Przed nami najważniejsza bitwa, a Jarek wytoczył śliczną armatę!

Prześlij dalej:

Licznik bije, do końca kadencji prezesa Rzeplińskiego pozostało mniej niż 2 miesiące. Dokładnie 19 grudnia 2016 roku pozbędziemy się kolejnego szkodnika, który kabotyństwem dorównuje Bolkowi Wałęsie, a inteligencją Ryśkowi Petru. Za chwilę rozegra się ostateczna bitwa o Trybunał Konstytucyjny, od której zależy więcej niż się może wydawać. Sama opera mydlana wokół Trybunału jest żałosna, ale bez zmian w tej instytucji możemy na bardzo długo, minimum 3 lata, zapomnieć o normalnym wymiarze sprawiedliwości. Na szczęście zgodnie z zapowiedziami pojawił się najnowszy projekt ustawy, autorstwa PiS i nic na to nie poradzę, że znów na stojąco biję brawo Panu Jarkowi.

Nim przejdę do projektu ustawy jeszcze taka mała perełka, dodatkowo dyscyplinująca towarzystwo trybunalskie. Sejmowa Komisja Sprawiedliwości przegłosowała, stosunkiem głosów 18 do 6, wstrzymanie zaopiniowania projektu budżetu TK do czasu, aż Zgromadzenie Ogólne Sędziów uchwali go w składzie piętnastoosobowym. Mamy tu małe preludium do właściwej rozgrywki i jednocześnie wyraźne wytyczne dla sędziów. Po pierwsze koniec zabawy w sędziów zaprzysiężonych i „nieprocedujących”. Gdyby panowie sędziowie mieli problemy ze zrozumieniem prostej wskazówki, to… wypłaty nie będzie. Wiceprezes Biernat zaczął grzecznie przebąkiwać, że nie ma podstaw do reasumpcji uchwały, ale powstaje zasadnicze pytanie. Czy koledzy Rzeplińskiego będą kozaczyć i umierać za ustępującego prezesa? Znając to towarzystwo jestem pewien, że argument „kasa” przemówi do nich najgłośniej.

Przejdźmy teraz do ustawy. Takie oto dzieło przygotował Pan Jarek i jeśli ktoś chociaż trochę zna język prawniczy, odda autorowi ustawy pełen szacunek. Oto najważniejsze punkty:

Art. 6. Zgromadzenie Ogólne tworzą urzędujący sędziowie Trybunału, którzy złożyli ślubowanie wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

Art. 10. 1. Prezesa Trybunału powołuje Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne w trybie określonym w art. 11.

Art. 11. 1. Zgromadzenie Ogólne przedstawia Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej kandydatów na stanowisko Prezesa Trybunału w terminie miesiąca od dnia, w którym powstał wakat.

2. Od dnia powstania wakatu do czasu powołania Prezesa Trybunału, pracami Trybunału kieruje sędzia Trybunału posiadający najdłuższy, liczony łącznie, staż pracy:

1) jako sędzia w Trybunale Konstytucyjnym;
2) jako aplikant, asesor, sędzia w sądzie powszechnym;
3) w administracji państwowej szczebla centralnego.

3. Sędzia Trybunału, o którym mowa w ust. 2, zwołuje posiedzenie Zgromadzenia Ogólnego w sprawie przedstawienia kandydatów na stanowisko Prezesa Trybunału oraz zawiadamia pozostałych sędziów Trybunału o jego terminie i porządku najpóźniej 7 dni przed dniem posiedzenia.

4. Obradom Zgromadzenia Ogólnego, o którym mowa w ust. 3, przewodniczy najmłodszy stażem sędzia Trybunału.

5. W posiedzeniu Zgromadzenia Ogólnego w sprawie przedstawienia kandydatów na stanowisko Prezesa Trybunału uczestniczą sędziowie Trybunału, którzy do dnia posiedzenia złożyli ślubowanie wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

6. Kandydatów na stanowisko Prezesa Trybunału, Zgromadzenie Ogólne wyłania w drodze głosowania, według zasad określonych w ust. 7-14.

7. Każdy sędzia Trybunału, o którym mowa w ust. 5, może zgłosić swoją osobę do procedury wyłaniania kandydatów na stanowisko Prezesa Trybunału. Zgłoszenia przyjmuje sędzia Trybunału, o którym mowa w ust. 2, od dnia ogłoszenia terminu posiedzenia Zgromadzenia Ogólnego, o którym mowa w ust. 3, do momentu otwarcia tego posiedzenia.

