Orban



share

Zgadzam się w pełni z tą opinia, że Orban mógłby Polaków sprzedać przy najbliższej okazji, ale od razu dodaję rangę „okazji”. Orban nie sprzeda Polski za czapkę gruszek, czy nawet cysternę ruskiej ropy, taka transakcja jest możliwa dopiero przy najwyższych stawkach. Co jest taką stawką? Interes Węgier, polityczny i gospodarczy, bo zgadzam się również i z tą tezą, że Orban to cyniczny realista, pozbawiony naszego polskiego romantyzmu. Podam przykład dla lepszego rozumienia skali.



share

Sto razy na dzień nie ma sensu i zdrowia powtarzać, w jakiej kondycji jest tak zwana opozycja. Wszyscy, nawet Wyborcza, widzą, że to jest poziom zero albo i minus jeden. Po konwencjach partyjnych PiS i PO, resztki wiary i nadziei prysły jak bańka mydlana. Ciągnie się jedno wielkie przygnębienie i rezygnacja na wszystkich portalach związanych z III RP. Gdzieś jakiś desperat podejmuje próbę zaklinania rzeczywistości i pisze o bardzo rzeczowym wystąpieniu Schetyny, ale zaraz zostaje wyśmiany i to przez bezpośrednio zainteresowanych hasłem: „żeby było tak, jak dawniej”.



share

Tytuł nie pasuje ani do mojego charakteru, ani do tego, co pisałem o Orbanie w czasach, gdy dostawało się za to po głowie. Jak tylko zobaczyłem pana Victora z Putinem pod rękę, w dodatku z przyzwoleniem na oddanie hołdu czerwonoarmistom, którzy zgwałcili połowę Węgierek, wiedziałem, że ten człowiek sprzeda każdego, jeśli będzie miał w tym interes. Węgier i Polak dwa bratanki, ale trzeba pamiętać, że tylko do bitki i do szklanki. W Węgrach nie ma nic z polskiego idealizmu w stylu „za wolność naszą i waszą”. Od zawsze był to kraj do bólu pragmatyczny, który zawierał przedziwne sojusze lub pozostawał neutralny, gdy trzeba było zająć jednoznaczne stanowisko.

Strony