Zabijajcie polityków



share

Daleki jestem od sypania piachu w tryby i wsadzania kija w szprychy, ale ta dewaluacja „publicystki” opartej na jednym sensacyjnym haśle „esbecja za tym stoi”, to jest coś równie szkodliwego, jak sama „stojąca esbecja”. Lubię zaglądać na portal wpolityce.pl, z reguły trzyma poziom, jest tam kilku autorów, których cenię i w ogóle nie zamierzam się czepiać, do Karnowskich i Kochana również. Niestety jest pewien problem, z którego każdy publicysta i PR-owiec stojący nie tam, gdzie stało ZOMO, musi sobie zdawać sprawę. Póki mamy taką, a nie inną rzeczywistość, każdy błąd, każde nieostrożne stąpnięcie może zaważyć na oddaleniu głównego celu lub skończyć się pogrzebaniem szans. Od kilku dni w sieci zrobiło się głośno o książce, którą napisał Jarosław Kaczyński, ale nie ten Jarosław Kaczyński. Książka ma równie mocne nazwisko, jak i tytuł: „Zabijajcie polityków”.