Wstałem rano przeczesałem wskazującym palcem grzywkę i liczyłem na fajrant, bo taką przyjąłem zasadę, że jak nie ma weny, to lepiej podłubać w nosie. Na szczęście wena jak licho nie śpi i wyrywa z letargu w najmniej spodziewanym momencie. Już sobie drzemałem nad klawiaturą z palcem w nosie, kiedy coś mnie skusiło cichym, ale wyraźnym głosem: ?zajrzyj na Onet?. Posłuchałem i poszedłem w stronę światła i oślepił mnie nagłówek na topie: ?Kaczyński goni Tuska?. Przy takich numerach to trzeba z 10 Brunerów, żebym się złapał na dziennikarski lep budowania głupich tytułów do nieistotnej treści. Mimo wszystko kilknałem i nie żałuje, tam gdzie mnie poniosło znalazłem wenę. Tytuł oczywiście odnosił się do tego, ze Kaczyński miał 12%, a teraz ma 15% i w związku z tym cała gonitwa, tu się sensacji nie spodziewałem. Natomiast w treści znalazłem co prawda starą jak świat prawdę, którą poszczególne barykady na przemian epatują, albo obśmiewają. Stara prawda ma złożony i wiecznie kontrowersyjny tytuł: ?Na PO głosują młodzi i wykształceni, na PiS starzy po podstawówce?. I co, nikt mi nie pogratuluje? Jak to czego? A spróbujcie sami w tym zamęczonym na śmierć sloganie znaleźć wenę.
Wena była, stała sobie trochę z boku i takie oto nasunęła skojarzenia. Jakiż to paradoks, że starsi po podstawówce głosują na profesora prawa i jakie niemniejsze cudactwo, że młodzi wykształceni wybierają magistra historii. Dalej to już łatwo, jeśli ktoś nie ma ochoty komplikować rzeczy prostych, no to zadaje podstawowe pytanie. O czym stan rzeczy świadczy? O kondycji intelektualnej wyborców, czy wybieranych? Na proste pytania najczęściej udziela się politycznych dopowiedzi, a więc takich, które wykluczają analizę i posługują się transparentem. Staram się w takich przypadkach patrzeć z pozycji tego drugiego, nie że taki koncyliacyjny jestem, taki cwany jestem. Patrząc z pozycji tego drugiego można dość łatwo zobaczyć co drugi kombinuję. Jako ten pierwszy i nie drugi, przyznaję się proforma, że głosowałem na magistra i od razu z pozycji drugiego powiem, że rozumu w żaden sposób mi to nie dodało. Sam akt zwany głosem oddanym, z moją inteligencją, młodością, czy wykształceniem nie miał nic wspólnego. Trudno się nie zgodzić z partyjnym transparentem tych drugich, że głos oddany na tych pierwszych nie jest żadnym stygmatem intelektu.
Natomiast nie ma już zgody z drugimi, kiedy mowa o procesie wiodącym do oddania głosu. Absolutnie i oczywiście jest tak, że to jakich wyborów dokonujemy, życiowych, czy politycznych jest jak nic efektem tego co mamy lub czego nam brak w głowie. W tym miejscu wracam do podstawowego pytania. Co mną kierowało przy wyborze. Kierowała mną wiedza i inteligencja. Z inteligencją się rodzi lub da się nabyć, ja w nabycie wierzę i wcale nie traktuję ironicznie. Wiedza to inna bajka, tu już trzeba orać. Tak się składa, że moja wiedza to kompilacja formalności jaką jest wykształcenie i nie uznałbym tej formalności za gruntowną, raczej się leniłem, czego szczerze żałuję i tak zwanego samouctwa, do którego też mam stosunek ambiwalentny. Nie ma pewności, że dyplom daje coś więcej niż dyplom, znam wielu analfabetów z dyplomem i jeszcze mniejszą gwarancja jest, że samouctwo zastąpi wykształcenie formalne. Przez oba procesy przeszedłem jak umiałem i od kilku lat oddaje efekty do publicznej oceny. Oddany głos niczego z gatunku intelektu i pochodnych mi nie dodał, ani nie ujął, niemniej zanim do tego doszedłem użyłem tego czym dysponowałem. Według mojej wiedzy i intelektu, odpowiedź na proste pytanie jest oczywista. Poziom intelektualny profesora jest grubo poniżej magistra. Nie wnikam w poziom magistra, ponieważ na poziomie magistra kończył się wybór, jeśli gdzieś kiedyś znajdę na boku siedzącą wenę to i o poziomie magistra napiszę oddzielne zdanie.
Wypadałoby podać uzasadnienie do wyboru, problem jednak polega na tym, że czyniłem to tak wiele razy i na tak wiele sposobów, że już sam siebie nie chciałbym zanudzać. Zarysuje tylko parę zjawisk, na które mój intelekt nie dał zgody i wystawił bezlitosną notę intelektowi profesora. Nie pomieściło mi się w głowie, że uczciwy znaczy biedny, o niczym tak nie marzę jak o tym, żeby Rodacy pływali w dostatkach i naddatkach, szczęścia niby nie daje, ale jakoś pewni jutra dłużej i ciekawiej żyją, nie przeszkadzając żyć innym. Wyrzuciłem z głowy synonim złodzieja jako podsumowanie przedsiębiorcy, bardzo bym sobie życzył aby Polacy nie bali się wziąć sprawy w swoje ręce i zanim krzykną złodziej, posmakowali jak ten chleb biznesmena smakuje, a jest to naprawdę ciężki kawałek chleba. Nie przyswoiłem wciskanej mi nowej wiedzy, że prawo znaczy lincz, a sprawiedliwość TKM. No i w końcu najważniejsze i powiem jak handlowiec, ?nie ukrawam, że będę szczery?. Założenia oraz diagnozy profesora i brata w wielu obszarach nie były takie złe, w każdym razie ja się z nimi w dużej mierze zgadzałem, natomiast wykonanie i dobór ludzi był fatalny. Ludzie byli beznadziejni, a działania zostały zagadane na śmierć, to ostatecznie zdyskwalifikowało profesora i wybrałem magistra.
Wyciskam z tej analizy cudzych wad i zalet również naukę dla siebie. Z osobistego doświadczenia i perspektywy własnej produkcji zaczynam patrzeć na pewne mechanizmy społeczne i tak zwane polskie piekło okiem tego, co być może nieudolnie, ale buduje. Kiedy się robi coś pierwszy raz w życiu, coś poważnego, czy to będzie budowanie IVRP, II Irlandii, czy portalu kontrowersje.net, nie ma takiej możliwości, aby rzecz się odbyła w ciszy i żeby nie uzyskać 1000 złotych, błyskawicznych i niepowtarzalnych patentów na sukces. Nie ma też najmniejszej szansy, aby się w trakcie budowania nie pomylić, zbłaźnić nawet, czy zaprzeczyć części swoich złożeń. Wiem to z perspektywy budującego i krytykującego, a tę wiedzę uważam za bezcenną. Dzisiejszy stan wiedzy pozwala mi wyciągnąć następujące wnioski i taką swoją własną receptę na sukces, żeby nie skończyć jak profesor. Słuchaj co mówią inni i ucz się tam gdzie płyną nauki, z nieco mniejszym nastawieniem ucha słuchaj pouczeń, ale nie lekceważ bywa, że wśród nich też zdarza się odszukać naukę. Wypuszczaj uchem wszelkie gadanie ja wiem lepiej, ale mi się nie chce pokazać, bo ty za głupi jesteś. Jeśli popełniłeś błąd nazwij go i popraw zamiast dorabiać do błędu kolejne ideały.
Ale wszystko to na nic, jeśli nie będziesz robił, jeśli będziesz gadał pięknie i zajmująco jak nikt inny, a nie będziesz robił swojego, w swoim najgłębszym przekonaniu dobrego i słusznego, zginiesz jak profesor. Pośród wielu spektakularnych sukcesów nie znam takiego, który cieszyłby się powszechną i jednorodną oceną. Małysz skacze za nisko, Balcerowicz nie zna się na inflacji, Suzin ma fatalną dykcję. Tak było zawsze i tylko ci co robili swoje i wiedzieli czego chcą dochodzili do celu. Wiem czego chcę i będę konsekwentnie dążył do celu, jeszcze tysiąc błędów i śmieszności przede mną i wszystko da się naprawić, ponieważ wiem czego chcę i wiem dokąd idę. Co się nasłucham, że można lepiej to moje, trudno, zawsze można skakać wyżej niż Małysz i zdusić inflacje szybciej niż Balcerowicz, tylko tak się głupio składa, że Małysz jest jeden i Balcerowiczów też nie ma dwóch. Tym bardziej i więcej trzeba robić swojego im mniej się jest Balcerowiczem i Małyszem, tacy się rodzą raz na wiek. A wybór młodego i wykształconego, czy starego po podstawówce zawsze odnosi się do tego co widać, co się udało zrobić, nie tego co się udało zagadać. Profesor Kaczyński przegrał z magistrem Tuskiem, bo się z bratem i towarzyszami zagadał na śmierć.
