Doradcy

Nowi doradcy ekonomiczni prezydenta to Adam Glapiński i Ryszard Bugaj. Według mnie, chyba się nie mylę, etatyści i neokeynesiści - obaj. Obaj są politykami, którzy w swoim czasie przegrali. Obaj krytykowali Balcerowicza, mając od niego rzekomo lepszą wizję. Glapiński swoją nawet wprowadzał, stanowiąc pierwsze koncesje, które przez jego następców twórczo rozmnożone dławią dzisiaj gospodarkę. Teraz będą doradzać prezydentowi. Jak mamy prowadzić politykę ekonomiczną aby kryzys nie był dla nas dolegliwy.


Właściwie to nic nowego. Nadal się będzie ścierać liberalna wizja świata z lewicową, przebraną za pisowską a nazywaną narodowo demokratyczną. Jak to kiedyś zgrabnie, dając tym znakomity przykład nowomowy, ujęła posłanka potrafiąca ?to, tamto?, czy jakoś tak: piłsudczykowską, czyli prawicową. Nie będę przytaczał tego, co by Marszałek o takim rozumieniu piłsudczykostwa powiedział. Panie czytają.


Te przeciwstawne wizje różni jedynie traktowanie obywatela. Liberałowie uważają go za podmiot polityki, socjaliści za przedmiot. Według liberałów każdy najlepiej sam się realizuje w życiu. Według narodowo demokratycznych piłsudczyków władza prowadzi do spełnienia nadziei każdego obywatela. Władza wie, co ludowi jest potrzebne, co jest jego szczęściem, zdrowiem i pomyślnością. Obywatel nie wie bo z natury jest nierozgarnięty, podatny na działanie spisków, ma paskudną naturę i wolność wykorzystuje tak, jak internauci sieć. Do oglądania genitaliów i spożywania piwa.


Zatem wolność obywatelska to mit, który należy w interesie ?wykluczonych? wykorzenić. Zakazać więc należy posiadania, bogacenia się i nieobyczajności, czyli rzeczy sprzecznych z pobożną w istocie naturą ?polskiego ludu?. Do złego, pod pozorem kultywowania praw człowieka, nasz naród namawiają liberałowie, masoni, obcy. Kiedy się ich pozbędziemy, szczęście się samo zagnieździ w społeczeństwie. I będzie trwało, niezmącone, wieczne.


To oczywiście dobrze, że różne prądy polityczne i gospodarcze dochodzą do głosu. Dobrze, że się publicznie będą spierać. Dobrze, że eksponentami lewicowego oglądu świata są ludzie wyraziści, mogący przywołać własne dokonania. Które też mogą być oceniane. Mając jednak dotychczasowe doświadczenia mogę się spodziewać, że blokowanie wetami liberalnych rozwiązań w gospodarce znajdzie teraz teoretyczny podkład. Uzasadnienia nabiorą socjalistycznej barwy.


Jedno w tym jest jednak bardziej pocieszające. W ciągu dwóch najbliższych lat w funkcjonowaniu państwa się nic nie poprawi ale i nic nie zepsuje. My zaś, przywykli do warunków jakie posiadamy, damy sobie radę z kryzysem walcząc z nim we względnie stabilnym prawodawstwie. Zaś doradcy, którzy w polityce przegrywają, zapewnią zmianę kursu. Poprzez doprowadzenie swego szefa do klęski wyborczej w wyborach prezydenckich. To pozwoli Platformie przed wyborami sejmowymi dokonać reform, na których bez trudu się ponownie dostanie do władzy.


Nasze więc nadzieje, że nikt nas jeszcze długo nie uwiedzie obietnicą pomnożenia nam dobrobytu za pożyczone od nas pieniądze, zyskały solidne podstawy.


