Dzwonek z Rokitą zagłuszył istotę istotnych spraw. Czy ktoś zauważył, że Niemcy potraktowali Niemkę?

Mam skłonności odmienne, wszędzie tam gdzie się ludzie śmieją, mnie się chce płakać, tam gdzie ludzie płaczą, zdarza mi się śmiać do łez. Śmiertelnie poważne słowa traktuję niepoważnie, niepoważne wersy często bywają moim mottem. Tak już mam niemal od dziecka, taka wada, nie tak spektakularna jak porażenie mózgowe, które pozwala wygrywać większość konkursów literackich w Polsce, ale chyba wystarczy na to, żeby przeczytać tekst do końca, oczywiście ze względu na zawartość merytoryczną, nie na litość nad autorem. Mam odmiennie. Przykład podam, żeby było bardziej jasne o co ze mną chodzi. Kiedy większość pochylała się nad powagą i profesjonalizmem posła Rokity, śmiałem się z posła Rokity i zachwyconej większości do łez. Jaki poważny? Pytałem. Jaki profesjonalny? Kto zacz? Minister u progu wolności, a potem 12 lat posuchy, jakieś partyjki, ?mądrowanie? się tam i ówdzie, aż z nieba spada komisja śledcza i nagle objawia się drzemiący w Rokicie talent. Żaden polityk, domorosły filozof, mędrek, nudziarz teoretyk i nieudacznik praktyk. Ale jest pocieszenie. Jeśli ktoś miałby nieszczęście być Rokitą, to niech nie załamuje rąk, Bogu dziękować może być gorzej, jest jeszcze żona Rokity i to jest gorzej, znacznie gorzej.


Taka para może dostarczyć wiele rozrywki, pytanie tylko czy zawsze? Dziś wszyscy śmieją się z Rokity, jednego i drugiej i dzwonki instalują, aby o 7 rano wstać do roboty. A ja, jako szanujący się odmieniec, nie widzę nic śmiesznego w tym, co śmieszy rodaków trzeci dzień. Nikt nie wie jak było i pewnie się nie dowie, natomiast parę rzeczy w nieco groteskowej historii jest mało zabawnych. Tak zwane stereotypy i schematy myślowe są mało śmieszne. Jest ich sporo, zacznę jednak od najmniej istotnych, od relacji jakiegoś cudzoziemca, który jako światły, bo nie Polak, opisywał Rokitów kategoriami dziwnych ludzi. Najbardziej zdziwiło światłego cudzoziemca to, że Rokitowie byli w kapeluszach. Dziwni ludzie w kapeluszach. Też wiele rzeczy wydaje mi się dziwnymi, na przykład wylewający się fałdami brzuch nastolatki, która postanowiła pokazać cekin w pępku, bardzo mi się to dziwne wydaje. Niemniej nie cekin i kapelusz zdobi człowieka i od ekscentryczności do choroby psychicznej, czy agresji daleką widzę drogę. Bardzo się zatem zastanawiam, cóż takiego ciemnego jest w kapeluszach, że światły cudzoziemiec nie umiał sobie z tym widokiem poradzić. Jakoś łatwiej nam przyjąć, że to my jesteśmy gorsi, obcokrajowcy lepsi i mądrzejsi. Nie widzę ani mądrości, ani światłości w tym cudzoziemcu, który najwyraźniej uznał kapelusze za pierwszy dowód winy. Niby nic, takie niepozorne zdanie, tylko dlaczego groteskowe: ?Niemcy mnie biją? śmieszy, a egzaltowane ?oni byli jacyś dziwni, oboje w kapeluszach?, jest już światłe, gdyż obce. Nie wiem, może ktoś będzie wiedział, to proszę o wyjaśnienie.


Teraz już tylko ważne stereotypy i ważne schematy myślowe. Czy Niemcy Polaków traktują gorzej. Pytanie niebezpiecznie ksenofobiczne, dlatego złagodzę je innymi pytaniami. Jak Polacy traktują Rumunów, a jak Francuzów? Jak traktują Ukraińców, a jak Amerykanów? Jakie zdanie mają o Rosjanach, a jakie o Szwedach? Jeśli ktoś sobie uczciwie odpowie na pytania pomocnicze, nie będzie się bulwersował ksenofobią w pytaniu zasadniczym. Nie jest żadną tajemnicą, że Niemcy traktują nas tak, jak my Rumunów, Ukraińców i Rosjan. Przykładów jest naprawdę sporo na niemiecką ksenofobię i zacofanie, poczynając od idiotycznych reklamówek, kończąc na masowej łapance po wejściu do strefy Schengen. Polowano wówczas na Polaków masowo, przeszukiwano bagażniki i to nie dresiarzom, ale jak leci.


Potem mieliśmy akcję z niemiecką policją wypisującą Polakom mandaty za brak apteczki. Była taka akcja pod tytułem, jak nie kijem Polaczka, to apteczką. Okazało się, że Niemcy nie mieli prawa do wypisywania mandatów Polakom, ale procedura odwoławcza jest tak typowo niemiecka, że lepiej sobie odpuścić i zapłacić. Incydent z Rokitami uruchomił dyskusję od nowa. Czy jesteśmy obywatelami drugiej europejskiej kategorii? A i owszem i niestety jesteśmy i powinniśmy z tym walczyć. Wprawdzie obrażają i poniewierają tylko bufona Rokitę, niemniej nie ma powodu do śmiechu, jest powód do oburzenia. Tak się utarło, że Polacy to złodzieje, pijaki i brudasy. Trudno, niech sobie świat myśli o nacji co chce, natomiast kiedy mnie ktoś traktuje za grzechy całej nacji, to mam prawo się zdenerwować. Nie czuję się brudny, trzeźwy jestem jak świnia, nie interesuje mnie przebijanie numerów w niemieckich samochodach, w związku z tym szacunku się domagam.


Nawet nie pisnę, kiedy dostanę po głowie argumentem, że ciężko na takie opinie Polacy pracowali. Pełna zgoda, jedzenie psiego żarcia na saksach, masowe kradzieże samochodów i dresiarski image Polaka, ma swoje znaczenie. Tylko, że Polaków jest 38 milionów i ja liczę, że Niemcy potrafią odróżnić złodzieja, pijaka i brudasa, od polskiego turysty, czy biznesmena, nierzadko bardziej czystego i trzeźwego niż niejeden Niemiec. Liczę na niemiecką policję kiedy mnie okradnie polski dresiarz, ale nie życzę sobie, aby mnie niemiecka policja traktowała jak polskiego dresiarza, tylko dlatego że mówię tym samym językiem co dresiarz. Od policji na całym świecie oczekuję myślenia kategoriami ochrony ludzi i ścigania bandytów, policja myśląca kategoriami narodowymi jest dla mnie policją polityczną, rasistowską. Problem podłego traktowania Polaków istnieje i nie dotyczy tylko Niemców, podobnie jest w Czechach, Austrii, a zupełnie inaczej w Chorwacji i na Węgrzech, gdzie jesteśmy bratankami, co oczywiście też jest stereotypem.


Oceniamy jakieś zjawiska i oceniamy je fałszywie, najczęstszym powodem fałszywych ocen są osobiste doświadczenia. ?Latałem po całym świecie i nigdy mi się nie zdarzyło wyjść w kajdankach z samolotu?. No i dziękuj Bogu, ale z tego absolutnie nic nie wynika. Byłem w Niemczech bodaj z 6 razy, wszystkie 6 byłem traktowany przez Niemieckich celników jak gość, same miłe wspomnienia, ale nie odważę się powiedzieć, że to jest norma, bo wiele jest sygnałów, zbyt wiele, mówiących coś zupełnie innego. W Czechach byłem ze 4 razy, raz zostałem potraktowany jak śmieć, za brak aktualnej zielonej karty usłyszałem kilka uwag pod adresem całego narodu. Drugi raz co najmniej chamsko mnie potraktowano już bez powodu i dla czystej zabawy. I z tych osobistych doświadczeń nie wyciągam globalnych wniosków, że Czesi to chamy, zwracam jedynie uwagę, że problem jest, podobnie jak w przypadku Niemców i Austriaków, którzy mnie akurat żadnej krzywdy nigdy nie zrobili. Każdemu bliższa koszula ciału, ale rozmawiając o problemie ogólnym, odstawmy na bok co i komu się przydarzyło, chyba że wrzucamy to jednej puli i budujemy skomplikowany obraz rzeczywistości.


Inny nieszczęsny stereotyp. Polak zawsze wiochy narobi i głupszy od innych narodów. Matko Boska na cały świat poszło, że Polacy to debile w kapeluszach, awanturujący się w samolotach. Chwileczkę, wolniej, po pierwsze nie Polacy tylko jedna Niemka i Polak, po drugie niczego nie wiemy. W narodowych kompleksach niemal cała Polska utopiła prosty fakt, że jeśli już była awantura, to przecież wszczęła ją Niemka Nelly, nie Polak Rokita. Absolutnie nie czuję, aby Rokitowie upokorzyli polskość i Polskę, zastanawia mnie raczej coś innego. Zakładając najczarniejszy scenariusz, mianowicie taki, że klient Lufthansy upierał się, aby stewardesa nie mięła odzienia jego żony i wtykał z uporem płaszcz małżonki do biznesowego schowka, to co z tego wynika?


W moim skromnym odczuciu wynika niekompetencja i arogancja w najlepszym dla Lufthansy razie, po obu stronach. Na pewno to nie jest powód do rzucania człowieka na glebę i nazywania go ?dziurą w odbycie?. W relacji klient przewoźnik stoję po stronie klienta. I naprawdę trudno mi sobie wyobrazić, aby taka mameja ciapowata jak Rokita stanowił zagrożenie dla lotu samolotu, czy nawet szarpał się ze stewardesą. Rokita nie widział nawet kapitana i zastał zakwalifikowany jako zagrożenie dla lotu. Czy to przypadkiem nie powinno być tak, że kapitan, albo ktoś z załogi ma ocenić sytuację, a nie siedząc w kabinie i bazując jedynie na relacji stewardesy wzywać policję?


Co w takim razie gdyby Rokita faktycznie był Talibem i jedynie zainicjował akcję? A tym czasie inny Talib uzbraja ładunek? W każdym samolocie, a w samolotach Lufthansy z urzędu, siedzi tajniak, który interweniuje w nagłych przypadkach. W tym przypadku siedział sobie spokojnie. Dlaczego? Ano raczej dlatego, że była to zwykła scysja między personelem i klientem, a nie żadne zagrożenie dla lotu. Z tej scenki rodzajowej wyłania nam się koleiny stereotyp. Walczymy z terroryzmem! Tylko, jak dotąd, jest to doskonale alibi, aby przypieprzyć pasażerom w poczuciu bezkarności. Można odreagować każdy stres i pokazać siłę, można potraktować paralizatorem Polaka na lotnisku w Kanadzie, bo akurat ma się pod ręką paralizator, a gnębiony przez 2 godziny Polak nie wytrzymuje i krzyczy coś do gnębiących. Można sobie skuć w kajdany za kapelusz w schowku dla nie tej co trzeba klasy, bo pani stewardesa poczuła władzę i ma alibi ? terroryzm. Zagrożeniem terroryzmem daje się wytłumaczyć każde chamstwo i każde nadużycie władzy. Przypomina mi to syndrom nocnego stróża w GS, który dostał mundur i pistolet i od tej pory czuł się jak narodowy bohater, co strzeże ojczyzny na placówce GS.


Niektórym ludziom władza nie służy, tej stewardesie nie służyła na pewno. Wysłuchałem wywiadu z emerytowaną peerelowską stewardesą, w tych czas personel wszelaki był wychowywany na służbowym pytaniu: ?czego??. Ta emerytowana stewardesa opisywała wiele takich przypadków, kiedy z trudnym klientem radziła sobie bez policji i kapitana. Na pytanie czy kapelusz pasażera z klasy ekonomicznej włożony do wolnego schowka biznes klasy stanowi zagrożenie dla lotu, odpowiedziała, że z pomocą Bożą da się dolecieć. Można również pozwolić pasażerowi na taki zabieg, tłumacząc, że dzieje się tak ze względu na wolne moce przerobowe, ale generalnie i na przyszłość przewoźnik zachęca do korzystania z klasy biznes, która daje więcej komfortu.


Pasażer wchodzący na pokład samolotu ma wystarczająco wiele stresu na głowie i to personel samolotu powinien łagodzić emocje, a nie pokazywać kto tu rządzi. Bardziej od dramatycznie zabawnych zawołań: ?Niemcy mnie biją?, interesuje mnie to, jak niemiecka stewardesa 90 na 90 na 90 spacyfikowała wściekle szarżującego Polaka Rokitę i jego niemiecką żonę. Dlaczego nie ruszył się z miejsca kapitan, dlaczego tajniak siedział i nawet nie drgnął? Logika podpowiada, że choćby nawet aroganckie i kapryśne zachowanie Rokity, czująca władzę stewardesa zrekompensowała sobie ?zagrożeniem terroryzmem?. Zamiast uporać się z kapryśnym klientem, co potrafi każda polska ekspedientka wybierająca godzinami plasterek szynki dla emerytki, pani stewardesa dzwoni na policję. Obawiam się, że stanowczo przesadzona reakcja, nawet jak na rozbuchaną megalomanię pasażerów.


