Prezydent



share

Zebrało mi się na wymioty i to nie w przenośni, naprawdę fizycznie poczułem się fatalnie po wystąpieniu Dudy i wecie ustawy degradującej ruskich generałów. Zanim dowiedziałem się, że Sakiewicz powiedział o Judaszu dokładnie to samo pomyślałem i nawet pod takim tytułem miałem napisać felieton. Współczuję katolickim wyborcom PiS, bo Oni dopiero musieli się poczuć fatalnie, na widok tak przytłaczającej symboliki, w takim dniu. Skojarzeń po prostu nie da się uniknąć i emocji powstrzymać. Koniec końców kolejna grupa Polaków powiedziała dość Andrzejowi Dudzie w roli malowanego „patrioty”, który wyciera sobie buzię „Żołnierzami Wyklętymi” i jednocześnie broni ich morderców, w dodatku w obrzydliwy sposób.



share

Wielu ludzi w geście rozpaczy, gdy nie ma już siły płakać, zaczyna się śmiać i w taki właśnie stan przechodzę. „Niezłomny” Andrzej Duda w ostatnim miesiącu popisał się serią zachowań na poziomie małego Andrzejka ze szczepu „Motylków”. Zaczął nasz zuch od wygłoszenia kilku płomiennych mów, na temat ustawy o IPN, gdzie padł cały zestaw firmowy groźnych min i zapewnienia, że „ja jako prezydent” będę bronił dobrego imienia Polski. I jeszcze na parę dni przed głosowaniem nowelizacji w sejmie Andrzejek oświadczał, że jest to ustawa bardzo potrzebna i służąca Polsce.



share

Powraca jak bumerang stary i w dużej części uzasadniony zarzut pod adresem Jarosława Kaczyńskiego – ręki do ludzi, to Ty chłopie nie masz. Co do zasady zgoda, ale akurat powielanie tego zarzutu przy wyborze Andrzeja Dudy na kandydata PiS w wyborach prezydenckich, nie jest uzasadnione. W tamtym czasie nie było innego wyboru i mam na tyle na myśli osobę samego kandydata, co kierunek wyboru. Pamiętam spotkanie autorskie, chyba w Łodzi, na którym powiedziałam, że PiS musi wybrać nowego Marcinkiewicza poprawionego o dwie cechy: inteligencję i kręgosłup moralny. Tylko taki człowiek, co tu dużo mówić, miękki z charakteru, podatny na wpływy i jednocześnie nie tyle mądry, żeby rozumiał czym jest lojalność, daje gwarancje powalczenia o prezydenturę.

Strony