Tusk wygrał bo miał Schetynę co wziął towarzyszy za twarz kiedy zaczęli gadać przez dwa lata jak wygrać z PiS, zamiast to po prostu robić. Trzeba było takich brzydkich rzeczy, jak wykoszenie Rokity z partii, jak przyciśnięcie do muru pozostałych zbuntowanych i trzeba było tak szaleńczego pomysłu, żeby iść na wybory z PiS, które trzymało służby i TV w garści, a wszystko po to by odetchnąć z ulgą po wyborach w 2007. Mnie na szczęście, to nie dotyczy, Bogu dziękować nie wybieram się na wybory, nikogo nie musze kosić i cisnąć do mury, jedyne co muszę, to robić swoje i nie pozwolić, żeby to co się udało zbudować zastało zagadane lub storpedowane przez tych co za cel postawili sobie ?zburzyć?. I tak od weny, przez politykę do osobistej refleksji zobaczyłem dziś dlaczego profesor prawa jest obstawiany przez starych po podstawówce, a magister historii przez młodych i wykształconych. Tajemnica tkwi w tym kto chce robić, a kto chce gadać. Młodzi mają życie przed sobą i chcą w życiu robić, starzy ciągle chcą o życiu gadać, są to tylko proporcje nie reguła, ale warto brać przykład z młodych i tych starych, którzy rozumieją i kibicują młodym. Profesor przegrał z magistrem, bo gadał, tylko gadał co inni powinni robić lepiej, nigdy nie pokazał co sam potrafi. Gadać można, ale robić swoje trzeba.
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 


Ciekawy tekst.
Połączyłeś dwie kwestie: politykę, kompetencje i dzisiejszy sondaż ( też mnie rozbawiła ta gonitwa, widocznie Onetowi spadła czytalność ) z wczorajszą, słusznie minioną pyskówką. Zauważyłem, że rację mają ci, którzy mówią, że gdy piszesz z pewnym dystansem, piszesz lekko i ciekawie, aż chce się czytać ( początek tekstu to piórko ), ale gdy zaczynasz się angażować w jakieś spory, to pióro ci tężeje. Mimo wszystko, tekst mi się podobał i daję sześć. A jeśli mogę Ci coś doradzić to mniej działactwa i zaangażowania, to wykańcza i udziwnia człowieka, a Kurkę tym bardziej.
A ja nie, daję 2 bo kurkowego
A ja nie, daję 2 bo kurkowego polotu w tym mało. :)
Ale 2 a nie 1, bo przeciwnie od ciebie "Ja", uważam, że to działactwo było bardzo potrzebne.
Bo tylko wtedy kiedy się samemu dopięło wzięcia innego za twarz, to inaczej ocenia się innych używających takich argumentów.
Weź się za pisanie tekstów
Jeśli chcesz pokazać jak to się robi. Z pożytkiem dla mnie i dla Ciebie. Nic tak na mnie nie wpływa pozytywnie jak konkurencja zawstydzająca talentem. Oceniasz tekst z pozycji autora, który ostatnio napisał fatalny tekst, nie ze względu na treść, ale fatalność. Był tak fatalny, że przepadł w gąszczu innych kiepskich tekstów. Lubię krytykę, ale w tej krytyce nic nie ma poza żalem i złośliwością, która zasłania oczy i rozum. Pisałaś już dobre rzeczy. Wróć do konkretów, już sobie popyskowaliśmy, przynajmniej ja mam dość. Rezerwuje miejsce na SG, o ile zechce Ci się coś więcej niż dalej się żalić, albo chociaż żalić z polotem.
PS Muszę wyjść, jeśli napiszesz tekst, masz ustawione uprawnienia admina. Klikasz na tekst potem na zakładkę edytuj, i w opcjach ustawisz przyklej. Potem musisz kliknąć na mój, to samo tyle że opocję przyklej "odhaczasz".
Chwała sponsorom: opony i felgi
Średnia ocena 6, prawie 300 odsłon 28 komentarzy
wysokie masz wymagania, jeżeli to kiepski wpis. Bierz pod uwagę, że na siłę to i świnia nie chce. Agitacja prowadzona w ten sposób przynosi więcej szkody, niż pożytku.
A wszystko jedynie dlatego, że nie doceniono tym razem twego geniuszu. Pociesz się - ja dałem 6. I nie musisz dziękować :P
Jesteś przewidywalny jak morska bryza...
Ciebie to ja nie lubię
jakoś Cię nie lubię i jakoś Ci nie ufam, jak mawiał klasyk Franz. Ale za parę cech charkteru szanuję. Jedną z nich jest zdolność do oddzielania ziarna od plewy. Zgadzam się z Twoją oceną, jestem dupkiem z kompleksem Narcyza, a tekst był bardzo dobry. Zawsze przyznaje rację, kiedy się pisze rzeczy mądre i prawdziwe. Gryzę, gdy się pisze głupoty fałszywe. Przyznaję Ci rację, dwa razy napisałeś prawdę i w miarę mądrze.
Chwała sponsorom: opony i felgi
I bardzo dobrze, bo nie lubię chodzić w pasie cnoty
miłość z matką, nawet kurką mnie nie pociąga :P
A dupkiem jesteś ;)
Za Bladaczkę robisz?
Jak to nie zachwyca SAWY, jeśli tysiąc razy tłumaczyłem SAWIE, że ją zachwyca!
Żalu ani złośliwości u mnie zero, a że brak uzasadnienia niskiej oceny cię gnębi, to proszę bardzo.
Tekst za długi do przesłania, jakie zapewne autor miał zamiar przekazać. Gdyby tę dłużyznę usprawiedliwiała ciekawa forma, to można by ją wybaczyć, ale niestety tak nie było w tym przypadku. Tekst niby o intelekcie, ale tegoż właśnie w nim brakuje, bo filozofowanie nie porywające niczym nowym, rzekłabym nudnawe, a i stygmatem intelektu i ogromem wiedzy zgłębionej nie pachnie. Bo czegóż to się dowiedzieliśmy? Że wyborami autora kieruje wiedza i inteligencja i dlatego głosował jak głosował. Ale odkrywcza była już wolta szczerości, że profesorska małość to tak na dobrą sprawę zdiagnozowała sytuację dobrze, tylko wykonali to do dupy. A to to już się kupy nie trzyma, bo skoro diagnoza się podobała, to nie wyjaśnił autor, że doznał jasnowidzenia i wiedział, że spieprzą. Tu już mi się rozjaśnia po trosze ewolucja w kurniku i jak jeszcze nie tylko o Michniku i GW, ale i o oligarchach i szarej sieci poczytam, to rzeczywiście w to "nie ukrywam, że będę szczery" uwierzę.
Ale już za to co w końcówce należy się właśnie podwyższenie oceny, bo odzwierciedla wyciąganie wniosków z własnych doświadczeń (nie rozstrzygam dobrych, czy złych), a także wnioski te rozciąga na uzasadnienie postaw innych. A to już jest warte docenienia.
Ps. Rezerwę na dość długo zachowaj dla wspaniałych tu innych autorów, których chętnie czytam, ale nawet jeśli nie znajdą się na SG to sama umiem takie perełki wg własnego gustu wyłowić.
W pierwszej wersji w końcówce tamtego wpisu napisałam, że pewnie skwitujesz stwierdzeniem, to napisz lepszy, ale skasowałam. Chyba dobrze, że skasowałam, bo byś nie napisał tego.
Paryż wart jest mszy.
spam nr 1
Koleś?? Moja rada jest taka... Nie zostawiaj durny cieciu nigdy
Koleś?? Moja rada jest taka... Nie zostawiaj durny cieciu nigdy swego bajzlu bez kontroli... bo cię myszy nawet zjedzą... jak króla Popiela...
Jestem jednak pewien, że od dzisiaj będziesz kretynie... podobnie jak W. Kuczyński... warował na swoim blogu jak durny pies...
Cerber... na okrągło, przez 24 godziny/dobę w każdy boży dzień... tu siedział... by oczywiście śledzić każdą niepoprawną wypowiedź... szukając wytłumaczenia, by takową wyciąć, zabanować...
A teraz się tak zastanów... KIM ty tak naprawdę jesteś drobny ciulu o przeogromnych ambicjach i mniemaniu o sobie... I czy nie będzie ci kiedyś bardzo wstyd.... Nawet jeśli nie tobie, to twoim dzieciom, czy wnukom...
Kumasz przesłanie durny łomiarzu???
PS.
By nie bylo wątpliwości, moja wypowiedź jest skierowana do tego socjopaty MK
Dobra krytyka, siadaj 3.
No cóż ja powiedzieć ponad to co powiedziałem, żale przelane na papier, wiercenie dziury w brzuchu, za wczorajsze krzywdy. Takie wpisy ostatni raz widziałem w dzienniczku, poziom pani filolog z powiatowego gimnazjum. Twoja sprawa co cię kręci, myślałem, że kręci poważne pisanie, nie bieganie z żalami. Nie kupiłem Twojej złotej recepty przesłanej na maila, bo to była maść na szczury, a nie antybiotyk. Być może jet to powód aby się pastwić nad tekstem, który był na dobrym, nawet na bardzo dobrym poziomie, taka metoda rewanżu, to też metoda. Obiecuję, ze receptę kupię i tekst pochwalę, niestety na razie powodów brak. Jeśli chcesz z czystym sumieniem i z trochę większą klasą dokopać mi, to podeślę Ci parę linków do naprawdę kiepskich tekstów mojego autorstwa. Nie bronię swojego ego obolałego, chociaż przyznam cierpi zawsze, ale to po prostu dobry tekst do którego się czepiasz instynktownie i to są najniższe instynkty niestety. Jak Ci przejdzie to pogadamy, poważnie.
