Żółte z przodu, brązowe z tyłu – gacie Donalda po manifestacji związkowców

Prześlij dalej:

Pierwszy raz widziałem w TVN relację, która pokazywała może 1000 demonstrantów na Placu Zamkowym, a na pasku zmieniały się liczby od 60 do 200 tys. Lubię wyłowić sobie takie subtelności i mniej zaangażowanym wyjaśniam, że protestujących należy liczyć w stekach tysięcy, a mnie chodzi o fatalnie dobrany kadr TVN, który zupełnie tej potęgi nie oddawał. Ta dychotomia chyba najcelniej pokazuje jak bardzo nie da się zlekceważyć siły protestu, no i pokazuje również, że Kaczor zrobił sprytny unik, którym wystawił Tuska w roli wroga ludu, nie PiS. Obojętnie jak będziemy oceniać Solidarność, związki jako takie, PiS i stronę rządową, jedno jest pewne. Obrazek z demonstracji związkowych po raz pierwszy pokazuje, że nie „lud smoleński” pali znicze, Macierewicz szuka helu, czy Gazeta Polska propaguje faszyzm, ale Polska się sprzeciwia i kpi z Donalda. Taki efekt wydaje się bezcenny, nie sądzę jednak, żeby to przyświecało Kaczorowi, raczej mamy do czynienia z ubocznym zyskiem, który przerósł pierwotne zamiary. Kaczyński prowadzi małą grę z Dudą o rząd pracowniczych dusz i jednocześnie pokazuje, że tylko PiS jest ponad to wszystko, co się razem trzyma politycznej kupy. Przez ostatnie dni Duda i wszyscy związkowcy przyćmili Kaczora, ale wbrew wszelkim obawom i domysłom źle się nie stało. O ile siła protestu robi wrażenie, to nie można zapominać, że mamy do czynienia z klasycznym porozumieniem „wróg mojego wroga jest moim przyjacielem”. Tu i teraz porozumienie central związkowych jest możliwe, ale przy rozgrywce politycznej nie będzie takiej partii jak „Protest 150 tysięcy na ulicach Warszawy”. Ci ludzie, którzy włożyli tyle wysiłku i zaangażowania, żeby pokazac środkowy palec Tuskowi, poszukają sobie reprezentacji politycznej i nie spodziewam się zaskoczenia. Solidarność wróci do PiS, OPZZ do SLD, ale po drodze wspólnie przyczynią się do ośmieszenia wspólnego wroga.

Dobrze się dzieje i nie widzę powodu, żeby się niecierpliwić, chociaż zdaję sobie sprawę, że co bardziej krewcy będą doszukiwać się w warszawskiej demonstracji próby wyniesienia Dudy na nową siłę polityczną, która będzie zmianą warty. Uspakajam na ile potrafię i jednocześnie gwarantuję, że dzisiejsza akcja będzie tylko i wyłącznie kroplą, która przeleje czarę, ale nie pucharem nowej siły politycznej. Zapomnimy o czterodniowej manifestacji za parę dni, góra tygodni, ale odłoży się w pamięci ciąg zdarzeń, tak zwany klimat i zmiana nastroju i o to właśnie chodzi. Bez dwóch zdań politycznym beneficjentem wzburzenia ludu jest PiS, o ile nie spieprzy dorobku jakimiś ambicjonalnymi ruchami na siłę. Trzeba dać się Dudzie wyszaleć, bo ludzie odpowiedzialni za zmianę warty musieliby być naprawdę w kiepskiej formie, gdyby z Dudy chcieli zrobić następcę Tuska. Inne widzę zagrożenie, mianowicie nagłe ukoronowanie europejskiego męża stanu, który się okaże człowiekiem ponad podziałami, czyli klasyką gatunku. Mąż stanu dogadujący się z bankami, Kulczykiem i związkowcami, słowem wyczekiwany nowy Kwaśniewski, który z Dudy zrobi jednego z wielu. Wydaje mi się jednak, że Duda też idiotą nie jest i wie, że może być drugim po Wałęsie trybunem ludowym albo skończyć jak Piękny Maryjan, czy w najlepszym razie Śniadek. Zmiana jeśli nadejdzie, to na pewno nie z tego kierunku, niemniej samo nagłośnienie protestów, niespotykane jak na standardy mediów głównego nurtu, mogą i prawdopodobnie są wstępem do zmiany warty.