Któryś to już raz, zliczyć tego nie potrafię, bębni się w Polsce trzy dni w rytm tego czy innego śmiesznego nazwiska polityka, zapominając, że jest to doskonała okazja, aby powiedzieć coś mądrego i zwrócić uwagę na szerszy problem. W tym zabawnym czy smutnym incydencie nałożyło się wiele problemów. Polskie kompleksy, niemiecki stosunek do Polaków, chamstwo policji, rozbuchane ego i poczucie władzy personelu, który ma służyć, nie walczyć z pasażerami i w końcu histeria antyterrorystyczna, która daje alibi dla każdego nadużycia władzy. Wszystkie te sprawy, które przynajmniej dla mnie stanowią zagrożenie dla mojego poczucia wolności i godności, zagłusza się dzwonkiem: ?Niemcy mnie biją?.


Nie wiem co bym krzyczał, gdyby mnie niemiecka policja rzucała od glebę, pewnie mniej patosu więcej wulgaryzmów, ale to moja osobista rekcja emocjonalna. Rokita krzyczał zabawnie, jednak cała sprawa i sprawy wokół sprawy zabawne nie są i nawet zabawny poseł Palikot, doświadczając podobnych historii wziął i zbojkotował niemieckiego przewoźnika. Tak daleko bym nie chodził, ani w sejmie nie debatował, ani nie uogólniał, ale na pewno poprosiłbym władze niemieckie o wyjaśnienie, jak Niemcy potraktowali byłego polskiego parlamentarzystę i swoją rodaczkę, a obecną polską parlamentarzystkę. Spytałbym co dalej z histerią antyterrorystyczną, co z polskimi kompleksami i co z nadużywaniem władzy na lotniskach. Jak już się z grubsza uporamy z tymi poważnymi problemami, wtedy możemy się pośmiać i wymienić dzwonkami.


2.976522
Twoja ocena: Brak Średnia ocena: 3 (23 głosy/głosów )

"Tajniak" uaktywnia sie

"Tajniak" uaktywnia sie jedynie sytuacji gdy jest potrzeba użycia broni i ekstremalne zagrozenie . W innym wypadku domniemani terrorysci mogliby sprowokowac awanture i zneutralizowac agenta , dlatego dopóki nie ma bezposredniego zagrozenia taki koles siedzi cicho . Jesli chodzi o kapitana , to po wejsciu na pokład zamyka sie w kabinie pilotów i nie wychodzi az do czasu ladowania . To tez jest spowodowane wzgledami bezpieczeństawa , tak ze panem na pokładzie jest faktycznie stewardesa.


Jest ale.

Do opóźnionego, nocnego samolotu Rokitowie weszli ostatni. Myślę, że to objaw nonszalancji. I nie wykazali najmniejszej współpracy w tym aby oszczędzać i tak już stracony czas. Egoistycznie zajęli się swoją garderobą, kosztem irytacji pozostałych pasażerów a i personelu. Dopiero kiedy się ta irytacja rozładowała we wściekłej awanturze z policją, pojawił się wątek nacjonalistyczny. Jako maczuga na niemiecką obsługę samolotu.


Współczuję pani Nelly, która musiała swego małżonka oglądać w wielce upokarzającej sytuacji. Ale zwalanie tego na stereotypy rzecz upraszcza zbyt daleko. Powodem był egocentryzm obojga państwa. Ich zupełne wypranie z wszelkiej empatii. A nawet pogarda dla uczuć współpasażerów, którzy zapewne marzyli wyłącznie o osiągnięciu celu podróży, co zapewni im wreszcie prawdziwy nocleg.


Mówisz tak jak byś tam był i

Mówisz tak jak byś tam był i czuł potrzeby pasażerów. Z tego co mi wiadomo, nie weszli ostatni, był jeszcze jakiś Hindus inwalida, którego poganiano na trapie. Ale to nieistotne, mnie tak naprawdę nie interesuje co się stało w samolocie, mnie interesuje jak się to komentuje i na co zwraca uwagę. A zwraca się uwagę na kapelusze i "empatię|, nie na to, że ktoś został rzucony na glebę i w prowadzony w kajdankach, ze to, że w najgorszym razie był pozbawiony empatii i kultury. Trochę to dla mnie za mało na wyrok i dla Niemców chyba też, bo "terroryści" zostali zwolnieni, bez kaucji nawet. Jacy są Rokitowie, to mi nikt nie musi tłumaczyć, ale sprawa jest głębsza i ich ewentualna arogancja nieproporcjonalna do użytych środków. Z drugiej strony co kazało "empatycznej" stewardesie walczyć o wolny schowek? Zamiast ustąpic głupszemu? Chyb nie zrozumienia dla paseżrów, którym urządziła spektakl do i tak spóźnionego lotu. Pół Polski powinna być rzucona na glebę za wpisy na forach intranetowych, pozbawionych kultury i empatii. Paranoją pachnie na lotniskach.


Chwała sponsorom: opony i felgi


Zaraz, czy Rokita

Zaraz, czy Rokita rzeczywiście został w tym samolocie "rzucony na glebę", czyli powalony na podłogę samolotu, jak widzę to już po raz któryś napisane?


"Po godzinie przepychanek wyprowadzono go skutego".

portret użytkownika fM

W (w miarę) powaznych mediach o tym nie pisano. W trakcie postępowania wyjdzie - skargę napisali. 


Ano właśnie. A co i rusz

Ano właśnie. A co i rusz widzę (u MK również) zdania typu: "no tak, wszystko rozumiem, ale rzucać na glebę człowieka za taki drobiazg to się nie godzi" itd. Ech, narodzie ty mój precyzyjny w wyrażaniu myśli - kasjer nie tylko dupa, ale i na glebę rzucony koniecznie.


Matko Kurka

Nie byłem tam ale jestem w stanie sobie wyobrazić swoje zniecierpliwienie gdybym był. Oto w spóźnionym samolocie wszystko zmierza już do odlotu a tu jakiś cudak się upiera aby jego kapota podróżowała w pustej wprawdzie szafie ale znacznie droższej od tej, za którą zapłacił. I w ogóle by mnie to nie obchodziło, gdyby powodowany troską o kubrak pojawił się w samolocie dostatecznie wcześniej aby sobie rzecz załatwić - bo to możliwe. Nie, on w ostatniej chwili to robi, kiedy już obsługa sama zamyka w schowkach luźne przedmioty aby nikt w czasie manewrów nie ucierpiał. I przez jego cudaczny upór ucieka mi szansa na porządny sen. Byłbym zły.


Stewardessa natomiast, po wysłuchaniu w takim właśnie momencie tyrady pani Nelly była pewnie w stanie ducha bliskim furii. I kiedy jej małżonek, niezbyt sprawny fizycznie na oko - zgódźmy się, zamocowany już płaszcz samowolnie przeniósł do innej szafy, mogła przypuszczać, że zamocuje go tam tak, iż okrycie w trakcie manewrów wyfrunie i zacznie lewitować w mrocznej kabinie, budząc panikę pośród zaspanych pasażerów. A stąd już krok do nieszczęścia.


W przypuszczeniu zatem, że ma do czynienia nie tylko z człowiekiem niezbyt sprawnym ale i mało odpowiedzialnym, doniosła gdzie trzeba.


I potem zabrzmiał dramatyczny płacz, którym teraz młódź zadaje szyku w swoim środowisku.


widzę, że też fioła dostałeś

portret użytkownika dorola

wziąwszy pod uwagę, że wydarzył się "konflikt polsko- niemiecko- niemiecki" co sam zauważasz zresztą, można na to patrzeć w kontekście Lufthansy jako firmy, co ma rozbestwione stewardessy i sama na tym traci, bo tej firmy ten klient już nie wybierze. Ale dąć w trąby nacjonalizmów przy tej okazji to grube nadużycie. Ja jestem w NRD co chwilę na zakupach, widzę tam pełno polskich samochodów i.... Nawet postanowiłam swojego czasu ( w Szczcienie pełno Niemców i w sklepach mówią po niemiecku) zawsze mówić tam po polsku, co się będe nadwyrężać- niemiecki miałam dawno, a po angielsku i tak nie kumają- i mówię po polsku. I starają się jakoś;D za dobrze im nie idzie, ale trudno powiedzieć, żeby byli niemili. Nieważne. Ważne, że histeria Rokity nie jest sprawą polską ani niemiecką, zachował się niezgodnie z regułami gry i tyle. I nic na to nie poradzę, że mnie Rokitowie w tych kapeluszach też wydają się trochę dziwni, para szpiegów z krainy deszczowców. Nie, żebym chciała zabraniać kapeluszy, ani płaszczy.... Nelly JEST fiśnięta, Jan JEST histeryk i tylko dlatego, że sa Polakami mamy wariować, że "Polaków biją"? Ja się nie identyfikuję z polskim dresiarzem ale nie identyfikuję się z Rokitą, który, ze swym racjonalizatorskim rozumkiem, co się nie poddaje żadnym zasadom, musi pakować ciuchy tam, gdzie nie zapłacił. A robić potem z siebie ofiarę nacjonalizmu, snuć wspomnienia, jak to mu się lata 80-te przypominają, o main kampf.


Możesz mi podać jedno moje

Możesz mi podać jedno moje zadęcie w trąby nacjonalizmu? Innymi słowy, cytat poproszę, bo jakoś nie mam ochoty na abstrakcyjne dywagacje. Argument pod tytułem "byłam 1000 razy i było fajnie" już opisywałem. Ja byłe 4 razy i było do dupy i co mi zrobisz? Tak możemy z tydzień wymieniać się "argumentami". Jeśli chcesz mi powiedzieć, że Polacy tak samo traktują Rumunów jak Francuzów, to oczywiście masz prawo, ale ja ma oczy i widzę coś innego. Widzę również, że status Polaka w Niemczech, to status Rumuna w Polsce i naprawdę mało mnie wzrusza, że tak się nie powinno mówić, bo to nacjonalizmy. Coraz częściej nie powinno się coraz różniejszych rzeczy mówić, strasznie mnie to niepokoi.


Chwała sponsorom: opony i felgi


wiesz co?

portret użytkownika dorola

jasne, że staus Rumuna jest inny, bo jakoś nie widziałam obdartej Frazncuzki z brudnym dzieckiem na kolanach, która zbiera na jedzenie, widziałam natomiast jedzenie, które dostała Rumunka zamiast forsy wywalone do kosza. Żeby było jasne- współczuję i tej Rumunce, a tym bardziej jej dziecku. Nikt dla przyjemności tego nie robi. Jakbyś zobaczył kiedyś taką Francuzkę, nie omieszkaj napisać. Ale to nie jest wina Polaków, że wymyślili sobie, że Rumuni w Polsce to żebracy, a Francuzi to eleganci i na to zapotrzebowanie społeczne natychmiast rzeczeni zgłosili się w odpowiednim anturażu. To sa własnie te "nacjonalizmy".
I kiedy Rokitę wywalają z samolotu, to ja bym nie dopatrywała się w tym "traktowania Polaka" tylko traktowania niesfornego pasażera, niewspółmiernie do jego winy. Nie wyobrażam sobie siebie, łamiącej jakies tam przepisy w samolocie i robiącej potem raban na cały kraj, że mnie Niemcy biją. A jakby go "bili" Holendrzy? Też by było narodowo? A jakby Niemcy "bili" Holendra, to też? To pies z kulawą nogą by o tym nie usłyszał. O, sorry, tu jest gotowy argument- niesfornych Holendrów nie wywalają i dlatego o nich nie słychać....


To już jesteśmy bliżej. Jest

To już jesteśmy bliżej. Jest różnica między Rumunem, którego scharakteryzowałaś jak "nacjonalizmy" nakazują i z czym na co dzień mamy do czynienia, a Francuzem scharakteryzowanym równie pobieżnie. Policja i personel ma widzieć człowieka nie wizytówkę nacji. Problem polega na tym, że polski policjant ma jak niemiecki policjant zakodowane pewne zachowania pewnych nacji. Słyszysz Rumun i chcąc nie chcąc myślisz żebrak i złodziej. Jesteś niemieckim policjantem, słyszysz Polak i chcąc nie chcąc widzisz dres i wyłamane zamki w swoim samochodzie.


Dlaczego Rumun umarł w polskim wiezieniu? Obawiam się, że bycie Ruminem miało tu znaczenie. Chodzi właśnie o owczy pęd. Zauważ, że gors Polaków sama unarodowiła problem i to własnym narodem. Jaka wiocha znów nam Polacy świadectwo wystawili. Po pierwsze awanturę wszczęła Niemka Nelly, która nie dogadała się z Niemką od samolotów. Po drugie problemy są złożone, jest głupota i megalomania Rokity, ale za to się na glebę nie powinno rzucać.


Jest patetyczno-narodowa śmieszność Rokity, ale jest też głęboko w podświadomości niemieckiego policjanta wyeksponowana niechęć wywołana stereotypem Polaka. A ten stereotyp jest z kolei konsekwencją polskich zachowań. Staram się patrzeć na całość i demaskować wszystkie przejawy głupoty i streotypu, nie tylko fragmenty dotyczące niewątpliwej megalomani Rokitów i niewątpliwych dresiarskich zachowań Polaków. N atę scenę złożyła się polska i niemiecka głupta, tylko i aż tyle chcę powiedzieć. Nie ma tu bohaterów, są niekompetentni i żałośni ludzie.


