PO



share

W psychologii, która wbrew niemądrym opiniom, stanowi nieodłączną część polityki, istnieje takie zjawisko, które nazywa się projekcja. Traktując rzecz skrótowo chodzi o to, że jakaś jednostka lub grupa osób przypisuje własne, zwykle negatywne, cechy swoim oponentom. Na życie przekłada się to mniej więcej w taki sposób, jaki znamy ze wczesnych rozmów w piaskownicy: „Ty jesteś głupi! Nie, to ty jesteś głupi”. „Opozycja” w identycznym stylu i według definicji projekcji rozmawia z PiS oraz ze zwolennikami PiS, posługując się przy tym całą serią gotowych inwektyw i zarzutów, ale ten zestaw sobie podarujemy.



share

Mamy urlopowy lipiec i niewielu obywateli Najjaśniejszej siedzi przed telewizorem, a jak już to raczej ogląda mecze ćwierćfinałowe albo seriale, rzadko serwisy informacyjne. Dlatego proszę mi uwierzyć na słowo (nigdy nie kłamię) lub samemu sprawdzić, że tytuł dzisiejszego felietonu nie jest ironią, ani nawet metaforą, tylko prawdą. TVN zacytował polityków PO, którzy domagają się wyjaśnienia w sprawie tajnych spotkań eurodeputowanych PiS: Legutki i Poręby z przedstawicielami władz izraelskich, w tym Mosadu. Powtarzają te rewelacje, ci sami dziennikarze i politycy, którzy dotąd nazywali wariatami i oszołomami takich ludzi, jak skromny autor Matka Kurka. I nikt się nie śmieje, nikt się nie puka w czoło.



share

W Internecie powstał oddzielny klub dyskusyjny, gdzie rozmaite znakomitości życia publicznego piszą dezyderaty i uczestniczą w panelach pod hasłem „Symetryści”. Bardzo proszę nie pytać mnie o szczegóły tej nowej mody, zawsze i wszędzie omijam głupotę, ale samego faktu nie mogłem nie odnotować, bo jest tego wszędzie pełno. Symetria to nic nowego, normalne słowo, obecne w języku polskim od lat, wystarczy jednak dowolnemu słowu nadać „dowcipny” sznyt i już mamy jakąś „miejscóweczkę”, czy inne „ogarnięcie”. Taką niby śmieszną metodą „symetyryści” budują symetrię, a jedną z bardziej popularnych jest symetria pomiędzy PiS i PO.

Strony