Chwała sponsorom: opony i felgi
Narcyzie, spójrz do lustra
Nieprawdopodobne :)))) Mowę mi odjęło - cały Bladaczka.
".... to po prostu dobry tekst, do którego się czepiasz instynktownie i to są najniższe instynkty niestety." - hej panie Gombrowicz, czy ty to widzisz?
Już chciałam napisać, że nie ma mi co przejść, bo mi nic nie jest :)))) , gdy jednak moje wnętrze mówi mi, że z powodu bladaczkowych ostatnich wpisów to mi dopiero zaczyna coś być i cholera narasta - smutek. :( :((((( Szkoda. :(
O czym rozmawiamy o pisaniu, czy o mnie?
Powtórzę raz jeszcze bo widzę, że się niepotrzebnie rozpisałem. Mój tekst jest bardzo dobry, Twoja krytyka jest instynktowna i płytka jak kałuża. Jeśli chcesz pogadać jaki jestem, to już na starcie mogę Ci przyznać sporo racji, ale nie miksuj "twórcy i tworzywa", żeby sobie poprawić nastrój, bo to beznadziejny sposób. Możesz pojechać po mnie o ile tego potrzebujesz, tekstu się nie czepiaj, a na pewno nie na takim poziomie, bo się po prostu ośmieszasz takimi uwagami w dzienniczku.
Chwała sponsorom: opony i felgi
Przeczytaj swój wpis i
Przeczytaj swój wpis i zapytaj się sam siebie, o czym pisałeś o twórcy krytyki czy tworzywie?
Po tobie nie jeżdżę i nie mam zamiaru, a Gombrowicz, a nawet poprzednio "osioł" bardziej merytorycznie odpowiadał na twoje wpisy niż twoje głupawe i całkiem niecelne insynuacje pod moim adresem. Dlatego wzbudzają tylko śmiech i politowanie.
O tobie nie mam ochoty mówić, a portal to nie kozetka.
"Mój tekst jest bardzo dobry, Twoja krytyka jest instynktowna i płytka jak kałuża." - ani to kontrowersyjne, ani nie trzyma nawet minimum poziomu mojej próby uzasadnienia swojego zdania.
I dlatego mi smutno, bo deklaracje Szanownego Gospodarza tak bardzo mijają się z realizacją.
Za jedno ci tylko dziękuję, za to rewelacyjne towarzystwo wokół.
Ps. Kategorycznie proszę o zdjęcie uprawnień, bo widzę, że prośba nie została do tej pory wykonana.
Sawo,
ten tekst jest bardzo dobry. Przyjmij to wiadomości i zastanów sie nad swoją małostkowością. Nad jej mechanizmami, nad którymi tracisz panowanie. Nie znam żadnego geniusza literatury, którego najznakomitsze teksty nie byłyby opatrywane metką "kiepskie, marne, słabo napisane i nie nadaje się do druku". Największe arcydzieła literatury zawsze natrafiały na sprzeciwy "kompetentnych" wydawców.
Pamiętaj o zawiści. Nikt nie jest od niej wolny.
Nie dalej jak wczoraj natrafiłem na artykuł w "New Yorkerze" z opiniami na temat Singera jego dawnych kolegów z nowojorskich kręgów.
"Spotykałem też jidiszystow, drobnych osobników w wełnianych kamizelkach z krawatami, którzy tłumaczyli mi, ze I. B. Singer nie dorastał do pięt I. J. Singerowi ? starszemu bratu I. B., zmarłemu w 1994 roku. Wedle ich opinii Bashevis ? jak na Singera mówili czytelnicy jego prozy języku oryginału ? nie byl właściwie pisarzem żydowskim, a jedynie takim, co podlizywał się Anglosasom i ktory, dzieki wrodzonemu sprytowi oraz długowieczności, omamił amerykanskich ignorantów tak, że mu w koncu uwierzyli, że jego partackie opowieści ze shtetla były czymś prawdziwym.
(And there were the Yiddishists, tiny men in ties and woollen vests, who explained to me that I. B. Singer wasn't half as good a writer as I. J. Singer ? I. B.'s older brother, Israel Joshua ? who had died in 1944. In their view, Bashevis ? as I. B. Singer was known to his Yiddish readers ? wasn't really a Yiddish writer at all, just an Anglicizing panderer who, through cunning and longevity, had snookered an ignorant American readership into believing that his concocted shtetl stories were the real thing)
The Fabulist
How I. B. Singer translated himself into American literature.
by Jonathan Rosen June 7, 2004
Isaac Bashevis Singer was still alive when I began working at the Forward in 1990, though he no longer came into the office to deliver the stories and articles and serialized novels that the paper had published in Yiddish for more than fifty years. By then, he was dying in Florida, his mind erased by Alzheimer?s disease. But it was possible to uncover traces of his presence.
?Of course I knew Singer,? an old typesetter told me, in answer to my eager questions. ?He was a pornographer!? This typesetter, an Orthodox Jew and a survivor of several concentration camps, added that he often took it upon himself to edit out the more licentious passages of Singer?s prose. What?s more, he boasted, when the paper moved from its Lower East Side location to Thirty-third Street and Park Avenue, he had gathered up a manuscript of ?Enemies, A Love Story? and thrown it into a dumpster.
Then there was the woman claiming to have been Singer?s longtime mistress?one of many. She was peddling a tell-all manuscript that promised astonishing revelations and that I deeply regret not having photocopied.
tutaj cały artykuł
http://www.newyorker.com/archive/2004/06...
pozdrawiam
Drogi guelle mnie w tym
Drogi guelle mnie w tym przypadku najbardziej interesują emocje jakie moje zdanie na temat tego tekstu wywołały, a już całkiem zdumiona jestem przypisywanym mi intencjom.
Nic nie poradzę na to, że podobają mi się teksty takie jak o płocie i o świetle (to wg mnie były perełki).
Przyznaję, że nie spodziewałam się, że z krótkiego wpisu pod komentarzem "Ja" wywołanym tym, że moja ocena jest właśnie odwrotna, potoczy się gombrowiczowska paranoja.
Nie tylko ty, ale szereg osób zleciało się by mi tłumaczyć, że "jak to nie zachwyca, kiedy zachwyca". I właśnie w tym widzę problem. Bo w przeciwieństwie do mnie nikt nie próbuje nawet uzasadnić dlaczego tekst im się podoba (zrobił to pokrótce "Ja" i "fM"), ani też nikt, łącznie z samym autorem, nie odniósł się do argumentów mojego uzasadnienia (a uczyniłam to nie dlatego by komuś dowalić, tylko na wyraźne życzenie MK).
Za to niemal wszyscy skupili się na moich emocjach, których nie było - wymieniam nie w kolejności pojawiania się: małostkowa, żal i złośliwość co mi rozum przysłania, ... (tu chciałam coś zacytować, ale widzę, że znikło - OK dziękuję, dobre i to).
Jeśli się szuka nie sensu, ale skrytych intencji autora, to zawsze odzwierciedla to stan czytającego.
I wybacz ale przeciwko Bladaczkowemu sposobowi przedstawiania swoich racji zawsze będę się sprzeciwiać, nawet gdyby okazał się Noblistą, bo dla mnie autorytetem się jest nie za to kim jest, ale jakim jest.
Skupiając się na nieistniejących moich motywach (przypuszczam, że na zasadzie "sądzę ciebie wg siebie") ani ma milimetr nie dotknąłeś sedna problemu, bo czyż reszta nie pachnie "bo Słowacki wielkim poetą był".
Sawo,
chyba mnie nie zrozumiałaś. Masz całkowite prawo do wyrażania swojej opinii na temat tego, co Ci się nie podoba. Nikt Ci tego nie zabrania. Nie będę Ci też udawadniać, że tekst Matki Kurki jest bardzo dobry, bo tego nie robi się w trakcie takiej sprzeczki. Jeszcze nie zwariowałem. Wiem przecież i Ty wiesz to także, że w takich warunkach każda próba obrony tekstu będzie młynem na wodę dla tych, którzy uważaja, że jest odwrotnie. Biorąc go w obronę będę wystawiał go na ciosy.
Każde tłumaczenie jest wystawianiem się na ciosy - tłumaczeniem się właśnie. Qui s'excuse, s'accuse. Udowodnij komuś, kto tak nie uważa, że "Faust" jest dziełem ponadczasowym. Już po paru zdaniach doprowadzisz wszystkich do paroksyzmu śmiechu, szczególnie tych, którzy "Fausta" nigdy nie czytali, a ten, który uważa, że Goethe był palantem, będzie triumfował. Ten błąd popełnił Kurka, ale ja go rozumiem i myślę, że był to błąd wybaczalny, gdyż ośmieszył jedynie swoją argumentację, co w żaden sposób nie wypłynęło na jakość tekstu. Jeśli o mnie chodzi, to nie mam ochoty na udział w pojedynku, kto kogo wyśmieje i nie sprawię Ci tej przyjemności gromadząc dowody, tylko powtórzę - moim zdaniem ten tekst jest bardzo dobry. Mimo że Matka Kurka pisał i takie, które mi się jeszcze bardziej podobały, ale ten też jest bardzo dobry.