8. Imiona i nazwiska sędziów Trybunału zgłoszonych zgodnie z ust. 7 umieszcza się na karcie do głosowania w kolejności alfabetycznej. Nad zgłoszonymi kandydaturami głosuje się łącznie. Głos jest ważny, gdy znak „x” lub „+” (dwie przecinające się linie) postawiono w wyznaczonym polu na karcie do głosowania przy nazwisku jednego sędziego Trybunału.

9. Wzór karty, o której mowa w ust. 8 określa regulamin Trybunału.

10. Jako kandydatów na stanowisko Prezesa Trybunału, Zgromadzenie Ogólne przedstawia wszystkich sędziów Trybunału, którzy w głosowaniu, o którym mowa w ust. 8, otrzymali co najmniej 5 głosów.

11. W przypadku, gdy wymaganą liczbę głosów, o której mowa w ust. 10, uzyskał tylko jeden sędzia Trybunału, Zgromadzenie Ogólne przedstawia jako drugiego kandydata na stanowisko Prezesa Trybunału tego sędziego Trybunału, który zdobył najwyższe poparcie wśród sędziów Trybunału, którzy nie uzyskali wymaganej liczby co najmniej 5 głosów.

Wszystko jasne? No jak to niejasne? Prościej się nie da. Pan Rzepliński może się wygłupiać i prowadzić zabawę we własny trybunał, ale ustawa, której zapewne nie zdąży uznać za niekonstytucyjną, nie pozostawia złudzeń. Każde wybory nowego prezesa, które się odbędą w innym niż 15 osobowy składzie są nieważne i to po pierwsze. Zaprzysiężonych przez Prezydenta sędziów z nowego rozdania jest 6, ustawa pozwala zgłaszać własną kandydaturę, a każdy sędzia z poparciem 5 głosów automatycznie staje się kandydatem na prezesa. Czytaj, sędziowie powołani przez PiS bez trudu wybiorą swojego kandydata. Jeśli nie uda się wybrać dwóch kandydatów z 5 głosami, to drugim kandydatem zostaje sędzia z największą liczbą głosów. Powiedzmy, że Rzepliński ma jeszcze tyle siły, że otumani swoich zwolenników i przeprowadzi sabotaż i przeprowadzi wybory po swojemu. Co wtedy?

No właśnie tu zaczyna się cała poezja legislacyjna w wykonaniu Kaczora. Prezydent uznaje wybory za nieważne, prezesa TK nie ma, a jego obowiązki przejmuje „prezes senior”. Kto nim zostaje? Zgodnie z zapisem:

Od dnia powstania wakatu do czasu powołania Prezesa Trybunału, pracami Trybunału kieruje sędzia Trybunału posiadający najdłuższy, liczony łącznie, staż pracy:

1) jako sędzia w Trybunale Konstytucyjnym;
2) jako aplikant, asesor, sędzia w sądzie powszechnym;
3) w administracji państwowej szczebla centralnego.

W praktyce oznacza to jedno – prezesem seniorem zostanie wybrana przez PiS sędzia Julia Przyłębska. Nie koniec! Równie ważna jest funkcja przewodniczącego Zgromadzenia Ogólnego i żeby było sprawiedliwie, tę robotę przejmuje najmłodszy stażem sędzia Trybunału Konstytucyjnego. Tak się szczęśliwie składa, że tym sędzią jest Lech Morawski wybrany przez PiS. Podsumowując, w najgorszym razie w TK nie ma prezesa i jego obowiązki przejmuje Pani sędzia Julia Przyłębska, która podejmuje najważniejsze decyzje, choćby takie, że dopuszcza do procedowania 3 zaprzysiężonych sędziów. Drugi ważne stanowisko obejmuje Lech Morawski i w tym układzie, sędziowie Tuleja, Zubik i Biernat mogą sobie w Windowsie odpalić pasjansa.

