Prześlij dalej:

Trudno oprzeć się wrażeniu, że od wielu miesięcy trwa wojna propagandowa, w której użyto już wszystkich środków poza rozlewem krwi. Akcja jest rozkręcana w Polsce, ale na szeroką skalę biorą w niej udział Niemcy i niespecjalnie to ukrywają. Po wyciekach instrukcji od Ringier Axel Springer dla polskojęzycznych funkcjonariuszy medialnych, nie można mówić o domysłach, trzeba mówić o faktach. Przeżyliśmy kilka wielkich ofensyw, które z Polski przeniosły się na arenę europejską. Najpierw była walka o Trybunał Konstytucyjny z wygłupami Komisji Europejskiej i Komisji Weneckiej. Potem „Ciamajdan” zakończony komedią i falstartem Tuska. Na trzecim miejscu 27:1 i masowe kupowanie sondaży, co miało udowodnić „przełom”. W końcu mamy „uchodźców” połączonych z Auschwitz i procedurą wszczętą przez UE.

Jaki rezultat? Żaden! Pomimo gigantycznych wysiłków nie udało się sprzymierzonym peerelowsko-niemieckim siłom wysadzić rządu. Co więcej doszło do wzmocnienia PiS i niemal całkowitej kompromitacji PO i Nowoczesnej. Na zmianach w Polsce korzysta Polska i w tej chwili jest to liczone w miliardach, choć cała reforma państwa polega na „wystarczy nie kraść i dbać o Polski interes”. W przyrodzie nic nie ginie i większość zjawisk to naczynia połączone, jeśli ktoś zyskuje, to ktoś inny musi tracić. Największe straty poniosły Niemcy, niemałe Francuzi i to te dwa państwa brylują w naciskaniu na Polskę. Dotąd pedagogika wstydu i karcenie przy pomocy „zachodniej prasy” działało jak szwajcarski zegarek, ale z chwilą, gdy Polacy zobaczyli pieniądze w swoich portfelach, a na świecie wybuchających fanatyków islamskich, zawstydzająca propaganda stała się narzędziem nieskutecznym.

Rodzi się naturalne pytanie. Czy w Polsce zostanie przetestowana ostatnia i największa armata propagandy, czyli krew na ulicach, czy raczej Niemcy postawią na przetasowanie polityczne? Trzeba o takie rzeczy pytać jasnowidzów, w każdym razie nic nie stoi na przeszkodzie, aby obie wersje wcielić w życie. Próby na pograniczu rozlewu krwi były czynione, chociaż na razie w formie tandetnej mistyfikacji – patrz pajac Diduszko, który się położył na asfalcie. Polska to jednak nie Francja i nie Niemcy, gdzie przemoc jest codziennością, u nas taki „eksperyment” mógłby się bardzo szybko i fatalnie dla prowokatorów skończyć. Gdyby jednak i ta granica została przekroczona, ale bez pożądanego rezultatu, to nie pozostaje nic innego, tylko budować nową formacją polityczną pod niemieckie i europejskie potrzeby kolonialne.

Obserwując ostatnie zachowania posłów PO gołym okiem można dostrzec taki obłęd i przerażenie w oczach, jakby pewne decyzje zapadły albo miały lada dzień zapaść. Niemcy to naród praktyczny i nie będzie inwestował w polityczną zbieraninę, którą zabije jedna taśma nagrana w knajpie. Tym trudniej pakować środki w tak niepewny interes, że wcześniejsze nakłady w żaden sposób się nie zwróciły. Zmasowane ataki na PiS odwróciły sondażowe tendencje, ale na korzyść PiS i ze stratą dla PO. Ile można eksperymentować, ile można inwestować? Wcale bym się nie zdziwił, gdyby Merkel wytłumaczyła Tuskowi i Schetynie na migi, że tak dłużej bawić się nie będziemy. Niemcy muszą mieć w Polsce siłę polityczną zdolną do przejęcia władzy, bo na utracie władzy przez PO już straciły miliardy euro.