Widzę to tak, że wzburzenie społeczne da się spożytkować w formie zapalnika, natomiast nad bombą nadal się mocodawcy zastanawiają. Na zapleczu z całą pewnością trwa burza mózgów, ale dopóki wstępne ruchu sprowadzają się do walenia w Tuska, nie da się zrobić nic innego, jak wejść w grę i grać swoje. Wykluczyć nie można, że media będą pompować Dudę i malować mu twarz „cywilizowanego Kaczora”, jednak takie zabiegi nie posłużą promocji Dudy, one będą służyć temu, co zawsze – wdeptywaniu w glebę Kaczora. Na szczęście przewodniczący Duda nie może sobie pozwolić na widzi mi się, bo jest zależny od członków Solidarności, którzy w przeważającej liczbie nie zgodzą się na żaden innym sojusz poza sojuszem z PiS. I odwrotnie, PiS w ostrym konflikcie z Solidarnością to coś niewyobrażalnego, mówiąc krótko Duda i Kaczor są na siebie skazani, co obaj muszą zrozumieć inaczej obaj przegrają. Potrzeba chwili się nie zmienia, cała robota polega na tym, żeby Donald plamił z przodu na żółto, z tyło na brązowo, na podział łupów, ról i wpływów przyjdzie czas.

6
20018 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

17 (liczba komentarzy)

  1. To łżemedia budują narrację konfliktu Dudy z Kaczorem. Ostatnio red. Pohanke w rozmowie z Dudą błysnęła głębią intelektu: a nie boi się pan ultraliberalnego rządu Kaczyńskiego i Gilowskiej?
    Kolejnym łżeargumentem jest mówienie o tym, że (ultraliberalny) Kaczor obniżył podatki najbogatszym. Aj waj najbogatszym!
    Duda jest szefem związku, a Kaczor partii, każdy normalny widzi różnicę.

  2. avatar

    "Duda jest szefem związku, a Kaczor partii, każdy normalny widzi różnicę." - to jest sedno! Jeśli tylko obaj ogarną tę prostą prawdę, obaj wygrają jako liderzy.

  3. Kaczor może w pięć minut wywalić nawet takiego Dorna (Trzeci bliźniak) z partii, a Duda ze związku raczej nie.

  4. Pomnik Donaldu to jest to - tak jak pisało wielu, także MK: najpierw trzeba walczyć, nawalać, czasem nawet lżyć, a na koncu pozostaje śmiać się z Donalda Dyzmy - to jest ten etap. To truchło obwoźne ma jeździć po Polsce "tuskobusem" jak oznajmił Guz i Duda.
    Zastanawiałem się przez te kilka dni dlaczego Solorz z Polsatem News "przyłączyli się" do związkowców w tych dniach i napieprzali w rząd ("napieprzali" jak na ich wieloletnie praktyki). Rozwiązanie jest dość proste - Rostowski i Doniu Dyzma ruszyli na OFE, a Polsat ma swój fundusz, więc teraz była chwilowa zemsta. Ale spokojnie lemingi, to tylko chwila, zaraz Polsat wróci pod skrzydła platformy.
    Duda - to jest związkowiec pełną gębą, Sniadek jest politykiem opowiadaczem bez charyzmy, Duda ma to coś czego potrzeba na tym stołku no i ważne, że schowali Guzikiewicza.
    W najgłupszej sytuacji jest SLD - w ogóle nie wykorzystuje okazji, widać, że Miller chce być koalicjantem mniejszościowym w przyszłym sejmie, pewno u boku Schetyny, a nie Donka.