Chwała sponsorom: opony i felgi


kurcze

portret użytkownika dorola

jeżdżę do Berlina, jeżdżę do wioch różnych przy granicy i w życiu nie spotkałam się z jakąś niemiłą reakcją. Jak się zatrzymujemy (nie najnoiwszym ) samochodem w Berlinie, żeby poszukać czegoś na mapie, to się Berlińczyk zatrzyma sam z siebie nie pytany ( jakoś nie boi się przy tych polskich blachach stanąć i nie trzyma się nerwowo za kieszenie) i sam z siebie tłumaczy. Wiem, jestem mało reprezentatywna, bo nie chodzę w kapeluszu i płaszczu, więc nie wzbudzam podejrzeń, więc to nic nie znaczy. Ale niby co znaczy? Że Rokita zachojrakował w samolocie, to znaczy, a jak nie zachojrakuje, to nie znaczy? Leją go za frajer?
Opowiem ci taką historię- moi szajbnięci koledzy, mieszkańcy Berlina, w latach 90-tych znaleźli w nocy znak drogowy- nawaleni jak stodoła. Z tym znakiem szli przez miasto śpiewając polskie patriotyczne pieśni. Przykukały ich niemieckie gliny. Na pytanie, co robią z tym znakiem odparli, że go znaleźli i szukają teraz miejsca, gdzie jest dziura po znaku, bo chcą go wstawić spowrotem. Zły, antypolski i nacjonalistyczny glina zaproponował, ze ich podwiezie w miejsce, gdzie znaleźli znak i poszukają razem. Podwiózł, znaleźli i glina im podziękował. Hihi.
Wstaw teraz na to miejsce polskiego policjanta.
I powiem tak- nie wiochę nam Polacy narobili, tylko Rokita wiochy sobie narobił. Rozpętywanie tego jako 3 wojny światowej- owszem, to jest właśnie wiocha, którą robią sobie Polacy. Można podyskutować, czy przepisy antyterrorystyczne nie są absurdalne, ale mieszanie do tego konfliktów narodowościowych i stereotypów narodowych to gruba przesada.


Wkoło Macieju. Ja jeżdżę i

Wkoło Macieju. Ja jeżdżę i nic, moim znajomi spotkali niemieckiego policjanta i on jest super, a polski to już sobie wyobraź. A inni znajomi jeżdżą i coś i nie znaleźli znaku, a po prostu przekroczyli graniacę i za samą rejestracją wypruto im bagażnik. Jechałem do Warszawy złapał mnie polski gliniarz i tak nam się dobrze gadł, że nie tylko mnie puścił, ale na blankiecie od mandatu spisał listę miasteczek, gdzie stoją z suszarkami. I co z tego wynika, że niemiecka policja jest gorsza, że polski policjant nie bierze 5 dych z dowodu? Mówię o pewnych tendencjach w zachowaniach. Jak mi powiesz, że za wciśnięcie niemieckiemu glinie łapówy prawdopodobnie pójdziesz siedzieć, a w Polsce prawdopodobnie pojedziesz wolna, to zrozumiem. Ale jak mi mówisz, że niemiecka policja podwozi pijanych Polaków du dziury po znaku, a polska policja nie ma poczucia humoru, no to po prostu bredzisz. Jest tysiąc fajnych anegdotek, ale to nie jest rozwiązanie problemu. I nie mów mi, że nie było w Zgorzelcu akcji "apteczka", akcji "Schengen", bo była. I pewnie, że podgrzewanie wojny polsko-niemieckiej to głupota, ale jak widzę znów stereotyp pijany Polak (Rokita) i niemiecki porządek (płaszcz stewardesy i dziury w odbycie policji), to mi ręce opadają.


Chwała sponsorom: opony i felgi


no dobra

portret użytkownika dorola

to teraz mi powiedz, czym rózni się anegdota państwa Rokitów, o kretynce z Lufhansy opowiadana przy winku znajowmym, od anegtoty od kolegów ze znakiem? I od anegdoty z policjantem od listy miasteczek? zwłaszcza że, kurde balans, Nellu to Niemka. Jakby była zamężna z identyko Holednrem, to co? to byłaby inna anegtota, a nie afera na cały kraj.
Może i były kacje, ale nie ma, wiem, bo tam jeżdżę. Była, zobaczyli, że azjaci nie gwałcą niemieckich kobiet, to się skończyła.
Z czego ma wynikać ogólny wniosek , jak nie z poszczególnych doświadczeń? A jakoś tak się składa, może dlatego, ze nie piszą tu jumacze- dresiarze- że w większości nic nas złego nie spotkało. To co, mamy pisać, że to przez przypadek? Że nas nie spotkało, ale to niemiecki spisek, mający utajnić niechęć Niemców do Polaków?
Powiem ci na ucho, że ja generalnie nie lubię post-dedeerowskich Niemców. Są bardziej mrukliwi, generalnie brzydsi i fatalnie się ubierają. Nie przepadam też za Szwedami czy innymi Duńczykami, bo widywałam takich spasionych mamutów, w latach 80-tych i 90-tych, jak po przeprawie promem wyrywali wszystko, co na drzewo nie uciekało, z pozycji gotówkowych amantów, uroda żadna i koniecznie okulary w złotych oprawkach. Tacy tu przyjeżdżali. Jestem pewna, że większość jest inna, ale co z tego. Tak mi się teraz kojarzą.
To co, rozpętujemy wojnę? Jedna Polka obraża Niemców? i innych Szwedów? No ludzie....


Różnica jet taka, że skuto,

Różnica jet taka, że skuto, zelżono człowieka, ponieważ w niemieckich przepisach stało, że płaszcz mus zuzamen do eine kuferak numa ajnc machen. Z całej akcji nie wynika niemiecka nienawiść do Polaków, po prostu ponadnarodowy incydent. Ale już idiotyczne polskie komentarze i owszem załamują. Z jednej strony żałosne narodowe zadęcie, z drugiej kompleksy, jaka to znowu wiocha, głupi Polak i cudowny Niemiec, ksenofobie, srobie i tak dalej. Słyszałaś jakieś inne opinie? Oczywiście poza moją genialną. Nie wojna z Niemcami, ale uporządkowanie tego co nam przeszkadza być normalnym po obu stronach. Rokita jest głupek, ale to nei powód aby nim rzucac po glebie i lżyć ustami niemieckiej policji. Prościej nie potrafię.


Chwała sponsorom: opony i felgi


Uwielbiałam kapelusze i

portret użytkownika SAWA

Uwielbiałam kapelusze i niemal całe życie je nosiłam - od dziecka, a tata mawiał "kapelusz zobowiązuje". Moje kapelusze nie wzbudzały sensacji w Stolicy, ale po wyemigrowaniu do małego miasteczka mówiono o mnie - ta nowa w kapeluszu. Byłam zdziwiona, ale nie zrezygnowałam z nich, ludzie przywykli i nie kapelusz, ale coś innego zauważali we mnie.
Jako tak bogato doświadczona w tej dziedzinie mogę ci powiedzieć, że wiem na czym polega to właśnie, że stewardessa ich określiła jako „oni byli jacyś dziwni, oboje w kapeluszach”. Nie powiedziała tego dlatego, że pierwszy raz dostrzegła parę w kapeluszach. Po salach sejmu nie tylko Rokitowie noszą kapelusze, ale tylko Rokitowie noszą je tak, że właśnie kapelusz jest eksponowany i dopełnia ich megalomanię, podkreśla cechy.


Kapelusz należy nosić tak, by był niezauważany. W przeciwnym wypadku cechy, które nie należą do chlubnych - bufonada, megalomania, pycha, efekciarstwo, próżność i mania wielkości  zostają przez ten kapelusz uwypuklone.


Nie będę wnikać w to, czy obsługa samolotu przesadziła w zastosowanych środkach ostrożności, bo wypowiadamy się nie znając relacji obu stron, ani obowiązujących zasad zachowania (np. czemu nie wyszedł kapitan? - bo mu nie wolno). Wiem jednak, że np. Bartoszewski też chodzi w kapeluszach i wiem, że nie krzyczałby - "ratunku, Niemcy mnie biją".


Mesznie porządków wyklucza

Mesznie porządków wyklucza rozstrzyganie spraw. To, że Rokita jest megalomanem i pozerem nie ma najmniejszego znaczenia, w kontekście rzucania na glebę i lżenie przez policję. Jeśli kapelusz zobowiązuje, to mundur tym bardziej. A co krzyczał to krzyczał, mnie też bawi, tylko tym krzykiem i śmiechem zostały zagłuszone inne sprawy. Palikot jest zabawny i fajny, a problem miał ten sam i reakcję na niemieckie linie radykalne. Znów się patrzy na problemy przez pryzmat sympatii do nazwisk. Mierzi mnie to. Rokita jest głupi, to dobrze mu tak. Taka jest większość komentarzy.


Chwała sponsorom: opony i felgi


Zabrałam głos tylko

portret użytkownika SAWA

Zabrałam głos tylko wyjaśniając malutki fragmencik twojej wypowiedzi „oni byli jacyś dziwni, oboje w kapeluszach”. Gdyby Rokita zachował się godnie, to nawet gdyby doszło do konfliktu opowiadalibyśmy się bardziej jednoznacznie w sprawie, a najprawdopodobniej do konfliktu by nie doszło. I to na to zwracają uwagę zabierający głos w tej sprawie.
Mundur co prawda zobowiązuje, ale jeśli wzywają cię do usunięcia pasażera z samolotu to robisz swoje i nie pytasz z jakiego powodu, czy to o błahą sprawę kapeluszową chodziło, o niezapięcie pasów, czy inne sprawy. Szarpaniny i rzucania o glebę trudno uniknąć, gdy się kapelusznik jak dziecko trzyma kurczowo siedzenia. Jeśli jak mówi Nelly doszło do obrzucania obelżywymi słowami, to tu rzeczywiście nie popisali się, ale nie widziałam wpisów, które mówiłyby dobrze głupiemu Polaczkowi powiedzieli i dobrze, że naubliżali.
Ludzie raczej podchodzą do problemu skutku i przyczyny, a tę widać w Rokitach ewidentnie. Dyskusyjnym może być ostrość reakcji stewardessy i policji, dlatego to, jak piszesz, mieszanie porządków.


"Mundur co prawda

"Mundur co prawda zobowiązuje, ale jeśli wzywają cię do usunięcia pasażera z samolotu to robisz swoje i nie pytasz z jakiego powodu, czy to o błahą sprawę kapeluszową chodziło, o niezapięcie pasów, czy inne sprawy."


Ten fragment nie tyle mnie zaniepokoił, co poraził. Policjant przychodzący na miejsce zdarzenia, nie pyta o co chodzi? Robi swoje? Rzuca na glebę? Wybacz, ale chyba coś Ci się głupiego wyrwało, bo strach pomyśleć, do czego takie "myślenie" prowadzi. Psim obowiązkiem policjanta jest wyjaśnienie i wysłuchanie obu stron. Pytanie o co chodzi, to pytanie podstawowe na miejscu zdarzania. Chyba, że Rokita siedział okrakiem na stewardesie i przykładał jej kozik do gardła, ale za to się chyba nie wychodzi bez kaucji. I jeszcze jedno, stewardesa, która nie potrafi sobie poradzić z garderobą pasażera i wzywa z tego powodu policję ma mózg Joli Rutowicz, albo i połowę z tego. Nie trudno być mądrzejszym od Rokitów, to naprawdę łatwe, ta pani nie potrafiła.


Chwała sponsorom: opony i felgi


To porażę cię dalej

portret użytkownika SAWA

Laik jestem, ale o ile wiem służby nie kierują się swoim widzi mi się, ale procedurami. Na pokładzie samolotu decyduje kapitan, w takiej sytuacji policja wykonuje tylko i wyłącznie polecenie wynikające z jego decyzji.
Nie wygłupiaj się, to nie było wezwanie przez obywatela w związku z awanturą między dwojgiem sąsiadów.
Nie rozstrzygam, czy stewardessa nie zachowała się ze zbyt dużą przesadą, delikatnie mówiąc. Rozmawiamy o reakcji Rokitów na tę całą sytuację.


Nie, ja nie rozmawiam o

Nie, ja nie rozmawiam o reakcji Rokitów, ja rozmawiam o schematach myślowych. Procedur nie znam, ale pamiętam czasy kiedy ekspedientka rządziła klientem i milicja obywatelem. Pozwolisz zatem, że nie mając nic przeciw ludziom o niewolniczej naturze, będę walczył o swoją wolność. Jeśli stewardesa może przekazać kapitanowi i policji, co jej się podoba i zarówno policja jak i kapitan nie widząc sytuacji z góry wydają wyrok, to definiuję tę sytuację jako paranoję, żeby nie powiedzieć terroryzm, nomen omen. Nie odbieram Ci prawa do pokory gustu, pozwolisz jednak, że będę miał nieco inne, krnąbrne wyobrażenia na temat wolności i praw klienta, po prostu wolę kapitalizm od realnego socjalizmu.


