Sanok – jak zwykle owczy pęd i stawianie spraw na dupie!

Prześlij dalej:

Bulwersujące, policja ma krew na rękach i inne takie emocje emerytowanych komandosów: „było wysadzić pół bloku w 5 minut i po krzyku”. Opinie z najniższej półki podniet, a mnie interesują tylko dwie okoliczności, które ewentualnie mogą bulwersować. Po pierwsze, czy policja miała pełną wiedzę jakimi środkami rażenia dysponował morderca i jego „przyjaciółka” czuwająca przy nim do końca. Po drugie, o której godzinie oboje stracili życie i jeśli była to godzina znacznie wcześniejsza niż zakończenie akcji, to dlaczego tak się stało. Nic więcej mnie nie interesuje i nie bulwersuje, z tej prostej przyczyny, że to nie policja ma krew na rękach, ale bandyta i to już wielokrotny, ponieważ na sumieniu ma dwa morderstwa. Wcześniej bandyta zabił innego chuligana, w sądnym dniu zamordował swoją przyjaciółkę lub w najlepszym razie nie udzielił pomocy, w co bardzo wątpię. Nie podnieca mnie też w najmniejszym stopniu akcja w stylu hollywoodzkim, komandosi na sznurkach helikopterów i „polski Leon zawodowiec”. Interesują mnie losy ludzi na otoczonym kordonem policji osiedlu i forma zapewnienia tym ludziom pełnego poczucia bezpieczeństwa, losy bandyty i kochanki bandyty w ogóle mnie nie zajmują, kadry sensacyjne takoż. Jeśli policja miała wiedzę, że poza pistoletem morderca nie miał żadnej bomby, jeśli mieszkanie i cała operacja było pod pełną kontrolą, no to pytam grzecznie o prostą rzecz. Dlaczego policja miałaby narażać życie funkcjonariuszy, czy też innych oddziałów szturmowych z powodu pary kryminalistów, czy też kryminalisty i jego znajomej, którą z policją nie chciała współpracować? Po co? Żeby ładnie w TV wyglądało i kilku emerytowanych komandosów mogło się zrealizować na antenie znanych stacji?

Poza wszystkim i jak znam życie, taka akcja również byłaby krytykowana, wszak zadaniem policji nie jest zabijanie, tylko postawienie przed sądem. Najbardziej jednak mnie zdumiewa „ratowanie życia” 17-latki. Czy ktoś ustalił w jakiej roli ona tam występowała, zanim zdecydował o „ratowaniu”? Czy na przykład miała do dyspozycji drugą spluwę i była gotowa umrzeć w obronie ukochanego? Gdybym był dowódcą takiej akcji stanowczo i bezwzględnie chroniłbym po pierwsze życie ludzi z osiedla, po drugie życie swoich ludzi. Chcieli się pozabijać? Jak mawia każdy szanujący się przedstawiciel lepszego towarzycha – żyjemy w wolnym kraju. Krzyżyk na drogę. Powstała jakaś fałszywa moralnie i intelektualnie histeria, która głosi, że policja powinna za wszelką cenę ratować biedną nieletnią. Za wszelką, to znaczy za jaką? Za cenę życia mieszkańców i policjantów? Pewnie, że etos zawodu policjanta z racji kopania w głowę „faszystów” i czajenia się w krzakach z „suszarką” tuż przed pierwszym każdego miesiąca, nie jest ceniony społecznie. Nie przesadzałbym jednak z tego rodzaju apelami, by w imię ratowania za wszelką cenę przyjaciółek bandytów, poświęcać życie policjantów. Jedyne pretensje do policji mogę mieć w tym obszarze, który zakroiłem na wstępie, żeby się posłużyć językiem branży. O ile policja działała w pełnym chaosie, nie umiała ocenić skali zagrożenia i czekała biernie na bieg wydarzeń, to skandal niewątpliwie był i jest nadal. To by oznaczało, że jeden bandzior z bronią krótką, jest w stanie pod bokiem oddziałów policji sterroryzować spory kawałek osiedla w średniej wielkości mieście.

Bardzo bulwersujące, jeśli rzeczywiście miało miejsce. Natomiast w przeciwnym scenariuszu, a mianowicie takim, że policja spokojnie czekała na ruch bandyty i nie specjalnie się przejmowała wersją podwójnego samobójstwa, dowódcy tej akcji z miejsca wręczyłbym Orła Białego. Zaznaczam przy tym wyraźnie, bo wiem jak się wyrywa z tekstu jakieś fragmenty i męczy konia, że ja nie mam pojęcia jak naprawdę było. Nie tylko nie mam pojęcia, ale nawet nie podejmowałem większych prób by dociekać jak było. Piszę wyłącznie o możliwych scenariuszach, z których jeden uważam za najwłaściwsze rozegranie sprawy. Pojawili się wprawdzie śledczy i zadają pytania o to czy policja słyszała, czy nie słyszała strzałów, ale to trochę takie dziecinne pytania. Wystrzał z broni palnej słychać przez dwie wsie, więc nawet jeśli policja nie słyszała, sąsiednie bloki, czy zgromadzeni dziennikarze powinni słyszeć. Coś wywołało „głuchy strzał” albo tłumik albo jeszcze inne okoliczności, które naturalnie mogą kompromitować policję, ale to tylko zgadywanki. Pytanie o strzały jest kluczowe i być może otworzy pierwszy akt niezłego „kabaretu”, za czym przemawiają wcześniejsze popisy policji, jednak do czasu wyjaśnienia zagadki, żadnych powodów do linczu na policji nie widzę. Ledwie parę tygodni temu czytałem o tym jak to zginął kolejny „ekspert związany ze Smoleńskiem”. Tak jak wtedy, o czym już nikt nie pamięta, lałem kubeł zimnej wody na rozpalone głowy, tak i teraz nie widzę powodów do czasu udzielenia podstawowych odpowiedzi do owczego pędu krytycznego. Usłyszę odpowiedź na pytanie od kiedy ta para nie żyła i czy przypadkiem przez wiele godzin oddziały policji nie nasłuchiwały martwiej ciszy, to będę się odnosił do konkretu. Nie zmienia to jednak w najmniejszym stopniu mojej oceny „ratowania 17-latki”i tym bardziej konieczności podjęcia akcji w stylu Rambo II.

