Mit założycielski IV Rzeszy – szacunek dla ojców i matek III Rzeszy

Prześlij dalej:

Jestem dość konsekwentnym głosicielem obrazoburczej tezy, że człowiek ma pełne prawo wypowiedzieć się na temat łajna, którego nie smakował i tylko pobieżnie obwąchał. Rzecz jasna mam na myśli bojowe zawołanie: „nie czytałeś, nie oglądałeś, to się nie odzywaj”. W konsekwencji niczego nie zamierzam zmieniać, mój stosunek do łajna pozostaje nie zachwiany, ale zrobiłem wyjątek i wytrzymałem trzy razy po pięć minut przy telewizorze, w trakcie projekcji „Mitu założycielskiego IV Rzeszy”. Nie zdarzyłem posmakować, z grubsza powąchałem i mogę z czystym sumieniem podzielić się wrażeniami. Uśmiechnąłem się pod nosem, gdy usłyszałem zdanie, że ten niekorzystny obraz Polski to takie niechlujstwo warsztatowe wynikające z niskiego budżetu i ogólnego chaosu w czasie produkcji. W tym micie nie ma żadnego niechlujstwa, żadnego chaosu, wszystko jest poukładane jak w niemieckiej maszynie. „Mit założycielski IV Rzeszy” Niemcy wsparły na trzech kolumnach, wybudowanych z takiego materiału i w takiej stylistyce, jakie współcześnie do budowy IV Rzeszy należało zastosować. Kolumna pierwsza. Stara niemiecka prawda, niezmienna od czasów Bismarcka, fundament wszelkiej niemieckiej działalności – potęga Niemiec. Kolumna druga. Wyselekcjonowanie narodów, z którymi nie warto wchodzić w konflikty, żeby nie popełnić błędów z przeszłości i ustalić właściwą strategię działania polegającą nie przejmowaniu wpływów wszędzie tam, gdzie opór wewnętrzny i zewnętrzny nie będzie stanowił wielkiego problemu. Żelbetowym materiałem tej kolumny są oczywiście Żydzi, ale też wielkie kraje zachodnie oraz Rosja.

Trzecia kolumna. Bezpośredni i bez większego skrępowania przedstawiony powrót do definicji podludzi, dzikich plemion. Pierwsza kolumna nie rzuca się tak bardzo w oczy, ponieważ zdobiona jest antynazistowską sztukaterią, druga wyeksponowana z odpowiednim szacunkiem pozwala z pełną swobodą postawić kolumnę trzecią rozwiązującą kwestię podludzi. Tłumaczyć nie wypada jakimi ludami wymurowano ostatnią kolumnę, ale Słowianie, czy nawet Grecy i Portugalczycy, nie powinni być zdziwieni swoim statusem wyznaczanym przez Niemcy. „Mit założycielski IV Rzeszy” wrzucił w globalny obieg popkulturowy oparte na trzech kolumnach pytanie: „Szanowny świecie, jeśli Niemcy rozprawią się z tymi okropnymi nazistami i nie pozwolą skrzywdzić ani jednego Żyda, Francuza, Rosjanina, to oczywiście pozwolisz świecie ostatecznie rozwiązać kwestię podludzi z dzikich plemion, które nie mogą się równać wielkimi narodami?”. Pytanie padło wraz z dystrybucją mitu założycielskiego, obejmującą prawie wszystkie kontynenty i jak stwierdził niemiecki dziennikarz, tylko z Polski daje się słyszeć odpowiedź negatywną. Dosłownie brzmiało to jakoś tak, że „zaledwie jeden sąsiad Niemiec ma do mitu zastrzeżenia”. Niemcy nakręciły doskonały obraz własnej potęgi, każdy kadr został przemyślany i każde reakcja przeanalizowana na dziesiątki sposobów, co oczywiście jest zbyteczną, niemiecką, precyzją.