W najlepszym razie, po odejściu Rzeplińskiego kilku sędziów pęka, zdecydowanie stawiam na Kieresa, i mamy świeżutki TK z nowiutkim prezesem, a wszystko pod kontrolą Jarka. Życie jest piękne! Nieprawdaż? Można naturalnie ubolewać, że to „trochę gangsterski numer”, ale na wypadek takich ubolewań mam profilaktyczne pytanie. Jakim niby innym sposobem się pozbyć tej kuli u nogi, która między innymi „reprywatyzowała” Warszawę? Każdy środek bym rozgrzeszył, jeśli poprowadzi do celu, którym jest reforma sądownictwa. Nowa ustawa to i tak środek subtelny, mnie na przykład nie chciałoby się bawić w takie szarmanckie projekty pozbywające się kogoś takiego, jak Rzepliński. Bardzo subtelne narzędzie no i dowcipne, to chyba przyzna każdy?

6
25288 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

23 (liczba komentarzy)

  1. Też tak uważam, że jak odejdzie prezesik o inteligencji Rysia to reszta zmięknie. Na imprezie domowej pyszne sałatki

  2. żeby państwo mogło normalnie działać, to do końca życia będą "prawie zostałem sędzią TK".

    Jest jeszcze kilka dni na honorowe wyjście Panowie, z piwa które wam zafundował Prezes RZepliński. Można zejść z trybuny z oklaskami albo przykleić się krzesła, i do końca tak będziecie oceniani.

  3. Tak pięknego numeru wykręconego talmudycznym wykładnikom oraz zgodnościowcom z konstytucją (wg siebie) prawa to ze świecą szukać! Ten syf w wymiarze , powszechnie zwnej, niesprawiedliwości jest chyba najgorszą rzeczą i najbardziej niszczącą i dla państwa polskiego i dla narodu i jego poczucia moralności.

  4. Rzepliński jest słaby.

  5. No może nie to, że totalnie, ale w takich niuansikach.

    Otóż uważam, że autorem tej "ś;licznej armaty" jest mecenas Olszewski.
    Patrz casus takiego sformułowania misji Macierewicza jako likwidatora WSI, że go z żadnej strony nie mogli ugryźć. A próbowali na wiele sposobów.

  6. avatar

    ?

  7. A o co ci qrwa chodzi?

  8. avatar

  9. Nie można dopuścić do nadrzędności władzy sądowniczej nad wykonawczą, a tym bardziej nad parlamentem, bo to byłby koniec świata jaki znamy. Absolutna władza prawników nie kontrolowanych przez nikogo, samodzielnie tworzących prawo, i samowybierających się.

  10. avatar

    - Czas żle użyty, imo
    - CETA krzywo się uśmiecha

    Tak ogólnie chichot de Jouvenela drażni uszy :)

  11. Tak wiem. CETA to element budowy państwa rządzonego przez prawników, ale już miałem dosć wspominania o tym.

  12. avatar

    nad jakimkolwiek prawnym ograniczeniem aborcji.
    Idee mają konsekwencje, czyż nie?

  13. avatar

    Prawnicy nie służą do rządzenia, prawnik służy do przy**bania, do tego i tylko do tego. Inaczej, prawnik zamiast noża czy kuli, to wszystko.
    Inaczej: prawnik jest narzędziem.

  14. Pisał za grube książki.

  15. avatar

    "... państwo to zawsze politycy, niezależnie czy będą to politycy w Białym Domu, czy na Kremlu. Marzenie, że państwo może być zarządzane przez filozofów czy naukowców jest niebezpieczne i złudne. Gdyby bowiem filozofowie stali się królami, a naukowcy komisarzami, przekształciliby się w polityków, a władza dana państwu jest władzą, jaką przyznaje się ludziom, którzy są władcami państwa, ludziom poddanym wszystkim ograniczeniom i pokusom właściwym ich niebezpiecznemu rzemiosłu. Jeśli nie będziemy mieć tego na uwadze, powszechnie zapanuje optymistyczne przekonanie, żeby oddalić wszelkie wątpliwości i obawy, gdyż w państwie, jakie na myśli mają teoretycy, władzę sprawować będą ludzie o nieprzeciętnej mądrości i cnocie moralnej. Nic bardziej mylnego. Władza sprawowana będzie przez przede wszystkim ludzi, potem przez panujących, a przez naukowców i świętych na szarym końcu. Twórcy amerykańskiej konstytucji ulegli iluzji, że można ustalić „rząd praw, a nie ludzi”. Wszystkie rządy są rządami ludzkimi, choć lepsze z nich posiadają pewną domieszkę prawa, które stanowi efektywne ograniczenie dla zapędów władców."