6
Twoja ocena: Brak Średnia ocena: 6 (2 głosy/głosów )

Udostępnij

nas tutaj nikt nie uwiedzie

choć i tego nie jestem pewna czytając ostatnie dyskusje na portalu; a Bugaj, niestety, w dalszym ciągu cieszy się sympatią za swoją przeszłość; w tym sensie jest on jako doradca prezia groźniejszy niż Glapiński, który reputację ma nieco zszarganą; doceniam Bugajową stałość przekonań ekonomicznych (to on, o ile pamiętam, wymógł trzymanie się tzw. indeksacji w 1989), ale warto też pamiętać, że sam nigdy odpowiedzialności za władzę wykonawczą nie chciał wziąć odpowiedzialności, choć mu proponowano; wolał zawsze być "głosem sprzeciwu", dopóki głosił to z trybun - takie prawa demokracji, ale teraz przyjął rolę doradcy (społecznego?) tym, którym argumenty ideowe służą jako narzędzie walki politycznej, sypanie rządowi piasek w szprychy


Dyskusje na portalu

wskazują na istnienie poglądów sprzyjających zadłużaniu państwa. Czyli tych, które nie wprost ale jednak proponuje Bugaj a bez ogródek(Balcerowicz musi odejść) proponował Lepper.


Kryzys ekonomiczny, czyli zjawisko psychologiczne, zaczyna się w momencie, kiedy weń wszyscy uwierzą. Potem się rozkręca, kiedy władza zaczyna popełniać głupstwa. Wygląda na to, że zwariowany przez panikę świat solidarnie wzmaga działanie kryzysu. I dlatego dłuższa recesja na rynkach spowoduje także u nas zawirowania. Jeżeli rząd nie pęknie wyjdziemy z niego szybciej, jak inni.


A mi dalej się zdaje, że nie powinno być prostego rozwiązania

w te albo wewte. Tak to sobie moze Kowalski powiedzieć: w tym roku nie wydaję, obcinam wydatki o powiedzmy 10%. Ale też nie powie tak po dwu dniach namysłu, bez zadnej nowej przyczyny, tak po prostu. Poza tym Kowalski musi pomyślec, jak przeżyć ten rok, z czego konkretnie zrezygnować, bo jeśli np. przez cały rok nie zainwestuje w buty, juz w połowie roku nie będzie miał w czym chodzić do pracy i nie bedzie zarabiał, więc jego plan padnie.


Ja nie stawiałabym problemu jako przeciwstawienia opcji :oszczędnosc/ rozrzutność. Jest zadłuzenie, ale żyć trzeba. Samym oszczędzaniem sprawy się nie załatwi, czasem trzeba wydać parę złotych na bilet miesięczny, bo się Kowalski przemęczy na piechotę 20 km codziennie chodząc i skąd potem wezmie na recepty od lekarza nieprzewidziane w ciągu dwudniowych rozważań sprzed kilku miesięcy? 


Zakładasz,

że po dwóch dniach namysłu zapadają złe decyzje. Nie wiem czy to były dwa dni i czy właściwość decyzji można dniami mierzyć.


Nie ma prostych rozwiązań. Ale oszczędność jest rozwiązaniem, które w kryzysie raczej na pewno nie spowoduje złych skutków. Paralele z Kowalskim bez miesięcznego biletu są o tyle nieskuteczne, że nie można porównywać bytów nieporównywalnych bez narażenia się na zarzut demagogii.


Słusznie. Samym oszczędzaniem się sprawy nie załatwi. Rząd jednak nie ma innych środków do dyspozycji. Może albo oszczędzać albo pożyczać. Robi to pierwsze. Moim zdaniem, mądrze.


Termin był na pewno krótki, bo jeszcze całkiem niedawno uchwalal

budzet - ten właśnie, który teraz okazał się przeszacowany.


Nie chciałam porównywać tylko pokazać, ze skoro nawet Kowalski nie może grać jednokierunkowo bez szczegółowego planu, to tym bardziej instytucja o nazwie RP.


Rząd inne środki do dyspozycji ma, "oszczędził" mniej, niz 10% budżetu, czyli trochę tego budzetu zostało. Ruchome podobno 20%, czyli połowę oszczędził. Tylko, ze ja nie wiem, czy oni "oszczędzili", czy po prostu nie mają szans na zrealizowanie miesiąc temu przegłosowanego budzetu wobec zakładanych mniejszych wplywów niz zakładali wczesnbiej. Co się stało, co takiego wydarzyło nie wiem.