Przez blisko dwa lata, a to w polityce epoka, z PO nie udało się niczego wydusić. Czas najwyższy na ostateczne rozstrzygnięcie. Na miejscu Merkel powiedziałbym krótko. Macie jeszcze pół roku, aby mnie przekonać, że jesteście zdolni wygrać z Kaczyńskim, potem budujemy nową Unię Wolności. O ile takie ultimatum padło, na co wiele wskazuje, głównie zachowanie PO, to pozostaje jeszcze ustalić, kiedy padło. Stopień opętania i paniki w szeregach najgorszego sortu podpowiada, że termin właśnie dobiega końca. Naturalnie nie umiem powiedzieć, jak to się skończy, ale do głębokiego przeformatowania na „opozycji” dojść musi. Jeśli nie coś nowego, to generalne czystki w PO, bo z taka partią Niemcy nic nie zwojują.

6
48561 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

14 (liczba komentarzy)

  1. Pani Merkel zainwestuje pewnie m.in. w "polski" kościół katolicki - po to jej była wizyta w Watykanie

    https://twitter.com/SciosBezdekretu/status/876121235704475652

    http://www.reuters.com/article/us-pope-merkel-idUSKBN1980HW?il=0

    PS: u Samuela Paereiry ciekawe skriny z Newsweeka nt "księdza" Sowy stawiające w niezbyt ciekawym świetle takie tuzy z hierarchii KK jak kard. F.Macharski  https://twitter.com/SamPereira_/status/876779647408553984

     

  2. Szpringerowo - Lisweeki zaczyną ostro naciskać i zachęcać do tworzenia "czegoś nowego"     tylko jest ale/ problemo, nie ma zupełnie z czego stworzyć tego nowego 

  3. Zwracam uwagę na ostatnie wypociny "Ikony" niejakiego szofera Władka. Jest samozwańczy przywódca tylko narazie nie ma kasy. Ale jak znalazła się na TIRy to i moze znajdzie sie na nowe otwarcie.

  4. założy partię Tir-ówek i roztawi po drogach

  5. Nawet wymienił z nazwiska tę młodzież, którą by widział w szeregach nowej partii. (z czterdziestoletnią posłą Muchą na czele).

    :)

    Ojcowie założyciele PO założyli kropkę Novotschesną, a teraz - kto wie, co wyciągną z kapelusza.

     

  6. No ale kto się pożywi to i może się udławić.

  7. Z tą partią niemiecką w Polsce coś jest na rzeczy. Miejmy nadzieję, że Niemcy w tej kwestii nadal będą słuchać rad Wyborczej i na lidera wybiorą kogoś z "nowych-starych" działaczy, w rodzaju Frasyniuka :)

     

     

  8. Wydatki na propagandę faktycznie im się nie zwróciły. Miliardy poszły na założenie PO, na wykupienie całej (w zasadzie) prasy, połowy internetu, na utrzymywanie stada dziennikarzy i pisarzy piszących jak trzeba. Setki organizacji, fundacji z branży kulturowej tłumaczących Polakom jakim są nędznym bydłem w porównaniu z niemieckimi nadludźmi, organizujących wystawy pokazujące jak kiedyś było pięknie za Niemca, ale potem wleźli Polacy i obsrali ziemie pragermańskie.
    Te straty są realne, ale oczywiście nie przekładają się na jakiś przyrost gotówki po stronie polskiej możliwy do obliczenia. W dodatku cała ta propaganda robiona jest nadal, bez patrzenia na straty. Gdyby jakieś niemieckie fundacje zaczęły się wycofywać z Polski, to można by było mówić o sukcesie. Czyli w sumie sukces to samo trwanie rządu PiS mimo finansowania jego upadku przez (między innymi) Niemcy.

  9. Obawiam się, że jednak to był finansowy samograj - nakłady się zwróciły z nawiązką kilku rzędów - coś jak sfinansowanie NS1 przez zawyżone ceny gazu, jakie płaciła ruskim Polska.

  10. Jeden z szefów Ringier-Axel-Springer powiedział w wywiadzie, że R-A-S w Rumunii długo ponosił straty równe obrotom (sic!), a mimo to nie wycofał się z tego kraju. Wniosek jest prosty: władztwo nad mediami w krajach Europy Środkowo-Wschodniej jest dla Niemców dużo ważniejsze niż zyski z samych gazet, bo to jest dla Niemców kwestia strategiczna, kwestia władzy na umysłami obywateli w skolonizowanych przez Niemcy krajach, i Niemcy gotowi są nawet dopłacać do interesu gazetowego, aby tylko to władztwo utrzymać.

