opozycja



share

Wiele razy i wielu rozsądnych ludzi mówiło o tym, że nie mamy w Polsce normalnej sytuacji politycznej. Parę dni temu raz jeszcze przypomniał o tym Jarosław Kaczyński, który powiedział, że wolałby mieć za konkurencję normalną, produktywną opozycję, co pozwala podnieść jakość własnych działań. Prezes nie wyraził się dokładnie tak, jak to opisałem, ale wymowa była jednoznaczna. Ameryki nie odkrywamy, rzeczywiście stan rzeczy jest z jednej strony komfortowy, ale z drugiej niebezpieczny. Stwierdzenie, tu i teraz, że PiS nie ma z kim przegrać, nie jest żadną pychą kroczącą przed upadkiem, ale oczywistym faktem.



share

Nie nazwałbym Mateusza Morawieckiego bohaterem mojej bajki i jeszcze mnie trochę trzepie na myśl w jakich okolicznościach został premierem, bo były to okoliczności żenujące. Podzielam również obawy odnoszące się do karierowiczostwa i koniunkturalizmu, jak również bardzo mnie martwi przeszłość w bankowości, z tego względu, że do sektora bankowego w III RP osoby przypadkowe nie trafiały. Jest sporo wątpliwości, ale wszystkie mają jeden mianownik – przeszłość. Jeśli sięgniemy do teraźniejszości to w zasadzie nie mam się do czego przyczepić.



share

Dwa smrodki, radomski układ i taśma Morawieckiego, puszczone na trzy tygodnie przed wyborami, pokazują jak bardzo zużyte jest to całe towarzystwo. Modne słowo „frustracja” pasuje do śmiesznej opozycji i medialnego zaplecza idealnie. Gdy człowiekowi nic nie idzie, to siłą rzeczy wpada we wściekłość i bezsilność, tak się właśnie dzieje w obozie niegdysiejszych władców. Najbardziej musi boleć poczucie utraty wpływów. Kiedyś Gazeta Wyborcza, czy TVN potrafiły zdecydować o losach wyborów i poprowadzić debatę publiczną w dowolnym kierunku. Dziś większość tej mocy została zniwelowana przez Internet i toporną, bo toporną, ale jednak w pewnym wymiarze skuteczną Telewizję Publiczną.

Strony