Tak między nami to sądzę, ze oni wcale nie oszczędzają, oni nie bronią się przed kryzysem pozyczkowym ani nie zapobiegają efektom swiatowego kryzysu, tylko po prostu kasy nie mają, mniejsze wpływy, drozsze euro, w którym zapacić trzeba skladkę do EU - zwykła realizacja koniecznych zobowiązań. Czyli cała dyskusja do kosza nt. oszczędzania versus inwestowania w reformy. Zobowiązania zeszloroczne z budzetu niezrealizowanego muszą posplacać, bo niezrealizowany nie oznacza, ze faktur nie ma. Pewnie są, tyle, ze jeszcze niezapłacone, a banki nie chcą im dać kredytu na spłatę. Zeszły budzet przeszacowany, ten tym bardziej, dym się zacząl w prasie robic, że MON nie zapłacił, ze jeszcze kilka ministerstw nie poplaciło. Wpływy mniejsze były z akcyz.


Może tak być?



Tak właśnie jest

I dlatego trzeba oszczędzać. I dlatego porównanie z Kowalskim jest absolutnie niewłaściwe. Gdyby nie przewidywano mniejszych wpływów od zakładanych w budżecie, to by nie szukano oszczędności. Gdyby poprzednicy pospłacali podczas koniunktury długi, można by teraz zaciągać kredyty. Ale i tak by je potem trzeba było spłacać. Zawsze więc ograniczanie wydatków jest właściwsze.


Oni też mogli, juz od początku 2008 straszono ich przekroczeniem

progu 50% PKB, Rostowski mial zaczynać cięcia kawał czasu temu, rok temu co najmniej. A Kowalski jak najbardziej do pamiętania, bo skoro prosty Kowalski z pozaciaganymi kredytami nie moze ograniczyć się tylko do spłat, ale musi inwestowac, warto dodać, ze mądrze tym razem, juz nie w konsumpcję, a w rozwój, to tym bardziej wielomilionowy, pozapóżniany kraj. Z tym, że to nie jest takie proste i  nie powinno byc robione w taki sposób, jak wykonał to premier, czego dowiodły dalsze, jednak o wiekszej niz zwykle ostatnio dynamice spadki na GPW i spadki wartości złotego. 


Mogli

i konstruowali budżet ze stosunkowo małym deficytem... pamiętasz to jeszcze ? I nie opowiadaj,że "plan oszczędności" jest przyczyną spagków na giełdzie i aktualnego kursu walut... trochę sie zapędzasz w oskarżaniu rządu.


Nikogo nie oskarżam, ale co to za zapędzanie się? Happy End

rynków nie uspokoił, spadki pogłębiły się czyli kojąco plan nie podziałał, to fakty są. A budzet może z małym deficytem, jednak miesiąc temu przegłosowany ponad raptem. Więcej, obowiązujący, z którego to powodu uzywają terminu "zawieszenie" realizacji, a mogliby zwyczajnie "realizacja budzetu okrojonego z powodu zmniejszonych wpływów czy itp. Sami przedstawiciele opcji rządzącej oświadczali, ze nie informowali aby ludzie utrzymali srodki finansowe w bankach.


Co zmieniło się w ciągu tego miesiąca, ze juz mozna ryzykować histerię społeczną ujawnianiem i po co dziwic się mozliwości spadku notowań spólek na GPW jeśli właśnie obawą przed takim spadkiem rządzący uzasadniają nieinformowanie o cięciach budzetowych wcześniej czyli mieli to wliczone?


Zapomnij o GPW

To płykie bajorko, w którym jeden "inwestor" z dużymi pieniędzmi można wykręcić taki numer, jaki mu się akurat podoba.


Za różne takie...


no właśnie, żeby rząd nie pękł

pod wpływem takich doradców jak Bugaj czy MK; choć może, niestety, zdarzyć się tak, że wyjdzie na to, co pisze fm; słyszałam kogoś mądrego, kto opowiadał, jakie mogą być następne kroki, gdyby obecnie aplikowana rządowa recepta nie zadziałała: zwiększanie deficytu gdzieś w 5-ym czy 6-ym kroku; myślę, że pomijany jest w dyskusjach (także naszych) czynnik czasu - na mój dyletancki gust robienie czegoś za szybko może przynieść więcej strat niż korzyści; wczoraj Tusk przyznal, że o kryzysie zaczęli w rządzie rozmawiać w maju (!), celowo nie proponowali pochopnych rozwiązań, także po to, aby nie stwarzać psychozy; MK robi sobie w swoim poście jaja z Tuska-historyka, nie bierze pod uwagę, że on przecież nie jest kamikadze; klapa jego taktyki oznacza jego koniec, i on o tym wie.


