tandeta



Wieczna wojna jakości z tandetą i szmiry ze sztuką jest pacyfikowana, jakże głupio używaną sentencją łacińską: „o gustach się nie dyskutuje”. Trzeba zacząć od tego, że owe słowa zostały wypowiedziane w czasie, gdy coś takiego jak bezguście praktycznie nie istniało. Nie licząc „dzieł” Nerona, w starożytnym Rzymie do sztuki, kultury, podobnie, jaki i nauki, nie byli dopuszczani analfabeci. Filozofowie, poeci, malarze prezentowali najwyższy poziom, reszta to rzemieślnicy, którzy z powodzeniem ośmieszyliby współczesnych „artystów”. Kontekst i odniesienie tej słynnej sentencji są jednoznacznie pozytywne, poeta miał na myśli tyle, że nie dyskutuje się o tym, czy Seneka, czy Cyceron jest bardziej „cool”.



share

Dziś w sejmie odbył się jeden z tych głupkowatych spektakli, jakich w sejmie niestety nie brakuje. Przepraszam, co bardziej wrażliwych, ale w corocznej zabawie w dziecięcy parlament nie widzę nic poważnego, mądrego i edukacyjnego. Znam takie igrzyska z własnego dzieciństwa, kiedy to córki i synowie miejscowych notabli dostawali dyplomy „za zwycięstwo”. W sejmie zebrały się młodzieżówki partyjne, nie było tam żadnego przypadku, tandetnie wyreżyserowana tragifarsa, która pokazuje, że jabłka padają przy jabłoni. Na starcie młodym ludziom się pokazuje, że przynależność do lepszego towarzystwa pozwala szpanować w sejmie i przed kamerami, by potem pokazać słodkie fotki na profilach internetowych.



share

Pani, której nazwiska nie wymienię, bo mi szkoda klawiatury, została Super Bohaterem Gazety Wyborczej. Jaki heroiczny czyn popełniła? Uratowała swój komfort, zabijając własne dziecko. Nudne, tradycyjne wartości, które w normalnych czasach pozwalały uznawać za bohaterki matki chroniące dzieci własną piersią, stały się synonimem zacofania. Dziś bohaterstwo objawia się nie ochroną słabszych, ale zapewnieniem komfortu własnej dupie. Nic nie pomogą natychmiast zorganizowane przez Internet zwody, na najgłupszy tytuł roku i żadna z propozycji nie śmieszy, wszystkie przerażają. Nagroda dla Ojca Roku przyznana Mateuszowi Kijowskiemu, czy sędziemu Żurkowi wcale nie jest abstrakcją, to jedynie kwestia odpowiednio przygotowanej kampanii medialnej. Dotyczy to każdego innego przypadku nie mieszącego się w zdrowej głowie.

Strony