Złoty Melon



share

Trzymam się swojej konwencji i w ogóle nie zwracam uwagi na oceny moralne, czy ideologiczne, przy krytyce charytatywnego biznesu, tym bardziej, że ani anarchii, ani rozpasania obyczajów na ludowym festynie u sołtysa „Jurka” Kierdziołka nie widzę. Jeśli ktoś uważa „Przystanek Woodstock” za kopię Woodstock właściwego, czy nawet legendarnego Jarocina, gdzie dzieją się niespotykane rzeczy, to nie potrafi odróżnić imienin u cioci Jadwigi od wieczoru kawalerskiego. Prawdą jest, że na festynie u „Jurka” Kierdziołka, jak to na wsi, wóda leje się litrami, piwa w plastikowych kubkach nie brakuje i dilerów pełno, bo większej dyskoteki w gminie nie znajdą. Nie przeczę, że jak popiją to z gołymi dupami latają po krzakach, ale takiej wolności na każdych dożynkach można się doszukać. Piwo, kiełbasa z Lidla i bab obłapianie ma się nijak do tego, co działo się pół wieku temu na świecie i parę dekad temu w Polsce.



share

Dziś bardzo krótki tekst, żeby każdy Czytelnik mógł zachować odpowiednią świeżość umysłu, która pozwoli rozwiązać konkurs. Do Sądu Rejonowego w Złotoryi przyszły kolejne „rozrachunki”, pod którymi podpisała się główna księgowa „Złotego Melona” i fundacji WOŚP, Dorota Pilarska. Póki co skupię się na jednej perełce radosnej księgowości, bo prezes Owsiak zgodnie z przewidywaniami i po mimo zarządzenia nie przysłał do sądu wydruków z ksiąg rachunkowych i co mu zrobisz? On jest prezes „Jurek”, jego tata jest stary Owsiak i sąd prezesowi „to se może”. Trzeba jednak wierzyć w ludzi i nawet w prezesa, może się zapomniało spakować, może poszło pocztą lotniczą, może mecenas Zagajewski odwołał się do Dumy. Nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, zarobiony jestem, dlatego podrzucam robotę innym, bardzo mile widziani fachowcy z WOŚP, którzy tu koczują 24h na dobę. Zagadka jest następująca.



share

Pierwszy raz, w ramach materiału dowodowego, na sali sądowej był odtwarzany zapis audiowizualny, a po ludzku – moje wywiady dla TV Republika, przeplatane poszukiwaniem „słoika na stole”. Pełna cisza zapadła na sali, gdy „Jurek” krzyczał, że jedzie do dziecka, które „umiera i umrze”. Jak nie dziećmi, to kobietami zasłania się „Jurek”. Nie tylko wiem, że Wysoki Sąd bierze pod uwagę zachowanie stron w trakcie procesu, ale wiem, że traktuje to zachowanie jako ważną okoliczność, czy jak to się tam w języku prawa nazywa. Mimo wszystko konsekwentnie będę pisał to, co myślę. Wcześniej zrobiłem ukłon w stronę Doroty Pilarskiej, dziś robię ukłon w stronę Lidii Niedźwieckiej-Owsiak. Obie kobiety wzięły na klatę wygłupy „Jurka” i to jedno w wykonaniu kobiet WOŚP podoba mi się, jak „doktór” Środzie parytet. Jednak mają rację krytycy, a zebrało mi się i prywatnie, i publicznie, że zaczynam się bawić w sentymenty, podczas, gdy strona przeciwna skrupułów nie posiada w ogóle.

Strony