Owsiak hejter



share

Dzisiejsza konferencja Jerzego Owsiaka pokazała pierwszego filantropa Polski w całej okazałości. Zaczęło się od laurki dla firmy matki (WOŚP), potem pan prezes przeszedł do walki z „hejterami” i „zażądał”, aby „hejterzy” mu nie przeszkadzali, czytaj nie zadawali pytań o kasę, którą wyjął z WOŚP i przelał do małżeńskiej kieszeni. Szło mu beznadziejnie, tak źle, że wszystkie telewizje informacyjne przerwały lamenty i błazeństwa przeplatane serią kłamstw dotyczących między innymi mojej działalności, a także ustaleń sądów. Niestety ja na taki komfort pozwolić sobie nie mogę i przy pomocy Internetu zmogłem cały występ pana prezesa. Dzięki temu dowiedziałem się, że walka „HEJTERA” Jerzego Kali-Owsiaka z „hejterstwem” ma polegać na ukróceniu wolności słowa zanim z Polski zrobi się Paryż.



share

Do tej pory pokazywałem dokumenty i dowody, w jaki sposób Owsiak wytacza propagandowe machiny oblężnicze, do których przywiązuje kwestujące i chore dzieci, aby bronić swoich prywatnych sejfów, a ma ich kilka. Dziś, w związku z klasycznym dla Owsiaka, prymitywnym graniem na emocjach, przedstawionym w wywiadzie dla Wyborczej, gdzie z agresora przerobił się na ofiarę, opowiem o czymś innym. Pokażę i również potwierdzę dokumentem, w jaki sposób ten człowiek potrafi gnoić ludzi, by w mediach, czy nawet przed Sądem udawać prześladowanego. 4 lutego 2014 roku przed Sądem Rejonowym w Złotoryi zebrał się tłum, złożony głównie z dzieci pobliskich szkół. Owsiak czuł się w swoim żywiole, fachowo ustawiał się do kamery i z uśmiechniętą gębusią opowiadał swoje stare dowcipy. Na pełnym luzie i pewny swego przyjechał załatwić „wariata ze Złotoryi”.