A tak w ogóle to mój wpis był o czymś innym. Niekoniecznie o tekście Matki Kurki, tylko o zawiści ludzi z dużymi ambicjami, którzy bardzo źle znoszą bliskość każdego, kto ich przerasta. Tacy ludzie są wyjątkowo destruktywni. Ciebie do nich jeszcze nie zaliczam, bo czytałem tutaj parę Twoich rzeczy, które zrobiły na mnie dobre wrażenie, ale za absolutną mendę uważam Mikiego. To jest dopiero mały człowiek pełen pretensji i urażonych ambicji "zasłużonego bywalca blogosfery". Na jego miejscu spaliłbym się ze wstydu. Przecież zdajesz sobie sprawę, że spór o to, czy tekst Kurki był dobry, czy zły, był przedłużeniem kłótni na temat banu dla Lustra. Jeżeli tak bardzo Ci się nie spodobał, to dlaczego nie napiszesz lepszego? Pokaż, że Ty też potrafisz. Będę pierwszym, który Cię pochwali. Podobał Ci się wpis "Swiatło na święta i Nowy Rok" Przyjaciela Moniki. Wszystkim się podobał. Ale jak myślisz - ile takich tekstów Przyjaciel Moniki jest w stanie wyprodukować na miesiąc. Dwa? Trzy? I wytłumacz mi, dlaczego ten przeuroczy tekst wisiał przez cały dzień na szczycie SG i doczekał się jedynie sześciu wpisów? I czemu Przyjaciel Moniki nie raczył odpowiedzieć na żaden z nich? Wszystkie były przemiłe, prześcigały się w pochwałach i komplentach - ale on milczał. Tekst wisiał tak jakby go nie było.
Nie daje Ci to do myślenia?
pozdrawiam
quelle, i wszystko jasne
Sprawy sprowadzają się do osobistych, a nie merytorycznych aspektów. Tak się zastanawiałam skąd u ciebie przeświadczenie o mojej małostkowości. A tu się okazuje, że moja ocena została powiązana z awanturą poprzedniego dnia, a tam jeszcze lepiej bo z Mikim. Nie, nie zdawałam sobie sprawy, że "spór o to, czy tekst Kurki był dobry, czy zły, był przedłużeniem kłótni na temat banu dla Lustra". To mi wygląda na paranoję, ale szczęście, że nie moją.
Już poprzedniego dnia "Ja" przyładował mi, że staję w obronie Mikiego, to go odesłałam do pierwszego wpisu, gdzie było o meritum, a nie o osobach. To, że sposób myślenia rozwiązań Mikiego jest mi bliższy nic nie ma do tego i nie stawałam po którejś ze stron tego sporu, a za jakimś technicznym rozwiązaniem. Nie staję po żadnej ze stron tego sporu personalnego, bo za mało wiem, by to czynić. Fakt publicznych pyskówek stawia obie strony w nieciekawym świetle. Ale na podstawie tego co publicznie ujawniali nie mam prawa być sędzią w sprawie, bo to kiepskie dowody, nie znam spraw zakulisowych i totalną głupotą jest wydawanie na tej podstawie wyroków okraszonych w dodatku epitetami. I tu zacytuję ciebie - "spaliłabym się ze wstydu" na twoim miejscu.
OK tekst jednym mógł się podobać, innym nie i nikt nie musi się z tego tłumaczyć. Ale też jeśli się komuś nie podoba, to autor nie musi od razu reagować jak zraniony dzieciak i doszukiwać się drugiego i trzeciego dna. A jeśli na własne życzenie otrzymał uzasadnienie, to takiego samego uzasadnienia oczekiwałabym do słów krytyki, a nie skwitowania tego "płytką kałużą" i do tego stada obrońców psychoanalityków, którzy lepiej ode mnie wiedzą o moich intencjach.
Widać takich jak ja i Przyjaciel Moniki jest mniej, ale moje zdanie nie jest w niczym mniej uprawnione od tych licznych. A Przyjaciel Moniki nie musiał się tam odzywać - może nie mógł, może był bardzo zajęty, a może nasze komentarze go nie nastrajały do zabrania głosu. Nie jestem zwierzęciem stadnym, ale miejsce tu miało być dla różnych - choleryków i sangwiników, dla dam i chamów. A jeśli chodzi o SG to mnie to miejsce nie rajcuje - z jednakowym zainteresowaniem podchodzę do tych co na piedestał zasłużyły, jak i tych co spoczywają na dnie i przyznam, że mnie się często podobają te właśnie - do SG nie przywiązuję żadnej wagi.
Nie umiem pisać tekstów, tak samo jak nie umiem być fryzjerką, ale to nie powód do tego, by mi zamykać usta do wyrażania opinii, czy mi się coś podoba czy nie, a jak autor poprosi o uzasadnienie, to mu je przedstawić.
Autorzy piszący o innych nie zdają sobie sprawy z tego, że ich słowa więcej mówią o nich samych, niż o opisywanej postaci.
Rozmawiacie o tobie.
Stałeś się zresztą ostatnio ulubionym tematem rozmów na własnym portalu, w ogromnej części na własne życzenie, więc się nie dziw. Twój tekst jest dobry, co potwierdziłem szóstką, gdyby mi się nie podobał, nie dałbym żadnej oceny, bo zwykle tak robię. Sawa może mieć jednak inny gust i jej twój tekst może się nie podobać. Może go krytykować z przyczyn instynktownych, ale w każdym razie jakoś tę krytykę uzasadniła. Do mnie to uzasadnienie nie przemawia, ale na Boga, nie pisz "tekst jest bardzo dobry, a twoja krytyka płytka jak kałuża", bo to brzmi idiotycznie. Powołaj się na kogoś, kto twój tekst chwali, ale nie pisz "tekst jest dobry i już, a ty się nie znasz i jesteś gópia", to ani poważne, ani na poziomie.
Przydałby ci się odpoczynek. Prześpisz się, zrelaksujesz i podejdziesz do dzienniczkowej krytyki z większym dystansem.
A dlaczego mam uważać własny tekst za gówno?
A wytłumacz mi to jak trzynastoletniej dziewczynce. Dlaczego ja jako autor, który siedział nad tym tekstem i go dopieszczał, mam uznać, że tekst jest gówno wart, bo ktoś postanowił sobie odreagować mój podły charakter, czy swój podły nastrój? Charakter mam podły i jeśli ktoś uważa, że to dobry temat na kontrowersje.net, no to ja przepraszam, uważam inaczej, chociaż nie bronię. Powinno się oceniać tekst nie autora, przynajmniej na portalu publicystycznym. Gdybym uważał, że napisałem gówno nie tekst, to nie odważyłbym się tego publikować. Będę bronił swojego tekstu, czy się komuś podoba mój charakter, czy nie. I oczywiście każdy może krytykować, z takiego czy innego powodu, tylko musi się liczyć, że gdy napisze bzdury, dostanie odpowiedź. Tak właśnie uważam, napisałem bardzo dobry tekst i dostałem idiotyczną, niskich lotów krytykę od Sawy. Mam uważać inaczej niż uważam? To strasznie sztampowe podejście do sprawy, trzeba być skromnym autorem i giąć karku przed krytyą, bo tak wypada. Napisałem sporo gniotów, ale to co uważam za dobre, tego bronię.
Chwała sponsorom: opony i felgi
To pewno moja wina.
Uważałem, że Twoja osobista obecność w dyskusjach, podniesie atrakcyjność portalu. Obawiam się, że nie miałem racji. Pisałem kiedyś o przekleństwie starych mistrzów rewolweru, którzy ciągle narażani byli na konfrontację z amatorami, chcącymi pokonać znanego.
To się, w tej chwili, tu dzieje. W tych okolicznościach przyrody, niech Pan jedzie na grzyby, niech Pan jedzie na grzyby. Zrób over stop.
Pozdrawiam zaniepokojony.
Gryzoniu !!!
Zapewne "starzy mistrzowie rewolweru", mają zwyczaj przechadzania się po saloonie, strzelania z kapiszonów i obrażania wszystkich dookoła. Widać inne westerny oglądaliśmy.
Pozdrawiam
Dobry wieczór.
Mam prośbę. Zajmij się jakością tekstów na portalu, to znacznie ciekawsze niż strzelanie do jednej bramki. Wycieczki personalne sa zdecydowanie w złym guście.
Pozdrawiam.
Gryzoniu !!!
Dziękuję za odpowiedź. Rozumiem, że uwagę o wycieczkach personalnych kierujesz też do "mistrza rewolweru".
Z innej twojej rady (choć była skierowana nie do mnie) skorzystam - jadę na grzyby.
Pozdrawiam
.
Zagoniłeś zwierza, a teraz na grzyby? Wygodne. Usatysfakcjonowany?
Wieści z frontu
Ja o niczym innym nie marzę, ale to i za Pana sprawą zajmuję się tym czym się zajmuję. Pan niestety jak każdy skupił się na mnie, a gdy oddaję berło i proponuję robić za mnie czego ja nie potrafię, to się Pan zawstydził i przeraził. Problem jest w tym, że każdy z Was ma dla mnie 1000 rad, oczywiście same złote i dobre, ale do roboty nie ma chętnych. Co ja jestem powielacz do "jakości tekstów"? Pisze tu trzech regularnie, może czterech. O trollu godzinami, o tym jak powinno być pięknie tygodniami. Do łopaty nie ma chętnych. Gdy napiszę coś co da się przeczytać, to się dowiem o wyższości formy nad treścią, a jak oddam to zaraz zobaczę 100 obrońców uciśnionych i żadnej alternatywy, dla mojego pisania. Jeszce tego nie rozumiecie? Po co ten cały bajzel tu urządziłem? Kurak jest dupek niech to wreszcie do Was dotrze, nie ma już Onetu "w górę", "nic dodać nic ująć". Nie ma oglądania się za Kurakiem i czekanie na 20.00. To próbuję już najbardziej drastycznymi metodami przekazać. Nie apelujcie o jakość, twórzcie ją, piszcie i nie pieprzcie pod kreską jak baby. Wlazłem w ten wasz magiel, aby Was stąd wykurzyć. Ile można na mnie wisieć? Róbcie swoje, miejsce jest i talentu Wam nie brakuje, tylko żeby wam się chciało chcieć. Łatwiej pier..ąć Kurakowi kolejną złotą radą, niż pokazać Kurakowi, że taki zdolny to on znowu nie jest. Kiedy Pan napisał ostatni tekst? Nie wstyd Panu?