    Jak się ma media to wiadomo: można wpływać na wybór w danych krajach takich władz, jak PO w Polsce, która dopuściła do gospodarczego i finansowego wydrenowania Polski. Drenaż krajów Europy Śr.-Wsch. zwraca Niemcom z nawiązką ewentualne straty na gazetach.
     

    Dlatego Niemcy NIGDY, przenigdy nie zrezygnują ze swojej monopolistycznej pozycji na polskim rynku medialnym, nigdy nie ustąpią, będą walczyć o tę pozycję zaciekle, bezwględnie, nie przebierając w środkach. Jeżeli rząd PiS myśli, że demonopolizacja rynku medialnego w Polsce pójdzie gładko, to srodze się myli. Niemcy w obronie swojej strategicznej pozycji w mediach rozpętają piekło. Dla nich to jest być albo nie być, w końcu kogoś muszą drenować, aby utrzymać wypasiony socjal  i bogatą służbę zdrowia dla niemieckich emerytów. Jak na razie niemiecki dobrobyt jest finansowany z ciężkiej pracy Polaków, Węgrów, Czechów, Słowaków, Rumunów, Bułgarów, Litwinów, Łotyszy, itd. Węgry za Orbana pierwsze przycięły nieco drzwi, którymi niemieckie koncerny wywoziły walizkami pieniądze z Węgier. Polska za PIS to kolejny kraj, który przymyka kurek z pieniędzmi transferowanymi do Niemiec, tylko że Polska jest 4 x większa niż Węgry - a to już, z punktu widzenia Niemiec, nie przelewki. Gdy kończy się kasa, to żarty też się kończą. Dlatego trudno nie zgodzić się z MK, że Niemcy coś muszą odpalić w Polsce, Kaczyński ukrócił im grabież. Będzie się działo.

     

     

     

     

  11. P.S.

    Widzę, że kiedy wklepywałem mój tekst, @fr0nd ubiegł mnie i napisał komentarz o podobnym wydźwięku. Pozostaje mi tylko się cieszyć, że wszyscy widzimy ten problem tak samo ;)

     

  12. Ja cierpliwie czekam co się będzie działo w POLSCE po wizycie Trumpa .Ronald Reagan wykończył CCCP ekonomicznie .Jeżeli Trump dokręci ruskim śrubę to odbije się to na niemaszkach.Mają spółki joint venture z ruskimi omijając sankcje .Protestując otwarcie tylko potwierdzą sankcyjną ściemę .
    Uważam że ,Niemcy mogą "dopłacać "w Polsce do rynku medialnego i nowej PO , tylko wtedy jak będą mieć perspektywę zwrotu nakładów .
    Za 16 dni po przemówieniu Trumpa będzie się DZIAŁO...A te 16 dni dla opozycji to będzie jeden długi ciąg prowokacji ,pomówień ,fejk newsów i Bóg wie co jeszcze.

  13. Coraz wiecej ludzi raportuje większe arabskie grupy w różnych miejscach Polski. Czyżby szykowano powtórkę z prowokacji gliwickiej. Stare sprawdzone numery działają najlepiej. Być może nie chodzi o rozlew krwi, tylko sprowokowanie "rasistowskich" cyrków. Cała gebelsowska machina propagandowa czeka na to. W tyglach czeka roztopiony ołów do odlania czcionek na całą szpaltę.

    A tak nawiasem mówiąc - czy jest jakikolwiek postęp w zasuszaniu antypolskich organizacji "humanitarnych", wiadomo cokolwiek o źródłach finansowania? Kwity pod lupę!

  14. Jak z niczego zrobić większe nic? TVP - info od trzech gadzin grzeje temat wypadku pod Calais, a zanosi się na dwudniówkę. Kloskowski z Michałkiem mogą spać spokojnie.

    (Edit)   Może ktoś wie dlaczego Telewizja Narodowa bojkotuje posiedzenie KS Amber Gold?