Bardzo przepraszam, ale

Bardzo przepraszam, ale Bugajowi to ja bym nie powierzył kiosku ruchu, więc proszę mnie w to towarzystwo nie mieszać. Po drugie jeśli znajdziesz jedną radę w moim tekście dla Tuska, to wypłacam milion gotówką, nie znam się nie doradzam. Po trzecie ja już któryś raz z rzędu pytam i tylko pytam, czy Polska i Litwa jest mądrzejsza od USA i UE. Ostatnio Słowacja stawiana za wzór również idzie drogą zwiększonego deficytu na INWESTYCJE. Pytam po prostu pytam, póki jeszcze można i nie jest za późno.


Chwała sponsorom: opony i felgi


Obawiam się,

że się sam tam wpakowałeś. I teraz krzyczysz na Ninę, że widzi gdzie siedzisz.


Inwestycje

Wydaje mi sie,że dobrze słyszałam, iż inwestycje drogowe mają mieć inne sposoby finansowania... pozabudżetowe... w grę wchodziła mozliwość kredytowania przez EBI.... własnie budowy infrastruktury. Oznacza to,że zmniejszanie wydatów budżetowych nie spowoduje zaniechania inawestycji.


A czy spłatę tego kredytu na drogi z EFI ktoś nam daruje?

portret użytkownika Aleksiej

Bo jeśli nie, to jaka to różnica, z kieszeni lewej czy z prawej kredyt wziąć?


Podaruje?

Wiesz,że nie... ale to jest trochę inna kwestia.. liczenie deficytu budżetowego :)


Wiedźmo

Dobrze słyszałaś. I okrzyki o zaniechanych inwestycjach są zupełnie pozbawione podstaw.


Okrzyki

Wzięłam znów do ręki " Był bal " Mackiewicza... tam jest smutna konstatacja,że nie szanujemy naszych rządzących.... w przeciwieństwie do np. Anglików.
Coś w tym jest... niestety odwiecznie


takie pytania wszyscy Tuskowi, Rostowskiemu

Podobne pytania wszyscy Tuskowi, Rostowskiemu i ich doradcom zadają; oni powtarzają swoje; być może się mylą, być może wszyscy jakoś za to zapłacimy; ale póki co nadal bardziej ufam Balcerowiczowi niż Bugajowi; owszem, wolałabym poznać więcej szczegółów  na temat czasu i trybu inwestowania w infrastrukturę przez ten nowy fundusz, na który budżet centralny przerzucił tę przyjemność, ale nie wykluczam, że jak dobrze poszukam to do tych inforrmacji też dotrę; a tak poważniej - sądzę, że antykryzysowa taktyka rządu oparta jest na hipotezie o średniookresowym i średniodolegliwym wpływie kryzysu na Polske; jesliby mieli rację to dodatkowo osiągnęliby korzyści dla budżetu w dłuższej perspektywie; jeśliby zaś ta hipoteza okazała się błędna, to pewnie uważają, że będzie czas na skorygowanie swojej taktyki


W kilka dni znajduje się 20

W kilka dni znajduje się 20 miliardów oszczędności i nikt mi nie powie, że to można zrobić dobrze o ile w ogóle w takim terminie. Rząd przerzuca najważniejsze inwestycje, czyli infrastrukturę, na biurokratycznego molocha jednego z najbardziej nieudolnych i głęboko osadzonych mentalnie w PRL, tylko ZUS jest gorszy. Reformy się zawiesza i to są wszystko pasywne i tchórzliwe reakcje. Nie ma żadnego pomysłu na pobudzanie gospodarki, jedynie cięcia na oślep. Pytać trzeba i jak najwięcej. Ktoś tu pisał, że to nie Tusk, a Rostkowski rządzi finasami. Dobre sobie, ktoś pamięta za co wyleciał Gomółka? Czy ktoś jeszcze pamięta jaką ignorant Tusk wyznaczył datę dla Euro, a Rostkowski nawet nie pisnął, choć wiedział, że Tusk bredzi. Mamy za premiera faceta, któremu śni się tylko Belweder, on che przetrwać i pieprznąć to wszytko, jak się zacznie na poważnie walić, pora zacząć to rozumieć i pytać jak najwięcej pytać.