W Polsce wszystko przebiega na opak, stąd też mamy na pocieszenie reakcje „dzieci holokaustu”, które z rozmaitym natężeniem coś tam o złych Niemcach przebąkują i gdzieniegdzie wyrażają oburzenie. W wielkim świecie diaspora przyjęła niemiecki mit założycielski oklaskami na stojąco, potwierdzając tym samym, że dawno podobny kompromis trzeba było zawrzeć i dobrze, że to wielki naród niemiecki zaproponował, bo gdyby propozycja padła ze strony innego narodu znów wszystko pożarłby spisek. Bardzo interesujące uwagi, korekty i apele w odniesieniu do treści i formy „Mitu założycielskiego IV Rzeszy”, padały z różnych stron ale jednej interpretacji mi zabrakło. Pełna zgoda, mit jest wybitnie antynazistowski i całym sercem potępiający antysemityzm tyle, że to są warunki konieczne, aby stworzyć współczesną ideologię nacjonalizmu skrojonego na miarę IV Rzeszy. Przesłanie odpowiednio wyretuszowanej powtórki z niemieckich kronik wojennych jest tak czytelne, że naprawdę nie mogę się nadziwić skąd ta niemoc w odnajdywaniu sedna. Wybitne, niemieckie, nacjonalistyczne dzieło, reszta stanowi tylko i wyłącznie tło. Wielki naród niemiecki zaprezentował się w najwyższej formie i wytoczył swoją ulubioną broń – blitzkrieg, z tym, że w XXI wieku wojnę prowadzi się w telewizji i Internecie, dlatego mamy do czynienia z blitzkriegiem popkulturowym, kształtującym byt i świadomość.

Do odbudowania potęgi Niemiec potrzebne są dwie rzeczy, żar jaki wlał w niemieckie serca Bismarck lub Hitler oraz anszlus albo rozbiory skierowane na wschód, naturalnie do Kaliningradu, żeby nie robić powtórek z tragicznej historii. W razie powodzenia przestrzeń życiową poszerzy wielki naród o rdzenną ziemię austriacką, może Bałkany, może Skandynawię, zależy jak się będzie kurs i strefa euro układała. Zostanie poprawiona estetyka i podkręcony humanitaryzm, bo po co zabijać, to kosztuje, kiedy można sobie wziąć za darmo niewolników za stawkę niższą niż eksterminacja z kremacją. Obie rzeczy w zasadzie się finalizują, ostatnie szlify, ostatnie testy, ale istnieje jeszcze cień szansy na odwrócenie marnego losu podludzi. Pewnie rzucę bluźnierstwem, ale mnie decyzja polskiej telewizji, żeby pokazać niemiecką nacjonalistyczną mitologię nie tylko się podobała, ale zamierzam dać na mszę w intencji decydentów. Siła popkulturowego przekazu potrafi zabić każdą prawdę, ale też każde kłamstwo. Do Polaków można godzinami mówić i przekonywać, żeby nie grzeszyli naiwnością, przesadną gościnnością i wiarą w garbate alianckie aniołki. Niewiele to da, ale gdy Polacy na własne oczy zobaczyli, że to nasze matki, ojcowie, dziadkowie i babcie napadali, palili, gwałcili i pomordowali tamte matki, ojców, dziadków i bacie w gustownych czarnych oraz brunatnych mundurach, to mam nadzieję, że w końcu niejeden wnuk Wehrmachtu, a przy okazji Armii Czerwonej skończy z ogolonym łbem.