Chwała sponsorom: opony i felgi
@Matko_Kurko
Można tą tematykę przenieść
do wątków filozoficznych , lubię takie.
Nie muszą padać nazwiska a sytuacje dla
zachowania anonimowości występujących
mogą być nieco zmodyfikowane.
Nie będę się wzdragał przed stwierdzeniem
że jesteśmy inteligentnymi ludźmi , którzy
nie powinni walić głowami w mur a przynajmniej
zadać sobie pytanie "Czemu to ma służyć ?".
Człowiek mądry moim zdaniem powinien
zacząć analizować stosunek ubytków w cegłach
do strat na zdrowiu głowy.
Jeżeli sprawa jest tego warta to należy
walić w ścianę aż do skutku...
Nie musimy oczekiwać consensusu
który jest daniem ciała przez obie strony -
jest inne wyjście : alternatywa - gdzie każda
ze stron odchodzi z zarobkiem ważnym dla siebie.
Np.
Obstawić w zakładach swojego przeciwnika w grze
w szachy i przegrać. On zwycięża i świętuje glorię
bo tej szukał a druga strona zgarnia kasę bo
o tą mu chodziło.
Krótko
I zupełnie nie na temat. Przynajmniej nie ten, o któym powinno być.
Pisz co trzeba robić - jeśli dam radę, to zgłaszam się na ochotnika.
Od razu mówię, że na kodach się kompletnie nie znam, jeśli da się tego nauczyć, to oki, jeśli nie - postaram się poszukać informatyka, ale nie wiem, czy mi się to uda.
Proponuję apel o pomoc techniczną do tu-piszacych informatyków, jest ich kilku. Zamiast zrzuty kasy, którą proponowaliśmy, np. informatycy mogliby pomóc przy dłubaniu.
Co do administrowania jako "porządkowego" - jeszcze raz oferuję pomoc. Trochę w tym siedziałam, choć nie zawodowo.
Mam nadzieję, że każdy komu zależy na losie portalu odłoży kapeć, którym okładał albo miał ochotę komuś dołożyć i poduma, czy może coś konstruktywnego zrobić.
Pozdrawiam.
@mysikróliku
Bo rzecz dotyczy bzdur. Gdy ktoś na forum
wsadził mi reklamę Viagry w moje poletko rewolucyjne
to nie zastanawiałem się nad tym czy usunięcie tego szitu jest nie fair wobec obecnych.
Kraków nie od razu zbudowano.
I paru budowniczych poległo.
Takie są koszta.
Dzięki Bogu i Mysikrólikowi
Dzięki Ci Panie i Mysikróliku, Wybacz kolejność, ale jednak się lękam Najwyższego. Informatyków mnożyć ponad potrzebę nie ma sensu, zwłaszcza ochotników. Miki się zadeklarował, nie będę łamał świeżej umowy. Admina jak powietrza. Miki to dupa nie admin, ja jeszcze gorszy. Chodzi o taką administrację, która pozwoli uporządkować to co się tu dzieje, ale nie będzie ingerować w swobody obywatelskie, bo znów się zacznie, debata. Trzeba koordynować takie akcje jak nadchodzący "Blok roku".
Dla mnie zadanie ponad siły, jeśli chcesz spróbować, oddaję "berło" natychmiast. Trzeba pilnować Lustro i żadnej litości, trzeci spam i wyjazd, bluzgać może. Resztę, łącznie ze mną przywoływać do porządku i podpowiadać co służy temu miejscu, a co je psuje. Choćby takie sprawy jak "kurwa" w tytule. Moim zdaniem autor powinien to zmienić, ale ja się nie nadaję do subtelności. Dlatego potrzeba kogoś anielsko cierpliwego, z dobrym smakiem i wyważeniem racji. Oprócz Lustra nie kastrujemy, podpowiadamy co jest nie tak. Tak bym to widział. Jeśli Cię to nie przeraża, oddaję pałeczkę. Aha jedyną działkę jaką sobie pozostawiam, to promowanie tekstów.
Chwała sponsorom: opony i felgi
Z anielską cierpliwością może być problem
Co do technikaliów, to czekam na maila. Spróbuję pomóc.
Dobrze, już dobrze, zmienię.
Dobrze, już dobrze, zmienię. Nie usunę kurwy z tytułu, ale wstawię gwiazdkę w miejsce "u", skoro wszystkich to szokuje, jak nie przymierzając plastikowy penis Palikota. Choć z drugiej strony nie wiem o co mam pretensje, w sumie szokować miało. No więc skoro "wstrząsło" gustami przynajmniej dwóch użytkowników, to cel uważam za osiągnięty.
ale po co Ci ta kurwa?
Hłasko jest passé.
Toż to juź 50 lat minęło od czasów, kiedy Mareczkowi wydawało się, że zaszokuje chłoporobotnicze salony i dziadka Sandauera. Obudź się, czlowieku. Z kompleksów, o które nie chciałbym Cię podejrzewać, ale które chyba jednak masz, i ze szczenięcości.
pozdrawiam
Zgadłeś, jestem tak
Zgadłeś, jestem tak szczenięcy i zakompleksiony, że "kurwa" mi imponuje. Myślę, że jak rzucę kurwą, czy chujem, to będę cool, zresztą to tłumaczyłem Romskeyowi. Tłumaczyłem mu też inne powody, dla których użyłem tego, a nie innego słowa, więc może pan profesór zaintersuje się nimi zanim zacznie mnie uczyć kultury. Zwłaszcza, że sposób, w jaki pan profesór postanowił mnie nauczyć, zdradza profesórskie kompleksy. To tyle, więcej panu profesórowi nie mam do powiedzenia.
A gdzie ja mówię, że masz
A gdzie ja mówię, że masz uważać za gówno? Przecież napisałem, że tekst był dobry i że mi się podobał. Napisałem też, że krytyka Sawy nie przekonała mnie, jeśli mam być szczery, to opisałeś ją świetnie słowami o pani filolog z powiatowego liceum. Możesz bronić swojego tekstu, masz do tego pełne prawo, chodzi jednak o styl tej obrony. To ty jesteś mistrzem pióra, co piszę bez ironii i nie wypada, żeby niezbyt zaawansowany grafoman, taki jak ja, tłumaczył ci, jak należy odpowiadać na denną krytykę. Na denną krytykę trzeba było odpowiedzieć, że "droga Sawo, nie zgadzam się z tobą, uważam, że ten tekst mi się udał, ale rozumiem, że nie trafił w twój gust. Widocznie mamy różne upodobania. Ja chętnie przeczytam twój tekst i jeśli będzie wartościowy, wezmę z niego przykład." Proste? Proste. Wyszedłbyś na gościa z klasą, a Sawa, jeśliby nadal rozwodziła się nad przerostem formy nad treścią ( a myślę, że rozwodzić by się przestała, bo jest inteligentna ), wyszłaby na panienkę po studiach, która dostała posadę stażystki w wiejskim gimnazjum i mści się na uczniach za to, że są mądrzejsi. Zrobiłeś jednak inaczej, skrytykowałeś krytykę płytkością kałuży i impulsywnością, po czym zacząłeś powtarzać jak mantrę "tekst jest bardzo dobry, a twoja krytyka jest be". I wyszło właśnie jak u 13 letniej dziewczynki, a szkoda, bo w tym sporze miałeś rację.
Daj już spokój.
Już kurak w ziemię wdeptany trzy razy. Jeszcze Ci mało?
Nie chcę go wdeptywać w
Nie chcę go wdeptywać w ziemię. Jeśli mój post zabrzmiał agresywnie to bardzo mi przykro. Kurak sam chciał, bym mu odpowiedział, więc mu odpowiedziałem. Nie po to, by go wdeptywać w cokolwiek, po prostu napisałem co myślałem i już. Myślę, że MK jest zmęczony trzydniowymi pyskówkami, zresztą każdy by był. Ja gdy jestem zmęczony robię się przewrażliwiony i biorę wszystko bardziej do siebie, widocznie on też tak ma.
Pozdrawiam.
Trzynastoletniej dziewczynce nie trzeba tłumaczyć rzeczy
podstawowych. Tych uczą już w przedszkolu. Jak całkiem duża dziewczynka nie widzi, kiedy się ośmiesza, to ma problem.
Twój tekst się broni sam, Sawa umiejętnie wbijając szpilę wywlekła twoją małość na wierzch po raz enty.
Chcesz zaistnieć w tym konkursie? Daj sobie bana na dyskusje pod kreską. Mówię zupełnie poważnie, jak człowiek ci szczerze życzliwy. Chcesz sobie pojeździć po mnie czy innym userze, zrób to w formie eseju. Potrafisz. Jak ci się zachce dyskutować, wypij szklankę zimnej wody zamiast.