  5. OFE Polsat już od roku należy do PKO BP i obecnie Polsat nie jest w szczególny sposób powiązany z OFE - w przeciwieństwie do TVN, GW i większości innych mediów (w których różne OFE są znaczącymi udziałowcami i w znacznym stopniu dyktują linię programową).
    Mogłoby się wydawać, że po numerze z OFE to właśnie TVN i GW powinny rąbać w Donka i Vincenta, ale najwyraźniej z takich czy innych względów "mądrość etapu" jest w tej kwestii nieco inna, natomiast Solorz ma komfort puszczania newsów po takiej linii jak mu wygodnie (a czemu akurat tak mu wygodnie to inna sprawa).

  6. Zdumiała mnie uczciwość przekazu. Zdjęcia z odległych planów. To nie przypadek.
    Wyraźny sygnał, że nastąpi kosmetyczna zmiana w postaci wyciśnięcia pryszcza- Tuska. Nie od razu. Trzeba dać związkowcom przekonanie, że coś ugrali- pograją w piłkę rudym łbem. Rozlezą się, upojeni sukcesem?
    Na zapleczu czai sie rezerwa- nadal chronieni medialnie Komorowski z Sikorskim. Ten ostatni nawet pompowany na maksa. Zbawca ludzkości. Zapobiegł trzeciej światowej....
    Pełolski elektorat może się na to nabrać. To głąby.

  7. że było 200 000. Koniec świata, pani Popiołkowa, koniec świata...

  8. a z Placu Trzech Krzyży jeszcze nie wyszli.

  9. Koniec świata byłby, jakby zaczęli w Polsacie zadawać niewygodne pytania panom premierowi i prezydentowi o Smoleńsk - http://niezalez...

  10. Mam telewizor, ale zepsuty. To co widziałem w komputerze było fragmentem ubocznego happeningu, a nie glówną demonstracją. W sumie wyszło całkiem dobrze. Należy nam się trochę satysfakcji.
    Prawda, że władza chce zmiany kosmetycznej, ale z tym jest ciągle jakiś problem. Mijają miesiące, a nowego Tuska ciągle nam nie pokazali. Nawet z Gowina nic nie będzie - za mało świeży w poglądach, i zbyt opatrzony.

  11. avatar

    Ale jedno jest pewne - Donaldu wbito osikowy kołek i to prosto w dupę. Takiej rzetelności w przekazie nie pamiętam od czasów Rywina. Tusk nie ma, a co po nim? Ciągle podtrzymuję swoją szaloną tezę, że ten bajzel chętniej się oddaje niż przejmuje, przynajmniej na kilka lat, bo z tego bałaganu profitów ciągnąć się nie da.

  12. Wygrane wybory, bez miażdżącego zwycięstwa, jak na Węgrzech, to powtórka z rozrywki 2005-2007. Oczywiście łżemedia będą waliły w bęben, że wszystko szło pięknie, że wystarczyło poczekać, ale przyszedł Kaczor i wszystko popsuł. Tusk w otoczeniu dworaków będzie miał 5 konferencji dziennie w Sejmie. Nie tędy droga. My to widzimy, Kaczor też to widzi. To musi być wynik powalający na glebę, a do tego jeszcze daleko...

  13. Sam Tusk wykańczał potencjalnych konkurentów. Facet robi wrażenie chorego na władzę.
    Sikorski ocalał cudem, albo chroni go coś silniejszego od donka.

  14. Grzesiowi zniszczę cię Szetynie nie dał rady. Teraz jest już za cienki w pasie i za chudy w uszach.

  15. Okazał się miękki, jak gówno. Jak coś takiego złamać?
    Mam wrażenie, że został spuszczony do kibla.
    Tego nie kumam.

  16. wie tyle o Rudym, że bania mała. Był szefem MSWiA, to zdążył sobie zrobić skany z teczki Oskara:-)

  17. Ten pomnik Kim Dzong Tuska zrobiony jest ze styropianu.