Taka myśl mi sie przewinęła : jak sie ma bodowa stadionu Legii do " medialnego statusu " pani HGW? Wymyśliłam spiskową teoręi dziejów ?
Kurski
poszuka żeru na samym dnie szamba. Z twierdzeniem ze dziennikarze zeszli poniżej jego poziomu się nie zgodzę, bo on jest tym który dno podtrzymuje od spodu.
portale..
wszystkie ,ktore przegladam,"zyja" tym w y d a r z e n i e m!od "powaznych" do pardon'u..I to jest klapa dziennikarstwa..
alcybiades
klapa czego ?
nie masz racji. to nie jest klapa dziennikarstwa, to jest klapa sracza.
podobnie nie ma racji MK. krytej zabki od kraula nie odroznia.
tak czy siak, od dziennikarzy pachnie nie ladniej, niz od politykow.
pozdrawiam
:)
zabka czy pieskiem,czy "po warszawsku"?
alcybiades
Nic dodać, nic ująć
Specjalnie się zarejestrowałem, żeby napisać, że tym razem zgadzam się ze wszystkim (prawie), co napisał MK. Ale zanim załatwiłem rejestrację, pojawiły się wpisy, z którymi tez sie zgadzam (prawie). PRAWIE dotyczy tego "ubabienia" redaktorów, ale o tym już tez napisano. Więc robię coś bez sensu, czyli piszę, chociaż nie mam nic do dodania. Czyli w każdym planie to już koniec.
ebi07
Może chodziło o coś innego
Przy okazji przeszmuglowano ciekawy watek majętności Ministra. Sądzę,m że ten watek będzie miał ciąg dalszy a nie zachowania Pana Drzewieckiego.
Jako naród na dorobku, każdy chciałby wiedzieć, jak sie mozna uczciwie dorobić.
Można sprzedawać mecze ale i można sprzedawać ustawy. A cennik podawała prasa zachodnia.
To co mnie rzeczywiście interesuje na szczytach waładzy, to nie to czy bił lub był bity ale czy jest uczciwy. Mam nadzieje, że Pan Drzewiecki jest uczciwym politykiem ale wątpliwość została posiania i warto ją zweryfikować.
A dziennikarze podaja nam to co lubimy słuchać. Chyba.
Myśl nr 1. PZPN wyżej
Myśl nr 1. PZPN wyżej zalicytowało
Myśl nr 2. Podobno jak gryzą się dwa psy, tak na całość, na śmierć, to w momencie gdy jeden z nich uznaje, że nie ma szans, to nadstawia temu silniejszemu tętnicę szyjną pod samą, rozwartą i gotową do zaciśnięcia paszczę. I ten drugi, zwycięski zamiera w tym momencie. Następnie obaj otrzepując sierść patrzą na siebie przez chwilę i odchodzą w swoje strony. W imię tego co jeszcze zostało, w imię tego trochu jeszcze nie popsutego, w imię wiary naiwnych, może warto by było wprowadzić taki obyczaj do naszego życia politycznego.
hmmmm
A było sobie Bonda pooglądać i zjawiskową Ursule z muszelkami, a co do tego czego nie widziałem to jak by tak spiskowa teoryjkę jakaś wyłożyć to można by sobie przyjąć roboczo iż Sekielski z Morozowskim dostali zlecenie na Drzewieckiego od Waltera który dostał zlecenie od PZPN
Ja tam wybrałem owłosionego
Ja tam wybrałem owłosionego na klacie Bonda i Ursulę z należycie solidnym zadkiem. Patrzyłem w zachwycie, nie mogąc się nadziwić, komu to przeszkadzało...
Skreśliłem chłoptasiów już dawno.
Od czasu gdy zaprosili Tuska i zaserwowali mu na deser Dodę - skreśliłem ich ostateczne.
Zaleciało wiochą i tak zostało.
A najgorsze jest to że nie czują tych niuansów.
Zupełny brak klasy , typowe objawy zadufania , regres , schyłek , szmaciarstwo.
Chłoptasie idą na oglądalność , no bo za tym kasa .
Taraz k...a my - ostry zjazd w dół .
Tiwolio
Gdyby Drzewiecki miał lepszy refleks
to odpowiedziałby klasykiem: "Pocałujcie mnie w du*ę pajace", i wyszedł ze studia.
Po paru minutach
Po paru minutach oglądania tego programu, przełączyłem na inny. Czytając powyższy tekst i komentarze do niego, wiem, że to była właściwa decyzja. Nie mam zatem wiedzy, by przyłączyć się rzeczowo do komentujących ale nie byłbym sobą, gdybym kogoś nie opluł. Zatem.
Panowie S i M, ubrdali sobie ściągnięcie z TVN odium niechęci elektoratu PIS-u za program z Begier i Lipińskim, usiłując poszybować w kierunku niezależności, poprzez przyłożenie teraz dla równowagi Platformie. Tyle, że - ptaszyska utytłane w błocie nie potrafią szybować.
e_krakowski
TVN się rozwija. Do innej
TVN się rozwija.
