Złoty Melon



share

Napisałem do Ministerstwa Pracy i Polityki Socjalnej w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej, aby mi ministerstwo wskazało na podstawie jakiego dokumentu pan minister Kosiniak-Kamysz kłamał w sprawie rozliczenia WOŚP. Każdy może sobie napisać i każdy musi dostać odpowiedź albo też nie musi napisać, bo ten dokument jest dostępny na stronach ministerstwa. Nie podam linku i w ogóle nie będę odwalał roboty za niepiśmiennych, którzy łykają kłamstwa nie mając bladego pojęcia o źródłach kłamstwa, niech niepiśmienni się wysilą zanim zaczną znów pyskować o „zdychaniu na raka mózgu”. Podam natomiast konkretne dane, którymi zakręcił pan minister, ale wcześniej pewna uwaga porządkowo-prawna. Pan minister kłamiąc w sprawie WOŚP jest w wyraźnym konflikcie interesów, ponieważ z ramienia ministerialnego wsparł coroczny jarmark podlewający „Złotego Melona”, co też łatwo można sprawdzić na stronie MPiPS.



share

Tak mi się wydaje, że najlepszą relacją z sali sądowej będzie przerobiona na felieton ściąga, którą się posługiwałem w trakcie rozprawy. Było tak. W sali nr 118 złotoryjskiego sądu, od godziny 9.00 składałem wyjaśnienia, tuż po odczytaniu aktu oskarżenia i po tandetnym spektaklu, który odegrał mecenas Zagajewski. Do sądu, z pomocą kilku osiłków zatrudnionych w „Pokojowym Patrolu”, mecenas wniósł pudła znacznych gabarytów, w których miały się znajdować dokumenty księgowe WOŚP. Szybko się jednak okazało to, co się często w przypadku WOŚP okazuje, otóż dokumenty stanowiły mały fragment, reszta rzekomo podlega kontroli skarbowej, ale gdyby sąd przyjął mój wniosek o ujawnienie wszystkich faktur, to mecenas musiałby wynająć TIR-a. Komedia opanowana przez WOŚP do perfekcji.



share

Pewien sześćdziesięciolatek biegający co roku w czerwonych portkach i żółtej koszuli, który przy 40 milionie wrzuconym do puszki rytualnie traci głos, przypomniał sobie, że jest synem milicjanta. Jako przedstawiciel przewodniej i nietykalnej siły narodu obraził się na przedstawiciela ludu reprezentowanego przez Matkę Kurkę i z fochem poszedł do sądu. Powszechnie wiadomo, że w RPIII obowiązuje pełna wolność słowa, która pozwala rzucić chu..m w papieża, kur..stwem w prawicowego polityka, sektą smoleńską w moherową babcię, ale za pana „Grodzkiego” albo „syna esbeka” idzie się pod medialny topór lub/i sąd z komunistycznego paragrafu 22. Jerzy Owsiak, syn milicjanta i bożek establishmentu, poczuł się urażony następującymi stwierdzeniami: „król żebraków”, „rumuński macho”, „guru sekty” oraz paroma zarzutami o niegospodarność połączoną z kłamstwami.

Strony