WOŚP



share

Po Internecie poniosła się sensacja, że PiS chce zabić Fundację WOŚP, bo nie będzie wsparcia policji i wojska dla najbardziej szlachetnej organizacji. Gdyby to przełożyć na normalność, ludzie normalni, by się pogubili i spytali wprost. Wojsko i policja niezbędne do kwesty? Niestety ciągle żyjemy warunkach paranoi, czyli ludowej demokracji i takie „Społem”, jak WOŚP, rzeczywiście bez służb mundurowych, kasy samorządów i TVP nie istnieje. Uboju rytualnego na „świętej krowie” dokonał poseł PiS Stanisław Pięta, to ten sam, któremu pokojowo nastawieni lewicowi sympatycy życzyli, żeby „zdechł na raka”. Pięta powiedział tylko tyle, że każdy funkcjonariusz publiczny, który weźmie udział w hecy WOŚP powinien złożyć raport i ustąpić ze stanowiska. Słowa kompletnie niepotrzebne, nieprecyzyjne i dokładnie o takie prezenty codziennie modli się Jerzy O. Wyjaśnienie, że Pięcie chodziło o zaangażowanie środków publicznych i funkcjonariuszy na służbie, nie ma najmniejszego sensu.



share

Na wstępie powtórzę raz jeszcze, żeby do najbardziej opornych rozumowo dotarło. Nie jestem żadną przyzwoitką, chleję piwsko litrami, za gołe cycki dałbym się pokroić i jak większość zdrowych facetów nie jednego świerszczyka widziałem i jeszcze zobaczę. Taką mam zdemoralizowaną, czy też wyzwoloną naturę. Istnieją jednak granice, których żaden zdrowy na ciele i umyśle mężczyzna, choćby pijak i zbereźnik, nie przekroczy. Pisałem już o jednym tabu zgwałconym przez przedstawicieli Fundacji WOŚP, którzy uznali 8 trupów wciągu 4 lat, na imprezie organizowanej również ze środków publicznych, w ramach „ochrony zdrowia, w szczególności dzieci”, za bardzo niski wskaźnik. Dziś piszę o kolejnej degrengoladzie i powiem szczerze, że przez myśl mi nie przeszło, aby w tym skandalu brał udział sponsor „Przystanku Woodstock”.



share

Unikałem jak ognia wchodzenia w dyskusję ideologiczną, estetyczną i moralną w związku z publiczną działalnością Jerzego O. W ostatnim programie Anity Gargas, gdzie rozmawialiśmy o „Przystanku Woodstock” powiedziałem nawet, że mnie te aspekty nie interesują, ponieważ młodzi ludzie będą się upadlać, jak i ja się swego czasu upadlałem, bez względu na miejsce i organizatora spędu. Zwracałem za to baczną uwagę na bezpieczeństwo i finanse przy organizacji festynu zalewanego tonami wodnistego piwa. „Zabawa” odbywa się na polu minowym pozbawianym barierek, a 700 tysięcznego tłumu upojonego i będącego pod innym wpływem, pilnuje 1000 dzieci plus firma ochroniarska stosująca bandyckie metody. W przeciwieństwie do najpodlejszej grupy wyznawców Jerzego O., która atakowała moją rodzinę i nazywała mnie pedofilem, nigdy nie pisałem o sferze intymnej życia „dyrygenta”, jego żony, czy tym bardziej dzieci i wnuczek.

Strony