słowo



share

Bez obawy to nie tytuł prasowy i nie zapowiedź nowej zbrodni, której dokonała dwudziestoletnia „mama”, czy też osiemnastoletnia „poetka”. Będzie bardzo świąteczny felieton i w sumie lekki, chociaż odnoszący się do pryncypiów. Wczoraj wspomniałem o kilku debiutach wigilijnych, a dziś w oczekiwaniu na przyjazd rodziny, szczególnie oczekuję wizyty moich Dziadków, siedzę sobie i wspominam nie tak stare czasy. Czy nie brakuje Wam czegoś, Szanowny Ciemnogrodzie? Nie, no w „Wyborczej” oczywiście są trzy teksty poświęcone aborcji i jeden pedofilii, ale nie o tym chciałem pisać. Mnie brakuje innych trzech nieodżałowanych tematów świątecznych i żeby nie trzymać w napięciu zaczynam od świeckiej mszy odprawionej nad mordowanym karpiem.



share

Ciało wykiełkowało ze słowa
makabryczne to narodziny
ów dziecko polubiło obecność
myśli pędzących za horyzont
gdzie gaśnie zrozumienie
a rozciemnia się wyobraźnia
paczkujących znaczeń

cierpliwy ojciec czeka
na syna marnotrawnego
trawiącego czas na przepotwarzenia
z larwy w motyla i motyla w larwę
kształt przybiera wieloraki
lecz z ust dwie pieśni
wydobyć się mogą jedynie -
chwała na wysokości
lub
chwała czeluściom

cierpliwy ojciec czeka
aż zwieńczenie wieży
będzie próbowało przebić sklepienie
mozaika rys wieszczy
gwałtowne niepowodzenie
nim przemieni się w ostatnią
poczwarę - gruzowisko - ojciec zapłacze
nad losem syna

pył opadając odsłoni
błękitniejące niebo
nad zamierzchłością



share

Co zrobi? Spali Rzym, czy może pomiesza nam języki (iżeśmy w swej pysze drugą Wieżę Babel budować zaczęli)? A może jedno i drugie?...

Strony