liczby



share

Zapytam całkiem poważnie, chociaż nie oczekuję poważnych odpowiedzi. Średnio trzy razy w tygodniu Polacy słyszą, że coś tam eksperci wyliczyli. Obojętnie co, na przykład ostatnio wyliczyli, że warunkowy powrót do systemu emerytalnego, który obowiązywał przed złodziejską napaścią PO na OFE, będzie nas kosztował 400 miliardów. Zatem pytam podwójnie. Czy ktokolwiek kiedykolwiek widział te wyliczenia na oczy, trzymał je w ręku, dostał mailem na skrzynkę pocztową? I pytanie drugie. Skoro wcześniejsza emerytura dla tych, którzy chcą, czyli powiedzmy połowy, kosztuje 400 milionów, to w prostym rachunku dla wszystkich musiała kosztować 800 miliardów. Zachodzę w głowę, jak to możliwe, że Polska jeszcze istnieje skoro prawie bilion złotych płacili podatnicy przez „25 lat wolności” za utrzymanie wieku emerytalnego obowiązującego choćby w Niemczech.



share

Andrzej Duda podjął się morderczego, 24 godzinnego, zadania i to po debacie, o której nie będę pisał, bo słabo mi się robi na widok zmasakrowanego „Naszego Bronka”. Imponują mi ludzie z taką determinacją i czułbym się fatalnie jako bierny obserwator, dlatego wziąłem się za konkretną robotę. Wszelkie sondaże jakie się ostatnio pojawiły i te korzystne dla Andrzeja Dudy i te niekorzystne są nie tylko z sufitu wzięte, ale z premedytacją preparowane. Powody, dla których wykonuje się te zabiegi są już na szczęście doskonale rozpoznawalne i naprzemiennie jest to demobilizowanie lub mobilizowanie poszczególnych elektoratów. Te najgłupsze pseudo badania pojawiły się oczywiście zaraz po debacie i dotyczył oceny: „Kto wygrał”. Tutaj można łgać do woli, bo nigdy i nikt tego nie zweryfikuje.



share

Postanowiłem popsuć sobie sobotę i przesunąć spożycie o parę godzin, żeby przyjrzeć się selekcji, która się dokona już w maju. Dzielę się świeżo nabytą wiedzą, bo to nie jest takie proste, jak się może wydawać. Niestety wybory do PE idealnie się wpisują w stary dowcip „Młodzi, wykształceni z wielkich miast”, ale po kolei. Mamy do dyspozycji 51 miejsc w Europarlamencie i z dużym prawdopodobieństwem ta liczba się utrzyma. Z takim samym prawdopodobieństwem większość wyborców, w tym do niedawna i ja sam, nie ma większego pojęcia na temat ordynacji, a tutaj dzieją się dość ciekawe rzeczy. W Polsce wybierzemy 50 lub 51 deputowanych, ale tylko w 13 okręgach. Pierwsze, co się rzuca w oczy, to liczby nieparzyste, które się nijak nie dają proporcjonalnie dopasować. Taki efekt wywołują poszczególne okręgi dysponujące różną liczbą mandatów.

Strony