Do innej "gwiazdy" dziennikarstwa niejakiego. Romanowskiego (który nigdy jeszcze nie dał nikomu dokończyć zdania) dołączyły następne "tuzy" .
No cóż - jeśli tak ma wyglądać profesjonalizm - to ja od dziś tylko Superstacja i Pardon.
Ci przynajmniej nie aspirują do extra klasy.
Zjazd
Prawda. TVN-cy ogolnie szusuja teraz ostro, po stromym na kreche.
Inni - nie wiem, od dawna nie ogladalem. Ale chyba przyjdzie znow sie rozejrzec.
Pozdrawiam
Redaktor naczelny gazety
Redaktor naczelny gazety internetowej Wiadomości24.pl. Paweł Nowacki pyta " czy w związku z tym nie zgłosić tego przypadku do nagrody "Hieny Roku?"
By zabrać głos w tej sprawie, ewentualnie wpisać wpisać poparcie trzeba być zalogowanym użytkownikiem tego portalu.
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/teraz...
Pekin 1999r
Drzewiecki między nami a drzwiami.
Mieszkałem w 1999r w Chinach w Szanghaju.Pracowałem tam i żyłem na chwałę Państwa Środka, Niemiec i mego banku.Któregoś weekendu wymyśliłem sobie pojechać do Pekinu i dopełnic 5 życzeń które ma europejczyk:1.zobaczyć Wielki Mur,2.wykąpąć się w Pacyfiku,3.żyć z chinką,4.poznać Falun Gong i 5.zwiedzić Bejing.
podróże w Chinach mimo miliardowych pasażerów są na tyle kontrolowane że udało mi się dostać do pociągu do Bejing bez biletu powrotnego,ale soft class,14h podróż spędziłem przez okno fotografując widoki i pijąc Chintao beer (0,7l 3,8%)co widziałem to moje,ale w temat;
dojechałem przebiegłem Pekin wzdłuż i wszerz.Po czym usiłowałem kupić bilet na pociąg z powrotem do domu -do Szanghaju co okazało sie nie mozliwe normalnie.Wśród gawiedzi wszelkich ras koczujących przed dworcem koleji w Pekinie wyrózniałem się nie wątpliwie jako "biały"-"długi nos" rozpaczliwie szukając pomocy w kupnie biletu do Szanghaju ,w końcu trafił się "konik" zaoferował rzeczony bilet i tylko jego pazerność i słowiańska moja swada przyczyniła się do komplikacji -otóż-w skrócie:podbił cenę o 50 Yuanów a ja się targowałem =przeleciała tajna chinska policja i nas obu zgarneła "na dołek"to była sobota po długiej konferencji policjantów,mojej i urzedników chinskich sprwaw wewn. ustalopno że Polska to taka kraja w Europ co jej ambassa jest w mondey open teraz jest weekend i czynny "dołek'.
Drzewiecki :haha hihi heheh
ja mogę się wykpić że nie znam angielski,francuski,szprecham i etiendo hispano .ale nie uśmiechało mi się czekać do poniedziałku min 48h do otwarcia wesołego domku RP w Pekinie,=w poniedziałek mam być w pracy u chińskoniemca;"dołek" jest spleśniały i ciemny(ale kuchnie chińską lubię tylko w powszednim oryginale) ,zdałem się na tłumacza chinskoangielskiego MSW via telefon któremu przyznałem się do winy przestępstwa kupna biletu na pociąg w czarnym rynku i podpisałem protokóły (szt4)bazgrane krzaczkami w ciemno .
Chińscy przyjaciele moi z Służb podziękowali za wspólpracę i wsadzili do pociągu bez biletu za co im teraz nastokroć dziękuję.
Co podpisałem nie wiem ,podpisałbym teraz ponownie,nie mam wiadomości żeby chińczycy rządali mojej extradycji,a kuchnie chińską kocham i chinki lubie (albo na opak) do teraz .
Żeby nie puentować mdło wołam:Tusk się musi wyautować z bieżącej polityki!
Znów nie załapałem !
Co ma puenta do tego, co poprzednio ?
T.
Nie musi, ale na pewno nie
Nie musi, ale na pewno nie jest mdła!
to nie puenta
to moje motto doraźnie aktualne ,z lenistwa i "wisizmu" nie wypełniłem mojego kwestionariusza,bo znając siebie po wyborach 2010 długo by jeszcze wisiało,co nieprzeszkodzi mi w zmianie zdania co tydzień.
Kraulem po szambie.
Dzień dobry Matko Kurko.
Mam nadzieję, że panowie Sekielski i Morozowski wpadną w to szambo, które od pewnego czasu tak ochoczo budują.... i tak będą się taplać do utraty sił, aż zrozumieją, że nie tędy droga.
Pozdrawiam
Pasikonik