Pojeżdziłeś przed chwilą sobie po Lustrze, w swoim mniemaniu wdeptałeś go w błoto? Mnie też dokopałeś przy okazji? Mylisz się słoneczko ty moje nieco przygasłe. W rzeczywistości bardzo ci do niego blisko mentalnie, ino tobie bozia dała nieco talentu. Dokładnie tak samo jak Lustro walisz na oślep dookoła, nie rozróżniając kto wróg, kto przyjaciel, używasz tylko ciut gładszego języka niż on. Masz rację z tą hodowlą zwierzątek, ino ja tu sobie aktualnie hoduję przynajmniej dwa. I jednemu i drugiemu buduję klatki, w których im dobrze, choć czasem gryzą rękę która karmi i usiłują pluć.
Boje z takimi jak Blizna i ty toczyłem w necie zanim tyś się dowiedział że coś takiego istnieje. Im szybciej skończysz z tym kretyńskim wyzywaniem na pojedynek, z próbami poniżania osób cię krytykujących etc, tym więcej zyskasz ty i twój portal. Gospodarz ma mniejsze prawa, większe obowiązki. Chcesz się wyżyć - idź na onet, albo jakiegoś czata, spałuj paru małolatów, a tu trzymaj fason.
.
Kolego Miki, czy mógłbyś już skończyć? Znamy Twoje stanowisko, przynajmniej ja znam, więc nie powtarzaj się.
Sorry Gryzonu, okres ochronny na kury się skończył.
Kura gdacze mądrze, jest głaskana, gdacze głupio - dostaje po dziobie. Z Lustrem może by pod kreską wygrał, ze mną nie wygra. Ale może próbować....
Ja z nim nie wystartuję nad kreską, bo nie umiem. Tutaj to on jeszcze dugo musiałby popraktykować.
Nie chcesz mnie czytać - dodaj do ignorowanych, albo namów Kuraka do rozsądku - widziałem, że już zacząłeś.
Celem moim jest ucywilizowanie naszego gospodarza.
Jeśli mam być szczery, to
Jeśli mam być szczery, to tobie również przyda się lekcja cywilizacji, mój drogi. Owszem, MK ma czasem takie chwile, gdy wali na oślep i każdego traktuje, jak potencjalnego wroga. Taki syndrom samotnego wilka, otoczonego przez wrogie stada. Ty jednak również masz swoje fioły ( jak każdy zresztą ), raz robisz z siebie męczennika, który będzie następny, innym razem masz poczucie misji ( cywilizowanie Luster ), poza tym jesteś histerykiem, który jak już się kogoś doczepi, to będzie z jednej strony wypominał chamstwo z kłonicą, a z drugiej będzie toczył boje z tymi, co to z tobą nie wygrają. Więcej skromności, mój drogi.
Ja jestem skromny :)
Jak Kurak jest mądry, to się skupi na pisaniu tego, co lubi i potrafi. A liczę, że jest mądry...
Jak Miki jest mądry, to się
Jak Miki jest mądry, to się skupi na pisaniu i robieniu tego, co lubi i potrafi. A liczę, że jest mądry...
A to jest akurat stosunkowo proste
wystarczy Mikiego nie drażnić :)
Więc może Kuraka też warto
Więc może Kuraka też warto nie drażnić? Nie drażnijcie się nawzajem. To taka dobra rada.
O powagę i wyjście z nor proszę.
Miki proszę Cię o powagę jak facet faceta, taki co już dzieci w życiu zrobił. Nie bądź zabawny z całą tą psychologią dla ubogich. Te wszystkie teorie psychologiczne, chwyty i ukryte strategie, składające się na proces wychowywania jednego czterdziestoletniego faceta przez drugiego czterdziestoletniego faceta może Tobie pachną hipnozą, mnie pedalstwem. Ani ja z Ciebie nie zrobię psa łańcuchowego, ani ty ze mnie grzecznego chłopczyka. Mogę Ci mniej lub bardziej przypieprzyć i Ty możesz zrobić to samo, gdzie Ty tu widzisz te wszystkie swoje ukłute laleczki. Pod kreską dałbym sobie radę i z Tobą i z Lustro, bo co to znaczy nie dać sobie z Tobą rady? W czym Ty tu taki groźny i dobry jesteś? Nie widzę najmniejszego zagrożenia. Mnie tu o coś chodzi, od początku i są to dwie rzeczy:
1) Koniec z guru Kurakiem
2) Tekst ponad wszystko.
Stało się tak, że markę Kuraka guru sam musiałem rozpieprzyć i robię to świadomie, bez żalu, bez tego to miejsce zdechnie. Dbam jednocześnie o to, aby poziom mojego pisania był coraz wyższy. I naprawdę gówno mnie obchodzi, że ot tak z czystego dżentelmeńskiego obowiązku, ktoś wesprze głupawą krytykę i odwoła się do "wartości", czy liberalizmu, żeby zebrać poklask dam i oburzonych. Wlazłem pod kreskę, żeby Wam pokazać, że nic prostszego nie ma, zagnieździliście się tu wygodnie i tłuczecie pianę, ślecie kolejne złote rady, a tekstów do wyboru jest 2 i pół, w tym jeden z kurwą w tytule. Nie wyjdę stąd, Wy stąd wyleziecie, macie to jak w banku.
Chwała sponsorom: opony i felgi
Nie dasz sobie rady, bo jesteś cienki psychicznie
i wyprowadzić cię z równowagi równie trudno, jak postawiony pionowo parasol. A im bardziej się gotujesz, tym bardziej się miotasz. Ale nie w tym rzecz.
Integrując z portalem forum między innymi liczyłem na przeniesienie tamże wszelkich flame wars i of topów. I może pora wprowadzić jako zasadę kasowanie of-topów pod wpisami z odesłaniem oftopujących właśnie na forum?
@miki
Wiesz co miki, teraz przeginasz !
Forum jest najspokojniejszym
miejscem pod Słońcem :)
Szczerze mówiąc
Nie bardzo mnie interesuje kto w tej wojence na siekiery ma rację.
Chcę tylko zapytać, czy konieczne są te "psychoanalizy".
Propozycję podałeś, więc konstruktywnie - może załóż wątek na forum?
Masz uparwnienia
Nie ma sensu pisać maila, bo to oprogramowanie to kombajn. Nadaję Ci prawa admina i po prostu biegaj i poznawaj ścieżki. Ja tego Ci nie opiszę, nie dam rady. Tak naprawdę z rzeczy ważnych masz zakładkę użytkownicy, tam kilkasz i wyświetla się lista, banujesz Lustro po trzecim spamie, wcześniej wpisujesz w polu gdzie spam popełnił info o spamie. Nazajutrz odbanowujesz i znów liczysz jak znam Lustro. Ale to pryszcz i w zasadzie tylko tyle z technikaliów reszta to tyra prawdziwa, porządkowanie wypowiedzi pod kreską i dbanie aby to się kulało w stronę jakości nie magla. Jak się zdecydujesz trzeba Cię będzie ogłosić adminem i myślę, że stworzyć jakiś kącik dla Ciebie, gdzie mogłabyś wysyłać komunikaty.
Chwała sponsorom: opony i felgi
Pytaj mnie o szczegóły
bo Kurak się na tym nie zna :)
Słyszysz,
Słyszysz, Mysikróliku, dowartościuj Mikiego. Pochwal chłopczyka, że się zna.
Wybacz Miki, wiem, że się znasz bardziej, sam słodziłem ci wczoraj jako dobremu informatykowi, ale ta złośliwość jest niepotrzebna. No, miałem wycofać się z pyskówki, więc żryjcie się beze mnie. Dobranoc.
A znasz się na fizyce kwantowej?
bo ja nie. I dlatego nie będę ci jej tłumaczył. Nie doszukuj się złośliwości tam, gdzie jej nie ma.
W takim razie przepraszam i
W takim razie przepraszam i się wycofuję. Ta uśmiechnięta mordka po słowach "MK się nie zna" mnie zmyliła.
Pozdrawiam :)
Będę wdzieczna za maila, z
Będę wdzieczna za maila, z technikaliami.
Niezbyt dobrze rozumiem, o co chodi w "porządkowaniu pod kreską".
Zrobimy inaczej
Zaraz założę ukryty dział dla adminów na forum. I tam sobie będziemy ustalać szczegóły.
To brzmi jak ... Ribbentrop -
To brzmi jak ... Ribbentrop - Mołotow ! :)
Po kolei
1. Co oprócz banowania - ewentualnego tylko, mam nadzieję, powinnam robić dokładnie?
2. Mam pomoc - zmienniczkę, czy mógłbyś Jej także nadać uprawnienia? Jej nick: Wiedźma ;)
3. Nie jestem pewna, jak to czasowo będzie wyglądało, spróbuję po prostu. Lepsza chyba jakakolwiek pomoc, niż żadna.
4. Rozumiem, że po technikalia do Miki'ego. Tak zrobię.
Trzeba radzić sobie z pijakami
Generalnie chodzi o jedno. Aby wprowadzić pod kreską cywilizację białej kobiety. Kiedy pijani faceci prężą prącia i machają dzidami, trzeba im zwrócić uwagę, że koniczyna kwitnie i kobiecie imponuje intelekt. Druga rzecz to koordynowanie akcji takich jak "blog roku" i sprawy bieżące. Bez obaw nie chodzi o to, żebyście tu tkwiły dzień i noc, chodzi o to, żeby każdy na kontrowersjach wiedział, kto tu rządzi i napomina. Uprawnienia dla Wiedzmy oczywiście są. Technicznie do Mikiego, on się niby zna, chociaż reklamy głównej na SG do dziś nie ma i takie żale też do Was będę zanosił.
