Kaczyński



share

Za każdym razem gdy się biorę za pisanie o opozycji mam wyrzuty sumienia i spore obawy. W obszarze wyrzutów sumienia chodzi o to, że ktoś to będzie musiał czytać, a na odcinku sporych obaw, że nikt tego nie przeczyta. Biorąc jednak pod uwagę, że istnieją takie tematy, które przerabiamy każdego dnia, na przykład prognoza pogody albo kłótnię o to, kto pierwszy rano wchodzi do łazienki, trzeba się nauczyć żyć z tą opozycją, bo innej długo mieć nie będziemy. Ostatnie zdanie nie było złośliwością, ale życzeniem, aby stan aktualny trwał wiecznie z uwagi na niebywałe zalety opozycji.



share

Jednego w polityce można być pewnym, gdy zewsząd idą rozpaczliwe dementi, to wiadomo, że informacje i plotki się potwierdzają. Za ostre dementi wziął się Joachim Brudziński, ale jak się dobrze wsłuchać, to nawet nie jest dementi, tylko dosłowne potwierdzenie tego, o czym się mówi od dawna. Brudziński oświadczył, że Jarosław Kaczyński nie cierpi na żadną poważną chorobę, jedynie boryka się z kontuzją kolana, co nie przeszkadza mu panować nad partią. W związku z takim, a nie innym stanem rzeczy posłał Brudziński jeszcze jeden komunikat, w którym przestrzegł „delfiny”, że będą się musiały uzbroić w wiele cierpliwości, bo Prezes PiS jeszcze długo nie zwolni tronu.



share

Po prawej stronie eksplodowała radość i nadzieja, bo Viktor Orban trzeci raz z rzędu wygrał wybory parlamentarne i to uzyskując większość konstytucyjną. Wprawdzie oficjalne wyniki wyborów zostaną ogłoszone dopiero w sobotę, ale już dziś można powiedzieć, że wszystko jest jasne, co między innymi potwierdziły dymisje liderów partii opozycyjnych. Dymisje po porażce wyborczej to w Polsce rzecz niespotykana, a na Węgrzech mamy aż dwie. Ze swojego stanowiska zrezygnował Gabor Vona, dotychczasowy przewodniczący Jobbiku, który uzyskał drugi wynik w wyborach. Ustępuje też lider Węgierskiej Partii Socjalistycznej, Gyula Molnar. Takie cuda, ale to dopiero wstęp do tytułowego pytania.

Strony