Pojawiła się szansa, by po latach jedną nacjonalistyczną niemiecką kroniką wojenną wreszcie obudzić wielki naród polski, z którym trzeba się liczyć, może nie tak jak z Żydami, USA i Rosją, ale co najmniej tak jak z Anglią. Żeby podobny cud zaistniał w Polsce trzeba stworzyć popkulturową Armię Krajową, która będzie goliła łby, rozstrzeliwała cywilnie każdego szmalcownika, który odważy się przedstawić Polaków inaczej niż Niemcy przedstawiają swoje matki i ojców. Dopóki w Polsce będzie grzmiało durnowate kredo szmalcowników „przecież tacy jesteśmy, spójrzmy w lustro”, dotąd Niemcy będą bez najmniejszych zahamowań w polskiej telewizji mówić, że tylko z Polakami są jakieś wieczne problemy. Większość zachowuje się jak ludzie, Polacy to odwiecznie straceni podludzie. Niemcy błyskawicznie zbudowały mit założycielski IV Rzeszy, w tym samym czasie Polacy kruszą mit II PRL, zamiast szybkim ruchem wznieść pod niebiosa bezwzględną Armię Krajową IIRP lub jak kto woli IVRP – jedyną odpowiedź dla niemieckiego nacjonalizmu. Technika budowania mitu jest bardzo prosta i opiera się na odwróceniu proporcji. Dziś szmalcownicy ideologiczni, utrzymankowie naszych wrogów, w Polsce, za pieniądze Polaków kręcą łajno ukazujące tępe polskie gęby i zbierają „Pokłosie” w postaci nagród i nobilitacji. Zachwyt widzów zawiera się w jednym sloganie: „o co chodzi, przecież byli źli Polacy?”. Jutro powinien powstać w Polsce święty obraz Polaków o twarzach greckich bogów, sile rzymskich legionów i dążeniach Jagiellonów. A za obrazem winien zgodnym chórem ciągnąć się nowy slogan: „o co chodzi, przecież byli, są i będą wielcy Polacy”.

0
10672 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

5 (liczba komentarzy)

  1. chociaż akurat w jego przypadku lepszym by było te resztki kudłów mu po prostu wyrwać razem z tym co z boku.

  2. avatar

    To nie nasze motto
    to motto łatane nam przez naszych bydłoszewskich których NIEOPATRZNIE przed wiekami przygarnęliśmy.
    Polak to sentymentalny przygłup który daje się skroić na hasło "ojczyzna czyli wolność wasza i nasza"

  3. Kaczyski przygotowuje atak na religią oświeconych podawaną dzieciom w szkołach - wychowanie seksualne.

    Jak widać jest zdania że to nie rodzina powinna wychowywać dzieci tylko państwo.

    A może zrobić wolność światopoglądową,

    wychowanie seksualne tylko dla dzieci których rodzice sobie tego zyczą, wyraxnie na piśmie, i tylko na pierwszej albo ostaniej godzinie, żeby dzieci nie były zmuszane do uczęszczania na lekcje "wychowania do życia w rodzinie"? To by ładnie wygladało w sondażach, zamiast pytania "czy uważasz że można zabrać dzieciom lekcje przygotowujące do życia w rodzinie" - 90% tak dzieci powinny być lepiej przygotowane, byłoby pytanie czy rodzice mają prawo decydować o tym jak są wychowywane ich dzieci? 99% mają prawo. 

  4. trzeba skrzyknąć narody Wielkiej Brytanii, Czech, Słowacji, Ukrainy, Białorusi, Grecji, Węgier, Litwy, a także wszystkich, którym niemiaszki wymordowali członków rodzin z Francji, Włoch itd i przegłosować w Parlamencie Unii prawo, że każdy szkop, na własny koszt, raz do roku, pod rygorem więzienia, musi "zwiedzić" Oświęcim. Film, który jest tam do obejrzenia z wyzwolenia Oświęcimia, mają oglądać w gronie krewnych i znajomych, też pod rygorem i obowiązkowo, w każde święta państwowe i kościelne.

  5. hitlerowski film propagandowy, zrobiony na poziomie Leni Riefenstahl. Dobrzy niemcy zmuszani do okrucieństwa przez jakiś złych esesmanów i jakiegoś hitlera, mordowani przez polskich i rosyjskich bydlaków. Nie da się ukryć, że obraz polskich patriotów, przepraszam polskich bandytów z lasu, jest taki sam w propagandzie hitlerowskiej, taki sam w propagandzie IV Rzeszy i taki sam w propagandzie grossa i jego przyjaciół ze szkolnej ławy. Tak, film nasze matki kopiuje obraz polaków w czasie  wojny z wyborczej, forsowany przez rząd. 

    Donald ogłosił, że jego pobyt na szczycie unii gdzie skorzystał z okazji żeby siedzieć cicho był wielkim sukcesem rzadu. Teraz wszyscy możemy przyznać mu rację. Dziwne tylko że wczoraj czytałem że "polska przegrała". Cokolwiek zrobi nie zrobi to jego sukces, kiedy przegra to nie on tylko "Polska". Czy Polska ma może jakiś "rząd" który dba o jej interesy?