Chwała sponsorom: opony i felgi


Kurak, bo mnie wkurzysz

portret użytkownika SAWA

Rozmawiam nie z chłopkiem roztropkiem, który nie odróżnia sklepu GSu od samolotu.
Takie sprawy są regulowane procedurami i linie lotnicze płacą ogromne odszkodowania za szkody z tytułu niesłusznego narażenia pasażera na uszczerbek na jego czasie, funduszach.
Kiedyś niesłusznie przetrzymano mojego męża na lotnisku chyba w Szwecji, zapłacili potem ogromne odszkodowanie.
Na pokładzie samolotu decyduje kapitan, czyżbyś chorował na tę samą przypadłość, co Lech Kaczyński i nie mógł tego po prostu przyjąć do wiadomości.
Przestań tu pieprzyć o niewolniczej naturze i walce o swoją wolność. Twoja wolność kończy się tam, gdzie wływa na ograniczenie wolności otoczenia. Chcesz być wolnym, przypraw sobie skrzydla i leć, tylko pamiętaj nie za wysoko. Nie tylko Ikar spadł z tego powodu, Rokita też.
I bądź sobie krnąbrnym, jak nie rozumiesz jak się zachować to może i tobie się zdarzyć to co Rokicie, więc pretendujesz w kolejce do listy - tych ludzi na pokład nie zabieramy.
Jak usłyszę, że Kurak w samolocie krzyczał "Ratunku kury dyskryminują", to nie wbudzisz mojego solidaryzmu, bo cię tu ludzie na portalu uprzedzali, czym grozi takie zachowanie.


Żeby się trzymać konwencji,

Żeby się trzymać konwencji, rzumiem, że nie rozmawiam z chłopką roztropką, albo kierowniczką GS, ale z bywałą w świecie klientką. Czy się mylę? Jak się klientowi nie podoba, to klient won. Zechciałabyś chociaż w jednym akapicie pomyśleć, tak na długość jednego zdania? Kapitan rządzi, ja to przyjmuje, ale ja płacę za bilet i nie życzę sobie, aby stewardesa miotała moją garderobą, a policja nazywała mnie dupkiem.


Kierowniczka GS i owszem, może sobie zrobić gablotę z kurakiem, nawet Lufthansa może, tylko że dla mnie tu się kończy ich wolność, a zaczyna moja. Gdybyś na chwilę zapomniała, że rzecz dotyczy Rokitów, to i może myślenie bo Ci zaskoczyło. Kompletnie mnie nie obchodzi, co krzyczy rzucany na glebę, może sobie krzyczeć "Jeszcze Polska nie zginęła", prawa nie złamał, gdyby lżył, terroryzował, wtedy zasługuje na rzucanie. Kucie w kajdany za śmiesznośc i megalomanię, to Twój pomysł na porządek. Rzucanie po samolocie za włożenie kapelusza do nie tego kuferka i za megalomanie, to Twoja definicja wolności. Nie dogadamy się, nie pierwszy raz zresztą, w różnych światach po prostu żyjemy.


Chwała sponsorom: opony i felgi


Przy tym poziomie sporu to

portret użytkownika SAWA

Przy tym poziomie sporu to już tylko można napisać - wpisujcie miasta, kto uważa, że kłócący się ze stewardessą Kurak miałby rację.


Ja nie twierdzę (i nie twierdziłam od początku - przejrzyj wpisy), że stewardessa miała rację.
Czy tobie 10 razy trzeba tłumaczyć, w których punktach rozumowania się mylisz?
- na pokładzie decyduje kapitan
- policja wykonuje polecenia kapitana


(a ty drzesz szaty i uciekasz w wolty retoryczne zamiast przyjąć tę oczywistość do wiadomości)


Swoich racji i praw dochodzisz w innych procedurach, wykłócanie na pokładzie jest po prostu niepoważną dziecinadą, która nie miała żadnych szans zakończenia według tego jak sobie pasażer życzył. To pan Rokita wiedzieć powinien.


Postawiłeś tezę w swoim wpisie, po czym w uzasadnieniu popełniłeś te dwa podstawowe błędy, na które ci zwróciłam uwagę. Ale ty wolisz wolty słowne typu "Rzucanie po samolocie za włożenie kapelusza do nie tego kuferka", kiedy jasno wyjaśniłam ci, że ta zbitka słowna może chwytliwa, ale nielogiczna, bo tak jak ci napisałam "policjant ma skutecznie wykonać decyzję kapitana i nie wnika za co" - czy to takie trudne do zrozumienia?


Na pokładzie rządzi kapitan i ciesz zię z tego. Dzięki temu jak będziesz latał będziesz się czuł bezpieczniej.


Możesz mi podać przepis,

Możesz mi podać przepis, paragraf, w którym stoi, że policjant w samolocie ma wykonywać rozkazy kapitana i bez ustalanie powodów, rzucać pasażera na glebę? Podasz i kończmy spór, a ja grzecznie przepraszam. Rozumiem, że wiesz o czym mówisz i nie jest to zbitka słowna i retoryka, ale po prostu wiesz, jako karna i świadoma pasażerka, znasz przepisy. Twierdzę, że nie masz pojęcia (bladego) o czym mówisz (ja też), ale bardzo łatwo możesz mi zamknąć usta. Byłaś łaskawa wytknąć mi błędy merytoryczne dotyczące tak skomplikowanych i rzadkich przepisów jak normy prawne obowiązujących w samolocie, zatem poproszę o źródła wiedzy. Kwadrans chyba wystarczy, piszesz z taką pewnością siebie, że nie powinnaś mieć problemów z przytoczeniem przepisów z pamięci, a już ze znalezieniem materiałów, z których korzystałaś, to chyba żadnych.


Chwała sponsorom: opony i felgi


Jednak masz syndrom Lecha

portret użytkownika SAWA

On też chciał rządzić w samolocie. W samolocie rządzi kapitan, nawet jak wiezie swojego przełożonego.
To nie ja mam problem, ja to wiem i nie mam zamiaru tracić czasu na poszukiwania źródła.
Jak nie wierzysz, to szukaj. Mnie się nie zawsze chce uczyć tak trudne przypadki jak twój.


Właśnie wygrałem zgrzewkę

Właśnie wygrałem zgrzewkę Żywca, wypiję za Twoje zdrowie. Nie masz bladego pojęcia o czym mówisz, nie masz nawet pojęcia, gdzie tego szukać. Link podaję poniżej, dostałem od kogoś, kto ma pojęcie i w 5 minut link podesłał. Problem polega z Tobą na tym, że z pozycji ignoranta masz ambicje pedagogiczne, nie pierwszy raz. Byłaś już krytykiem literackim, teraz radcą prawnym, jutro będziesz fizykiem kwantowym. Piszę aby pokazać pewien problem, a nie wchodzić w niuanse przepisów, o których nie mam bladego pojęcia i w ogóle się do nich nie odnoszę. Słyszę, że oto pani Sawa zęby zjadła na "prawie lotniczym" i ona "po prostu wie". Prosisz się o takie komentarze, a ja z grzeczności nie odmawiam. Nie biję tu piany o to co ma kapitan w kompetencjach, bo dziecko wie, że jest Panem na pokładzie, ale to ma się nijak do obowiązku rzucania na glebę przez policję, która nie pyta co jest grane, bo kapitan kazał. Miłej lektury, jak chcesz uczyć, to musisz być cierpliwa, a przede wszystkim wiedzieć o czym mówisz.


http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexU...


Chwała sponsorom: opony i felgi


No i co .. hehe . Kapitan ma

No i co .. hehe . Kapitan ma prawo wyrzucić goscia z samolotu . Ze wzgledow bezpieczenstwa np :4) jest uprawniony do usunięcia z pokładu samolotu każdej osoby lub każdej części ładunku, która w jego opinii może stwarzać potencjalne (sic)zagrożenie dla bezpieczeństwa samolotu lub osób znajdujących się na jego pokładzie;
Policja ma obowiazek prawo egzekwować . I tyle.. Bez w wnikania w przyczyny decyzji kapitana. Ty tez mozesz zaposic goscia do domu , i jesli zdecydujesz , że powinien goscine opuscić- masz prawo wezwac policje jesli grzecznie proszony wyjść nie zamierza. Policja nie będzie wnikać czy wywaliłes go za to ze mu z gęby smierdzi czy ci żone wydymał. Sprawdzi tylko czy masz prawo , goscia wyrzucić (jestes włascicielem) . To samo w samolocie .. Pan Rokita jak chciał coś udowadniać to powinien chwycic się przepisów a nie poreczy fotela .. Zapomnij o zgrzewce ..nie masz racji.


ma racje ma

portret użytkownika dorola

zakład z grubsza był o to - Sawa mówi, że dupa pisze się przez u otwarte, a kura, że przez zamknięte. Więc Kurak sie założył, czy mu sawa to udowodni. Sawa mówi, że nie chce jej się i niech se sam szuka. Kurak nie szuka, bo mu i tak znajdą. Kurak wygrywa zakład, dupa jest przez u otwarte, dupa jest niemiecka , ma dziurę w odbycie ( swoją drogą, jaka dodatkowa dziura w odbycie i dlaczego męskim? ) i wychodzi na to, że Niemcy Polaka pobili. A ja w dalszym ciągu uważam, że jakby Chińczyk, Japończyk czy Islandczyk w Locie awanturował, to niech go wypraszają, a jak się nie da, to niech wywalą. I w dupie mam, czy z tego powodu wybuchnie polsko- chińsko-japońsko-islandzka afera międzynarodowa, bo ja chcę lećeć bez opóźnień i bez histeryków na pokładzie.


Trzymając się Twoje erotyczno

Trzymając się Twoje erotyczno punkowskiej formy wypowiedzi, z grubsza chodziło o to kto ma większego. Nasłuchałem się o olbrzymie przez pięć komentarzy, a potem usłyszałem, że nie chce mi się pokazywać.


Chwała sponsorom: opony i felgi


hihi

portret użytkownika dorola

erotyczno?? znaczy, że dupa? toż mi tylko o to chodziło, ze WSZYSCY wiedzą, że dupa przez zwykłe, tak jak wszyscy wiedzą, kto rządzi w samolocie:D . Ja jestem prosta dziewczyna i miałabym kłopot z taką np. rzeżuchą, a i nie dla wszystkich mogłoby być oczywiste kiedy i jakie ż....


:))) Kurak litości

portret użytkownika SAWA

O co ty mnie podejrzewasz, ja serio nie mam żadnego, nawet malutkiego. ;)
Przy okazji znalazłeś mi źródło na poparcie tezy o prawach Kapitana (jak mówi Dorola, że dupa pisze się przez "u") i skoro już odkryłeś te moje słabości w znajomości prawa i ich źródeł, a nieśmiało błysnąłeś swoimi, to znajdź jeszcze, gdzie jest napisane, że po wezwaniu przez kapitana policji do usunięcia delikwenta z samolotu "Psim obowiązkiem policjanta jest wyjaśnienie i wysłuchanie obu stron."
Twoje zdrowie Kurko - Żywcem ... o nie, u mnie dzisiaj WarkaStrong.


Wiesz co...to ja jestem

Wiesz co...to ja jestem głupi. Pozdrawiam


Chwała sponsorom: opony i felgi


:)))) Brawo, to jest genialna puenta.

portret użytkownika SAWA

Przynajmniej mnie rozbawiłaś, bo wielce zła wróciłam. Urząd mi przed nosem zamknęli.
Ale nie mam pretensji do urzędu, że zmienili godziny urzędowania, ani do Kuraka, tylko do siebie, bo mogłam nie siedzieć przy kompie do ostatniej chwili. Trudno w poniedziałek podejmę próbę jeszcze raz.



A ktoś mówił, że kapitan nie

A ktoś mówił, że kapitan nie ma prawa? Jakiś cytat mogę poprosić, nie przerywając radości? Pytałem grzecznie, do pewnego momentu, czy decyzja kapitana, ma oznaczać, że wkracza policja i bez pytania co jest grane rzuca skazanym o glebę. A i owszem mam prawo wyrzucić kogo chce z domu, ale jak mu obiję twarz i sponiewieram, to jakoś dziwnie podejrzewam, że przestanę być bezkarnym kapitanem w swoim domu.


Chwała sponsorom: opony i felgi


:D

portret użytkownika dorola

oj matka, jakby ci się do fotela przspawał.... Ty, Rokity nie pobili, nie róbmy za Rymanowskiego! Tworzymy jakieś histeryczne wizje.
Całe to gadanie łącznie z twoim początkowym felietonem to jedno wielkie bicie piany. I w pale się nie mieści, żeby tyle o tym gadać.


szkoda, że Biedroń z kolegą

szkoda, że Biedroń z kolegą nie leciał, pogadalibyśmy zapewne dłużej i inaczej.


Chwała sponsorom: opony i felgi


pogadamy, jak polecą

portret użytkownika dorola

i zaczną wydziwiać, gdzie położyć flagi. Bo na razie to ja mogę tylko zapewniać, że też bym uważała, że robią wiochę, a ty mnie możesz zapewniać, że mi nie wierzysz...


A czemu flagi od razu,

A czemu flagi od razu, wystarczy, że lateksowe wdzianka wsadzą nie do tej przegródki i niemiecki porządek się zawali, frau stewardesie.


Chwała sponsorom: opony i felgi


lateksowe wdzianka

portret użytkownika dorola

nie są przywilejem gejów, z tego co wiem:) raczej damy gustują. enyłej- zawsze milej podzielić się refleksją na temat lateksu, niż ciągnąć dłużej ten temat. Co niniejszym własnie czynie, oddalając się ku sprawom domowym.


