tandeta



share

Napisałbym, że totalna żenada Opole 2018 roku przelewa czarę goryczy, ale to bez sensu, przelały się już beczki i to nie goryczy, tylko nie przefermentowanego zacieru. Zwyczajnie i tak po porostu nie da się oglądać telewizji publicznej, nie ma działu, który funkcjonowałby normalnie, nawet w sporcie jest więcej ideologii niż sportu. Publiczna miała być narzędziem do otwierania ludziom oczu, ale poziom, jaki proponuje Kurski otwiera zwieracze górne i dolne.



Wieczna wojna jakości z tandetą i szmiry ze sztuką jest pacyfikowana, jakże głupio używaną sentencją łacińską: „o gustach się nie dyskutuje”. Trzeba zacząć od tego, że owe słowa zostały wypowiedziane w czasie, gdy coś takiego jak bezguście praktycznie nie istniało. Nie licząc „dzieł” Nerona, w starożytnym Rzymie do sztuki, kultury, podobnie, jaki i nauki, nie byli dopuszczani analfabeci. Filozofowie, poeci, malarze prezentowali najwyższy poziom, reszta to rzemieślnicy, którzy z powodzeniem ośmieszyliby współczesnych „artystów”. Kontekst i odniesienie tej słynnej sentencji są jednoznacznie pozytywne, poeta miał na myśli tyle, że nie dyskutuje się o tym, czy Seneka, czy Cyceron jest bardziej „cool”.



share

Dziś w sejmie odbył się jeden z tych głupkowatych spektakli, jakich w sejmie niestety nie brakuje. Przepraszam, co bardziej wrażliwych, ale w corocznej zabawie w dziecięcy parlament nie widzę nic poważnego, mądrego i edukacyjnego. Znam takie igrzyska z własnego dzieciństwa, kiedy to córki i synowie miejscowych notabli dostawali dyplomy „za zwycięstwo”. W sejmie zebrały się młodzieżówki partyjne, nie było tam żadnego przypadku, tandetnie wyreżyserowana tragifarsa, która pokazuje, że jabłka padają przy jabłoni. Na starcie młodym ludziom się pokazuje, że przynależność do lepszego towarzystwa pozwala szpanować w sejmie i przed kamerami, by potem pokazać słodkie fotki na profilach internetowych.

Strony