Spokojnie z tym bulwersowaniem i podnietami również. Był swego czasu taki Rambo w Warszawie, który sprawnie zatłukł łosia ze sztucera i byli tacy sprawni antyterroryści, którzy powybijali zęby sąsiadom, zamiast bandytom. Jakoś wówczas nie wiedziałem zachwytów nad akcjami – „ura w pierrot”. Wiekiem też można łatwo epatować, młoda dziewczyna, całe życie przed nią i tak dalej. Wszystko pięknie i wzruszająco, ale ile takich młodych 17-letnich, co to całe życie przed nimi, poprzetrącało karki, zatłukło gazrurką, zgwałciło, pobiło śmiertelnie innych 17-letnich, czy nawet takich mniej wzruszających 50-letnich. Takie jest życie, jeśli ktoś się pakuje w kryminalny półświatek, w narkotyki, zabójstwa i gangi lokalne, no to niestety może skończyć z kulką w głowie. Wiek nie ma tu większego znaczenia i mam na myśli zagrożenie, jakie bandyci i kochanki bandytów stwarzają dla ludzi, którym jakimś cudem udało się wychować 17-letnie córki i synów na przyzwoitych ludzi, którzy nie strzelają i nie ćpają z bandytami. Pies tańcował z takim „tragicznym romantyzmem” i uprzedzam, że podobne biadolenie zaraz się skończy znaną historią z Sosnowca. Tylko patrzeć jak padnie sakramentalne: „ona była taką samą ofiarą jak to dziecko” tyle, że w usprawnionej wersji: „ona była taką samą dziewczyną jak jej rówieśniczki”. Kto ma wyobraźnię ten sobie da spokój z waleniem na oślep w policję w kontekście „Rambo i ratowania życia”, ponieważ takie działania to dostarczanie amunicji wszelkim obrońcom „praw mniejszości”. Za chwilę się okaże, że przyjaciółka gangstera jest ofiarą „typowo polskiego piekła”, a to zwykła dziewczyna była jakich miliony, taka wrażliwa Agnieszka, czy inna Katarzyna z sąsiedztwa. Potem będzie jasne, że po przejechaniu skrzyżowania na czerwonym świetle oddziały specjalne Grom powinny z helikoptera ostrzelać Skodę Felicję. Dziękuję – nie wchodzę, chociaż zawsze i wszędzie będę zachęcał do bezwzględnego rzucania na glebę bandytów i zamordyzmu w walce z patologiami, to nigdy nie będę popierał bezproduktywnego efekciarstwa.

6
6080 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

6 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    Dlaczego więc policja przypuściła ,,szturm" po północy ?

  2. psów... Tych prawdziwych.

    PS mieszkam ok 100 metrów od oblężonego bloku.

    PS Czy Sokolowski mówił że policjanci nie oddali podczas akcji ani jednego strzału? To jak zastrzelili drugiego psa?

  3. Mnie tylko od początku dziwiło dlaczego po tych wieczornych strzałach sztab ekspertów uparcie usiłował dogadać się z nieboszczykami.
    Strzały, a potem cisza, czy to nic, kurde nie sugerowało?

  4. avatar

    o czym wczoraj dukał przyszły generał (telewizyjny) policji Sokołowski. Polityka miłości oraz więzienny elektorat sprawiły, że policja, a właściwie jej przytomne resztki, mają związane ręce.
    Na szczęście nie zdążył przygotować żadnej niespodzianki z pomocą ukraińskich przyjaciół, którzy tam z towarem albo po odbiór, zajeżdżali codziennie. Bo druga Magdalenka murowana.
    Albo Parole.

  5. avatar

    sekcja zwłok  W SOBOTĘ:

     Sekcje zwłok zostaną przeprowadzone najprawdopodobniej w sobotę w godzinach popołudniowych w Rzeszowie. W tej chwili trwają jeszcze ustalenia związane z tą czynnością - powiedziała zastępca prokuratora okręgowego w Krośnie (Podkarpackie) Wiesława Basak.



    Dodała, że "sekcje będą długotrwałe". - Nie wiadomo, kiedy się zakończą - zaznaczyła.

    Drobny bandyta z Sanoka przebił tym samym, w hierarchii ważności, takie persony III RP jak wicepremiera Leppera i twórcę Gromu generała Petelickiego.

  6. Ha, czyli można w sobotę? To teraz samobójcy będą mieli problem - jak sięzabić żeby nie można było w ciągu dwóch dni przeprowadzić sekcji?