No i tu masz Dorola

portret użytkownika panmodry

 rację co do bicia piany - tysiąc słów na tysiąclecie złych polsko-niemieckich stosunków...
Natomiast sam felieton był ok - tu się nie zgadzam z Twoją opinią.


Masz "Nie biję tu piany o to

Masz "Nie biję tu piany o to co ma kapitan w kompetencjach, bo dziecko wie, że jest Panem na pokładzie, ale to ma się nijak do obowiązku rzucania na glebę przez policję, która nie pyta co jest grane, bo kapitan kazał." Solówkę gra kapitan , a Rokita może jedynie pląsać w rytm radosnie i w zadnym wypadku swojej fujary do duetu dolączac nie może . Wkracza policja: słyszy- ten pan wysiada . Pan wysiasc nie chce . Pana wynoszą - w celu ułatwienia transportu i dla lepszej manewrowosci - w kajdankach. Nikt go nie bił i nie poniewierał ..wyobraż sobie ,ze on tak sam z siebie darł sie jak swinia ..


To Matko, ponieważ ty tak

To Matko, ponieważ ty tak ogólnie, to ja skorzystam z twego linku. Proponuję zwrócić uwagę na punkty f.1, f.3, f.4, f.5 (nie: "jest", a tylko "wydaje się być") oraz cały OPS 1.090:



"f) Dowódca samolotu:


1) odpowiada za bezpieczeństwo wszystkich członków załogi, pasażerów i ładunków na pokładzie, od momentu wejścia na pokład do czasu opuszczenia samolotu po zakończeniu lotu;


2) odpowiada za użytkowanie i bezpieczeństwo samolotu od chwili, gdy samolot uzyskuje gotowość do rozpoczęcia kołowania przed startem, aż do jego ostatecznego zatrzymania się po zakończeniu lotu i wyłączenia silnika(-ów) stanowiącego(-ych) zasadniczą jednostkę napędową;


3) jest uprawniony do wydawania wszelkich poleceń, jakie uzna za konieczne dla zapewnienia bezpieczeństwa samolotu oraz osób lub rzeczy przewożonych na jego pokładzie;


4) jest uprawniony do usunięcia z pokładu samolotu każdej osoby lub każdej części ładunku, która w jego opinii może stwarzać potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa samolotu lub osób znajdujących się na jego pokładzie;


5) nie zezwala na przewóz samolotem osoby, która wydaje się być pod wpływem alkoholu lub środków odurzających w stopniu mogącym powodować zagrożenie dla bezpieczeństwa samolotu lub osób znajdujących się na jego pokładzie;


6) ma prawo odmowy przewozu pasażerów zawróconych z granicy, osób deportowanych lub osób aresztowanych, jeżeli ich przewóz stwarza jakiekolwiek zagrożenie dla bezpieczeństwa samolotu lub osób znajdujących się na jego pokładzie;


7) zapewnia, by wszyscy pasażerowie zostali zapoznani z rozmieszczeniem wyjść awaryjnych oraz rozmieszczeniem i sposobem użycia stosownego wyposażenia ratunkowego i awaryjnego;


8) zapewnia, by wszystkie procedury operacyjne i czynności wymienione na listach kontrolnych (check lists) zostały wykonane zgodnie z instrukcją operacyjną;


9) nie zezwala żadnemu członkowi załogi na wykonywanie podczas startu, początkowego wznoszenia, podejścia końcowego i lądowania żadnych innych czynności niż obowiązki wymagane dla bezpiecznego użytkowania samolotu;


10) nie zezwala na:


(i) zablokowanie, wyłączenie lub skasowanie w czasie lotu danych z pokładowego rejestratora parametrów lotu (flight data recorder), jak też na skasowanie zarejestrowanych danych po zakończeniu lotu w razie wypadku lub incydentu podlegającego obowiązkowi zgłoszenia;


(ii) zablokowanie lub wyłączenie w czasie lotu rejestratora rozmów w kabinie pilotów (cockpit voice recorder), chyba że jest przekonany, że zapisane dane, które w przeciwnym razie zostałyby automatycznie skasowane, powinny być zachowane na potrzeby dochodzenia w razie incydentu lub wypadku, jak również nie zezwala na ręczne skasowanie zapisanych danych podczas lotu lub po jego zakończeniu w razie wypadku lub incydentu podlegającego obowiązkowi zgłoszenia;


11) podejmuje decyzję o przyjęciu lub odmowie przyjęcia do lotu samolotu z niesprawnymi urządzeniami, wyposażeniem lub instalacjami pokładowymi, dozwolonymi na mocy wykazu odstępstw od konfiguracji (Configuration Deviation List — CDL) lub wykazu wyposażenia minimalnego (Minimum Equipment List — MEL); oraz


12) zapewnia, by został wykonany przegląd przed lotem.


g) W sytuacji niebezpieczeństwa, wymagającej natychmiastowej decyzji i działania, dowódca samolotu lub pilot lecący, podejmuje wszelkie działania, jakie w danych okolicznościach uzna za konieczne. W takich przypadkach może on w interesie bezpieczeństwa odstąpić od zasad, procedur operacyjnych i metod działania.


OPS 1.090


Władza dowódcy


Operator podejmuje wszelkie uzasadnione środki, by zapewnić, że wszystkie przewożone samolotem osoby wykonują wszelkie zgodne z prawem polecenia dowódcy samolotu wydane w celu zapewnienia bezpieczeństwa samolotu oraz osób i rzeczy przewożonych na jego pokładzie."


Pięć razy zapytaj "dlaczego?"

1. Dlaczego personel pokładowy usunął kapelusze państwa NJMR?
Odp.: Bo zostały zdeponowane w szafce na ubrania w biznes klasie. Za taką usługę JMR nie zapłacił.
2. Czy JMR zapytał członka personelu pokładowego o zgodę na kurtuazję wobec pary kapeluszy? Nie wiemy.
3. Czy gdyby zapytał i dostał zgodę to powstałby incydent? Zapewne nie.
4. Czy gdyby zapytał i NIE dostał zgody, to chyłkiem poszedłby zrobić "Irasiad" w klasie turystycznej?. Chyba nie ...
5. Jak JMR zareagowałby na jawne lekceważenie jego osoby poprzez taką odmowę? Zacząłby...


To co nieuchronne zdarza się nieuchronnie (E.Murphy)


Bo Rokita głupi jest i nie

Bo Rokita głupi jest i nie tylko. Wylazła z niego wiocha (polska), zaściankowość i ta dziwna polska "dzikość" czyli nieumiejętność zachowania się w zachodnim świecie. Normalny człowiek czuje się wszędzie na tyle swobodnie, szczególnie w Niemczech jak ma Niemkę u boku, że zapyta stewardesy czy może użyć innej szafki niż mu przynależna. I tu jest pies pogrzebany, brak obycia. Krakowska słoma wylazła z kapelusza. Samolot to jest specyficzny środek lokomocji i nikt nie może tam się szarogęsić - gdyby to zdarzyło się w Ameryce to Rokitowie znaleźli by się na Kubie, w wiadomym miejscu -do wyjaśnienia. W sumie odnoszę wrażenie, że Kurka z uporem godnym lepszej sprawy walczy nie wiadomo o co.


KIK


W 2005 roku słyszałem takie

W 2005 roku słyszałem takie argumenty, że grzeczni i pokornego serca nie mają się czego bać, a ci co chodzą w kapeluszach nie w beretach na Kubę. Pewnie, że można budować taki model demokracji, jest już nawet nazwa (IVRP) za pyskowanie do stewardesy ląduje się w gułagu, ale ja wolę liberalny model demokracji. Za pyskowanie w samolocie i niestosowanie się do uwag, proponuję grzeczne wyprowadzenie z samolotu i ewentualną karę pieniężną jeśli linie udowodnią w sądzie, że pasażer przyczynił się do poniesionych przez przewoźnika strat. Przykro mi, ale takie mam chore poglądy i tego bronię i będę bronił każdego, nawet wsioka z Krakowa.


Chwała sponsorom: opony i felgi


By trochę uprościć dyskusję.

portret użytkownika cmss

Przypuśćmy, że JM & N mieli na głowie bereciki z antenką. Reszta zdarzenia bez zmian. Jak TERAZ oceniamy całe zdarzenie?


Platonicznie...


Spóźniłeś się, ta dyskusja

Spóźniłeś się, ta dyskusja już dawno została uproszczona do beretów z antenką. Oto dwa ekscentryczne mohery dostały słusznie po dupie. Koniec dyskusji.


Chwała sponsorom: opony i felgi


Trocę inaczej to odebrałam!

portret użytkownika puzonik48

Witam!Trochę inaczej odebrałam relacje Szwajcara.Opowiadał o parze ,która jako ostatnia weszła do samolotu i zachowywała się pretensjonalnie,jakby celowo chcąc skupić na sobie uwagę.Na pokładzie było 60 pasażerów chcących na czas dotrzeć do domu ,niestety dzięki tej parze dotarli z 2 godz.opóżnieniem.Tej parze zupełnie nie przeszkadzało ,że opóżniają lot innym !Co i komu chcieli udowodnić?To wezwanie policji musiało się odbyć po dłuższych przepychankach jeżeli odlot miał tak duże opóżnienie.Nieraz latam ,oczywiście klasą ekonomiczną i obserwuje ludzi ,którzy wbrew zaleceniom i tłumaczeniom stewardesy ,rysunkowym schematom postępowania na siedzeniach,upychają swoje torby pod siedzeniami ,za plecami itd.To wszystko opóżnia odlot i wtedy ja też jestem zła.Jak nie chcę ,żeby mi się płaszczyk wygniótł to go po prostu nie ściągam.Nie mam kompleksu Niemców czy innych ,uważam ,że mam być postrzegana przez to co sama robię i jak się zachowuję.I muszę przyznać ,że jak do tej pory nigdzie nie spotkałam się z niegrzecznym traktowaniem ale faktem jest ,ze nigdy nie przyszłoby mi nawet na myśl naruszać jakiekolwiek prawo,nawet jak mi się nie podoba.Za chlebem wyemigrowali różni ludzie i część z ich powodów do dumy nam nie przysparza.Są to ludzie których tak jak w kraju tak i poza granicami omijam szerokim łukiem i nie czuję z nimi żadnej więzi,wbrew temu hasłu że Polacy powinni trzymać się razem.Ponoć Rokita zwrócił się o pomoc do członków rządu i znajomych parlamentarzystów (chyba tak została ta wiadomość podana)wysyłając SMS.No to oże opublikować listę telefonów komórkowych członków rządu i parlamentu ,żeby każdy żle potraktowany miał taką samą możliwość.
Sprawa Rokitów to woda na młyn dla chętnych rozpętania kolejnej akcji antyniemieckiej co wczoraj pokazał TVN24.Ciekawe ,że traktowanie Polaków zatrzymywanych i cofanych do kraju przez USA nie wywołuja tak wojowniczych nastrojów?


Ostatnie zdanie warte chwili

Ostatnie zdanie warte chwili zastanowienia extra.


Matko, dwa pierwsze zdania są mi bardzo bliskie

portret użytkownika panmodry
6

"Mam skłonności odmienne, wszędzie tam gdzie się ludzie śmieją, mnie się chce płakać, tam gdzie ludzie płaczą, zdarza mi się śmiać do łez. Śmiertelnie poważne słowa traktuję niepoważnie, niepoważne wersy często bywają moim mottem." Mogę powiedzieć, że często na sobie spostrzegam takie idące pod prąd zachowanie. Nie jest to jednak reguła - często też płynę z prądem bezmyślnie.


Lubię gustowne kapelusze, choć sam nosiłem takowy tylko przez jakiś czas. Kapelusze są  cool ale na razie w  Polsce się  nie przyjmują a i w świecie są mało trendy ostatnio. Ukłony dla Sawy nie mniej.


Jako doświadczony klient linii lotniczych wstrzymam się od końcowych opinii. Myślę, że musiałbym być bezpośrednim świadkiem, lub wysłuchać bym musiał zaufanego bezpośredniego świadka aby wydać własną opinię o incydencie Rokitów. Tego co tam się stało mimo przekazów mediów(!) nie potrafię sobie wyobrazić. Tzn, potrafię ale nie potrafię zachować  poczucia obiektywizmu więc daję spokój.
To co pisze Godziemba jest bardzo prawdopodobne. Żaden pasażer nie lubi bliźniego, który zwiększa opóźnienie spóźnionego lotu. Znam to z autopsji.


Zetknąłem się z pewną oschłością, wyniosłością personelu Lufthansy. Ale były również i wręcz przeciwne epizody. Najbardziej razi brak klasy personelu LOTu.  Tu jest dramatyczny rozdźwięk między większością znanych linii a naszym narodowym przewoźnikiem. Cierpi chyba szkolenie pokładowego personelu, a może to problem bardziej fundamentalny związany z naszą kulturą bycia.


Najfajniejszą stewardessę widziałem podczas lotu jakiś lokalnych francuskich linii lotniczych skądś  tam do Nicei. Po prostu oczy wyłaziły mi z orbit. Stworzenie było roześmiane, przyjazne, dbające o pasażerów i poprawiające humor wszystkim na pokładzie.A że była do tego prześliczna i seksowna a ja miałem ciasne, niewygodne spodnie to już inna historia.


