proces



share

Do końca to sam nie wierzę w to, co piszę, ale symptomy powoli stają się faktami. Ciągle obowiązuje rytualna nienawiść do Kaczyńskiego i Macierewicza – kultowych mieszkańców ciemnogrodu, jest to jednak inny rodzaj nienawiści i przede wszystkim alternatywa staje się coraz mniej modna. Kaczyńskiego, Macierewicza i ludzi, którzy nie dali się zaszczuć, nienawidzi się z pakietem dodatkowych uczuć. Całkowitą pogardę zstąpił respekt, a jak wiadomo respekt to taka forma szacunku, która zawiera sporą dawkę strachu. Ludzi szanuje się bez obaw, dla satysfakcji przebywania w szanowanym towarzystwie, respekt czuje się wobec przeciwnika. Czasy, w których Jarosław Kaczyński był szczerbatym, obciachowym wujkiem, który nie ma konta, nie umie Internetu i słucha Ireny Santor, minęły bezpowrotnie. Stało się tak z wielu powodów i jednym z ważniejszych jest właśnie respekt połączony z samooceną przegranych. Dopóki PiS dostawał baty w wyborach łatwo było drzeć łacha.



share

Zgodnie z obietnicą publikuję nagranie zeznań Jerzego O. w Sądzie Okręgowym w Legnicy. Jest to jednocześnie odpowiedź na dyżurne pytania i kpiny dlaczego Matka Kurka przegrywa procesy. Proszę poświęcić te 2 godziny, a gwarantuję, że większość dojdzie do jednego wniosku. Jezus Chrystus z powództwa Judasza nie miałby szans w tym i wielu innych procesach, przy takich sądach. Zdaję sobie sprawę, że nawet wnikliwi obserwatorzy mogą się pogubić o jaki proces chodzi, bo jest ich w tej chwili cztery, ale to nie jest ważne. Nie chcę też niczego sugerować przy oglądaniu wystąpienia „szołmena”, poza kilkoma uwagami technicznymi. Proszę się uważnie wsłuchać w wypowiedzi Jerzego O. i skonfrontować je z tym co dyktuje sędzia do protokołu, a co zostało pominięte. W wielu momentach Jerzy O. zwyczajnie kłamie i to tak, że uszy więdną – sąd to „łyka”. Permanentnie powtarza się też i ze strony sądu i Jerzego O.



share

W dniu 14 kwietnia 2016 roku uczestniczyłam w procesie cywilnym z powództwa Jerzego Owsiaka, na którego temat nigdy publicznie się nie wypowiadałam. Było ta dla mnie wyjątkowo nieprzyjemne i emocjonalne doświadczenie. Sposób w jaki Pani Sędzia prowadziła posiedzenie nie pozostawiał najmniejszych wątpliwości, że wyrok w tej sprawie już zapadł. Nie mogłam swobodnie się wypowiedzieć w żadnej kwestii, natomiast zeznania świadka Krzysztofa Dobiesa praktycznie zostały zastąpione sugerującymi podpowiedziami przewodniczącej sądu. Po raz pierwszy uczestniczyłam w postępowaniu i po raz pierwszy na własne oczy zobaczyłam, jak bardzo można człowieka upokorzyć i okazać pogardę, w miejscu, gdzie ma się realizować prawo i sprawiedliwość. Sądziłam, że tego dnia nic gorszego spotkać mnie nie może. Okazało się jednak, że dopiero po wyjściu z sali sądowej stało się najgorsze. Pełnomocnik powoda Jerzego Owsiaka uprzejmym głosem zaprosił mnie na „dwa słowa”.

Strony