Chwała sponsorom: opony i felgi
Dział na forum zaprasza
dostęp ma Kurak, Mysikrólik i zaraz dodam Wiedźmę.
:) no to ... czas spać, a jutro też kilka niezłych tekstów sie
pojawi, tak będzie.
Na początek napisz 500 razy słowo BAN...
Na początek napisz 500 razy słowo BAN...
Jak sie nie pomylisz w pisaniu i liczeniu to zostaniesz wysłana na 2-tygodniowe szkolenie razem z Wiedźmą do sanatorium w Kaltenbergu... gdzie was przeszkolą w prawidłowym klikaniu w przycisk z napisem "Ban"...
Aha... Pamiętaj by ci wystawili podstemplowany w polskiej ambasadzie dyplom ukończenia wzmiankowanej uczelni... bo inaczej to kicha...
Witaj Lustro :) Może założysz
Witaj Lustro :)
Może założysz wpis w blogu, będzie nam się lepiej dyskutowało?
Tu robi się już dość ciasno...
Pozdrawiam. :)
O to chodzi
Starczyłby parasol na Ciebie. Ale nie o to chodzi :). Pomysł bardzo dobry. I chętnie Ci go wcisnę, żebyś z pozycji wojującego liberała, wytłumaczył społeczności, że to nie cenzura i nie ingerowanie, ale porządki.
Chwała sponsorom: opony i felgi
Ja nie jestem fanatykiem
i np nie chodzę do kościoła, by się w czasie mszy pokłócić z księdzem. Jeżeli nie ma altrnatywy, to ludzie siłą rzeczy robią wszystko w jednym miejscu. Tu alternatywne miejsce jest, przystosowane, jedną kłótnię można i sto lat prowadzić, i nie będzie wprowadzać zamętu pod wpisami.
Daj już spokój tej kobiecie.
Praca jak każda inna.
@JA
Czy tutaj jakaś psychoza panuje ?
Poziom z 'kurwą' w tytule ...
Poziom mojego tytułu jest
Poziom mojego tytułu jest jaki jest, bo mam gówniarski gust i jak rzucę kurwą, czy chujem, czuję się dowartościowany.
A mówiąc poważnie jest to parafraza ukutego przez pana Jarka hasła TKM. Teraz pan Jarek nie może powiedzeć "my", bo jego ludzie tracą stanowiska i wpływy, musi powiedzieć "oni". Pomyślałem, że to hasło pasuje do zaistniałej sytuacji, jak nic innego. A dlaczego nie wykropkowałem kobiety lekkich obyczajów? Taki tani chwyt, żeby przyciągnąć uwagę i wzbudzić ewentualny szok/zainteresowanie.
@JA
Udało Ci się jesteś na topie :) Gratulacje !
Ale choć odrobinę konsekwencji byś użył .
Dobrze. Wyciągnę wobec siebie
Dobrze. Wyciągnę wobec siebie konsekwencje i napiszę w notatniku 200 razy, że cham ze mnie:) W ramach zadośćuczynienia postaram się cenzurować k*rwy i inne tego rodzaju wyrazy w tytule.
Pozdrawiam.
@JA
Użyj copy/paste -
Zawsze tak robię ;)
A w jakim celu? To znaczy
A w jakim celu? To znaczy wiem o co chodzi, ale co tu mam skopiować i wkleić? I w jakim celu? Pytam poważnie, jeśli chodzi o te techniczne sprawy, to jestem zielony.
@Ja
Zakładam że nie żartujesz - chodzi o
metodę kopiuj / wklej
przy pisaniu pokuty :)
Ach, rozumiem.
W takim razie problem wynika nie z problemów natury techniczej, ale z problemów ze skapowaniem żartu, który to problem powodowany jest niewczesną porą. Twój pomysł oczywiście wart jest rozważenia, choć pokuta ręczna przyniosłaby zapewne lepszy skutek, jako dotkliwsza.
@JA
Skrucha jest dla mnie ważniejsza niż kara.
Karze się zwykle w trakcie tresury.
Kto widział aby pies sam się smyczą okładał
a co dopiero człowiek ?
Rozumiem więc, że samo
Rozumiem więc, że samo posypanie głowy popiołem wystarczy? Ale to zwiększa użycie szamponu i naraża mnie tym samym na wydatki. Cóż, zaliczmy to w poczet kary, w zamian zamiast pisać pokutę ręcznie użyję copy/paste.
@JA
Toć mówię że pokuta to masochizm.
Chyba wystarczy że się do ciebie
przychrzaniłem !
W końcu 50% tekstów na kontrowersjach dotyczy
tego jak co np. prezydent nazwał a jak zrobił.
Bądźmy inni !:)
Każdy inny, wszyscy równi.
Że tak rzucę tekstem z parady, co to kiedyś na transparentach w TV pokazywali.
Pozdrawiam.
Dla mnie perła
tekst JA jest dobry, nie wiem po co ta "kurwa" w tytule, dla mnie nic nie wnosi. I zaczyna mi to pachnieć kolejną debatą nad wyższością liberalizmu w konserwatyzmie. Albo się tu gada o mojej megalomanii, albo bije pianę o swobodzie wypowiedzi. Dlatego dla mnie tekst Ja to perełka, nawet z "kkurwą". Ja tu jestem od pisania i promowania, Wy musicie sami się układać, co Wam pasuje, a co nie. W końcu chcieliście wolności.
Chwała sponsorom: opony i felgi
@Matko_Kurko
A czy ja krytykuję tekst ?
Odczułem względność pojęcia poziom.
Dziękuję za uznanie.
Cieszę się, że tekst ci się spodobał. A po co "k*rwa" w tytule to wytłumaczyłem poniżej.
Pozdrawiam.
Sawo !!!
Ja z Panem M-K, w świetle jego ostatnich polemicznych "dokonań", na razie nie zamierzam podejmować żadnych dyskusji. Jak mawiał Marlon Brando w "Ojcu Chrzestnym": "to obraża moją inteligencję i mnie zwyczajnie złości".
Pewnie mi kiedyś przejdzie.
Pozdrawiam
Tekst jest niezły formalnie i wygląda całkiem jak felieton. Nie
chce mi sie rozpisywać na temat Twojej irytacji dopuszczeniem do lekkiego złamania konwencji odczytu czarno - białego kandydatów na prezia. Było doprawdy lekkie, bohater liryczny wybrał magistra, a lekkie wahanie łapie wyborcę spoza środka krzywej Gausa. Fajnie sie pokłócić la rozrywki czy?
....
Z punktu widzenia obserwatora
Z punktu widzenia obserwatora świat jest
o wiele prostszy . Łatwiej go ocenić , nawet
rzekłbym że obiektywnie.
'Wejść w coś' to już inna sprawa bo taka sytuacja
przytłacza zazwyczaj człowieka swoją
złożonością nawet gdy jest to sprawa
z pozoru banalna.
Pamiętam moją dyskusję o stanie wojennym. Wkurzyłem się i postanowiłem zebrać więcej
wiedzy. Czy to rozwiało moje wątpliwości lub
przydało argumentów ? Argumentów może tak
choć wniosek finalny znacznie różnił się od
'pierwszego wrażenia" a praktycznie zupełnie
się rozmył.
Człowiek starszy po podstawówce interesuje
się zdrowiem, świat poukładał sobie w ciągu
życia , zaakceptował własny punkt widzenia.
Nie szuka problemów, chce spokojnie zestarzeć
się i umrzeć z myślą że zrobił w życiu więcej
dobrego niż złego.
Dla młodego zaś świat nie jest abstrakcyjnym
regałem w piwnicy. Człowiek młody w tym regale
żyje i chce decydować o jego kształcie.
Z haseł PiS można było wywnioskować że
wszelkie działania władzy mają podporządkowane
być jedynie dwóm celom :
-spokojnemu starzeniu się starych po podstawówce
-zaprzęgnięciu młodych jedynie w dzieło pracy na rzecz emerytur starych po podstawówce i z Orlenu.
----------
Co do refleksji finalnej , to myślę że jest
tutaj duża prawda : Nie zaprzestajemy budowy
gdy nie dowiozą cementu albo murarz nogę złamie;
można robić w tym czasie wiele innych potrzebnych
rzeczy. Rozprawianie nad stanem służby zdrowia
po wypadku murarza jest jak jak laba -- w portfelu
nie przybędzie. To nie są powody dla których warto budowę przerwać czy zawiesić prace. Wstrzymać
budowę należy wtedy gdy jest ona zupełnie
ludziom niepotrzebna.
Kontrowersje.net są potrzebne.
Moje trzy grosze.
Dzień dobry.
Bajka chińska.
Cesarz tak był zachwycony nowym obuwiem, które jego stopom pełen komfort zapewniało, aż wezwał przed swoje oblicze rzemieślnika od butów.
- Tak jestem rad z twojej pracy i tak bardzo doceniam twoje możliwości, że od tej chwili będziesz naczelnym dowódcą mych, cesarskich, wojsk lądowych.