:) Nie trzymaj nas tak w napięciu

portret użytkownika SAWA

I co się stało jak już wylądowałeś w tej Nicei, bo skoro zapamiętałeś dokąd leciałeś, a nie pamiętasz skąd, domyślam się, że historia miała ciąg dalszy. :)


Ps. Nawet nie wiedziałam, że ostatnio jestem w takim razie trendy, od 2 lat kapelusze tkwią w pudłach, a i żaden nowy kolega nie przybył do kompletu.


Nie było ciągu dalszego

portret użytkownika panmodry

jestem nieśmiałym facetem, a taka piękność dodatkowo onieśmielała. :)
Moda na kapelusze jeszcze wróci, bo wszystko w modzie kręci się w koło podobno.


Podroze.

Kazdy normalny czlowiek respektuje normy i przepisy kraju,w ktorym sie aktualnie znajduje.
Stara sie nie zaklocac porzadku i szanuje czas i wspolpodrozujacych.
Pan "premier z Krakowa" zachowal sie jak ostatni cham!!!
Zamiast lokowac plaszcze w VIP-klasie powinien wykupic stosowny bilet i umiescic siebie tamze.
Od 22-lat mieszkam w Niemczech /Frankfurt a/M/,nie wstydze sie jezyka matczynego i nigdy i nigdzie nie bylem szykanowany,ani w pracy jak i w urzedach.To samo dotyczy moich znajomych.Sam czesto latam i nigdy nie spotkalo mnie nic niemilego. Nigdy nie spotkalem w niemieckiej TV programow,ktore by uwlaszczaly Polsce.
Skad ta ksenofobia w Polsce?19 wiek i pozytywizm sie klania?Teraz jest wspolna Europa 21w.
Nie bedzie Niemiec plul nam w twarz bo sami sobie naplujemy?
Wsrod Polakow pracujacych tutaj ,a znam to srodowisko,kursuje taka opinia "jak ci rodak nie pomögl,to dziekuj bo ci nie zaszkodzil" Przepraszam,ale nie wytrzymalem.To jest moj pierwszy raz


Jednemu stereotypowi

Jednemu stereotypowi wystawiamy pomniki "Polak gnojek, co utopi w łyżce drugiego". Innym histerycznie zaprzeczamy wywołując dyżurne mądre słowa. Piszesz, że masz wielu znajomych Polaków, uważasz, że wcześniej czy później Ci zaszkodzą, bo tak wieść gminna niesie? Mieszkasz 22 lata w Niemczech i naprawdę nie widziałeś ani jednego przejawu niemieckiej ksenofobii? Nie widziałeś reklamy z Polakami sikającymi po rowach, czy kradnącymi akcesoria z Media Markt.


Nie słyszałeś dowcipu z niemieckich biur podróży: "jedź do Polski, Twój samochód już tam jest". Wybacz, ale chyba patrzysz w jedną stronę, bo nie wierzę, że przez 22 lata widzisz same pozytywy w Niemcach i negatyw w Polakach. Sprawy są złożone, ale ludzkie charaktery skomplikowane, w niemieckiej stacji benzynowej widziałem tak brudnego i śmierdzącego Bawarczyka (rolnika), że nie widziałem jeszcze takiego Polaka. Przychodzi nam łatwo potępianie w czambuł i chwalenie w czambuł. Ucieszyłbym się, gdyby chociaż raz spróbować popatrzeć na problem bez takich frazesów jak "ksenofobia".


Chwała sponsorom: opony i felgi


ale czy ty nie widzisz drugiej strony?

portret użytkownika dorola

"Niemców nienawidzę od dziecka" Maleńczuk
"Ale w domu, ktoś przy dziecku będzie mówił po niemiecku" Rosiewicz
w Szczecinie panuje stereotyp grubej Niemry zafarbowanej na żółty blond, w Kroakowie stereotyp nawalonego Anglika chuligana, śmiejemy się z Niemców, i nie tylko my- głupie "alo alo" jest jednym wielkim nabijaniem się ze stereotypów, niemieskiego i francuzkiego. No sorry, nie nabijaniem się ze stereotypów a nabijaniem się z Niemców i Francuzów. Trochę literatury- nikt nie jedzie chyba po żadnym narodzie tak, jak po Niemcach.
Kawały polak rusek niemiec- proszę bardzo. Debile niemieccy z Klosa- do usług.
Ile trzeba miec kompleksów, żeby lecieć z tym do parlamentu i robić międzynarodową chryję, to głowa mała.


Widzę i jechałem po kaczorach

Widzę i jechałem po kaczorach jak po "burej suce" kiedy chcieli na Niemcy patrzeć przez peryskop Rudego 102. Mówię tylko o tym, że łatwo nam przychodzi poniewierać Polaków, a to co się Niemcom jak najbardziej słusznie należy, to już ksenofobia. Maleńczuk jest artystą, nie policją, nie personelem samolotu i nie politykiem, więc mi wisi co on myśli o Niemcach, pewnie mu Niemcy odpłacą o ile się w ogóle kiedykolwiek dowiedzą.


Chwała sponsorom: opony i felgi


Matko to nie tak.

Nie napisalem ani jednego negatywnego slowa o rodakach.We Ffm pracuje legalnie kilka tysiecy Polakow jako samodzielni rzemieslnicy i ciesza sie doskonala opinia,a bedzie ich jeszcze wiecej.Obrazki z sikajacymi Polakami widzialem tylko w polskiej tv, kto widzial to w niemieckiej-prosze podac program!
Kawaly kraza po obu stronach ,ale te najbardziej paskudne o Polakach pochodza z USA.


Ano właśnie. Tak mi się

Ano właśnie. Tak mi się marzy, żeby mówić o konkretach i konkretami rozwiązywać problemy. Jest problem naszych rodaków, którzy nam sławy nie przynoszą i ja ich bronić nie będę, mało tego będę kibicował niemieckiej policji. Ale jest problem Niemców, którzy lecą jak leci, po wszystkich Polakach, niektórzy policjanci również. Rzecz dotyczy części Polaków i części Niemców. Problemy trzeba ustalić po obu stronach, a nie przerzucać się schematami "Pola pijak", "niemiecki porządek". Nie lubię Rokity i drażni mnie jak mało kto, ale to nie jest polski dresiarz przebijający numery, a tak został potratowany. Megalomania to nie jest przestępstwo, to irytująca, ale tylko cecha charakteru. Żadnej wojny z Niemcami nie chcę, chcę tylko abyśmy się wzajemnie szanowali, ja nie widzę w Niemcu faszysty, on w e mnie złodzieja, co do reszty możemy się pięknie różnic i kawałów o sobie opowidać do woli, od tego nikt nie umarł jeszcze.


Chwała sponsorom: opony i felgi


No właśnie ,gdyby to był polski dresiarz

portret użytkownika puzonik48

to samolot odleciałby szybciej!:)Ale to był przyzwoicie wyglądający mężczyzna więc dosyć długo się z nim cackano ,jeżeli odlot opóżnił się o prawie 2 godz.Czy to świadczy na korzyść Rokity?A może jego angielski był niezrozumiały?No to dlaczego Nelly nie próbowała ratować sytuacji swoim niemieckim?Będziemy się wzajemnie szanowali jak zaczniemy szanować swoje prawo jak też prawa stanowione przez innych ,będąc na ich terytorium.


No wiec ja widzialem i to bardzo czesto. Przyznaje, ze

moze w ostatnim czasie duzo mniej, ale tez. Jakies pare tygodni temu rozpalilem sie slyszac w bardzo znanym programie rozrywkowym, bodajze B.Kerner jednego znanego polityka, ktory zupelnie na powaznie opowiadal historie, ze zasnal w pociagu do Berlina, przejechal Berlin i wysiadl pospiesznie w jakies malej mniejscowosci, a smierdzialo tam tak i bylo tak brudno, ze myslal, ze wysiadl w Polsce.


Kawalow pana Schmidta z sprzed okolo dziesieciu lat tak w Niemczech popularnych tez nie slyszales?


Pamietam jak stojac ze swoja dziewczyna na wycieczce szkolnej w Niemczech Wschodnich, byla to jakas mala mniejscowosc z pieknym klasztorem, rozmawialem z nia po polsku, podbieglo pare malych okolo dziesiecioletnich bachorow i zaczelo w nas rzucac kamieniami, krzycac "Pollacken". Mialy te dzieci jakies negatywne doswiadczenia z Polakami? Nie. One wyniosly to z domow rodzinnych


Ja tylko o kapeluszach

Tyle już napisano o incydencie monachijskim, że już nie będę się na ten temat wymądrzać. Napiszę tylko o kapeluszach. Otóż - są ludzie-szare wróbelki i są ludzie -rajskie ptaki. Nie po to Michał Wisniewski maluje sobie łeb na czerwono, żeby w tłumie nikt się nie obejrzał, a czasami i nie splunął. Nie po to Doda nosi się, jak się nosi, żeby nie wzniecać gorących dyskusji we wszystkich możliwych telewizjach i magazynach.
Myślę, że gdyby rzeczony światły cudzoziemiec powiedział: "Jak wyglądali? No, zwyczajnie, nie, nie zauważyłem niczego dziwnego..." - to dopiero dla państwa Rokitów byłaby ta kropla, która przepełnia czarę goryczy.


DamaKier


Po przeczytaniu arcyciekawej

Po przeczytaniu arcyciekawej dyskusji: Matka Kurka kontra reszta świata pomyślałam, że każdy z dyskutantów ma wyrobiony pewien obraz sytuacji natomiast nie bardzo umiałam doszukać się wniosków.
To, że myślimy stereotypami, nie jest niczym odkrywczym. Przełamywanie stereotypów- oto wyzwanie! Ale jest to proces wieloletni, długofalowy- i do przyjęcia dla każdego z nas. To my mamy zadbać o to, jak nas postrzegają na zewnątrz i żadne ustawy, noty dyplomatyczne czy decyzje administracyjne same z siebie nie dadzą żadnych pozytywnych efektów.
Martwi mnie zupełnie co innego: wymachiwanie szabelką i obrażanie się o wszystko jakiś czas temu zahamowało proces normalizacji międzysąsiedzkiej i pogłębiło myślenie stereotypami, co incydent z państwem Rokitami w roli głównej zdaje się umacniać!
Reasumując: niech każdy z nas stara się zapracować w oczach cudzoziemca na pozytywny obraz Polaka a efekty będą po 10...20...50 latach- albo nie będzie ich wcale! Bo użalanie się nad sobą i jednocześnie gardłowanie na drugiego nic nie da!


Babcia


Dzien dobry

Czuje sie troche ograbiony z tematu, bo az mnie nosilo, zeby napisac na ten temat tekst. Z braku czasu musialem jednak darowac sobie ta przyjemnosc, a musialby być to tekst dosc dlugi.
W skrocie jednak się odniose tutaj.... W wiekszosci się z Toba Matko Kurko zgodze. Trzeba przy tym zwrocic uwage, ze Niemcy sa dosc rozlegle i często Monachium, Frankfurt, Berlin, Niemcy Wschodnie itd. To zupelnie inne swiaty. W Niemczech roznice miedzy regionami sa znacznie bardziej ?dramatyczne? niż w jednolitej Polsce. Często nawet dialekty uzywane w roznych regionach sa praktycznie niezrozumiale dla innych Niemcow. Dlatego tez odczucia ludzi w roznych rejonach Niemiec mogą być bardzo rozne. To jedno, jako punkt wyjscia.
Stereotypy antypolskie sa gleboko zakorzenione przede wszystkim w ?pruskiej? czesci Niemiec gdzie były celowo i swiadomie rozpowrzechniane już od XIX wieku w celach politycznych. Grupa szczególnie mocno pielegnujaca ?nienawisc? do Polski sa wysiedlency i ich potomkowie, którzy w brutalny sposób stracili swój regionalny ?Heimat?. Pojecie wlasnej malej ojczyzny jest w Niemczech, które przez setki lat skladaly się wlasnie z malych panstewek jest znacznie glebsze niż w Polsce. W Polsce jest to uczucie niezrozumiale... W Niemczech często wazniejszym jest, ze się jest Bawarczykiem, Schwaben, itp. niż ze się jest Niemcem. Ale oczywiście nie wszyscy wysiedleni trwaja w nienawisci do Polski. Jest tez wielu swiatlych, a szczególnie w mlodszych pokoleniach stosunek ten się zmienia..
Nie ulega jednak watpliwosci, ze na utrwalenie negatywnych pruskich stereotypow o Polakach nalozyly się pozniejsze przekazy wypedzonych z powojennej Polski i palajacych do niej nienawiscia.
Po krotkim uznaniu dla Polski za czasow Solidarnosci, sterotypy odzyly ze zdwojona sila po upadku muru. Po pierwsze doszlo do tego opisywane przez Ciebe spojrzenie ?na Rumuna?. Biedni, handlujacy czym popadnie Polacy utwierdzaly przekonanie prostych Niemcow o swojej wyzszosci nad Polakami. Do tego doszedl jeszcze fenomen Niemiec Wschodnich. Niemcy Wschodni, którzy sami byli traktowani z pogarda przez swoich zachodnich braci, potrzebowali dla swojego zdrowia psychicznego kogos od którego mogą czuc się lepsi. Tym lekarstem mieli zostac Polacy...
To dwa. Trzy-trzeba z zadowoleniem przyznac, ze w ostatnich kilku latach obraz Polski w Niemczech ma stala tendencje wzrostowa ( dzieki wzrostowi gospodarczemu, wiekszej transparencji na arenie miedzynarodowej, sukcesom w sporcie, oraz przede wszystkim duzo wiekszej ilosci kontaktow osobistych z ?normalnymi? Polakami). Nie jest zle, choc jeszcze jakies 15 lat temu było tragicznie... Polacy byli posmieliskiem w telewizji przy kazdej okazji, a przecietny Polak zatrzymany przez policje czy Zoll był traktowany jako potencjalny przestepca.
Do dzis pamietam, jak zatrzymal nas kiedys niemiecki Zoll gdy jechal ze znajomym furgonetka ze Szczecina. Kazali nam zjechac do jakiegos lasu. Ja się nie odzywalem, bo byłem tylko gosciem. Znajomy tylko troche umial po niemiecku. Zaczeto bez zadnych ograniczen ?rozpruwac? jego samochod nie patrzac na jakiekolwiek szkody. Na uwage, ze przeciez widza, ze nic nie ma, a zniszcza mu samochod, padlo ? zamknij się polska swinio?
Wtedy nie wytrzymalem i wtracilem się, pytajac po niemiecku czy takie sa procedury i czy mam przedzwonic do mojego adwokata w berlinie (którego wtedy jako mlokos oczywiście nie miałem) i spytac się go o zdanie...
Na celnikow niemieckich padl blady strach. Natychmiast sami poskrecali samochod i puscili nas bez dalszych komentarzy...
Takich przypadkow można podawac wiele, choc w Niemczech Zachodnich na pewno nie zdarzaly się one z taka czestotliwoscia...


