Kurski



share

Na czele największej i jedynej telewizji, którą można uczynić telewizją o profilu konserwatywnym i tylko takim, stoi cyniczny karierowicz, człowiek bez żadnego kręgosłupa moralnego, wielokrotnie skompromitowany i kompromitujący środowiska, w jakich funkcjonował. Najbardziej prawicowym z prawicowych przypomnę, że Kurski odchodząc z PiS natychmiast trafił do programów TVN, gdzie opowiadał o Smoleńsku tylko trochę inaczej niż Lasek. Zawsze i wszędzie Kurski w czasie próby zdradzał, nie tylko partię i kolegów, ale swoich najbliższych. Przy tym wszystkim gust i polot Kurskiego, to jest poziom poniżej disco polo i tu akurat nikogo nie udaje, on taki jest. I ten człowiek ma być „wizytówką” prawdy oraz walki o polskie interesy?



Wieczna wojna jakości z tandetą i szmiry ze sztuką jest pacyfikowana, jakże głupio używaną sentencją łacińską: „o gustach się nie dyskutuje”. Trzeba zacząć od tego, że owe słowa zostały wypowiedziane w czasie, gdy coś takiego jak bezguście praktycznie nie istniało. Nie licząc „dzieł” Nerona, w starożytnym Rzymie do sztuki, kultury, podobnie, jaki i nauki, nie byli dopuszczani analfabeci. Filozofowie, poeci, malarze prezentowali najwyższy poziom, reszta to rzemieślnicy, którzy z powodzeniem ośmieszyliby współczesnych „artystów”. Kontekst i odniesienie tej słynnej sentencji są jednoznacznie pozytywne, poeta miał na myśli tyle, że nie dyskutuje się o tym, czy Seneka, czy Cyceron jest bardziej „cool”.



share

Rzecz z pozoru śmieszna i nie ukrywam, że po pierwszych informacjach sam się ubawiłem, ale to był śmiech głupca. W TVP ma się pojawić międzynarodowy hit-kit, przebój lata Despacito, co szumnie zapowiedział prezes Jacek Kurski. Sprzedawanie chłamu w telewizji publicznej, która od niedawna fałszywie jest nazywana telewizją narodową, to niestety norma. Kicz był zawsze i zaryzykuję stwierdzenie, że być musi. Na czymś musi telewizja zarabiać, a właściwie ograniczać straty, co też jest cechą permanentną telewizji publicznej. Istnieją jednak jakieś granice przyzwoitości i skrawki rozumu, ale jak się okazuje nie w głowie Kurskiego.

Strony