PO



share

Z prezentów przeciwnika trzeba umieć skorzystać, ale w polskiej polityce mniej więcej od pół roku nic takiego się nie dzieje. Wrzucanie PiS i PO do jednego worka, przy wszystkich słusznych i niesłusznych pretensjach, nadal należy uznać za populizm, głupotę lub po prostu złą wolę. Nie ma wielu podobieństw pomiędzy tymi formacjami, ale jedną i to wyraźną da się wskazać. Obie partie utraciły zdolność do „narzucania narracji” i jeszcze nigdy tak nie było, żeby ta indolencja zadziałała jednocześnie. Przez blisko osiem lat PO rozgrywała PiS prostymi przekazami dnia, praktycznie z każdej bzdury wyrastały wielkie narodowe problemy. Po ośmiu latach PiS przejąło inicjatywę i całkowicie wyciszyło przekaz PO.



share

Wszyscy dookoła chyba są zmęczeni, w każdym razie mnie się już w głowie kręci i ręce opadają od zgranych tez i argumentów. Fruwa w powietrzu praktycznie ten sam przekaz po obu stronach świętej wojny i nic nowego dodać się nie da. Pozostaje co jakiś czas przypominać, że jeśli nawet coś jest nudne, bo oczywiste, to tym bardziej jest skuteczne. Kop wymierzony w krocze to nic finezyjnego, ale nie znam faceta, który po precyzyjnym ciosie nie jąknąłby i nie zgiął się w pół. Dlatego przypominam dwie podstawowe rzeczy, nie ma nic gorszego niż przymykanie oczu na błędy i wypaczenia partii rządzącej i każdej władzy ta zasada dotyczy. Kto da się zakneblować „ruskim agentem” ten niech się za malowanie pisanek weźmie i nie pcha paluchów do polityki.



share

Podejrzewam, że tylko nieliczni odnotowali ten zabawny fakt, bo niegdysiejsza potęga polityczna zbudowana na okradaniu i poniewieraniu Polski, ma notorycznego pecha. W dniu, w którym się zebrali na kolejnym nic nieznaczącym spędzie, radziecki himalaista postanowił zostawić polskich kolegów i w ramach „polskiej narodowej wyprawy na K2”, poszedł sam zdobywać szczyt. Miałbym problem, które wydarzenie uznać za śmieszniejsze i bardziej absurdalne, ale media wybrały himalaistę i dla równowagi jestem zmuszony zająć się Radą Krajową PO.

Strony