tvp



share

Dla przypomnienia – w lipcu i sierpniu 1943 r. na tzw. Łuku Kurskim miała miejsce bitwa pancerna II wojny światowej. Niemcy, pomimo, że zniszczyli 5-krotnie więcej czołgów niż Ruscy przerwali operację. Zadecydował brak efektu zaskoczenia, a właściwie rozpoczęcie ataku przez uprzedzonych o przygotowaniach Niemców Rosjan. Co ma piernik do wiatraka, poza luźną zbieżnością nazwiska prezesa TVP i strategicznego odcinka frontu wschodniego? Głupota, niekompetencja i niedocenianie przeciwnika. I w pewnym sensie pyrrusowe zwycięstwo. Niemcy w liczbach wygrali bitwę, ale okupili ją na tyle dużymi stratami własnymi,  po Stalingradzie już nie do odrobienia, że koniec końców przegrali wojnę. TVP ma robić PR i kształtować pozytywne cechy narodowe, a chwilowo wywołuje torsje, które mogą zakończyć się zgonem. Kurski zamiast za Mainsteina robi za Keitla, którego oficerowie niemieccy nazywali pieszczotliwie Lakaitel (lokaj). Tyle. A poza tym tytuł ładnie mi się komponuje.



share

Dla nikogo, kto zna realia i choć raz był na zapleczu prawicowych mediów nie jest żadną tajemnicą pod kogo się podpiąć, aby przeżyć. Postronni też wiedzą, że istnieją trzy poważne ośrodki medialne, które walczą o wpływy. Ekipa Tomasza Sakiewicza, ekipa braci Karnowskich i ekipa Ojca Dyrektora. Gdzieś tam w tle pałęta się „Do rzeczy”, czyli ludzie środka. Główna walka toczy się o wpływy, kasę i rząd dusz – kolejność wybrałem przypadkowo. Papierkiem lakmusowym tego wszystkiego jest TVP, którą roboczo nazwano Telewizją Narodową. Jeśli ktoś ma życzenie wiedzieć, który ośrodek rządzi musi sprawdzić jacy dziennikarze tworzą szpicę.



share

Po pierwsze Żyd i każdy atak będzie mógł odeprzeć antysemityzmem. Po drugie ateista, to się nie da oblepić moherem. Po trzecie pracował w GW i większego głupstwa już zrobić nie może. Po czwarte pracuje u Karnowskich, a syn u Sakiewicza, to połączy wiecznie skłóconą prawicę. Po piąte Kaczyński uznał Wildsteina za zbyt miękkiego, co się przekłada na człowieka „środka”. Po szóste, każdy, byle nie Kurski! Kochani moi, do takiego doszliśmy etapu dziejowego, że przedstawiając człowieka przez duże „CZ” muszę się uciekać do dziwnych zabiegów, żeby nie pisać kto mi płaci za sianie fermentu. Kłamać nie umiem, to napiszę prawdę, płaci mi Gazeta Polska (powiedzmy) i ostatnio Fronda.pl zawarła umowę. Ostatnia uwaga wbrew pozorom nie zalicza się do wygłupów, jak te uwagi na wstępie, bo każdy patrzy, żeby nie stracić i w takich warunkach wykuwają się prezesi.

Strony