owsiak



share

Bardzo mi przykro, z kilku powodów na raz. Po pierwsze wczoraj wkleiłem tekst sprzed kilku lat, a datę publikacji zmieniłem dlatego, że algorytm portalu nie umieści na stronie głównej tekstu, który ma kilka lat. Po drugie, przykro mi, że musiałem wkleić stary tekst, ale po prostu nie mam nic do dodania, a i też przemóc się nie potrafiłem, aby 1000 raz pisać o tym samym. W końcu przykro mi i przepraszam po raz trzeci, że dziś znów tekst o Owsiaku, bo zgadzam się ze wszystkimi, którzy mają dość i co więcej staję na ich czele.



share

Parę dni temu skontaktowała się ze mną Pani Anita Gargas i zaproponowała udział w swoim programie „Zadanie Specjalne”. Tematem miał być „Przystanek Woodstock”, jedyna impreza muzyczna w Polsce, która od wielu lat kończy się tragicznie. W roku 2014 „padł rekord” nieodpowiedzialności i łamania ustawy o organizacji imprez masowych, w wyniku czego Jerzy Owsiak ma na swoim sumieniu, o ile można tak powiedzieć, co najmniej cztery ofiary śmiertelne. Na występy telewizyjne niezwykle trudno mnie namówić, tym trudniej, gdy nie mam nic nowego do powiedzenia. Uważałem jednak, że temat jest niezwykle istotny, dlatego skontaktowałem Panią Gargas z Mamą chłopaka, który nie wrócił z imprezy organizowanej przez Owsiaka. Była to jedna z mądrzejszych rzeczy, jakie udało mi się w życiu zrobić, powstał dzięki temu naprawdę przejmujący felieton i nawet mnie oczy zawilgotniały.



share

Dostałem na skrzynkę historię jakich wiele i tak też odpowiedziałem Autorowi, że jest kolejną ofiarą „Najpiękniejszego Festiwalu Świata”, która opisuje niemal identyczne „przygody”. Swego czasu miałem też cały wywiad zredagowany i dopracowany, wysyłałem do autoryzacji i wtedy funkcjonariusz Pokojowego Patrolu przestraszył się ewentualnych konsekwencji, pomimo tego, że gwarantowałem anonimowość. Tym razem postawiłem sprawę jasno, opublikuję wszystko bez zmiany jednego przecinka pod warunkiem, że tekst będzie podpisany. Udzieliłem stanowczej odpowiedzi i prawdę mówiąc zapomniałem o sprawie, mając w pamięci dotychczasowe doświadczenia. Nieoczekiwanie Autor odezwał się ponownie i bez zbędnych komentarzy napisał, że nie widzi żadnych przeciwwskazań, zgadza się na publikację pod imieniem i nazwiskiem. W tej sytuacji nie mam wyjścia i zamieszczam maila w niezmienionej formie, tekst jest oryginalny i w żadnym miejscu nie był zmieniony.

Strony