Podziękował szewc-generał za awans, nic więcej nie mówiąc i od razu na wojnę wyruszył. Nim na pole bitwy dotarł, choroby znacznie przetrzebiły jego oddziały. W bezpośrednim starciu tak się w wydawaniu rozkazów pogubił, że po przegranej bitwie, tylko z co dziesiątym żołnierzem do cesarstwa powrócił.
- Cóż-rzekł Najjaśniejszy Pan
-Na lądzie tobie nie wyszło, więc na morzu się sprawdzisz doskonale.
-Mianuję ciebie dowódcą mojej, cesarskiej, floty wojennej.
Podziękował szewc-admirał cesarzowi, za funkcję i nie mówiąc nic więcej, wsiadł na okręt flagowy i na bitwę morską wyruszył.
Niestety, tajfun i wróg sprytnie walczący, sprawili, że do macierzystego portu, co dziesiąty okręt powrócił.
Zasmucił się cesarz. Wezwał naszego szewca-jeszcze admirała i rzekł;
-Na lądzie ci nie wyszło, na morzu było podobnie. Co by tu jeszcze wymyślić? A może sam powiesz, co byś chciał robić?
Tu szewc do stóp cesarskich runął i rzekł:
-Buty szyć, wasza cesarska mość, to najlepiej robić potrafię.
Czemu opowiedziałem tę bajkę? Otóż dla pokazania, jak szkodzi cesarstwu, mała asertywność szewców. A jakie zagrożenie?
Niech więc każdy robi, to, co umie najlepiej. Dotyczy zwłaszcza tych starych, niekoniecznie tylko po podstawówce.
Serdecznie pozdrawiam.
Dzięki za bajkę
ona lepiej rozjaśnia materię sondażową niż umieszczona na Onecie teoria spiskowa, z której wynika, że: 3% wzrost notowań najwyższego to efekt wizyty w Synagodze.
Pozdrawiam
to jest taka polska gadana tradycja
Każdy kto gada, że wie lepiej, już jest wygrany. Jeśli wykaże się wystarczającym cynizmem i pewnością siebie, zawsze może liczyć na naiwnych słuchaczy, elektorat przegranych nieszczęśników, którzy z ust będą spijali mu każde słowo. To takie proste. Wystarczy, że będzie schlebiać ich żałosnym wyobrażeniom o świecie i gadać górnolotnie o tym, o czym nie maja pojęcia.
To się nigdy dobrze nie kończy. Nawet dla tych najmniej pojętnych staje się bowiem w jakimś momencie jasne, że zaufali złotoustemu gadule, który niczego lepiej nie wiedział, a umiał tylko zrobić z nich durniów.
pozdrawiam
MK, w nawiązaniu do twego posta skierowanego do Mikiego, moja od
MK, w nawiązaniu do twego posta skierowanego do Mikiego, moja odpowiedź:
Posłuchaj więc nawiedzony psychopato... Gdy tu się pojawiłem z zamiarem dobrania ci sie do dupska... A długo szukałem odpowiedniego miejsca w którym mógłbym cię wykastrować... psychopato... A wiadomo, że Onet w grę nie wchodził...
Więc ty popaprancu byłeś głównym moim celem... Ale gdy po pewnym czasie zobaczyłem Mikiego to wręcz krew we mnie zawrzała... Czekałem tylko by się wychylił... bo chciałem dokonczyć nasze razgawory z forum Lisa... Dlatego własnie jego z najwiekszą zaciętością atakowałem...
Chyba na tyle jesteś bystry by to zauważyć... jeśli z taką skrupulatnością czytasz każdy mój wpis by obadać czy nie jest "spamem"... Więc ośle... jesli potrafisz mysleć logicznei to powinieneś wiedzieć, że mogliśmy być tylko wrogami...
------------------------------------------------
Może w tym miejscu coś ważnego dodam:
Otóż... w miejscach konfliktowych staram się nie miec znajomych czy przyjaciół... nie dopuszczam do tego choć w przeszłości wiele osób różnej płci zabiegało by mnie poznać realnie... Chodzi o to, że każda bliższa, nawet wirtualna znajomość mnie niejako ubezwłasnowalnia... rozbraja... Dlatego najkorzystniejszą dla mnie sytuacją jest bycie w konflikcie ze wszystkimi... Tak jak tu...
Po prostu nie potrafie komuś, z kim jestem np na stopie koleżeńskiej... odpowiednio przysolić gdyby zaszła taka potrzeba... Przyjaciele, znajomi, owszem... ale nie w czasie "wojny" z potencjalnym wrogiem czy przeciwnikiem... gdy często walczy sie wręcz na noże...
------------------------------------------------
Ale wracając do tematu... Biorąc już tylko powyższe pod uwagę... wszystkie twoje durne domysły i snute pieczołowicie spiskowe teorie biorą automatycznie w łeb... Panimajesz, ty podejrzliwy jak Stalin psychopato??...
Dalej... Z czasem, gdy zauważylem, że różne wypowiedzi Mikiego wyglądają calkiem rozsądnie... uznałem, że z tym człowiekiem da sie rozmawiać normalnie... Po jakimś czasie wyszedłeś z propozycją zamieszczania moich wpisów nawet na SG... Ja nie zbrałem głosu w tym temacie...
Po kilku chyba dniach od tego wydarzenia Miki wszedł na mój wpis i zaczął mnie przekonywać do twojej propozycji... Zachęcać bym założyl u was blog... obiecywać, że ty bedziesz mnie umieszczał na SG i pozwolisz mi pisać co mi ślina przyniesie na język... itp, itd...
Niezbyt mi się to uśmiechalo, bo nie planowalem tu dłuższego pobytu... Do tego nei za bardzo wam wierzyłem... więc wolałem domagać się ostro od Mikiego by przywrócił mi moje prawa... Wtedy jeszcze ostro dochrzaniałem się do Mikiego...
----
Acha.. ponieważ Miki namawiał mnie by przyjść do niego na blog gdzie będziemy mogli ustalić warunki mojego tu pobytu... ja sie na to nie chcialem zgodzić obawiając się, że Miki bedzie chciał mi podrzucic jakiegoś wirusa czy trojana... więc ostro go atakowałem i nie chciałem prowadzić żadnych rozmów na temat bloga... co zresztą każdy mógł przeczytać... Miki zaś przez pewien czas tą drogą mnie przekonywal do swoich racji.. ale skończylo sie niczym i Miki zaprzestal tej formy komunikacji...
----
Ta sytuacja trwała do czasu gdy przeczytałem posta Mikiego o Nicponiu... wtedy zrozumiałem... że tak naprawdę tylko ten jeden chłopak z nas wszystkich ma jakąś wizję wyjścia z ogólnokrajowego czy lokalnego impasu... I nie ogniem i mieczem chce walczyć o pokój na ziemi... Że widzi w miarę realne wyjście z tej eskalującej się mordowni...
Choć wiedzialem, że to głos wołającego na puszczy... To jednak bardzo mi wtedy Miki zaimponował... Od tamtej pory zacząłem patrzeć na Mikiego innymi oczyma... I może to bylo początkiem jakiejś niewidocznej nici ktora nas zaczęła stopniowo "łączyć" na swój szczególny sposób...
----
I na koniec jeszcze jedno, wg mnie istotne spostrzeżenie:
Gdy się tak teraz nad tym wszystkim zastanawiam... to dochodzę do coraz bardziej wg mnie prawdopodobnego wniosku... że tak naprawdę Miki chyba chciał nas obu ucywilizować... Bo znając mnie i ciebie zdawał sobie sprawę, że albo obaj polegniemy... albo ty nie wyjdziesz z tej opresji żywy... a na pewno nie o własnych siłach...
Jestem prawie przekonany, że tak naprawdę Miki chciał ciebie ratować... bezmyślny psycholu... Wydaje mi się, że nei mogl ci tego powiedzieć wprost... że nie masz ze mną najmniejszych szans... więc próbował doprowadzić do jakiegoś konsensusu... niepisanej umowy ktora grawantowałaby ci bezpieczeństwo zadufany specjalisto od cepów...
Nie doceniłeś tego zapatrzony w siebie jak w obraz samolubny i egocentryczny porypańcu o mentalności Rocha Kowalskiego...
Wolałeś zniszczyć jedynego czlowieka który potrafi jako jedyny w inteligentny sposób zadbać o ciebie i twoje bezpieczeństwo..
Bo dla Mikiego byłeś jak bóg... Wg mnie w tobie widział realizacje swoich nadziei oraz obrońce jego ideałów... ale ty jak Stalin potrafisz tylko niszczyć psychopato.. Nawet najwierniejszych i najbardziej oddanych ci ludzi... socjopatyczny kretynie... Tylko niszczenie, flekowanie cie motywuje i podnieca zafajdany psycholu....
A Miki jak widzę płaci słoną cenę za bezinteresowne poświęcenie dla twojej chwały i sławy... Ale twoja próżność, przeogromna buta i pycha ślepego szaleńca zniszczy wszystko co dobre, co konstruktywne... Tak jesteś niewyobrażalnie głupi ty nawiedzony kretynie uważający się za boga...
O kurwa.....
:)
Dzień dobry.
Aleście się popisali, Miki. Jestem pod wrażeniem.
Pozdrawiam?
A co, miałem powiedzieć, że mi się łza w oku zakręciła
z wrażenia? I mit żelaznego Mikiego prysł by jak mydlana bańka? :)