Prześlij dalej:

Moje zaangażowanie w reformę sądownictwa jest więcej niż przeciętne i śmiem twierdzić, że wiedza również. Pozwolę sobie zatem na odrobinę racjonalizmu, w ramach wstępu do najnowszej diagnozy. Tematem sądownictwa przez pewien czas żyła prawie cała Polska, szczególnie w czasie wojny o Trybunał Konstytucyjny i to wówczas padały pierwsze pesymistyczne, żeby nie powiedzieć katastrofalne wizje z cyklu „Nic się nie da zrobić”. Dało się i to wiele, ale jak to w życiu bywa ludzi bardziej interesuje wojna i spektakularne detonacje, niż mozolne budowanie od podstaw.

Jako człowiek zaangażowany i bacznie obserwujący mogę powiedzieć jedno. Nigdy w życiu nie uwierzyłbym, że w zastanych warunkach politycznych, wewnętrznych i zewnętrznych uda się zrobić tak wiele, z pomocą tak nielicznych. Przypomnę niegdysiejszym katastrofistom co się udało zrobić. Pierwsza zmiana, już całkowicie zapomniana, to nowa prokuratura, pewnie, że niedoskonała, ale przypomnijmy sobie czasy Seremata i tego, co się działo, a szybko docenimy, co jest teraz. Mamy wyczyszczony Trybunał Konstytucyjny ze złogów PRL-owskich i spadkobierców III RP. Bez tej zmiany nie byłoby nic, cytując klasyka. Każda ustawa zostałaby zniszczona przez ludzi Rzeplińskiego i co do tego nikt nie ma wątpliwości. Powstała zupełnie nowa KRS i tutaj praktycznie nie ma nikogo ze starego układu, a to KRS decyduje o powoływaniu sędziów. W życie weszła ustawa o sądach powszechnych, która pozwoliła przynajmniej z grubsza oczyścić sądy z najgorszych prezesów. Wreszcie działa ustawa o Sądzie Najwyższym, jeszcze nie pełną parą, ale w dobrym tempie.

Do pełni szczęścia brakuje obsadzenia Sadu Najwyższego i wyboru nowego Pierwszego Prezesa. Proces ten jest chyba najtrudniejszy i dlatego idzie z takimi oporami. Pomijając woltę prezydenta Andrzeja Dudy, nie da się zapomnieć o całej serii nacisków ze wszystkich kierunków. Często się nazwa środowisko sędziowskie mafią i to w dużej części niestety tak działało. Tam nie ma lub jest bardzo mało miejsca dla „obcych”. Z tej przyczyny wybór nowych sędziów to również prozaiczne kłopoty kadrowe. Gdyby w ustawie zabrakło zapisu, że sędziami mogą zostać naukowcy, radcy prawni, czy prokuratorzy, to z samych sędziów nikt nie zbudowałby czegoś innego, niż było dotąd. Z taką skalą problemów i korporacyjnej patologii mamy do czynienia. Marzy mi się jak najszybsze powołanie sędziów Sądu Najwyższego, ale to nie jest takie proste, z wymienionych i jeszcze paru innych powodów.

Jeszcze dwa tygodnie temu bałem się, że prezydent i KRS przestraszą się pytań prejudycjalnych i wygłupów Naczelnego Sądu Administracyjnego, na szczęście nie przestraszyli się. Dzięki temu mamy całkiem niezły progres, chociaż ciągle daleki od poziomu, który pozwoliłby wybrać prezesa Sądu Najwyższego. Wiadomym jest, że bez odpowiedniej większości nie ma co się porywać na wybory. Na 120 miejsc we wszystkich izbach, w tym w dwóch nowych: Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych i Izba Dyscyplinarna, Andrzej Duda powołał 37 sędziów. Pierwszych 10 zostało powołanych 20 września, dziś nominację otrzymało kolejnych 27. Łatwo się przestraszyć, że z taką siłą nie ma szansy na rozsądny wybór prezesa. Mało tego, do dziś wybór w ogóle nie był możliwy z powodu zbyt dużej liczby wakatów w SN.

Do wyboru prezesa potrzeba 2/3 pełnego składu, czyli 80 ze 120 sędziów i po dzisiejszych nominacjach taki skład jest. Trzeba się bać, że „starzy” wybiorą „starych”? Nie, nie ma takiej potrzeby. Według zapisów ustawy aktualny prezes lub osoba pełniąca funkcję prezesa zwołuje zgromadzenie, które wybiera 5 kandydatów na prezesa SN. Następnie kandydatów przedstawia się prezydentowi, który nominuje jednego z nich na prezesa. System głosowania wyklucza wybór 5 „starych sędziów”, ponieważ każdy sędzia ma tylko jeden głos. Nie ma strachu, że w piątce nie pojawi się sędzia z nowego naboru. Jest za to wiele obaw, co do samych wyborów.

Mamy zadymę kto jest prezesem, a kto się czuje prezesem. Starzy sędziowie i sama Gersdorf utrzymuje, że to ona jest prezesem. Z kolei prezydent Andrzej Duda chociaż miał możliwość wyznaczyć sędziego zastępującego Gersdorf, uciekł w „moc prawa” i z mocy prawa stwierdził jedynie, że najstarszy stażem sędzia zastępuje emerytowaną Gersdorf. Teraz zastępca Gersdorf musi zwołać zgromadzenie, jednak wiemy z historii, że musi wcale nie oznacza musi.

