tematy



share

Ciekawie się zaczął pierwszy polityczny dzień po Nowym Roku, tylko najwyraźniej mało kto zauważył wydarzenia, które jeszcze pół roku byłyby hitem. Zanim opowiem o przeoczanych wydarzeniach poświecę parę słów epokowej premierze. Oto prawica od dwóch dni dyskutuje o „Koronie Królów”, takim serialu nisko budżetowym, najkrócej mówiąc kostiumowy „Ojciec Mateusz”. Serial jak serial, klasyka w swoim gatunków, nie wybuchają imitacje warowni, warte 1,5 miliona złotych, nie ma scen bitewnych i 1200 zbrojnych na rumakach, ale za to pokazała się goła baba. No i tak nie może być, bo przecież nie taka: „scenografia, charakteryzacja, konstrukcja dialogów i prawda historyczna”.



share

Czy aby przypadkiem komuś tu nie odbiło? W przededniu „Cudu nad Wisłą” i przy wielu innych poważnych okazjach zajmować się końmi z Janowa? Z całą pewnością nie jest to normalne, ale to nie mnie odbiło, w każdym razie nie z powodu koni. Temat koński, najmniej tydzień był grzany na pierwszym miejscu wszystkich serwisów. Konie z Janowa miały być ilustracją upadku Polski po przejęciu władzy przez PiS i to nie jedyna tak niedorzeczna próba pokazania „zamachu stanu”. Warto sobie po czasie przypomnieć, że pierwszą poważną klęską Polski był brak obecności na szczycie maltańskim. O co chodziło z tą imprezą? Proszę wybaczyć, ale będę się trzymał autorskiej diagnozy, że mi nie odbiło i po Internecie biegać nie zamierzam w poszukiwani informacji czego to ponadczasowe wydarzenie dotyczyło. Pamiętam za to o innej aferze, która miała miejsca na Westerplatte i polegała na nie podawaniu ręki.



share

Poszło bardzo dobrze, bo wychodzi bokiem. Można się było spodziewać, a właściwie być pewnym, że po zmianach, które godzą w interesy finansowe i polityczne możnych tego świata, wokół Polski zacznie się zadyma. No i się zaczęła, ale w takim tempie i stylu, że bardzo szybko przerodziła się w kabaret. Szantażować też trzeba umieć, tymczasem szacowne ośrodki międzynarodowe i krajowe rzuciły się z groźbami od pierwszego dnia, zanim cokolwiek się wydarzyło i dziś mamy kompletne pomieszanie z pooplataniem. Która to już komisja, która decyzja, które „ultimatum”? Gapię się w telewizor i przerzucam wszystkie kanały informacyjne przez 12 godzin dziennie. Gdzieś tak od południa słyszałem, że jakaś komisja, coś tam, coś tam. Dopiero pod wieczór zorientowałem się, że odezwała się Komisja Europejska, ale i tak nadal nie wiem o co konkretnie chodzi. Jest jedno hasło: „Mamy czas do poniedziałku”. Na i co? Z kim, z czym? Nie wiadomo i co śmieszniejsze nikt o tym za bardzo nie mówi.

Strony