proces



share

W dniu 14 kwietnia 2016 roku uczestniczyłam w procesie cywilnym z powództwa Jerzego Owsiaka, na którego temat nigdy publicznie się nie wypowiadałam. Było ta dla mnie wyjątkowo nieprzyjemne i emocjonalne doświadczenie. Sposób w jaki Pani Sędzia prowadziła posiedzenie nie pozostawiał najmniejszych wątpliwości, że wyrok w tej sprawie już zapadł. Nie mogłam swobodnie się wypowiedzieć w żadnej kwestii, natomiast zeznania świadka Krzysztofa Dobiesa praktycznie zostały zastąpione sugerującymi podpowiedziami przewodniczącej sądu. Po raz pierwszy uczestniczyłam w postępowaniu i po raz pierwszy na własne oczy zobaczyłam, jak bardzo można człowieka upokorzyć i okazać pogardę, w miejscu, gdzie ma się realizować prawo i sprawiedliwość. Sądziłam, że tego dnia nic gorszego spotkać mnie nie może. Okazało się jednak, że dopiero po wyjściu z sali sądowej stało się najgorsze. Pełnomocnik powoda Jerzego Owsiaka uprzejmym głosem zaprosił mnie na „dwa słowa”.



share

Pewnie to się wyda dziwne, że nie zapowiadałem dzisiejszej rozprawy przed Sądem Rejonowym w Złotoryi, ale nie widziałem takiej potrzeby, wiedziałem, że będzie to spektakl bez znaczenia. Spraw naprodukowało się wiele, dlatego przypomnę, o którą chodzi. Złożyłem prywatny akt oskarżenia przeciw Jerzemu O., który pomówił i znieważył mnie, twierdząc, że zostałem wielokrotnie skazany za zniesławienie i znieważenie, że jestem bezrobotnym nierobem, menelem i sutenerem wyprowadzającym własną Żonę na ulicę. Ponadto Jerzy O., twierdził, że nie płacę składek społecznych i podatków, w związku z tym nie mam prawa pytać dlaczego miliony złotych z WOŚP i Złotego Melona zostały przelane do prywatnych firm należących do rodziny O. Ta sprawa ciągnie się prawie rok, na początku Sad Rejonowy w Złotoryi uznał winę Jerzego O., ale stwierdził, że są to czyny o niskiej szkodliwości społecznej.



share

Jako weteran sal sądowych widziałem już tyle rzeczy, że dzisiejszy nieprawomocny wyrok szczerze mnie zaskoczył. Byłem przekonany, że Jerzy O. za pozew otrzyma od sądu 200 tysięcy złotych zadośćuczynienia i przeprosiny w New York Times. Z kolei Matka Kurka za bezczelność w postaci pozwu wzajemnego dostanie 134 dni prac społecznych z zamianą na areszt. Stało się inaczej, Jerzy O. dostał od sądu 600 złotych i przeprosiny… w Gazecie Polskiej oraz Gazecie Wyborczej. Za co? Matka Kurka napisał, że Jerzy O. olewa wszelkie pytania na temat finansowania WOŚP, narusza ustawę o informacji publicznej i dopóki będzie to robił, zasadne jest pytanie, co się stało z biletami wrzuconymi do puszki. Ten artykuł znajduje się tutaj i jest w nim wyraźnie powiedziane:

Strony