Na szczęście Andrzejowi Dudzie ustawa ciągle pozwala wyznaczyć na zastępcę prezesa kogoś innego. Gorzej, że„starzy sędziowie” dysponują siłą, która pozwala zrywać kworum. Wprawdzie przy drugim głosowaniu wystarcza już 3/5 ze 120 sędziów, ale to nadal jest 72 sędziów, czyli poza zasięgiem nowych sędziów. Zapowiada się dłuższa „zabawa” i z takimi obstrukcjami znów trzeba będzie walczyć, o ile nie stanie się cud i najwyższa kasta uszanuje prawo.

Źródło foto: 
0
10582 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

13 (liczba komentarzy)

  1. Czy dobrze policzyłem, jeśli Polska będzie miała za sobą 7 państw, to bez naszej zgody nikt, nie zostanie szefem Komisji Europejskiej? Na przyklad Timmermans I Weber?

    Korzystajac z mojej ponadprzeciętnej w stosunku do wiceministra Szatkowskiego oraz ministra Blaszczaka wiedzy, chcę powiedziec, że Polski nie stać żeby jednocześnie dać najlepszy sprzet do wojska polskiego i zwiększyć liczbe slabo wyszkolonych żołnierzy zawodowych. Bez sensu jest też oprzeć nabór na zasadniczej służbie wojskowej. Jedyne sensowne rozeiązanie, to skierować duże środki na modernizację uzbrojenia, zmiejszyć liczbę źołnierzy zawodowych.

    Wprowadzić obkwiązkową miesieczną slużbe wojskową, żeby mieć rezerwy na wypadek pogarszania się sytuacji miedzynarodowej.

    Wprowadzić ochotniczą, roczńa służbę wojskową. Rok na poligonie i symulatorach, 2/3 składu brygad będzie ochotnicza na czas wojny. 3 brygady zawodowe w 100 % ukompletowania.

    I skończe z tym leopard 2pl i nue wprowadzac Borsuka, bo to atrapa uzbrojenia. 

    Czołgi albo leopard 2a7 albo abrams sep, bwp albo lynx albo amerykański który będzie Prototyp za rok. Trzecia droga to japoński i koreński sojusznik ameryki, maja dovry przemysł. 

  2. avatar

    Czwarta droga to ogłoszenie neutralności, stworzenie w każdym powiecie min. kompanii obrony terytorialnej a pieniądze z budżetu przeznaczyć na rozwój POLSKIEGO przemysłu, w tym zbrojeniowego.

  3. "Ogłoszenie neutralności" - ha ha ha :) Czy to odpowiednik zakładania na nadgarstki opasek z napisem "Proszę mnie nie gwałcić"? Na pewno zadziała... :) Co za brednie.

  4. avatar

    Zamiast opaski > 380 powiatów x 110 żołnierzy w kompanii to 41800 osób, w miejscu zamieszkania, a jak mało to pluton 45 żołnierzy w każdej gminie x2478=110tyspotrafi obronić swoich bgliskich przed gwałcicielami. Tylko że to wymaga zaufania do Narodu.            

  5. W Sputnik.ru nic nie powiedzieli o wojskach obrony terytorialnej?

  6. avatar

    Nie wiem. A co mieli powiedzieć ?

  7. No, jak to co ? Zdekonspirowali ciebie... Nie jesteś im już przydatny. Cel, pal...

  8. Knock.out.4: no ja Ciebie bardzo proszę i zarazem przepraszam...? 

    Każdy temat, dosłownie każdy, i biegunowo odległy, sprowadzasz do tematu obronności; Błaszczaki, Leopardy, TU-144, Rosomaki, T-34, AK-47, armia USA w Polsce, strategia, taktyka, logistyka....?

    Nie zauważyłeś czasem, że niemal zawsze jesteś OT ??? No ileż można razy pisać nie na temat ?

    Obronność jest dla nas super ważna w obecnej sytuacji, ale tutaj zapodane jest o SN...

  9. Nasuwa sie pytanie, gdzie w tych wszystkich "prawnych" zabawach są obywatele Polski którzy w głosowaniu wskazali co sobie życzą? 

  10. A co sobie życzyli obywatele Polski wg Ciebie, głosujący na PIS, którym obywatele dali wiekszość parlamentarną ? Taki ewenement w czeciej RP. Postaraj się mówić NIE za SIEBIE, to ważne, wręcz kluczowe, ale za obywateli Polski. Wiem, to ekstremalnie trudne z poziomu własnego JA , ale jednk wykonalne... 

  11. avatar

    Uszanuje, nie uszanuje - raczej prędzej się przestraszy, bo właśnie Unia dostała psztyczka w nos i może sobie co najwyżej popłakać... Kto się za biednymi sędziami ujmie - Czaskowski ze Schetyną? .Nowoczesna z kropką Kungfu Panda? Nawet sędziowie SN na to już się chyba nie napalą. Tak że zobaczymy, ale jeśli się złamią, to raczej nie z przyzwoitości czy patriotyzmu. (A analiza b. sensowna, dzięki!)

    Pzdrwm

  12. Jak napisał Gospodarz że w zastawnych warunkach politycznych wewnętrznych i zewnętrznych udało się zrobić tak wiele z pomocą tak nielicznych. Niestety zepsuć się udało jeszcze więcej z bardzo nieliczną, jednoosobową ekipą. Dzięki Andrzejowi Dudzie ciągle jeszcze boksujemy się z tematem, który powinien zostać szybko załatwiony. Dzięki genialnemu sabotażowi nadal jest tak, jak było, a kraj nadal nie może być poważnie zreformowany. Powinniśmy zawsze o tym pamiętać, a szczególnie podczas wyborów prezydenckich.

  13. Jedyną drogą, kończącą spory dotyczące sądownictwa w Polsce, jest wyrzucenie ze struktur UE tzw. Komisarzy Ludowych. Każda inna droga będzie długa i kosztowna.