Chwała sponsorom: opony i felgi


jeśli Ty masz rację

Jeśli Ty masz rację, a nie inni, także na tym portalu, to jedno jest pewne - Tusk nie przetrwa. Z Belwederem i innymi apanażami może się pożegnać na zawsze. Ja się bardziej boję czegoś innego. Podważanie kompetencji tego rządu, gadanie o chaosie, braku kompetencji stwarza atmosferę. Którą, zapewniam, także brzydcy spekulanci wykorzystują. Bo w świecie gra idzie na ostro.


Przetrwa, rok przetrwa, potem

Przetrwa, rok przetrwa, potem będzie kampania, a potem wszystko w "d". Co znaczy atmosfera, co to za argument? Jak świat światem i demokracja demokracją, krytykuję się rządzących nie opozycję, przynajmniej zachowuje się proporcje. Mnie już męczy argument pod tytułem siedźmy cicho z marnymi bo przyjdą najgorsi. PiS nie ma szans na powrót do władzy i nie ma z kim wracać, wiec dajmy sobie spokój z ATMOSFERĄ, bo to śmieszne. Przed nami są poważne wyzwanie i poważne problemy, a ja widzę, że dalej żyjemy w świecie strachu przed PiS. W ogóle nic nie róbmy, bo kryzys i do tego PiS, a kto wie, czy i zaraza nie idzie następna. Pytam o rzeczy ważne, najważniejsze i będę psuł tę już nieco stęchłą atmosferę niczego nie róbmy, przecież PiS nie śpi. Z PiS to ja sobie poradzę, radziłem sobie jak jeszcze coś znaczyli, natomiast z tym co jest nie ma żartów i litości działań pod publiczkę. Wierzysz, że ktoś inny niż Tusk będzie kandydatem PO? Jakie ona ma motywacje jako premier? Być odważnym i podejmować trudne decyzje, czy grać pod przyszły wygodny stołek? Proszę uwolnić myśli i nie straszyć trupem PiS.


Chwała sponsorom: opony i felgi


Zaraza już jest.

Mało to ludzi na grypę się pochorowało?


ja niczym nie straszę, nawet PiS-em

a Tusk też nie jest bohaterem moich marzeń, natomiast kiedy słucham Rostowskiego, to mnie przekonuje, podobnie jak wczoraj Hausner (dziś przez cały dzień powtarzany w Superstacji); a przede wszystkim nie podzielam Twojej pewności, że chodzi tylko o Belweder i, co więcej, jestem przekonana, że gdyby tak było, to się przejedzie, jeśli mu się nie uda przeprowadzić nas przez ten gnój w miarę spokojnie; pisząc o atmosferze, miałam na myśli wpływ tejże na rynki


Hmm.

Wygląda tak, że rząd jest be bo nic nie robi.


Rząd ma dwie możliwości - zaciągnąć kolejny kredyt, czyli robić to, co jego poprzednicy w czasie koniunktury albo oszczędzać, czyli robić to czego nie robią rządy, które w czasie koniunktury spłacały długi.
A Ty teraz wybrzydzasz, że nie robimy tego, co robią inni, którzy nie mając poprzedników o takim ładunku intelektualnym jak PiS mogą sobie teraz pozwolić na to co robią.
Nie uważasz, że takie gadanie jest znacznie spóźnione?


Po drugie. Ganisz rząd za to, że nie straszył nas kryzysem. Moim zdaniem dobrze robił bo te zjawiska, które dopiero się u nas zaczynają wystąpiłyby znacznie wcześniej. Niepotrzebnie.


Natomiast trzydniowe poszukiwanie oszczędności, to klasyczne przecięcie węzła. Ktoś, kto nie umie podjąć decyzji w ciągu kilku godzin w ogóle jej nie podejmuje. Ktoś, kto nie zna swojej domeny, nie może nią kierować. Wymaganie zatem aby w ciągu kilku dni przedstawić propozycje, postawione ludziom, którzy znają swoją robotę jest oczywiste. I wymaganie aby wałkowano tygodniami oczywiste decyzje jest nawoływaniem do marnotrawienia czasu.


Reasumując, demonstrując złe nastroje łączysz do opozycji, która dba o to aby takie właśnie nastroje wywoływać. Bo rząd ani tego kryzysu nie wywołał ani nie ma wpływu na jego zakończenie. Może tylko dbać o to aby nie trwał długo. I na razie to robi. I za to chociażby się Tuskowi należy pochwała.


