wapno



share

Był taki czas, jakieś 25 lat i 30 kilogramów temu. Chodziłem do LO w małej mieścinie, ale to było bardzo porządne LO słynące z tego, że w całym województwie (ówczesnym), plasowało się na drugim miejscu wśród LO, których uczniowie dostawali się na studia. Mieliśmy kilku bardzo konserwatywnych nauczycieli, a trzeba wiedzieć dzisiejszej młodzieży, że 25 lat temu konserwatyzm nie miał barwy politycznej. Para najbardziej konserwatywnych profesorów mojego LO, to byli żarliwi socjaliści, nie uznający odstępstw w modzie i zachowaniu. Żadnej litości dla „dysleksji”, najmniejszej tolerancji dla lewicowej subkultury, obojętnie czy chodziło o „Punków”, czy miłośników „The Cure”. Schludne ubranie, równy przedziałek, muzyka i literatura z półki lektur. Pilnowali by się żaden nie wychylił i egzekwowali podwójnie wiedzę oraz niewiedzę o ile komuś przyszło do głowy podskoczyć. Miałem to szczęście, że chodziłem do klasy buntowników i dzięki temu było raźniej.