Jeśli chodzi o samego Rokite, to zadzialalo tu podejrzewam pare mechanizmow. Po pierwsze przewrazliwienie Niemcow na punkcie punktualnosci, po drugie w Polsce nieznane, a w Niemczech powszechne absolutne stosowanie się do przepisow i brak jakiejkolwiek wlasnej refleksji. Dla niemieckiego urzednika to ze w przepisach jest napisane, ze można powiesic plaszcz tu i nie gdzie indziej, jest czyms absolutnym i nie ma tu zadnej dyskusji. To, ze w podswiadomosci jest jakies jeszcze niestety zakodowany negatywny obraz Polaka tez mialo tu pewnie jakies znaczenie w ?szybkosci? wezwania policji


Pozdrawiam


Zachęcam do napisania tekstu,

Zachęcam do napisania tekstu, potrafisz jak mało kto, a piszesz o rzeczach z nietuzinkowej perspektywy i z bagażem doświadczeń.


Chwała sponsorom: opony i felgi


wypadaloby:)

Chodzi mi po glowie jeszcze inny tekst bardziej ogolnie zwiazany z historia, ale tematyka polsko-niemiecka jest oczywiscie najblizsza memu sercu...Zobaczymy, na razie w weekend musze niestety pracowac
Pozdrawiam serdecznie


Ja Hrabini

Toja. Przypraszam czyja mogi nie na temat ? A z resztu czyja
kiedykolwik pisałła tomato.. ,tfu tematowu.


Moja znakoma s giermani ,a-Grafka Berta Arschloch byłła
mnie doniosła, że w ichniejszym Der Szpiclu pismaki piszom
co zajszło na Monachamskim Airdromi.


Do aeruplanu wchodzili bylli ,polen graf Hans Ry.i jegu asistans Nełły Ry.Jednu mniałło na kopf gelbe Deckel a drugi rote Hut.


Kylnerka przy wejściu zdiełła była im te Huty żeby pomacać czy niema w nich
ukrytegu jakieguś Nobla .To graf Jaśku si zdenerwował i czasnuł jom w gemby.


Za co ? Za co ? Pyta si ta Stywartka.


Graf Hans, kazał swoji asistans przetłumaczyć "Masz szczęsci że nimam za co ,bo jak by ja mniał to bym ci zabił " Nu i ona przetłumaczyła, ali po rusku.


No a patom to już sodomnia i gamoria, polzei mudurowa ,utajniona , giewałt , niemcy biju ,ratujci ,achtung, rodcy plujci ,ratunku hilfe ,etos patos hande hoch.


Nikto nie ryagował z pomocu dla bidaka ,prócz dwóch śmiałkow z Juroparlamentu Skonczyli pić birra,wskuczyli  na eliktryczny wózyk i ruszyli by odbić swojaka .
Staranowali Lufthanse ,ali nie tom co trzeba było.Swojak był w drugim LUFTJANIE.



A to ciekawe

Zauważyłem, że w zażartej dyskusji autor artykułu mówi o stereotypach myślowych, schematach myślowych i ani razu o cechach narodowych. Kiedym parę tygodni temu dowodził, że nie ma cech narodowych (z którymi nie życzę sobie by utożsamiany jako canned head) a jeno stereotypy, to kurak mnię spostponował. Ale niech będzie, nie będę odgrzewal kotleta.


W całym skandaliku z Rokitami dostrzegam jeden podstawowy walor. Jeżeli ów incydencik i awantura medialna wokół niego stanowić będzie przyczynek do poprawy traktowania Polaków przez Niemiaszków, to ja Rokicie wybaczę to zadęcie, udawanie VIPa i ten smętny kapelusz, w którym wygląda jak niemiecki krasnal ogródkowy.


Jeszcze nigdy tak niewielu nie zrobiło wała z tak wielu


Przypuszczam ze po tym

Przypuszczam ze po tym incydenciku przynajmniej w Lufthansie będą na Polaków patrzeć jak na gości, którzy w mogą z nagła wykonać taniec derwisza na środku samolotu. Nie wiem czy mnie to zachwyca, latam dość często, jestem człowiekiem skromnym i nie chciałbym, zeby na mój widok bladły stewardessy.


Pozwolę sobie zabrać głos, choć nie doczytałem wszystkich

portret użytkownika luxusveritatis

postów i mogę coś powielić. Z tekstu MK, przy całej wielowątkowości przebija jedna myśl - typowa dla Polaka (i za co chętnie go zatrudniają za granicą) "wielozadaniowość". Czytam: "polska stewardesa z PRL-u poradziłaby sobie", "tajniak nawet nie wyjął rąk z kieszeni", "po co od razu policja" itd, itd. i... zaczyna się dyskusja. Według, nie tylko mnie, bieganie w ślepą uliczkę jest zawsze pułapką.


Według mnie, bez prawa bycia mędrcem Europy, bo posada już zajęta:


1. Stewardesa trzymała się procedur. Jest jasne, że wie o obezwładnianiu pasażera znacznie więcej, niż o obronie przed klepaniem w tyłek (widziałem - w jakich liniach nie powiem). Tylko, gdyby tak "rzutem pogardy" umieściła Jana Marię na glebie, a ten nabił sobie guza - powiedzmy - własną czapeczką, to byłyby dopiero jaja. Procesy międzynarodowe, tabuny dziennikarzy itp. A stewardesa (podobnie jak pilot) chcą zwyczajnie pracować. Od wyjmowania niezdyscyplinowanych pasażerów jest - dokładnie właśnie - POLICJA. I tak zrobiła obsługa samolotu i... po mojemu tak powinno być.


2. Tajniak z tyłu bezczynny - bzdura totalna. Akurat ta osoba (pan lub pani) ma pozostawać w tle, dopóki nie pojawi się zagrożenie prawdziwe. Podejrzewam, że w czasie zajścia z "rzucaniem płaszcza na piersi i głowę żony" (jak powiedział JMR, dając dowód, że jedno od drugiego w ogóle rozróżnia) tajniak bardzo uważnie obserwował innych pasażerów - nie wykluczone, że z palcem na spuście odbezpieczonej broni, bo faktycznie Rokita to z pewnością nie Van Damme, ale mogła to być awantura na odwrócenie uwagi od prawdziwego zagrożenia. Niestety tylko ochroniarzy polskich linii można było do niedawna rozpoznać po szelkach kabury wystających spod marynarek, które zakupywano identyczne dla wszystkich, dla pełnej tajemnicy.


Smutne jest tylko jedno - faktycznie polska polityka sięga dna z każdym kolejnym kroczkiem. Oczywiście Nelly jest poza konkurencją, ale Rokita...? Czy ja wiem - dawniej się tak nie ośmieszał.


I na koniec maleńkie pytanie do INTERNETU - czy diabeł imiennie biseksualny dmuchał w balonik po wydłubaniu na komisariat niemiecki i co z tego dmuchania wyszło. Oj, to BARDZO bym chciał wiedzieć, ale podejrzewam, że w tej kwestii służby dyplomatyczne zbratanych granicami sąsiadów już się dogadały i... zamieciono pod dywan.


Pozdrawiam


Mówię: Katolicy to pazerna finansowo sekta religijna, obłudnie wykorzystująca nauki Chrystusa.
Słyszę: Daj spokój, oni mają już 2000 lat za sobą - nie dasz rady.
Odpowiadam: Tak, ale 1999 lat i 11 miesięcy wstecz, działali dopiero miesiąc...


To jest jeden z Twoich najlepszych ,,międzynarodowych"

6

tekstów. I w ogóle brak nagrody Ci służy, tak na marginesie.


A Nelly jest  taką Niemką jak ja, niby jest, a ma  akcent podobny do twarzy.
Mimo że trudno się nie zgodzić, felieton nie rozchmurzył mojego antypolskomężczyźnianego skrzywienia: nie wszystkie piski impotencji możemy zrzucić na niemiecką babę z ZSRR.
Pozdro.


A teraz nieśmiało proponuję zmienić tytuł

portret użytkownika puzonik48

Nie Dzwonek z Rokitą a Dzionek z Rokitą.Myślę ,że nie jeden jeszcze dzionek z Rokitą nas czeka jako że przed grzywną się raczej nie uchroni ,znając Niemców.Będzie powtórka lamentów w stylu Zera.


W.Młynarski, Kto powiedział ,,Kasjer dupa''?

http://www.youtube.com/watch?v=8SRAt4yj7rw


Kto powiedzial kasjer dupa - W.Mlynarski.


Mała poczta w małym mieście
i na poczcie mała przerwa.
Kasjer szybkę przymknął wreszcie,
plik banknotów liczyć przestał.
Rozrzucone dokumenty,
w szklance po herbacie ? denko?
A on czujny, a on spięty,
obserwuje swe okienko.
Wtem otworzył. W przód się rzuca
i zaprychał, i zatupał,
i zakrzyknął co sił w płucach:
?Kto powiedział ?Kasjer dupa??!
Kto powiedział ?Kasjer dupa??!?


A na poczcie cicho, pusto,
drzemią paczki niewysłane.
Pachnie barszczem i kapustą
(bo garkuchnia jest przez ścianę).
W głębi jakiś pan łysawy
adresuje list, a bliżej
gość wbił w sufit wzrok kaprawy
i pocztowy znaczek liże.
Brudno, zaduch, much, upał?
Nikt nie mówi nic, a zwłaszcza
Nikt nie krzyczy ?Kasjer dupa?.


Kasjer krzyczał tak z pół roku,
po okresie zaś półrocznym,
z urzędowym błyskiem w oku,
wezwał go naczelnik poczty
i powiada zły okropnie:
?Co pan się kompromituje?
Nikt się aż do tego stopnia
panem nie interesuje,
żeby w takim mieście małym,
wołać wśród tych much, w upale,
wołać - choćby dla kawału:
?Kasjer? prawda? i tak dalej?.?


I nasz kasjer krzyczeć przestał,
rozleniwił się? rozziewał?
Lecz gdy w święta jest orkiestra
on coś nadal podejrzewa.
Myśli, że ten tamburmajor
regimentu strażackiego,
swą buławą wywijając,
też przyczepia się do niego.
Gdy strażacka trwa parada
i mosiężna trąbi grupa -
kasjerowi się podkłada
pod rytm marsza: ?Kassss-jer dupa, kasss-jer dupa??


Pointa zaś wierszyka mego
w takich słowach się zawiera,
że znam cały kraj, co tego
przypomina mi kasjera.
Mały kraj, co tak uważa
z pokolenia w pokolenie:
że ktoś ciągle go obraża,
że ktoś wciąż go nie docenia.
Czasem mu ktoś prawdę kropnie:
?Kraju mój - źle kombinujesz.
Nikt się aż do tego stopnia
tobą nie interesuje.
Skończ te siupy, bo cię wpiszą
do Guinnessa lub Gallupa?.
?
A kraj okno - trach! I dyszy:
?Kto powiedział ?Kasjer dupa??!
Kto powiedział ?Kasjer dupa??!?


-----------------------------------------------------------------------------
"Słowianie będą racjonalni wtedy, kiedy wyczerpią wszystkie inne możliwości." A.Awdiejew


genialne:))))

nie znałem tego wierszyka. Młynarski jest rewelacyjny!


pozdrawiam


Niemcy mnie biją :)

A ja powiem krótko, zwięźle i na ,tzw, temat.
Otóż, na pytanie co się stało. Co takiego przydarzyło się Jankowi... Stało się to, z czym pan Jaśko miał zawsze problemy. Stało się to, z czym wielu Polaków ma problemy. Stało się ... ZOSTAŁO WYEGZEKWOWANE PRAWO!!! Tak to właśnie jest w naszym kraju, gdzie wiele osób nie zna tabliczki mnożenia, ale wie, że prawo jest po to aby je łamać. Tego się nauczyli. Ale mnożenia, dzielenia itp już nie. Jaśko i jemu podobni z frazesami na ustach i przy okazji z nożem w kieszeni... Aż mnie się nie chcę już pisać.