Skoro roważali zagrozenia związane z kryzysem od maja 2008

dlaczego uchwalili taki budżet aby juz po miesiącu robić raptowne spektakularne "cięcia węzła" tłumacząc je koniecznością przeciwdziałania kryzysowi? 


Znasz

to powiedzenie : " cokolwiek uczynisz źle będzie ?"
Z powodzeniem je stosujesz , jak sądzę z zadowoleniem.


Nie rozumiem. Że mnie żle będzie? Cokolwiek by Tusk nie zrobił?

Nie, mi odpowiadało, ze zwolnił Ćwiąkalskiego. Forma do dyskusji, jednak są takie standardy w innych krajach,  to było jednak 3 samobójstwo, 2-gie w tym samym miejscu za tego samego MS, który w dodatku bagatelizował temat. Nie jesteśmy samotną wyspą. Czy w czym rzecz? 


Temat

może istotnie nie rozumiesz ...


Rostowski tłumaczył dlaczego nie w maju

Rostowski, mam wrażenie, byłby to wytłumaczył, gdyby mu Pochanke ciągle nie przerywała; z tego co wydedukowałam (także po wczorajszej Kropce z Tuskiem i innych wypowiedziach): założyli wstępnie, że kryzys bankowy nas nie dotknie i, zdaniem Rostowskiego, tak się stało; nie mieli pewności, także jesienią, czy dojdzie do kryzysu gospodarczego; doszło i stąd oszczędności; nie chcieli wcześniej pogłębiać psychozy; osobiście nie wierzę,że plan oszczędności przygotowali w ciągu dwóch dni - mieli koncepcje i wymusili ich wdrożenie na resortach; Rostowski żałuje, że przygotowany latem budżet nie był jeszcze bardziej restrykcyjny (mniejszy deficyt?); czyli część awantury dotyczy timingu; moim zdaniem dobrze się stało, że nie zrobili falstaru, bo - jak już gdzieś na portalu pisałam - Polaków wprowadzały w kryzys doniesienia ze świata i kto je śledził, a także uważnie sluchał wypowiedzi rządowych, wiedział, że jakiś plan zostanie przyjęty


Słuchałam

jak pani Pochanke prowadziła tę rozmowę... jak to ona.. Gudzowty kiedyś powiedział jej,że chciałby mieć tyle czasu na wypowiedź co ona. :)


Belweder.

W końcu w Belwederze łatwiej. Można rządowi bruździć, wetować....premier to ciężki kawałek chleba. Trzeba mieć super załogę i dużą wiedzę, by podołać. A jak się przytrafi światowy kryzys, to trzeba zakasać rękawy i do rozwiązywania problemów poważnie zasiąść, a nie w telewizji pohukiwać na ministrów.


Pasikonik


Pasikoniku

Masz zupełną rację. Ale pohukiwania na ministrów nie zauważyłem. Wydaje się, że media tego szukały i niektóre jakieś tam symptomy wyolbrzymiając stworzyły ich wrażenie.


Mam nadzieję,

że rząd nie pęknie. W przeciwnym wypadku czeka go los wszystkich, którzy zgrzeszyli niekonsekwencją.


Wydaje mi się, że Bugaj i Glapiński będą mieli niewielki wpływ na decyzje prezydenta. On i tak wyznawał ich poglądy. Lub odwrotnie.


Gdyby się PSL zgodził albo PiS okazał merytoryczną opozycją, to by była możliwa reforma KRUSU. Tutaj się jeszcze kryją pewne rezerwy. Niestety, dostępne po kilku latach.


Radykalne ograniczenie państwowej administracji wymaga zgody prezydenta.


Miejmy więc nadzieję, że podjęte oszczędności wystarczą.


Dziękuję za ....... a co ci

Dziękuję za ....... a co ci będę pisać, sam wiesz. ;)
Wczoraj tak sobie smutno uświadomiłam, że ten Dorn to taki całkiem głupi nie był.
Chodzi mi o słynne "ścierwojady" i "wykształciuchy".
Ech....


Sawo

Myślę, że wyrażanie wątpliwości jest bardzo cenne. I fM a i inni słusznie z takiej możliwości korzystają. To też pozwala zrewidować własny pogląd. Na razie nie widzę powodu aby go korygować.


I cieszę się, że jesteś po mojej stronie.


Cóż, hmmm "wyrażanie

Cóż, hmmm "wyrażanie wątpliwości" mówisz. 


Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.
Subskrybuj zawartość