  16. Innym dość smutnym faktem jest to, że ta 'pewna domieszka prawa' z czasem coraz mniej zaczyna obowiązywać rządzących - oni sobie stopniowo przyznają różne przywileje i wyłączają się spod prawa. Sposoby mają różne, ogólnie jest to przez formalną jawną modyfikację prawa 'pod siebie' jak i przy pomocy psucia państwa. Coraz swobodniejsze stosowanie tych metod mieliśmy możliwość obserwować przez ostatnie 8 lat.

  17. avatar

  18. Gdyby problem dotyczył wyłącznie TK, byłby już dawno rozwiązany. Tutaj chodzi przecież o zachowanie status quo polskich i unijnych Skurwieli. Łatwo nie będzie.
    Cieszy jednak to, że coraz większa grupa Polaków dostrzega, iż dotychczas byłi Idiotami.

  19. Dla każdego rozsądnego człowieka Art. 197 Konstytucji RP jest dostateczną normą, nakazującą by TK działał tak, jak mu nakazuje ustawa Sejmu. I co? Oni sobie z tego kpią. A dlaczego? A dlatego, że nie potrafiono wyegzekwować od TK (prezesa AR) przestrzegania tego przepisu. Zachowanie dokładnie znane - nie oddam panu płaszcza, i co mi pan zrobi?
    Myślę, że obecnie Rząd wiedząc, że w tej sprawie może liczyć na siebie i Polaków wykaże się zdecydowaniem i nie będzie pytał żadnych GWałtorytetów tak spośród wrogów wewnętrzynych jak i zewnętrznych. Tu bardzo ważne jest też zabezpieczenie się przed pobudzeniem do aktywności różnych, jak mniemam licznych śpiochów, w tym 'bardzo niezależnych' myślicieli i dziennikarzy, w stylu tych, o których mogliśmy sobie poczytać u MK parę dni temu.

  20. avatar

    Dziwię się, że tak długo PiSiorki nie skorzystały z odwiecznego i zawsze działającego (i to bardzo szybko) argumentu "odebrania świni koryta".

    Mój ś.p. Dziadek: górnośląski powstaniec a w cywilu "masorz" (czyli wędrowny ubojca + wytwórca wędlin) czesto powtarzał: "świnia najbardziej kwiczy, kiedy jej zabrać koryto a potem szybko mięknie"

  21. avatar

    Stara władza ustawiła się na lata w ten sposób, że zanim odeszli od koryta, to związali następcom ręce. Teraz tylko przeczekać, i za kilka lat mieć nadzieję na powrót do gry.

    PiS nie może grać wg reguł ustanowionych ongiś przez PO, bo to są reguły kastrujące PiS. Jeśli TK nie będzie PiSowski, to będzie POwski, trzeciej opcji dziś nie ma (chyba, że likwidacja, ale PO się na pewno nie zlikwiduje).

    Tak więc popieram. Teraz chodzi o to, by odbić trybunał, w przyszłości może da się całą tę farsę rozwiązać.

  22. Wielu snuje domysły dlaczego JK grilluje Rzeplińskiego i TK. Nawet we własnej partii i jej otoczeniu powstała grupka przeciwników. Darcie mordy miało już przecież globalne zapędy. Nadal jest wściekłe ale znacznie straciło impet. Funkcjonowanie TK w formule Rzeplińskiego (uznanej i przyjętej przez cywilizowany "tenświat") prowadziłoby do ubezwłasnowolnienia rządu i większości parlamenternej, to wiemy. Najstotniejsze było to aby w pewnym momencie JK musiał złożyć hołdy przed majestatem TK (a uosobieniem III RP wprost), radośnie wtedy okrzyknięto by oficjalny koniec tzw. dobej zmiany. Przeciąganie liny dalej trwa, JK uzyskuje lekką przewagę.

  23. Mam nadzieję, że ten teatrzyk z trybunałem konstytucyjnym wreszcie się skończy a PIS wreszcie zrobi z nimi porządek i już nikt zupełnie nikt nie będzie przejmować się demokracją w polsce nawet http://www.blasty.pl/4580/plemiona-amazonskiej-dzungli tak zacni jak na demotywatorze. 

    Kodziarze będą mieli znowu pole do popisu i zrobienia zadymy ale trzeba być silnym i wierzyć, że tym razem ostatecznie uda się rozwiązać sprawę trybunału. 

    W końcu suweren powierzył władze jednej partii a władza powinna być całością. Z niecierpliwością czekam do grudnia i finalnego zakończenia tej szopki