Co ciekawe, Jan próbował przeszczepić na słowiański grunt

mieszczańsko-konserwatywną myśl, gdzie prawo i obyczaje są swięte jak (obowiązkowe) nakrycie głowy damy i dżentelmena.
Prawo nie działa wstecz, wstecznicy nie działają z prawem.
Stomma opisał kiedyś imprezę, na którą wpadł Rokita: pierdnął, beknął  i bez podziękowania wyszedł na siebie. Stommie wierzę: pijak, który ma za co pić, nie musi kłamać.


Ech... Jestem fanem Stommy.

Ech... Jestem fanem Stommy.


Ja też, a kiedy sobie przypominam, że

nazwał kiedyś, nas, Anglików, najodważniejszą nacją, to dopiero wypinam w jego stronę pierś do orderów.


No i przyrodnik, mam słabość do intelektualistów-przyrodników, sam, jak zwykle, za późno odkryłem, że nie tylko samym psem, kotem i drzewami człowiek żyje.
Do usłyszenia, Julianie.


Do niego! Najlepiej u Stommy

Do niego! Najlepiej u Stommy przy winie.


Jak dla mnie płaszczowej

Jak dla mnie płaszczowej zadymy wcale być nie musiało . Gdyby stewardesa nie była tak zmęczona , już przy wejściu zawróciłaby parę w kapeluszach i monachijskiej hucpy by nie było . Profesjonalistka ?na oko ? wykryłaby w Rokicie zagrożenie . Bo czy dorosły facet po zakuciu w kajdany drze się jak wieprz wodzony na szlachtowanie ..? Jak by się zachował w wypadku turbulencji lub mgły nad lotniskiem ..?
Ganiałby po pokładzie samolotu i wrzeszczał ? Ratujcie mnieee.. .Wszyscy zginiemyyy..!!!? Poniewaczasie uznała , że typ nieprzewidywalny i złosliwy może spowodować zagrożenie (i słusznie ..) i dla swietego spokoju (swojego ..i pasazerów) pana o zaciętych usteczkach poprosiła o opuszczenie pokładu . Pan Rokita mogł wstac i z godnoscią opuscić samolot , osczędzajac swój otwór w odbycie męskim i studiowania wykładziny podłogowej zaniechać . Złozyć skarge na Gestapo , w konsulacie zadyme zrobić i w Dzienniku zgrabnie przypadki swoje opisać .
Kretyn wolał testowac policyjne procedury . W ciasnych pomieszczeniach zawsze się skuwa delikwenta stawiajacego opór . Inaczej nie dałoby się go wywlec , czepiał by się przedmiotów (foteli..) , rozbiegane łapki mogłyby uszkodzic wspólpasażerow no i ?pod paszki ? prowadzić by się nie dał . Żeby skutecznie skuć musi być jakies oparcie (maska samochodu , sciana..), jeśli nie ma - zalicza glebe- proste. Stawiajacy opór policji staje się przestepcą , a w stosunku do przestepców nazywanie dupkiem to pieszczota ledwo.. Pan od szarpania cugli o tym nie wiedział ..?
Chyba się przeliczył ..Znany , niedoszly , w dwa kapelusze- motywowany wzrokiem rodaków chciał germanski ordnung zakłocić i turystyczno ?biznesowej gawiedzi pokazać , co on ? niedoszły - wie o rozmieszczaniu płaszczy i kapeluszy . I pokazał . Jego ciotowaty falsecik , będzie wibrował w dresowatych i garniturowych kieszeniach . Niedoszly premier skonczył jako dzwonek bez dzwonków...


to nie jest problem polsko niemiecki

to nie jest nawet problem zwiazany z jakimkolwiek narodem. To jest tylko i wylacznie problem uprzejmosci i chamstwa oraz rozbudowanego ego i klebiacych sie w zwiazku z tym emocji. Troche latalam na dalekich trasach (jako pasazer oczywiscie) i z calym przekonaniem moge powiedziec, ze owszem, Niemcy w roli obslugi sa chamowaci w dokladnie tym samym stopniu, co Holendrzy, Polacy, Czesi, czy w ogole Europejczycy, lub jeszcze ogolniej- ludzie Zachodu. Jedyna uprzejma obsluga, na ktora bez pudla mozna liczyc pochodzi z Azji. Cala reszta swiata jest chimeryczna i ma momenty uprzejme oraz chamskie naprzemiennie, w zaleznosci od aktualnego nastroju i naprawde nie ma sensu robienia z tego sprawy miedzynarodowej. Tak sie sklada, ze mieszkam w Japonii i jestem przyzwyczajona do powszechnej, dobrze wytrenowanej uprzejmosci panujacej w tym kraju, zwlaszcza wobec klienta. Za kazdym razem, podczas podrozy do kraju kazdym jednym zamolotem jakichkolwiek linii jedynie stewardessy japonskie byly przyjazne, naturalnie uprzejme i cieple, mimo zmeczenia usmiechniete, nawet kiedy wchodzily za kotare, zeby przyrzadzac napoje, (mialam raz okazje to podpatrzyc siedzac w poblizu owej kotary)wszystkie inne panie, nie wiem jakiej narodowosci, ale ze swiata Zachodu gasily usmiech na twarzy natychmiast po wejsciu za owa kotare. Byly uprzejme po chamsku, zimne i obojetne z usmiechem bardzo wyraznie przylepionym do twarzy, usmiechem-grymasem. To nie wszystko. Obsluga sklepow na lotniskach europejskich i polskich jest rowniez jednakowo zimna, obojetne i nieuprzejma. Gdy robie zakupy tutaj, podchodze z koszykiem do lady i stawiam go przy kasie. Sprzedawca wyjmuje z koszyka po jednym produkcie, mowiac jego cene i starannie pakuje do plastikowej torby. Na koniec, juz po uregulowaniu naleznosci podaje mi torbe uszami w moja strone, tak, zeby latwo byloby mi ja zlapac i klaniajac sie mowi "prosze do nas jeszcze przyjsc". Przyzwyczajona do takiego traktowania za kazdym razem przezywam szok kulturowy, gdy w polskim sklepie kasjerka mowi, prosze powyciagac produkty z koszyka. To wszystko laduje potem gdzies z boku kasy i musze sobie to sama spakowac. Wiem, ze Polacy sa do tego przyzwyczajeni i uwazaja to za standard, mnie jednak zawsze to szokuje. Szokuje mnie sposob zwracania sie do klienta, szokuje mnie, ze jesli nie zdaze kupic biletu w kasie i zglaszam to konduktorowi, to musze zaplacic wiecej. Mam wrazenie, ze nieuprzejmi sa rowno wszyscy i jedyna na to rada, to wychowywac dzieci na uprzejmych ludzi, co moze zaowocowac w przyszlosci i zanim to nie nastapi bedziemy zdani niestety na wybuchy humorow osob, ktorym placi sie za to, by sie nami sie opiekowaly.


Zgadzam się.

6

Tekst dobry, głównie dlatego, że zwrócił moją uwagę na problemy, których dotychczas w tej komicznej na pierwszy rzut oka sytuacji nie zauważyłem. Nie wiem, co za debil zaniżył ci ocenę, ja daję tym razem sześć.


No, nie wiem. Coś mało o tej

No, nie wiem. Coś mało o tej tytułowej Niemce.


Słusznie, tytułowa Niemka

Słusznie, tytułowa Niemka obala częściowo argument "antypolskości" zatrzymania. Mimo to nadal uważam, że tekst jest całkiem całkiem.


ja nie zauważyłam. całkiem ciekawy edukacyjny tekst oswajający

portret użytkownika fM

narodowe uprzedzenia. Z Rokitami kazdy człowiek wobec bezduszności urzędnika, kontrolera, za bardzo go potraktowali, na pewno nie było powodu rzucać go na ziemię i nie ma znaczenia, ktore linie oczywiście, skoro były akurat te, poszla krytyka tych.


Klient placi za bilet, nikt nie wiezie go za darmo, nalezy mu się grzeczne traktowanie. Perswazja, nie siłowa argumentacja.


Mógł Rokita unosić się dumą, mógł wystąpić syndrom wiecznego posła, mimo to to nie petent ma byc grzeczny tylko uslugodawca, przynajmniej w innych krajach, przynajmniej w zachodnich...


Akurat Palikot krytykował Rokitę, choć przyznawał, ze miał podobne przezycie, zaznaczal, ze jego w kajdankach nie wyprowadzono.


Franz Kafka, zabity paralizatorem Polak w Australii - niby taka demokracja, a brak akceptacji dla ekstrawagancji czy nastroju? Co się dzieje? Total z kontrolowanym luzem, u nas na szczęście tego w takim stopniu nie ma. paradoksalnie...
 


Mała korekta - zabity

portret użytkownika SAWA

Mała korekta - zabity paralizatorem Polak w Kanadzie. I tu jest poważny problem - stosowania nadmiernych środków przymusu nieadekwatnych do zagrożenia. I tak sobie myślę, że gdyby Rokitowie zachowali się z tak zwaną klasą i zostali tak potraktowani (skutek w końcu ten sam - nie odlecieli wszak tym właśnie samolotem), to dziś dyskusja mogłaby się odbywać własnie na tej płaszczyźnie. Wszak potem wszystkie konsularne siły można by uruchomić i wówczas Rokitom przyznać rację, a oskarżać niestosowność środków przymusu.
I jeśli są osoby skarżące się na niemiecką obsługę portów lotniczych, to Rokitowie przyczyniliby się w dobrej sprawie. Zarówno w części dotyczącej przyczyn zajścia, jak i skutków Rokitowie dali ciała. I być może arogancka stewardessa wychodzi na wygraną. Od ludzi mających trochę oleju w głowie oczekuję nie tylko klasy, ale skuteczności swoich poczynań.


Czasem latam samolotem

- postawiłem się w sytuacji pasażera, który siedzi obok, chce lecieć, albo słuchac muzyki a tu dwoje cudaków awanturuje się o Płaszcz. Po pierwsze wstydziłbym się (nie pierwszy raz), gdybym słyszał, że po polsku awanturnik krzyczy. Po drugie biłbym brawo niemieckiej policji po usunieciu frustrata razem z płaszczem, kapeluszem i żoną. Dwie godziny opóźnienia to nie w kij dmuchał!!! Pasażer i tak ma dość stresów na głowie - dlatego pijaków, megalomanów i terrorystów powinno się usuwać z pokładu samolotu, żeby inni spokojnie dolecieli. Czasem niewielkie podniecenie pasażera przed startem jest dla załogi sygnałem i ostrzeżeniem, że może być gorzej podczas lotu. Dlatego kapitan nie opuszcza kokpitu, bo kapitan ma sterować. Kapitan jest zbyt ważny - jego koncentracja jest zbyt ważna, żeby opuszczał kokpit i szarpał się z byle Rokitą.


hiperaktywni krewni i znajomi Królika - widzę was


A to korytarz powietrzny zajęty, a to paliwo leją, a to... Bez

portret użytkownika fM

przesady z zadęciem pt. linie lotnicze. Tu nie zgodzę się, bo to nie okres wojny w ubiegłym wieku, pasazerskie są w duzym stopniu jak autobusy, a zwykle kiedy krzywdzą jakiegoś w podobnej sytuacji, włącza się solidarnosć grupowa.


Na pewno nik się nie śmiał, kiedy rzucano go na podłogę, zresztą wtedy juz chyba nikogo w samolocie nie było... 


To można było rozegrać mniej widowiskowo

Odlot spóżniony. Co pasażerów obchodzi ułożenie kapeluszy i przyodziwku Państwa Rokitów? Nic, oni chca lecieć, bo sa spóżnieni.
Co powinna zrobić załoga samolotu? Bezwzględnie wystartować. Biorąc pod uwagę, że zajście trwało ok godziny, samolot juz by był na wysokośći 13000km. Temp. na tej wysokości to minimum -60C. Gdyby w tym momencie dyskretnie usunieto Państwa Rokitów, to dolecieliby do ziemi jako sople i głęboko zaryli by się w ziemi. Sprawa wypłynęła by gdzieś na wiosne, kiedy wszyscy będziemy się martwić kogo pan Tusk powoła na kolejnego 6 Ministra Sprawiedliwości.
Udani politycy powinni być rozmnazani przez flancowanie. Może puścili by pędy? Znasz sie na ogrodnictwie?


Ja się sprawą państwa Rokitów

Ja się sprawą państwa Rokitów nie przejmuję i antypolonizmu w niej nie widzę, natomiast samo zjawisko antypolonizmu się zdarza i warto czasem zwrócić na nie uwagę, podobnie jak warto od czasu do czasu zastanowić się, czy pretekst walki z terroryzmem może usprawiedliwiać chamstwo personelu i naruszanie prywatności klientów ( słynne "rentgeny" na lotniskach w kilku krajach, które zaglądają ci do gaci, by sprawdzić, czy nie przemycasz w nich przypadkiem bomby jądrowej ). Kurak zauważył i zastanowił się, prowokując mnie przy okazji do zauważenia i zastanowienia się, za co dostał sześć.


Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.
Subskrybuj zawartość